Ucierpiał kot. Dwa auta mają ślady po śrucie na karoserii

  • 30.05.2020, 17:23 (aktualizacja 31.05.2020, 15:21)
  • W
Ucierpiał kot. Dwa auta mają ślady po śrucie na karoserii Fot. archiwum prywatne, pixabay.com
"Ktoś sobie urządza dziwne zabawy w naszej miejscowości. Strzela do kotów, kalecząc je. Mamy pewne podejrzenia, kto to jest. Jeśli się potwierdzą, nie uniknie kary" - posta tej treści zamieszczono 28 maja na profilu facebookowym związanym z Ostrożnicą w gminie Pawłowiczki.

W komentarzach pod postem jeden z internautów opublikował zdjęcia samochodów swoich rodziców, mieszkających w Ostrożnicy. Na ich karoseriach widać ślady po trafieniu, prawdopodobnie śrutem z wiatrówki.

- Kiedy to się mogło stać? - próbuje przypomnieć sobie syn właścicieli osobówek. - Dwa, trzy tygodnie temu. Samochody stały na podwórku. Nieopodal boiska w Ostrożnicy. Rodzice zauważyli uszkodzenia karoserii przy myciu pojazdów. Nie zgłaszali nigdzie tego faktu. Nie wiedzieli, co mają z tym zrobić. Stwierdzili tylko, że ktoś albo zrobił to przypadkowo, albo specjalnie - dodaje.

Kiedy zauważył na portalu społecznościowym posta o postrzelonym kocie, skojarzył, że zdarzenie, do którego doszło u jego rodziców, może być powiązane ze sprawą czworonoga.

Kocur ma dwa lata i nazywa się Tala. Do domu wrócił na początku ostatniego tygodnia maja.

- Moja teściowa widziała go jednak kilka dni wcześniej, ale nie zdążyła go złapać. Już wtedy było widać, że Tala nie potrafi chodzić na jedną łapę - mówi właścicielka kota, mieszkanka Ostrożnicy. - Od razu zawiozłam go do przychodni weterynaryjnej w Reńskiej Wsi. Tam stwierdzono, że prawdopodobnie pogryzł go kocur. Dali mu środki przeciwbólowe. Na drugi dzień ponownie pojechałam z Talą do przychodni. Wystrzyżono go i wyczyszczono, bo ma długą sierść - po powrocie był trochę brudny. Po tych zabiegach pielęgnacyjnych okazało się, że ma trzy dziury wlotowe od śrutu - ubolewa właścicielka czworonoga. Śrut wyciągnięto z łapy, uda i moszny zwierzęcia.

- Na domiar złego, prawdopodobnie - tak stwierdzili pracownicy przychodni - Tala został mocno kopnięty. Świadczy o tym złamanie jednej z kończyn w trzech miejscach z przemieszczeniem. We wtorek (2 czerwca - red.) czeka go zabieg chirurgiczny. Po nim przez trzy tygodnie będzie w gipsie, żeby łapa się zrosła - mówi właścicielka czworonoga. Nie zgłosiła nigdzie oficjalnie zdarzenia.

O tej porze roku koty koty walczą o swoje terytorium. Być może Talę wziął na celownik ktoś, komu nie spodobało się jego - wynikające z natury - zachowanie.

- Jakim trzeba być człowiekiem, żeby strzelać do kota? Naprawdę cierpi, bo teraz ma całą łapę zabandażowaną. Jest uziemiony. Codziennie daję mu leki przeciwbólowe - ubolewa właścicielka pupila.

O ile samochody dosięgnął śrut wystrzelony z bliskiej odległości (precyzyjne strzelanie z wiatrówki kończy się na dystansie 50 metrów - red.), kot mógł zostać postrzelony w zupełnie innym miejscu - nawet daleko od swojego domu.

- Te działania są godne potępienia. Rozumiem, że nie każdy musi być miłośnikiem zwierząt, ale nie można ich tak traktować! Przez dziwne fascynacje może za chwilę ucierpieć człowiek - obawia się Sabina Świentek, naczelnik OSP w Ostrożnicy, która nagłośniła sprawę w mediach społecznościowych.

29 maja na ostrożnickim profilu facebookowym poinformowano, że zaginął kot Miciuś. Biało-czarny, łapki białe, końcówka ogona biała. Bez paska na szyi. "Prosimy o info - obojętnie żywy czy martwy" - apelowano w poście.

W

Zdjęcia (2)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wiktor
Wiktor 30.05.2020, 22:30
I co mu zrobią poucza. Za zwierzę też powinna być wyższa kara a nie w zawieszeniu. Zaczyna od kotów skończy na dzieciach. Powinien zwrócić koszty leczenia zwierząt. Co to za człowiek co krzywdzi słabszych.

Pozostałe