Sny o potędze trzeba odłożyć do lamusa

  • 01.02.2020, 18:23 (aktualizacja 02.02.2020, 12:59)
  • Andrzej Kopacki
Sny o potędze trzeba odłożyć do lamusa Kozielski port to ewidentny przykład pewnej bezradności i niemocy w wymiarze inwestycyjnym oraz gospodarczym naszego miasta. Zdjęcie z 21 lipca 2006 r. To dzień demontażu dźwigów, będących kiedyś symbolem tego miejsca. Foto: Andrzej Kopacki
Choć jeszcze do niedawna szczyciliśmy się tym, że powierzchniowo jesteśmy więksi od Paryża, to paradoksalnie mając aż 123 km kw., nie posiadamy atrakcyjnych terenów pod budownictwo mieszkaniowe. Dla miasta borykającego się z tak poważnymi problemami demograficznymi jest to strzał w kolano. Źródła populacyjnej zapaści są jednak znacznie poważniejsze i sięgają wielu lat wstecz.

Zgodnie z tradycją na początku nowego roku dokonujemy podsumowania minionych dwunastu miesięcy. Także jeśli chodzi o zmieniającą się liczbę mieszkańców. Od wielu lat nie mamy w tym względzie dobrych wieści. Pierwsze symptomy problemów demograficznych pojawiły się w naszym mieście i regionie grubo ponad 30 lat temu. W latach 80. nastąpiła pierwsza masowa emigracja, głównie do Niemiec. Druga fala odpłynęła na Zachód po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Nasi mieszkańcy szukali lepszego, bardziej dostatniego życia. Wyjeżdżali przeważnie młodzi ludzie w wieku produkcyjnym. Żadna władza nie była w stanie powstrzymać tych niekorzystnych tendencji, które trwają do dziś. Jednak perspektywy i wizje były zupełnie inne.

Gdy w 1975 roku nasza aglomeracja powstała z połączenia czterech sąsiadujących ze sobą miast: Kędzierzyna, Koźla, Kłodnicy i Sławięcic, staliśmy się największym po Opolu ośrodkiem w województwie. Początkowo nic nie wskazywało na to, że dynamiczny rozwój miasta może zostać zahamowany. Jednak pod koniec lat 70. kryzys gospodarczy, jaki dotknął Polskę, nie pozostał bez pływu na sytuację w naszym mieście. Z niektórych zadań inwestycyjnych trzeba było zrezygnować, zarówno w przemyśle, jak i budownictwie mieszkaniowym. Coraz więcej mówiło się o problemach społeczno-ekonomicznych.

Ambitne plany

Dziś możemy porównać ambitne wizje rozwoju miasta z lat 60. i 70. z brutalną rzeczywistością. Analiza Wojewódzkiej Pracowni Urbanistycznej z lat 60. wykazała możliwość rozwoju miasta Kędzierzyna, przy wprowadzeniu komunikacji masowej, do 180 tys. mieszkańców. Było to realne pod warunkiem, że rozbudowa odbywałaby się w dwóch kierunkach: w części północnej poza rzekę Kłodnicę i Kanał Kłodnicki, a w części południowej na tereny wsi Brzeźce. W praktyce ukierunkowanie rozwoju na północ od rzeki Kłodnicy równałoby się z budową nowego miasta.

Jednakże trudne warunki fizjograficzne w północnej i zachodniej części aglomeracji wskazywały, że jedyny realny kierunek rozwoju na najbliższe lata to dalsze tereny leśne położone we wschodniej części miasta oraz rejon dzielnicy Pogorzelec. Chłonność terenu w tym zasięgu określono wówczas na około 100 tys. mieszkańców. Koźle posiadało jeszcze bardziej ograniczone możliwości rozwoju przestrzennego ze względu na fatalne warunki fizjograficzne terenu. Podobnie było w przypadku Sławięcic.

W latach 60. Wojewódzka Pracownia Urbanistyczna przygotowała opracowanie obejmujące: Kędzierzyn, Blachownię, Zdzieszowice, Koźle, Kłodnicę, Ujazd, Leśnicę, Sławięcice, wsie powiatu kozielskiego, Strzelce Opolskie i Krapkowice, położone w strefie dojazdów do pracy. Kędzierzyn, Blachownię i Zdzieszowice (KBZ) traktowano jako „wyspecjalizowane miejscowości przemysłowe”. Zdaniem ówczesnych ekspertów Kędzierzyn powinien stanowić stolicę rejonu KBZ, pełniąc obok funkcji przemysłowej rolę centralnego ośrodka usługowego dla wspomnianego zespołu miast oraz pobliskich miejscowości. Natomiast dla Koźla studium proponowało utrzymanie miasta powiatowego, a rozwój pozostałych funkcji usługowych zgrać z programem dla Kędzierzyna.

