Krwawe walki o ziemię kozielską podczas III powstania śląskiego

  • 07.06.2020, 15:22
  • Ł
Krwawe walki o ziemię kozielską podczas III powstania śląskiego Foto: archiwum Most kolejowy na Odrze wysadzony przez grupę dywersyjną Wawelberga
To był jeden z niewielu zrywów w naszej historii, który zakończył się częściowym sukcesem. 99 lat temu wybuchło trzecie powstanie śląskie. Miejscowości wchodzące w skład dzisiejszego Kędzierzyna-Koźla oraz okoliczne wsie w maju i czerwcu 1921 roku stały się areną krwawych walk.

W trwających dwa miesiące walkach przez szeregi powstańcze przewinęło się kilkadziesiąt tysięcy osób, w tym spora grupa ochotników z Polski. Korzystniejszy podział Śląska osiągnięto ofiarą blisko 1500 poległych.

Wysadzone mosty

Akcja zbrojna rozpoczęła się w nocy z 2 na 3 maja wysadzeniem kilku mostów kolejowych na Odrze przez grupę dywersyjną Wawelberga, zorganizowaną przez wojsko polskie i działającą na rzecz powstańców, a dowodzoną przez Tadeusza Puszczyńskiego (Konrad Wawelberg). W ten sposób odcięto Niemców od zaopatrzenia z głębi kraju. Polskie oddziały, podzielone na trzy ugrupowania, uderzyły na przeciwnika. Grupa „Północ” operowała w rejonie Olesna i Ozimka, grupa „Południe” walczyła w okolicach Raciborza. Trzecie ugrupowanie – „Wschód” – zaatakowało na kierunku kozielskim.

W Sławięcicach 4 maja wieczorem pojawiły się oddziały szturmowe Romana Koźlika i Seweryna Jędrysika z Tarnowskich Gór i szybko opanowały teren. W tym samym czasie ugrupowanie dowodzone przez Karola Krzykałę zajęło Miejsce Kłodnickie, Miedary, Blachownię i podeszły pod Lenartowice. Na dworcu kolejowym w Sławięcicach pojawił się pociąg pancerny, który następnie wspierał natarcie na Kędzierzyn. W pałacu księcia Hohenlohe mieścił się sztab I Dywizji Wojsk Powstańczych. Stąd baon kozielski Leonarda Krukowskiego z pułku katowickiego Walentego Fojkisa i baon katowicki Franciszka Sitka z zabrskiego pułku Pawła Cymsa atakowały Kędzierzyn, a później walczyły pod Górą Świętej Anny.

Bitwa o węzeł kolejowy

Sam Kędzierzyn był głównym ośrodkiem walk w czasie trzeciego powstania. Już rankiem 3 maja kilkuset bojowników próbowało opanować dworzec kolejowy i centrum, ale po kilku godzinach musieli wycofać się pod naporem oddziałów idących z Koźla. Niemcy zgromadzili na tym terenie spore siły (3-4 tys. walczących). Byli to członkowie różnych formacji paramilitarnych, uzbrojeni kolejarze i pracownicy żeglugi, a także żołnierze i oficerowie Reichswehry.

Ponowne zadanie opanowania tego ważnego węzła komunikacyjnego dowództwo powierzyło ugrupowaniom Fojkisa i Cymsa. Oddziały te nie ustępowały liczebnością przeciwnikowi. Rozgorzała walka. Oddziały samoobrony niemieckiej (Selbstschutz) zaciekle się broniły, ale powstańcy systematycznie parli do przodu, zajmując okoliczne wioski. Po kilku dniach nieustannej walki Polacy znaleźli się na rogatkach Kędzierzyna. Szturm generalny 9 maja poprzedził ostrzał artyleryjski, który rozpoczął się około godz. 17. Po krótkiej wymianie ognia z bateriami niemieckimi piechota, wsparta dwoma pociągami pancernymi, ruszyła do ataku. Po obu stronach padali zabici i ranni (łącznie około 300-400 ludzi). Szczególnie krwawa była walka o centrum miejscowości, budynek dworca kolejowego i przylegające do niego obiekty.

Pod komendą księdza

Bojownikami na tym odcinku dowodził ksiądz Karol Woźniak. Ten żołnierz w armii generała Józefa Hallera aktywnie działał w powiecie kozielskim w okresie plebiscytu. Po wybuchu trzeciego powstania został dowódcą baonu szturmowego w katowickim pułku piechoty Fojkisa. Około godz. 20 jego żołnierze wyparli Niemców z Kędzierzyna, a następnego dnia uderzyli na Kłodnicę i również ją zdobyli.

W tym samym czasie Kędzierzyn z innej strony atakował pułk Cymsa, ale utknął na Pogorzelcu. Oddziały niemieckie, wzmocnione pociągami pancernymi, broniły się dwa dni. Dopiero około północy 9 maja baony pszczyński Józefa Szendery i Alojzego Kurtoka oraz katowicki Franciszka Sitka, wsparte ogniem pociągu pancernego "Wilk" (późniejszy "Korfanty") Włodzimierza Abłamowicza, zajęły osadę.

