Opinia Rzecznika Praw Pacjenta w sprawie tragicznego porodu

  • 04.06.2020, 08:00
  • ART
Opinia Rzecznika Praw Pacjenta w sprawie tragicznego porodu
Rzecznik Praw Pacjenta przeprowadził postępowanie wyjaśniające w sprawie tragicznego porodu, który miał miejsce 24 października 2017 roku w kozielskim szpitalu. 

Wtedy ze skrajnym niedotlenieniem mózgu na świat przyszła Łucja Kornak. Choć ciąża przebiegała prawidłowo, Łucja po urodzeniu znajdowała się w stanie ogólnym skrajnie ciężkim, bez oznak życia. Otrzymała 0 punktów w skali Apgar. Akcję serca przywrócono po 10 minutach reanimacji. Dziewczynka podjęła heroiczną walkę o życie, przez co została nazwana „małą wojowniczką”. Łucja ma już ponad 2,5 roku. Cały czas przebywa w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym Beta-Med w Chorzowie. Dziewczynka praktycznie się nie rusza i wymaga ciągłej opieki.

Okoliczności tragicznego porodu czekają na wyjaśnienie przez prokuraturę. Sprawa, która została zawieszona w połowie 2018 roku, została ponownie wznowiona 28 maja br. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

W marcu 2019 roku sprawą zainteresował się z własnej inicjatywy Rzecznik Praw Pacjenta. Postępowanie wyjaśniające trwało rok. Paweł Grzesiewski, dyrektor Departamentu Prawnego, w piśmie, które skierował do rodziców Łucji oraz dyrekcji SP ZOZ w Kędzierzynie-Koźlu, stwierdził naruszenie praw pacjenta - Magdaleny Wiśniewskiej, matki Łucji, przez szpital w Kędzierzynie-Koźlu. Placówką zarządzał wtedy Marek Staszewski, obecnie dyrektor Opolskiego Centrum Onkologii im. prof. Tadeusza Koszarowskiego w Opolu.

"Biorąc pod uwagę lakoniczność wpisów w dokumentacji medycznej, należy dać wiarę twierdzeniom pacjentki, że nie były jej przekazywane rzetelne i pełne informacje. Pani Magdalena Wiśniewska była zdezorientowana a – według jej wyjaśnień – informacje były ze sobą sprzeczne. Dokumentacja medyczna była zaś prowadzona nierzetelnie oraz nieczytelnie" – wynika z pisma wystosowanego przez Rzecznika Praw Pacjenta.

Po naszych doniesieniach z listopada 2017 roku o możliwości zmiany zapisów z porodu w systemie AMMS potwierdzono, że rzeczywiście były dwie wersje zapisów historii choroby, różniące się między sobą. Poprawek, według zapisów systemu, dokonywała położna, która prowadziła poród. Informacje te zostały przekazane prokuraturze, która zabezpieczyła dyski z zapisu.

Rzecznik Praw Pacjenta na podstawie zgromadzonych dokumentów nie ma wątpliwości, że doszło do naruszenia praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych, informacji i dokumentacji medycznej, dlatego nie przychylił się do przedstawianej przez szpital argumentacji wykazującej brak naruszeń praw pacjenta. Szpital został zobligowany do uwzględnienia uchybień w organizacji pracy oddziału ginekologiczno-położniczego, pouczenia personelu medycznego o uchybieniach, przeprowadzenia szkolenia w zakresie praw pacjenta do informacji oraz zasad prawidłowego prowadzenia, przechowywania i udostępniania dokumentacji medycznej. Zwrócono też uwagę, by pouczyć personel o konieczności rzetelnego i pełnego informowania pacjentek rodzących o przebiegu opieki okołoporodowej.

W odpowiedzi na postępowanie Rzecznika Praw Pacjenta SP ZOZ w Kędzierzynie-Koźlu przeanalizował i wdrożył usprawnienia w organizacji pracy sali porodowej i oddziału położniczo-ginekologicznego.