Rozwój przestrzenny Kędzierzyna i Koźla sugerowano w kierunku osiedla Kłodnica, co docelowo miało związać te trzy ośrodki w jeden zwarty organizm miejski. W rejonie Kłodnicy plan zakładał realizację nowego ośrodka usługowego, przeznaczonego do obsługi trójmiasta, koncentrującego usługi handlowo-gastronomiczne, obiekty administracji państwowej, sprawiedliwości, wyższe uczelnie, ośrodki kultury i inne o znaczeniu dla całej aglomeracji i rejonu przemysłowego górnej Odry. Ponadto plan zakładał powstanie w rejonie osiedla Kłodnica dużego ośrodka rekreacyjno-sportowego obsługującego całą aglomerację.

Z analiz dokonanych w połowie lat 70. wynikało, że nasza aglomeracja będzie się rozwijać bardzo intensywnie. W 1974 roku Koźle zamieszkiwało 14,4 tys. osób, Kłodnicę 4,9 tys., Kędzierzyn 42,6 tys., a Sławięcice 3,9, czyli łącznie 65,8 tys. mieszkańców. Planiści oszacowali, że w 1990 roku Koźle wspólnie z rozbudowującą się Kłodnicą zamieszkiwać będzie 26 tys. osób, Kędzierzyn 66 tys., a Sławięcice 5 tys., co daje w sumie 97 tys. W okolicach roku 2000 liczba mieszkańców Koźla położonego po lewej stronie Odry miała urosnąć do 22 tys., Kłodnicy wraz z Koźlem Portem do 47 tys., natomiast w przypadku Kędzierzyna miało pozostać  66 tys., a Sławięcic 5 tys. Łącznie w 2000 roku miało nas być 140 tys.

Systemowa rewolucja

Dzięki przemianom ustrojowym, jakie zaszły w naszym kraju w 1989 roku, zdecydowanie większy wpływ na rozwój Kędzierzyna-Koźla miał samorząd lokalny, który uaktualnił i zatwierdził miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, a także strategię rozwoju miasta. Wskazują one tereny rozwojowe dla miasta w dziedzinie mieszkalnictwa, przemysłu, usług i rekreacji. Obecnie obowiązujący plan jest opracowaniem starym.

Od kilku lat trwają prace nad stworzeniem nowego. Dokument ten jest niezwykle potrzebny, jeśli chcemy myśleć o urbanistycznym i gospodarczym rozwoju gminy. Potrzebne są m.in. nowe działki pod budownictwo jednorodzinne, ponieważ ludzie chcą się budować w naszym mieście, ale nie mają gdzie. W tej sytuacji kupują bądź budują domy w sąsiednich miejscowościach powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego. I takich przypadków jest coraz więcej.

Natomiast w strategii rozwoju miasta jest wiele ciekawych wizji oraz mniej lub bardziej realistycznych projektów. Owszem, strategia powinna być ambitna. Pytanie tylko, w jaki sposób i w jakim zakresie jest i będzie realizowana.

Mamy jako miasto doskonałe położenie geograficzne, o czym przeczytać można praktycznie we wszystkich folderach promocyjnych Kędzierzyna-Koźla. Jesteśmy bowiem usytuowani na skrzyżowaniu szlaków komunikacyjnych pomiędzy dużymi aglomeracjami Górnego i Dolnego Śląska. Stąd w odległości 300-400 km leży sześć stolic państw europejskich. Ale ten potencjał nie jest należycie wykorzystany. Jesteśmy, a raczej byliśmy ważnym węzłem komunikacyjnym. Jest bardzo wiele do zrobienia i naprawienia w tym temacie. Chodzi m.in. o przywrócenie węzłowi kolejowemu w Kędzierzynie-Koźlu należnego mu miejsca.

- Zgadzam się ze stwierdzeniem, że miasto straciło pod względem transportowym, i nad tym ubolewam. Faktycznie, w pierwszej kolejności dokonano rewitalizacji tej skrótowej linii przez Strzelce Opolskie. Jednak gdy porównamy pod względem liczby mieszkańców wielkość obu ośrodków, to wszystko przemawiało za tym, aby inwestycje te realizować najpierw w przypadku waszego miasta. Tym bardziej że po drodze z Opola do Kędzierzyna mamy jeszcze inne ważne ośrodki, czyli Gogolin i Zdzieszowice. Ale to na szczęście się zmienia, gdyż prace remontowe na tym szlaku kolejowym trwają - mówi prof. dr hab. Stanisław Koziarski z Uniwersytetu Opolskiego.

Kluczowa jest też reaktywacja kozielskiego portu i tym samym żeglugi śródlądowej na Odrze. Nie zapominajmy także o budowie obwodnicy północnej, dzięki której będziemy mieć wygodne połączenie z autostradą A4.

W strategii rozwoju miasta na lata 2014-2020 możemy przeczytać, że zgodnie z klasyfikacją miejskich ośrodków funkcjonalnych zawartych w Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 (KPZK 2030) Kędzierzyn-Koźle zalicza się do ośrodków subregionalnych. Ośrodki te, wyznaczane przez samorządy wojewódzkie, przeważnie wśród miast liczących 50-100 tys. mieszkańców, mają szczególne znaczenie gospodarcze i społeczne, ale także uzupełniające wobec oferty usług publicznych miast wojewódzkich i regionalnych. Zgodnie z zapisami KPZK 2030 ośrodki miejskie wykształcone m.in. w oparciu o produkcję przemysłową (jak Kędzierzyn-Koźle) z powodu swojej specyfiki (np. narażenia na wahania koniunkturalne) wymagają szczególnej uwagi. Tym bardziej że nasze miasto jawi się jako obszar o dużym natężeniu problemów rozwojowych.

Po pierwsze gospodarka

To, co obecnie może w jakimś stopniu ograniczyć problemy demograficzne miasta, to chociażby nowe, dobrze płatne miejsca pracy. Przez wszystkie lata rozwoju przemysłu w naszym mieście przyrost ludności był znaczny. Jednak restrukturyzacja przemysłu chemicznego spowodowała znaczący spadek zatrudnienia w tym sektorze. Trzeba było szukać alternatywy i wypełnić tę lukę nowymi miejscami pracy. Wiele lat temu samorząd przejął za długi 76-hektarową działkę w Sławięcicach (tzw. Pole Południowe), którą kompleksowo uzbrojono. Jednak ściąganie inwestorów idzie jak po grudzie.

Światełkiem w tunelu jest należąca do południowokoreańskiej grupy firma Foosung Poland, która wybuduje zakład produkujący składniki wykorzystywane w budowie akumulatorów litowo-jonowych do samochodów elektrycznych. Koszt inwestycji to blisko 400 mln zł.

Wciąż niewykorzystaną szansą jest Odra. Jednym z priorytetów władz było ożywienie portu rzecznego. Jednak firmie, która postanowiła zaangażować się kapitałowo w reaktywację kozielskiego portu, ktoś najwyraźniej podkłada nogę. Inwestor wyłożył pieniądze w zagospodarowanie nabrzeży portowych, wybudował potężne zbiorniki. Teraz wszystko stoi i niszczeje.

- Komu zależy na tym, aby nasze miasto się nie rozwijało i aby inwestorzy omijali nas szerokim łukiem? Jest to dla mnie niezrozumiałe - mówiła pod koniec zeszłego roku prezydent miasta Sabina Nowosielska po odczytaniu listu prezesa spółki Kędzierzyn-Koźle Terminale SA, która postanowiła zawiesić proces inwestycyjny na terenie portu.

- Wierzymy, że mimo wszystkich napotykanych przeciwności uda nam się doprowadzić nasz standardowy projekt inwestycyjny do końca, a Kędzierzyn-Koźle wróci na mapę polskich miast portowych - nie traci wiary prezes KKT SA Jarosław Zemło.

Kto tu miesza?

Zapewne nie jest to przypadek, gdyż w historii naszego miasta podobnych sytuacji było co najmniej kilka. Chociażby rozpoczęta budowa Kompleksu Rafineryjno-Petrochemicznego „Południe”, dzięki któremu mieliśmy się stać jednym z najbogatszych miast w Polsce. Inwestycja miała pochłonąć około 1,5 mld dolarów. Trzeba sobie zdawać sprawę z ogromnych rozmiarów tego przedsięwzięcia o zdolności przerobowej około 6 mln ton ropy rocznie! Pamiętamy, jak wielkim przedsięwzięciem była budowa instalacji alkoholi OXO. Kompleks „Południe” miał być przynajmniej dziesięciokrotnie większy. Jego budowę rozpoczęto pod koniec lat 70.

Pod Sławięcicami wycięto dziesiątki hektarów lasu, pojawiły się potężne zbiorniki, które po latach zardzewiały i zostały rozebrane m.in. przez złomiarzy. Według oficjalnej wersji wszystko wskutek załamania gospodarki z przełomu lat 70. i 80. Jednak przyczyny były nieco bardziej złożone, skoro jeszcze w drugiej połowie lat 90. pewne instytucje państwowe dociekały, co tak naprawdę leżało u podstaw storpedowania tej wielkiej inwestycji w Kędzierzynie-Koźlu.

Cały projekt próbowano jeszcze reanimować na początku lat 90., ale nic z tego nie wyszło. Skutecznie wyhamowano ambitne plany lokalnych decydentów z branży chemicznej. Potężne puste zbiorniki ze Sławięcic i kozielskiego portu to bliźniaczo podobne symbole pewnej bezradności i niemocy w wymiarze inwestycyjnym oraz gospodarczym naszego miasta.

Kolejnych przykładów nie brakuje. Jednym z nich jest Śląskie Centrum Logistyki SA, które  rozpoczęło działalność w 1989 roku jako Śląski Wolny Obszar Celny. Spółka została powołana do utworzenia i organizowania wolnego obszaru celnego oraz zarządzania i administrowania portami śródlądowymi w Gliwicach i Kędzierzynie-Koźlu. Jeszcze na pochodzącej z 1991 roku mapie miasta zaznaczone są granice wolnego obszaru celnego, który na południu obejmował wielosethektarowy teren - od ul. Kochanowskiego i kozielskiego portu aż po stocznię remontową i okolice DW 423 na północy! W przypadku Kędzierzyna-Koźla wszystko zostało tylko na papierze, z kolei w Gliwicach przedsięwzięcie się rozwinęło. W 2002 roku nazwa spółki została zmieniona na Śląskie Centrum Logistyki SA, a miasto Gliwice wnosząc aportem teren i nieruchomości gliwickiego portu, stało się większościowym akcjonariuszem.

Bogata i nadzwyczaj pechowa historia dotyczy też dawnej kozielskiej jednostki wojskowej. Może to zaskakiwać tym bardziej, iż na Opolszczyźnie prawie wszystkie dawne koszary udało się sensownie zagospodarować, tylko nie nasze. Po likwidacji kozielskiej jednostki wojskowej - co nastąpiło ostatecznie w grudniu 1998 roku - obiektami zarządzała Agencja Mienia Wojskowego we Wrocławiu, która część nieruchomości odsprzedała w 2002 roku Górnośląskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej z Mysłowic i Wyższej Szkole Ekonomii i Administracji z Bytomia. Nosiły się one z zamiarem uruchomienia w dawnych koszarach wyższej uczelni. Ale na zamiarach się skończyło.

Później pojawiali się kolejni właściciele. Pod koniec 2019 roku pisaliśmy o problemach przedsiębiorcy z powiatu nowotarskiego w województwie małopolskim, który postanowił przekształcić dawne kozielskie koszary w osiedle mieszkaniowe z 300 lokalami o powierzchni od ponad 25 mkw. do 83 mkw. Remontem miało zostać objętych siedem budynków dawnej jednostki wojskowej. Inwestycja ma być realizowana w oparciu o rządowy program „Mieszkanie Plus”. Jednak ostatnio przedsiębiorca zaczął napotykać na trudności w relacjach z odpowiedzialnymi za ten program decydentami.

- Jest to bardzo niepokojące. Mamy firmę, która dogrywała temat w ramach rządowego programu „Mieszkanie Plus”. Inwestor wyłożył już z własnej kieszeni bardzo dużo pieniędzy na cały ten projekt i obecnie zmuszony został do jego zawieszenia - ubolewa Sabina Nowosielska.

Nawet na młodego przedsiębiorcę, który w ostatnich miesiącach tak wiele uczynił, by przywrócić do życia dawną stadninę koni na kozielskiej wyspie, „życzliwi” piszą już donosy, próbując uprzykrzyć mu życie i storpedować jego ambitne plany.

Ktoś powie, że to wszystko to tylko spiskowa teoria dziejów. Jednak w kontekście tak wielu namacalnych dowodów trudno mówić jedynie o przypadku. Komuś - i to od wielu lat - bardzo zależy na tym, aby to miasto nie rozwinęło skrzydeł i zatrzymało się w rozwoju. Rodzi się zatem pytanie, jaki cel przyświeca tym ludziom, którzy wychodzą z założenia, że „im gorzej, tym lepiej”. Skoro nawet przedsiębiorcom, którzy chcą zainwestować tu swoje pieniądze, natychmiast wkłada się kij w szprychy, to znaczy, że jest to dobrze zaplanowane i skoordynowane działanie.

Jest nas coraz mniej

Jak zatem w tak niesprzyjających okolicznościach rozwijać miasto i powstrzymać jego mieszkańców przed wyjazdem za granicę oraz do większych ośrodków na terenie Polski? Emigracja o masowym charakterze ma, jak wiadomo, liczne precedensy w historii naszego miasta i regionu. W latach 80. wskutek złożonego splotu uwarunkowań społecznych, ekonomicznych i politycznych ludzie masowo zaczęli wyjeżdżać na Zachód. Z szacunkowych danych wynika, że w tamtym czasie Polskę opuściło na stałe nawet 1,3 mln osób. Zdecydowana większość emigrantów w latach 1980-1989 udawała się do Niemiec.

To zjawisko szczególnie mocno dotknęło cały Śląsk, w tym nasze miasto. Emigracja lat 80. odbiła się w istotny sposób na stanie i strukturze ludności. Wyjeżdżały przede wszystkim osoby w wieku największej aktywności zawodowej, w wieku produkcyjnym (18-44 l.). Kędzierzyn-Koźle był w tym okresie miastem młodym demograficznie. Na rynek pracy wchodziły roczniki powojennego wyżu demograficznego. Migracje doprowadziły do wyraźnego osłabienia potencjału demograficznego ludności miasta.

Nie pomogło nam też otwarcie granic, związane z wejściem Polski do UE w 2004 roku. Zwłaszcza młodzi, ambitni ludzie zaczęli wyjeżdżać na Zachód, głównie na Wyspy Brytyjskie, do Holandii, Niemiec i Norwegii.

Jeszcze w 2005 roku socjolog z Instytutu Śląskiego w Opolu, Maria Grygierczyk, podkreślała, że podobnie jak w całym regionie, także w przypadku Kędzierzyna-Koźla będziemy mieli do czynienia z odpływem ludności albo na Zachód, albo do większych miast w Polsce. Jednak w jej opinii tylko Opole i Kędzierzyn-Koźle ze względu na swój potencjał demograficzny mogą spełniać funkcję ośrodków kreujących rozwój całego regionu.

Powiat kędzierzyńsko-kozielski zamieszkiwało w 2005 roku 103,5 tys. mieszkańców. Natomiast na dzień 31.12.2018 roku już tylko 94,487 mieszkańców. Prognozy są takie, że w 2030 r. ich liczba zmniejszy się do 76,5 tys. Zatem w ciągu 25 lat spadek wyniesie 26,5 tys. osób, z czego połowa (czyli ponad 13 tys.) wyjedzie z naszego miasta. W skali roku miało to być, według przewidywań, około 520 osób. Wkrótce po wejściu Polski do UE na stałe z Kędzierzyna-Koźla do krajów Europy Zachodniej wyjeżdżało około 300 osób rocznie.

Przybywa seniorów

Niekorzystne tendencje utrzymywały się także w kolejnych latach. Miasto Kędzierzyn-Koźle zamieszkiwało w 2012 roku 63 635 osób. W porównaniu do 2007 roku liczba ludności zmniejszyła się o 1526 osób, tj. o 2 proc. Na przestrzeni lat 2007-2012 spadek liczby ludności (o 3 proc.) dotyczył także powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego.

Na szczególną uwagę zwracał ubytek ludności w wieku 10-24 lata oraz przyrost ludności w najstarszych kategoriach wiekowych, od 75 lat wzwyż. Liczba mieszkańców w wieku 75-79 lat zwiększyła się w okresie od 2007 do 2012 roku o 27,6 proc., a w wieku 80-84 lata o 47,4 proc. Największy przyrost dotyczył jednak ludności najstarszej, w wieku 85 i więcej lat, ponieważ ich liczba zwiększyła się o 63,9 proc. Z kolei w latach 2007-2012 liczba ludności w wieku przedprodukcyjnym zmniejszyła się w naszej gminie aż o 13 proc. Zmniejszeniu uległa także liczebność ludności w wieku produkcyjnym, jednak spadek ten nie był tak znaczny i wyniósł 4,5 proc. Jedyna grupa wiekowa, w której odnotowano przyrost, obejmowała ludność w wieku poprodukcyjnym, gdyż jej liczba wzrosła z 11 005 do 12 915 osób, tj. o 17,4 proc.

Reasumując, w latach 2007-2012 w naszym mieście występował bardzo niski odsetek ludności w wieku przedprodukcyjnym (15,9 proc.) oraz bardzo wysoki odsetek ludności w wieku poprodukcyjnym (20,3 proc.). Nieznacznie lepiej przedstawiała się sytuacja w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim, w którym osoby w wieku przedprodukcyjnym stanowiły 16 proc. Podobne zależności występowały w zakresie ludności w wieku poprodukcyjnym. Gmina Kędzierzyn-Koźle odznaczała się najwyższym w okolicy odsetkiem ludności w wieku poprodukcyjnym, a także najwyższym wzrostem tego odsetka w latach 2007-2012 (o 3,4 proc.). Już wtedy stawiało nas to w bardzo niekorzystnym świetle na tle sąsiadów, a także innych porównywalnych do Kędzierzyna-Koźla ośrodków miejskich.

Niekorzystne tendencje demograficzne nie uległy zmianie również w ostatnich latach. Największy spadek odnotowano w 2015 roku, kiedy to ubyło aż 1094 mieszkańców Kędzierzyna-Koźla. Najmniej bolesny pod tym względem był 2014 rok (spadek o 342 osoby). Na przestrzeni ośmiu lat (od 2012 do 2019) ubyło w sumie 5867 osób. W 2019 roku ubyło łącznie 728 mieszkańców. Przypomnijmy, że na koniec 2018 roku było nas 56 478, a na koniec 2019 roku już tylko 55 750. Spośród siedemnastu miejskich osiedli jedynie w przypadku dwóch mieliśmy do czynienia ze wzrostem liczby mieszkańców.

- Jeśli byłyby mieszkania, dobra praca i wyższa uczelnia, to ten trend już dawno można było wyhamować - argumentuje pani Bożena, mieszkanka os. Zachód, która zauważa też znaczący wzrost liczby seniorów i to nie tylko na swoim osiedlu, ale w całym Kędzierzynie-Koźlu. - Choć trzeba przyznać, że jest to tendencja ogólnopolska. Ale gdybyśmy tu mieli wyższą uczelnię, to te proporcje byłyby bardziej korzystne.

W tym, co mówi mieszkanka, jest sporo racji. Być może gdybyśmy w latach 90. doczekali się w naszym mieście - podobnie jak chociażby Racibórz czy Nysa - wyższej uczelni z prawdziwego zdarzenia, to zapewne ograniczylibyśmy odpływ młodych ludzi i ściągnęli trochę świeżej krwi. Ta szansa została jednak bezpowrotnie zaprzepaszczona.

W 2008 roku pojawiły się pierwsze pomruki, jakoby miasta liczące poniżej 100 tys. mieszkańców miałyby w wyniku nowelizacji art. 26 ustawy o samorządzie gminnym utracić status miast prezydenckich. Na szczęście wskutek ostrego protestu władz oraz mieszkańców tych miast ówczesny rząd wycofał się z tego pomysłu. Problem dotyczył wielu polskich samorządów, ale dzięki podjętym działaniom zaniechano nowelizacji ustawy, w wyniku której skrzywdzono by bardzo wiele miast średniej wielkości. Obecnie przeżywają one poważne problemy natury społeczno-ekonomicznej. Również Kędzierzyn-Koźle gaśnie w oczach i bez radykalnych działań, a także wsparcia ze strony państwa ten bolesny dla nas proces będzie się pogłębiał.

Andrzej Kopacki

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (5)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

zorientowany
zorientowany 03.02.2020, 14:39
Do tego zestawu niezrealizowanych inwestycji warto jeszcze dorzucić instalację zgazowania węgla, na którą wydano mnóstwo pieniędzy (projekty, koncepcje, analizy).
MW
MW 02.02.2020, 20:12
Bo za komuny też byli konfidenci i V kolumna.
Max
Max 02.02.2020, 16:53
Za komuny tez jak widac hamulcowych nie brakowalo zatem gdzie lezy problem
MW
MW 02.02.2020, 11:57
Trafne spostrzeżenia red. tylko żeby to jeszcze do kogoś dotarło.
Juli
Juli 01.02.2020, 19:20
Nawet były Radny Miejski za robotą do Czech wyjechał , dostał zlecenie od Patrycia rodem z Opola.Specjalista Ochrony Drogerii , naczelny pyskacz miasta...

Pozostałe