Dziesiątego maja rozgorzała bitwa o przystań kozielską. Portu broniła nieliczna załoga, wspierana artylerią i karabinami maszynowymi umiejscowionymi po drugiej stronie Odry, w Koźlu. Atakował baon Jana Lortza. Pod wieczór opanował cały teren. Powstańcy zajęli magazyny z żywnością i bronią. Ich łupem padły też liczne barki i statki rzeczne oraz spory tabor kolejowy. Resztki ugrupowań niemieckich wycofały się za Odrę, gdzie przeprawy strzegli żołnierze włoscy, przybyli na teren plebiscytowy w ramach kontyngentu rozjemczego Komisji Międzysojuszniczej. Z nimi powstańcy nie walczyli.

Na zajętym terenie powstańcy ustanowili polską administrację. Wójtem Kędzierzyna został Ryszard Baron, a Pogorzelca Jan Panek.

Niemcy kontratakują

Już podczas walk o Kędzierzyn Wojciech Korfanty, dyktator powstania, podjął negocjacje z przedstawicielami Komisji Międzysojuszniczej w celu podpisania rozejmu. Strona polska domagała się wyznaczenia linii demarkacyjnej od Olzy, wzdłuż Odry, do Krapkowic i dalej na północ w kierunku Olesna. Tereny te zajęte były przez powstańców. Jednak wstępna zgoda Komisji spotkała się ze sprzeciwem Niemców i nie doszło do podpisania rozejmu. Pewny swego Korfanty 10 maja ogłosił decyzję o rozejmie, która wprowadziła spore zamieszanie w szeregach bojowników, bo wielu odebrało ją jako zakończenie walk i opuściło linię frontu.

Tymczasem Niemcy ochłonęli z zaskoczenia. Nad Odrę dotarły posiłki. Były to regularne oddziały wojska oraz ochotnicze Freikorpsy, które uderzyły na osłabione siły powstańcze w rejonie Olesna, Dobrodzienia i Gogolina. Do legendy przeszła bitwa o Górę Świętej Anny, gdzie Polacy bohatersko bronili się przed liczniejszym wrogiem. Po obu stronach padły setki zabitych. Po tej porażce powstańcy utracili inicjatywę.

Na początku czerwca Niemcy przeszli też do kontrataku na kierunku kędzierzyńskim. W nocy z 3 na 4 czerwca rozpoczęli marsz wzdłuż Kanału Kłodnickiego. Polacy wysadzili most na Kłodnicy. Pogorzelca bronił pułk królewskohucki Karola Gajdzika, ale w obawie przed okrążeniem wycofał się. Ciężar obrony wzięły na swoje barki różne oddziały powstańcze zgromadzone przez dowódcę garnizonu kędzierzyńskiego Adama Benisza. Ośmiuset ludzi próbowało spowalniać natarcie sił hrabiego Magnisa.

Frontowcy szturmują

Czwartego czerwca o godz. 18.30 żołnierze z Freikorps Oberland, złożonego z Austriaków, Bawarczyków i Tyrolczyków – byłych żołnierzy frontowych, przypuścił szturm na Lenartowice. Po ciężkich walkach, podczas których bohaterstwem wyróżnili się artylerzyści Antoniego Żmigrodzkiego, Niemcy zajęli wieś.

Tego samego dnia odbili też Sławięcice. Kontratak powstańców się nie powiódł. Oddziały samoobrony niemieckiej hrabiego Magnisa straciły w walkach kilkudziesięciu zabitych, a rozwścieczeni Niemcy w odwecie rozstrzelali kilkunastu wziętych do niewoli powstańców. Tymczasem wciąż trwał bój o Kędzierzyn. Osada przechodziła z rąk do rąk, a najkrwawsze walki znów toczono o dworzec kolejowy. Po kolejnym ataku, rankiem 5 czerwca, formacja ochotnicza pod dowództwem Hansa Adama Otto von Heydebrecka całkowicie opanowała Kędzierzyn. Nazwiskiem tego dowódcy w marcu 1934 roku nazwano Kędzierzyn. Z kolei ostatnie polskie zgrupowania, dowodzone przez Leopolda Kocimę i Antoniego Haberkę, uszły w kierunku południowo-wschodnim.

Ciężkie walki obronne toczono też w Kłodnicy. Walczyła tu kompania Hieronima Brysza. Z dużymi stratami (około 50 zabitych i rannych) musiała wycofać się na południe. Mocno przerzedzone, ale nie całkiem rozbite siły powstańcze działały w okolicach Kędzierzyna jeszcze kilka dni.

Meldunki dowódcy

Tematem bitwy o Kędzierzyn zajmował się m.in. historyk Wojciech Kempa. W jednej ze swoich publikacji umieścił meldunki dowódcy tutejszego okręgu Adama Benisza.

