To oni ruszyli na ratunek po wybuchu w kamienicy

  • 07.06.2019, 18:35
  • Rafał Pulkowski
Akcja ratownicza po wybuchu kamienicy w Koźlu
loadingŁaduję odtwarzacz...
Szczęśliwy finał kilkunastogodzinnej akcji ratowniczej w kamienicy przy ulicy Czerwińskiego w Koźlu. Mimo wcześniejszych obaw, nie ma ofiar śmiertelnych wybuchu gazu i pożaru. Jedna, ciężko ranna, osoba przebywa w szpitalu.

Przypomnijmy, że w czwartek (6 czerwca) około godz. 19 doszło do wybuchu gazu w jednej z kamienic na Starym Mieście. Strażacy walczyli z ogniem do godziny 3 w nocy. Dopiero po ugaszeniu ognia mogli przystąpić do poszukiwań i odgruzowania budynku. Cały teren udało się spenetrować dopiero w piątek (7 czerwca) po godz. 14.

- Strażacy z grupy poszukiwawczo-ratowniczej z Jastrzębia, dzięki swoim niesamowitym umiejętnościom, dotarli do wszystkich pomieszczeń, stosując techniki ratownictwa wysokościowego. Nie ma nikogo w tym budynku. Gruz został usunięty, budynek został cały sprawdzony. Więc nie ma już więcej osób poszkodowanych - powiedział gen. brygadier Leszek Suski, komendant główny Państwowej Straży Pożarnej.

Poszkodowani, to jak wcześniej podawaliśmy: starsza kobieta, która po przebadaniu opuściła szpital oraz 40-letni mężczyzna, który w ciężkim stanie trafił do szpitala w Siemianowicach Śląskich.

Obecnie inspektorzy nadzoru budowlanego oceniają faktyczny stan budynku. Z wstępnej oceny strażaków wynika, że może nadawać się już tylko do rozbiórki. Lokatorom kamienicy miasto zapewni lokale zastępcze.

Wojewoda opolski Adrian Czubak przekazał wyrazy współczucia dla ofiar i pochwalił sprawną akcję strażaków oraz osób cywilnych - dwóch mężczyzn, którzy wbiegli do płonącego budynku i uratowali 82-letnią lokatorkę.

- Pracowałem w lombardzie i nagle usłyszałem huk, jakby coś wybuchło. Wybiegłem na ulicę i zobaczyłem, że się pali. Zobaczyłem kolegę, z którym postanowiliśmy wejść do środka. Było bardzo duże zadymienie. Staraliśmy się zakrywać twarz koszulkami, żeby nie wdychać dymu. Na górze zobaczyliśmy kobietę, którą szybko znieśliśmy na dół. Później wróciłem, bo widziałem nogi jakiegoś pana. Próbowałem go wyciągnąć, ale zawalił się strop i zaczęliśmy się ewakuować - mówił Rafał Olba, który ruszył na pomoc.

 

 

Rafał Pulkowski

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe