Poniedziałek, 14.10.2019

Paweł Zatorski o sezonie reprezentacyjnym

  • 08.07.2019, 18:49
  • Żródło: ZAKSA
Paweł Zatorski o sezonie reprezentacyjnym
Nasi mistrzowie świata nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek po zakończeniu rywalizacji ligowej. O ostatnich tygodniach, pracy z trenerem Heynenem, intensywnym kalendarzu biało-czerwonych i imprezie docelowej opowiada Paweł Zatorski. Libero ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wrócił wspomnieniami również do udanego sezonu, z optymizmem patrząc na zmiany w ekipie mistrzów Polski.

- W sezon 2019/2020 ZAKSA wkroczy jako mistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski. Ten ubiegły sezon, z powrotem mistrzostwa do Kędzierzyna-Koźla, był więc wymarzony?

- Zdecydowanie tak- ubiegły sezon zakończył się dla nas idealnie. Marzyliśmy o tym, aby wrócić na tron szczególnie w PlusLidze. Już Puchar Polski był wyjątkowym wydarzeniem i super, że udało się nam go wygrać. Myślę, że niewiele osób stawiało że podwójna korona przypadnie właśnie nam. Tymi zwycięstwami potwierdziliśmy, że graliśmy w tym sezonie najrówniej z całej ligi, ale też pokazaliśmy najlepszą jakościowo siatkówkę. Mimo że wiele było opinii mówiących o tym, że po raz kolejny w fazie play-off graliśmy poniżej naszych oczekiwań. Jednak takie są play-offy, że trzeba walczyć nie tylko z rywalem ale również ze swoimi słabościami i my z tym poradziliśmy sobie najlepiej.

- Dla ciebie był to czwarty finał w barwach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Jak porównałbyś te dotychczasowe, czy mimo tegorocznego rozstrzygnięcia w trzech meczach była to jedna z trudniejszych przepraw, jakich doświadczyłeś w naszej lidze?

- Kilka razy w tym finale „uciekliśmy spod topora”. I rzeczywiście poprzednie finały, które wygrywaliśmy (czy to w konfrontacji z PGE Skrą Bełchatów czy Asseco Resovią Rzeszów) były dużo łatwiejsze. Mimo że przeciwnicy również byli mocni to nasza przewaga nad nimi była dużo większa i rzeczywiście mogliśmy być pewni tego, że będziemy świętować zwycięstwo. A tutaj nawet w trzecim meczu było blisko, aby rywalizacja się przedłużyła.

- Zgodzisz się z tym, że kluczem do sukcesu w Kędzierzynie-Koźlu od kilku sezonów jest utrzymywanie trzonu zespołu? Podczas gdy przeciwnicy rywalizowali o miano ‘króla polowania’ na rynku transferowym u nas nie było tak wielu zmian. Wiadomo, że fani oczekują głośnych nazwisk, jednak nie każdy zespół w Polsce może się pochwalić chociażby obecnością w składzie tylu mistrzów świata…

- Powinniśmy doceniać zawodników, których mamy w zespole i nawet jeśli czekamy na głośne nazwiska z zagranicy to spójrzmy na skład jaki mamy. O tym jak uznaną marką jest chociażby nasz rozgrywający i kapitan – Benjamin Toniuttim, chyba nikomu nie trzeba przypominać. Podobnie od kilku lat swoją markę buduje Sam Deroo, cieszę się również że chłopaki którzy przed tym sezonem dołączyli do nas zanotowali udany sezon, mam na myśli Olka Śliwkę i Łukasza Kaczmarka. Stworzyliśmy na tyle dobry kolektyw, aby świętować te sukcesy razem. Tego sukcesu zabrakło w poprzednim sezonie i kibice mogli mieć powody do obaw, że mimo długich serii zwycięstw finalnie zakończyło się fiaskiem i utratą tytułu. Na szczęście tym razem tak się nie stało – udowodniliśmy, że to nie jest reguła.

- Tak udany sezon 2019/2020 przechodzi do bogatej historii naszego klubu. Możemy powiedzieć, że idzie nowe, bo tym razem ZAKSĘ czeka duża zmiana, stery obejmie nowy szkoleniowiec -Nikola Grbić. Jak zareagowałeś na tę informację?

- Znamy się tylko z widzenia, jeszcze kiedy przeciwko sobie graliśmy spotkania w barwach reprezentacji. Mam nadzieję, że ta współpraca będzie wyglądała równie dobrze jak z dotychczasowymi trenerami w poprzednich sezonach, bo do tej pory i współpraca i efekty końcowe były bardzo dobre. Jestem przekonany, że również praca z Nikolą będzie się układała znakomicie i trener będzie nas uczył kolejnych rzeczy, a takie nowe spojrzenie będzie istotne.