- Wprowadzono system centralnego nadzoru położniczego (wraz z rejestracją dynamicznej prezentacji krzywych KTG), który umożliwia kompleksową opiekę nad nienarodzonym dzieckiem. Wprowadzono też na trakt porodowy aparat do analizy parametrów krytycznych (pH, niedobór zasad, mleczany, ciśnienie parcjalne tlenu i dwutlenku węgla) - urządzenie wykorzystywane m.in. do oznaczeń z krwi pępowinowej bezpośrednio po porodzie. Rozszerzono zakres informowania pacjentek i osób towarzyszących przy porodzie o postępie porodu oraz przebiegu połogu. Wprowadzono cykliczne szkolenia z praw pacjenta. Przeprowadzono szkolenia z zasad prawidłowego prowadzenia, przechowywania i udostępniania dokumentacji medycznej - poinformował nas Jarosław Kończyło, dyrektor SP ZOZ.

ART

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

zadowolony
zadowolony 06.06.2020, 22:18
Odział laryngologiczny prowadzony dobrze, po zabiegu przegrody nosowej mam miłe wspomnienia .
mii
mii 04.06.2020, 19:11
Powiem tak: nigdy wcześniej do tego szpitala, a już w szczególności oddziału ginekologiczno-położniczego w KK nie nastawiałam się źle. Wręcz przeciwnie: miałam bardzo pozytywne nastawienie. Cała moja ciąża przebiegała prawidłowo. Moje nastawienie zmieniło się diametralnie w związku z doświadczaniami związanymi z porodem i opieką okołoporodową. Rozczarowałam się. Rodziłam 28 godzin. Z regularnymi skurczami co 5 min. zostałam odesłana na zwykłą salę, gdzie dostałam no-spę, która miała, zdaniem położnej, spowodować, że zasnę. Nic takiego jednak nie mogło mieć miejsca, ponieważ właśnie trwał poród. Dzieci, które przychodziły w odwiedziny do swoich ciężarnych matek przebywających na sali, zostały narażone na widok mnie, zginającej się w bólach oraz oglądanie moich wymiocin z uwagi na zajętą toaletę, podczas gdy ja nie zdążyłam dobiec do następnej. Dopiero po przebłaganiu położonej mogłam wejść na salę porodową (cały czas wolną), gdzie mogłam skorzystać ze sprzętu do porodu. Żadne zabiegi pozwalające przyspieszyć przeciągający się poród nie pomagały, w tym oksytocyna podawana dożylnie, ani rozmaite moje akrobacje, ale nikt nie chciał wykonać mi cesarki. Zatem odwlekanie cesarki, nawet w uzasadnionych przypadkach, też już widać przechodzi do tradycji. No chyba, że od tego czasu już się coś zmieniło. Do tego chamskie odzywki niektórych położnych i pielęgniarek oraz lekarek włącznie, przewracanie oczami, wzdychanie, podniesiony ton, mówienie z łaską, w odpowiedzi na proste normalne zapytania. Miałam powikłania po przeciągającym się porodzie, zakażanie połogowe, zapalenie pęcherza, rany długo się goiły. Dopiero od neonatologa dowiedziałam się, że mój poród był bardzo trudny - tak jakoś mimowolnie mu się wymsknęło i że dziecko ma wylew krwi do mózgu. W książeczce zdrowia dziecka położna natomiast wpisała, że moja ciąża przebiegała nieprawidłowo, natomiast poród prawidłowo, bez powikłań (!). To taka więc już chyba norma: co złego, to nie my. Zobaczyłam ten wpis dopiero w domu. Przy odbiorze wypisu ze szpitala też chamstwo, podniesiony głos. Strach się odezwać, bo nie wiadomo, na jaki humor co niektórych z personelu się trafi. Wiem, że jeśli miałabym rodzić jeszcze, to na pewno więcej tam nie pójdę.
Ola
Ola 04.06.2020, 11:51
Ten szpital taki jest. Nie tylko na ginekologii. Moja mama chora na autoimunologie wątroby dostała na obiad fasolkę po bretońsku. Gdzie dieta wątrobowa? . Chcieliśmy wypis ze szpitala dostaliśmy pierwszą kartkę druga się zgubiła.

Pozostałe