„Dnia 6 czerwca zaatakował nieprzyjaciel Stare Koźle. Oddziały pułku żorskiego broniły do wieczora pozycji, po czym zaczęły się powoli wycofywać, lecz nie ustąpiły zupełnie. Stare Koźle padło na kwadrans przed przybyciem posiłków, w sile l batalionu pszczyńskiego, który natychmiast po wyładowaniu na stacji Bierawa, poszedł na pozycję. Nie zdołał jednak wobec zapadającej nocy wyrzucić nieprzyjaciela ze Starego Koźla. Wobec trudności komunikowania się z dowódcą odcinka Bierawa kpt. Sadowskim, który ściągnął zdemoralizowane resztki jego pułku, objąłem komendę nad całym odcinkiem Odra – Sławięcice i zamierzałem w nocy o świcie dnia 7 czerwca zaatakować Stare Koźle.

Jednakowoż z powodu braku odpowiedzi Gajdzika, który wedle założenia miał współdziałać w akcji, nie można było zamierzenia wykonać. Po przybyciu artylerii i części piechoty Gajdzika do Bierawy wyznaczyłem godzinę l3 po południu do rozpoczęcia ataku na Stare Koźle. Wobec jednak oporu ze strony kpt. Sadowskiego, który w razie atakowania Stare Koźle zagroził mi przyaresztowaniem i ściągnięciem swoich sił, będących dotąd wobec powagi chwili pod moimi rozkazami, atak w wyznaczonym czasie nie przyszedł do skutku.

Dopiero po drugiej konferencji zgodził się do zaatakowania Starego Koźla, wyznaczając godzinę 6.30 po południu do rozpoczęcia ataku i powierzając mi zarazem, po porozumieniu się z grupą północną, dowództwo grupy Bierawa, na którą złożyły się baon pszczyński komp. 10, oddziały karabinów maszynowych, dwa pociągi pancerne l bateria armat. Zadaniem tej grupy było zaatakowanie nieprzyjaciela pod dowództwem kpt. Włodarczyka, którego zadaniem jest obsadzenie linii, nad brzegiem Odry od lasu na północny-zachód stacji Bierawa do wsi Bierawa.

Osłonę prawego skrzydła grupy bierawskiej powierzono por. Stanowskiemu. Po przygotowaniu artyleryjskim i pociągów pancernych przypuszczono do ataku na Stare Koźle, które nie zdobyto, jednak nieprzyjaciel wycofał się w nocy aż poza Kędzierzyn. Z powodu jednak braku sił odpowiednich i rozkazów kpt. Sadowskiego, aby część baonu pszczyńskiego, który w części wytrzymał na posterunku, poszedł na wypoczynek do wsi Korzonek, następnie wskutek jego rozkazów, aby oddziały karabinów maszynowych i pociągi pancerne wycofały się z frontu i zajęły pozycję obronną koło stacji Bierawa, było niemożliwym wykorzystać zwycięstwa.

Dopiero późno wróciły oddziały na opuszczone stanowiska, bez żadnego oporu ze strony nieprzyjaciela, który przez cały dzień jeszcze nie ochłonął z paniki, mnie zaś wobec tych zarządzeń pozostał jedynie raport do dowództwa grupy „Wschód”. Linia nasza szła do dziś dzień od Odry skrajem lasu na południowy wschód od Starego Koźla. Patrole i pociągi pancerne patrolowały las aż do Sławęcic i Kędzierzyna. Dzisiaj o godz. 11 rano zajęli tę pozycję Francuzi, nasze oddziały wycofały się. Artyleria niemiecka ostrzeliwała od dni stację Bierawa i domy przed stacją – bardzo celnie."

Kędzierzyn stracony

Terenów tych nie udało się już odzyskać. Pochód Niemców ku przemysłowemu sercu Górnego Śląska zatrzymał rozejm podpisany w Błotnicy Strzeleckiej przez Korfantego. Na mocy traktatu po 11 czerwca walczące strony zostały rozdzielone przez aliantów. Niewielkie potyczki toczyły się do końca czerwca. Wycofywanie się oddziałów zbrojnych po obu stronach konfliktu zakończyło się 5 lipca.

O ostatecznym przebiegu granicy polsko-niemieckiej zadecydowała Rada Ligi Narodów. Jej decyzja była korzystniejsza dla Polski niż wynik plebiscytu. Zbrojne wystąpienie ludności polskiej na spornym terenie doprowadziło do uzyskania przez odrodzoną Rzeczpospolitą 29 proc. obszaru plebiscytowego, na którym znajdowała się większość zakładów przemysłowych. Oficjalne przekazanie władzy Polsce na tym terenie nastąpiło 14 lipca 1922 roku.

Ł

Zdjęcia (1)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Jupp
Jupp 07.06.2020, 21:43
To byl akt terorystyczny ludnosc autochtoniczna nie chciala powstania
Pier
Pier 07.06.2020, 17:02
Powstanie inaczej polska napaść na Śląsk po przegranym plebiscycie
jak w Kargulach " sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie "

Pozostałe