- Miałeś okazję podpytać kolegów z reprezentacji Serbii o doświadczenia z pracy ze szkoleniowcem?

- Nie było jeszcze czasu, na razie wymieniliśmy tylko opinie z obecnymi zawodnikami ZAKSY. Z Tottim (Benjamin Toniutti) dzieliliśmy się swoimi wrażeniami i nie ukrywaliśmy zadowolenia z tego, że to właśnie Nikola będzie trenerem naszego zespołu.

- Pierwsze spotkanie i być może krótka okazja do rozmowy będzie nieco szybciej, bo już początkiem sierpnia podczas Memoriału Huberta Wagnera zagracie z Serbami, prowadzonymi właśnie przez naszego nowego szkoleniowca.

- Rzeczywiście nawet nie pamiętałem, że ta okazja do spotkania z trenerem będzie tak szybko. Możemy się cieszyć, że będzie mógł nieco wcześniej nakreślić swoim zawodnikom swoją teorię na temat tego jak chciałby aby pracował i grał jego zespół.

- Zanim powrócą ligowe emocje minie jeszcze sporo czasu. Ten sezon reprezentacyjny jest dla was wyjątkowo intensywny, bo poza kończąca się Ligą Narodów przed wami turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich, mistrzostwa Europy i Puchar Świata. Trzeba przyznać, że tegoroczny kalendarz nie jest dla was łaskawy, czasu na odpoczynek nie było chyba zbyt dużo?

- Po zakończeniu sezonu mieliśmy trochę ponad tydzień wolnego. Mi to wystarczyło przede wszystkim aby spędzić czas z rodziną, zresetować głowę i wrócić już w pełni zmotywowanym na zgrupowanie reprezentacji. I tak samo jak napięty będzie grafik naszej reprezentacji w tym sezonie tak samo intensywny był początek przygotowań. Już w pierwszych tygodniach trener zafundował nam intensywny start, było wiele treningów. Ale cała drużyna świetnie podeszła do tego, co było nakreślone i zaplanowane. Wiemy, że mimo zmęczenia które na pewno się pojawi, to wszystko przełoży się na nasze wyniki.

- System i plan Vitala Heynena na Ligę Narodów, jakim było spore rotowanie składem, może okazać się pomocny nie tylko dla szkoleniowca ale również dla was. Nawet jeżeli ten czas nie był do końca wolny, to była szansa na spokojne treningi bez dość męczących podróży?

- Na pewno tak duża liczba treningów na początku przygotowań była spowodowana tym, że do Spały trener zabrał dość dużą grupę zawodników. Gdybyśmy trenowali mało i długo w tak wielkiej grupie to szkoleniowiec nie miałby okazji aby zobaczyć i poznać wszystkich zawodników, a niektórzy byli dla niego nowi. W Lidze Narodów rzeczywiście te rotacje w składzie były dość spore i myślę, że to wyjdzie wszystkim na dobre. Podobnie było w poprzednim roku, dzięki czemu nie byliśmy tak zmęczeni sobą. A te zmiany będą wartościowe dla całej drużyny, bo również młodzi zawodnicy będą mieli okazję się ograć i sprawdzić na arenie międzynarodowej.

- Cel numer jeden na ten sezon reprezentacyjny to…

- Oczywiście kwalifikacje do igrzysk olimpijskich. Na pewno nie będę wyjątkiem mówiąc o tym turnieju. Marzymy o tym, aby wypaść jak najlepiej i zakwalifikować się na igrzyska w sierpniowym turnieju. Pamiętamy też jak trudne jest to zadanie, jak wymagający rywale nas czekają. Już zaczęliśmy robić wszystko co w naszej mocy, aby podczas turnieju w Gdańsku być w jak najlepszej dyspozycji.

- W Kędzierzynie-Koźlu zobaczymy cię więc dość późno?

- No tak, do Kędzierzyn-Koźle nie wrócę szybko, na chwilę obecną trudno mi ocenić kiedy. Po turnieju kwalifikacyjnym mamy jeszcze mistrzostwa Europy i nie wiem czy później wrócę, czy trener zdecyduje o moim udziale w Pucharze Świata. Dokładka data powrotu może być więc bardzo ruchomą, w zależności od turniejów, w których przyjdzie mi zagrać.

Źródło: ZAKSA
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe