Historia potrafi zaskakiwać

  • 23.01.2020, 15:29 (aktualizacja 24.01.2020, 06:09)
  • Andrzej Kopacki
Historia potrafi zaskakiwać Najstarsza mapa Śląska Marcina Helwiga z 1561 roku. Pierwsza mapa opracowana na podstawie pomiarów i obserwacji. Wykonana w skali ok. 1 : 540 000, w nietypowej orientacji południowej, przez co Górny Śląsk znajduje się u góry mapy, a Dolny Śląsk u dołu. Archiwum Krajowej Biblioteki w Karlsruhe
Dzieje monarchii wczesnopiastowskiej fascynują wielu historyków. Ich zdaniem to właśnie wtedy Polska była najsilniejsza w dziejach. Istotną rolę odegrało w tym wszystkim Księstwo Kozielsko-Bytomskie balansujące między koroną czeską i polską.

- Mam tu na myśli organizację i siłę wewnętrzną państwa. Oczywiście w późniejszym okresie Polska posiadała większe terytorium, ale w czasach, o których tu mówimy, była bardziej jednolita - zaznacza dr historii Szymon Solak. – Później, w okresie rozbicia dzielnicowego, do głosu doszły inne ośrodki. Nie tylko Kraków, Gniezno czy Poznań. Każdy region w kraju chciał w jakimś sensie zaistnieć. Przykładowo Koźle wspólnie z Bytomiem utworzyły księstwo, które na przełomie XIII i XIV wieku utrzymało się na mapie około 70 lat. Obszarowo nie było duże, ale odgrywało znaczącą rolę.

Szymon Solak przypomina, że sławę zyskali nie tyle książęta kozielscy czy bytomscy (odgrywali znaczącą rolę jedynie w skali Śląska), co ich synowie i córki. Otóż Maria Bytomska była żoną króla Węgier Karola Roberta, jej brat Bolesław był arcybiskupem ostrzyhomskim, a drugi z braci - Mieszko - został biskupem Nitry i Veszprém. Natomiast Agnieszka Bytomska i Bolka Bytomska pełniły funkcje kseni (przeoryszy) klasztoru cysterek w Trzebnicy.

Przedwczesna śmierć

Dlaczego Księstwo Kozielsko-Bytomskie przetrwało tylko 70 lat?

- Ze względu na przedwczesną śmierć Bolesława, który zmarł w wieku zaledwie 25 lat podczas podróży do Włoch. Towarzyszył królowi Czech i Niemiec Karolowi IV Luksemburskiemu w drodze po koronę cesarską. Do tego czasu Bolesław spłodził trzy córki i żadnego męskiego potomka. Ród nie został przedłużony - wyjawia tajemnicę dr Szymon Solak, tłumacząc, że dzieje Śląska często zależały właśnie od tych czynników. Zdarzali się bowiem wybitni władcy, którzy nie mieli następców, lub też władcy, którzy mieli ich aż nadto. To z kolei doprowadzało do powstania małych i w związku z tym słabych księstw śląskich, które dość szybko upadały.

W czeskich rękach

Księstwo Kozielsko-Bytomskie miało jednak ugruntowaną pozycję na Śląsku. W ostatniej fazie rywalizacji polsko-czeskiej król Kazimierz Wielki poprosił Kazimierza Kozielskiego, aby ten wsparł go w wojnie z Czechami. Początkowo przyniosło to efekty. Jednak potęga czeska była tak wielka, że cały Śląsk dostał się w obce ręce. Skutkowało to długofalowymi konsekwencjami politycznymi, sięgającymi de facto XX wieku, kiedy nasz region ponownie wszedł w skład państwa polskiego.

- Często rozmawiam z ludźmi i dowiaduję się, że żyją tu tyle lat i pierwszy raz słyszą, iż mieszkają w dawnej stolicy Księstwa Kozielskiego, którym władali: Władysław I, Kazimierz II, Władysław III, Kazimierz IV oraz Bolesław. Ten ostatni zmarł bezpotomnie - przypomina Mieczysław Kuleszyński z Fundacji Orląt Opolskich, wyjaśniając, iż w dużym stopniu o losach naszego księstwa i całego Śląska zdecydowała kobieta. Otóż piękna i młoda siostra Kazimierza II została wydana za wpływowego księcia wrocławskiego Henryka Probusa. Jednak już po paru latach żona mu się znudziła. Prawdopodobnie dlatego, że nie mogła mu dać upragnionego potomka.

Zapłacił za błąd

- Probus odesłał więc siostrę kozielskiego księcia do rodziny. Na tym tle narósł poważny konflikt, gdyż duma naszego księcia i jego rodu została poważnie nadszarpnięta - tłumaczy Mieczysław Kuleszyński. To z kolei spowodowało, że myśląc o zemście na Probusie, nasz książę w poszukiwaniu sojuszników udał się do króla Czech i oddał mu hołd. Konflikt przybierał na sile i był początkiem przejścia śląskich księstw z rąk polskich pod skrzydła korony czeskiej.

- Urażona duma i ambicja wywołana niewłaściwym potraktowaniem małżonki ostatecznie przesądziła o losach całego Śląska na kilka stuleci - zaznacza pan Mieczysław, przypominając też historyjkę o pewnym księciu, który był wyjątkowo chytry. - Otóż sprzedał całe nasze księstwo jak worek kartofli. Miasto, wsie, mieszkańców. Wydawałoby się, że chytry dwa razy traci, tymczasem on dwa razy zyskał. Tak to wszystko sprytnie zaaranżował, że nie dość, iż odzyskał to księstwo, to w dodatku nie musiał oddać ani grosza z tego, co wcześniej otrzymał za jego sprzedaż - mówi Mieczysław Kuleszyński.

Andrzej Kopacki

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe