Jak po II wojnie światowej ziemię kozielską przywracano Polsce

  • 11.06.2020, 13:07
Jak po II wojnie światowej ziemię kozielską przywracano Polsce Na ziemi kozielskiej Sowieci rabowali zakłady przemysłowe i wszystkie rzeczy, które miały jakąkolwiek wartość
Siedemdziesiąt pięć lat temu obszar dzisiejszego Kędzierzyna-Koźla został przywrócony Polsce. Oblicze etniczne naszego miasta uległo zmianie. Język niemiecki zastąpiono polskim. Historia Kresów Wschodnich II RP zaczęła się wtapiać w historię Śląska.

W ramach ofensywy wiślańsko-odrzańskiej 31 stycznia 1945 r. Armia Czerwona zajęła Kędzierzyn. Jednak dopiero 18 marca, w kolejnych walkach podczas operacji opolskiej, zdobyto Koźle i lewobrzeżną część naszego powiatu. Obszar ten nie został mocno zniszczony wskutek działań wojennych (obiekty mieszkaniowe i użyteczności publicznej). Szczególnie duże straty zanotowano w infrastrukturze transportowej i przemyśle. Zakłady w Blachowni i Azotach były intensywnie bombardowane w II połowie 1944 r.

Problemem było wyludnienie. Cywile ewakuowali się przed nadciągającym frontem – powiat kozielski opuściło 90 proc. ludności. Po przejściu frontu część mieszkańców zaczęła powracać do swoich domów. Często ci, którzy posługiwali się gwarą śląską. Wycofujący się Niemcy zaminowali jedną trzecią powierzchni powiatu, w tym 67 proc. pól uprawnych. Szczególnie duże połacie zaminowanej ziemi leżały w gminach Polska Cerekiew i Cisek.

Obozy dla ludności

Na zdobytych terenach Sowieci utworzyli komendantury wojskowe, które zaczęto rozwiązywać dopiero od 26 lipca 1945 r. Miały one za zadanie dbać o porządek na okupowanych terenach. Jednostki sowieckie dały się we znaki miejscowej ludności, ucierpiało także ich mienie. Dochodziło do gwałtów, niszczenia dobytku i podpaleń. Specjalnie powołane przez Stalina oddziały rabowały zakłady przemysłowe i wszystkie rzeczy, które miały jakąkolwiek wartość. Sowieci wywieźli całe wyposażenie elektrowni w Blachowni (na co potrzebowali 1100 wagonów), a z zakładów chemicznych do ZSRS wywieziono w 9723 wagonach 164 400 ton urządzeń i materiałów. Zrabowano urządzenia mechaniczne, technologiczne, sanitarno-techniczne, konstrukcje żelazne, pojemniki, baki, rury, urządzenia wydobywcze, dźwigi i urządzenia dźwigowe, sprzęt elektryczny, instrumenty kontrolne i pomiarowe oraz inne materiały.

W celu przeprowadzenia akcji na tak wielką skalę Armia Czerwona zorganizowała system obozów, w których przetrzymywano miejscową ludność niemiecką i śląską, a także byłych więźniów hitlerowskich. Również władze polskie przetrzymywały przeznaczonych do wysiedlenia Niemców i kierowały ich do pracy przymusowej. Sytuację pogarszał szaber uprawiany przez przybyszów z centralnej Polski, którzy przyjeżdżali na krótko ukraść to, co wartościowe. W myśl zasady „dziel i rządź” czerwonoarmiści w sytuacjach spornych stawali po stronie Niemców przeciwko Polakom.

Przykładem takiej postawy może być sprawozdanie sytuacyjne Zarządu Powiatowego Koźle z dnia 27 lipca 1945 r., w którym m.in. czytamy: „Wielkim ciosem dla administracji powiatu jest zupełne pomijanie i szykanowanie władz polskich, a specjalnie wójtów i sołtysów[…], zatrzymuje się jadących (wójt gminy Czyszki), zabiera się konie, wozy i dlatego, że są przedstawicielami władz polskich, bije. Podburzani przez Niemców pobili Sowieci sołtysów w Uciszkowie, w Birawie ob. Adama, w Zakrzowie ob. Grünera, w Większycach ob. Kopułę Józefa, wyrzucają go z biura gromadzkiego i zakazują mu dalej urzędować. Oświadczyli mu wtedy, że papiery z pieczęcią polską nie posiadają żadnej wartości. Maltretuje się i grozi sołtysom, tak że ci nie tylko nie mogą wykonywać tych funkcji, ale chroniąc swoje życie i zdrowie, masowo rezygnują ze swych stanowisk”.

Pierwszy starosta

Już 27 lutego na urząd starosty kozielskiego powołano, urodzonego w Gliwicach i znającego miejscowe realia, Franciszka Ciupkę. Stanął on na czele grupy operacyjnej, która przybyła do Kędzierzyna 23 marca. Pierwszym wicestarostą został Władysław Kozera, a drugim wicestarostą Marian Urgacz. W tej grupie znalazł się również pierwszy kandydat na burmistrza Koźla – Feliks Ziemkiewicz (ostatecznie pełnił tę funkcję od 24 kwietnia do czerwca; po złożeniu rezygnacji zastąpił go Leon Jurasz).

Początkowo władze starostwa kozielskiego miały siedzibę w Kędzierzynie, w rejonie dworca kolejowego, naprzeciw tymczasowej siedziby Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Komenda ta 18 lub 19 marca zaczęła lokować się na rynku w Koźlu, w budynku Miejskiej Kasy Oszczędnościowej, ale gdy Sowieci zorientowali się, że w mieście są Polacy, kazali im się przenieść na prawy brzeg Odry. Na organizatora polskiej administracji władze w Katowicach (stolicy województwa śląskiego, do którego należał nasz powiat) wyznaczyły Józefa Trojoka. Ponieważ od owych władz Kędzierzyn otrzymał status miasta, Trojok został jego burmistrzem. Swoją siedzibę władze miejskie początkowo miały w rejonie dworca kolejowego.

W grudniu Armia Czerwona oddała im do dyspozycji zajmowany przez siebie ratusz. W maju powołano dodatkową gminę zbiorową Kędzierzyn – wieś. Obejmowała ona: Blachownię, Brzeźce, Cisową, Lenartowice, Miejsce Kłodnickie, Sławięcice, Stare Koźle. Jej wójtem został Czesław Wolski. Jednak już w lipcu zmieniono nazwę i przeniesiono siedzibę gminy do Cisowej, a następnie do Blachowni. Ponieważ Ministerstwo Administracji Publicznej nie zatwierdziło dla Kędzierzyna praw miejskich, rozporządzeniem wojewody śląskiego z 5 grudnia ustalono, że jest on gminą wiejską, obejmującą dodatkowo obszar Pogorzelca i Kuźniczki.

Jak wyglądała rzeczywistość pierwszych tygodni po przejęciu Kędzierzyna przez polską administrację, obrazuje relacja z 30 marca 1945: „Do Kędzierzyna przybyło dotychczas 300 osób i to przeważnie mężczyźni i kobiety w wieku ponad 45 lat. W dniu 26.03 wybuchł w jednej kamienicy w północnej dzielnicy miasteczka pożar. Siłą rzeczy pracownicy starostwa oraz grup operacyjnych zmuszeni byli ratować mienie, ponieważ spłonęłaby cała północna dzielnica miasteczka. Nie wszystkie trupy poległych zostały dotychczas pogrzebane. Po piwnicach znajdują się zwłoki zabitych”.

Na lewym brzegu

Sowieckie władze wojskowe 24 kwietnia przekazały Polakom lewobrzeżną część powiatu, dzięki czemu w Koźlu mogła zainstalować się polska administracja. Grupa operacyjna pod przewodnictwem Ciupki przeprawiła się łódką na drugi brzeg Odry i zajęła budynek starostwa niemieckiego na cele administracyjne.

Co ciekawe, przebywający w mieście Niemcy mówili, że Polacy mają wracać za Odrę, bo tu jest państwo niemieckie. Jeszcze gdy nasze władze urzędowały w Kędzierzynie, docierały do nich informacje, jakoby w Koźlu (zarządzanym przez sowiecką komendanturę wojenną) działała niemiecka administracja.

W Koźlu funkcjonowały niemieckie komórki ruchu oporu: Wehrwolf, Freis Deuschland, Freikorps. Skala ich działań była jednak nikła. Mimo że większość członków Freis Deuschland wyjechała pierwszymi transportami przesiedleńców do Niemiec, wiosną 1946 r. 23 członków, wywodzących się z pozytywnie zweryfikowanej ludności, aresztowano w gminie Polska Cerekiew.

Na ziemi kozielskiej zaczęło się organizować polskie podziemie niepodległościowe, które w znacznej mierze opierało się na strukturach tarnopolskiej Armii Krajowej. Pojawiały się również typowe elementy bandyckie i przestępcze, korzystające z rozprężenia władzy okresu przejściowego. Według relacji pierwszego komendanta powiatowego UBP rzekomo na terenie kompleksu leśnego w okolicach Kędzierzyna miał mieć miejsce zrzut spadochronowy. Położenie ludności dodatkowo utrudniały przestępcze zachowania żołnierzy Armii Czerwonej.

Dziewiątego maja do Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, który znajdował się obok stacji kolejowej w Koźlu, przybyła pierwsza, licząca 25 osób, grupa repatriantów z Kamionki Strumiłowej. Rozlokowano ich w Kędzierzynie i Kłodnicy.

Stację etapową utworzono również przy kędzierzyńskim dworcu. Kolejni przesiedlani z Kresów Polacy, zanim ich rozlokowano, musieli tam koczować przez wiele dni. Ciężkie warunki bytowe sprzyjały szerzeniu się chorób. Dla wielu cierpienia nie kończyły się w momencie otrzymania nowego lokum. Dość często bowiem musieli opuszczać przydzielone im gospodarstwa z powodu powrotu prawowitych właścicieli.

Przybywa repatriantów

W listopadzie na terenie powiatu kozielskiego było 10 176 repatriantów głównie z województw: lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego. Rozlokowano ich w gminach: Większyce (2730 osób), Reńska Wieś (1720), Polska Cerekiew (1612), Pawłowiczki (1506), Gościęcin (1347), Bierawa (82). Przybywali również osadnicy z województw krakowskiego i kieleckiego. Pod koniec 1945 r. akcję repatriacyjno-przesiedleńczą w powiecie zakończono.

W tym czasie powiat zamieszkiwało 58 578 osób, w tym 45 737 stanowiła ludność rodzima, będąca w trakcie akcji weryfikacyjnej. Do końca 1945 r. o pozytywną weryfikację (polską) ubiegało się 49 544 osoby. Miała ona określić, kto przynależy do narodowości polskiej, a kto do niemieckiej. Zakwalifikowani do tej drugiej kategorii mieli być wysiedlani na zachód, poza obszar podległy władzom polskim.

Już 2 lipca w Koźlu zorganizowano pierwsze wysiedlenia Niemców. Doświadczyło tego 335 osób na 720 przygotowanych do wywózki. Pieszo udali się do miejsca oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów, gdzie mieli wsiąść do pociągu. Reszta pozostała na skutek interwencji Armii Czerwonej. Do końca miesiąca z powiatu wysiedlono 800 osób, a 670 umieszczono w obozie dla przesiedleńców. Dla tutejszej ludności punkt zbiorczy znajdował się w Głubczycach. Wysiedlani byli szykanowani i rabowano ich dobytek.

Jeszcze w marcu, przed przybyciem grupy operacyjnej, w Kędzierzynie zjawili się kolejarze, którzy mieli za zadanie uruchomić transport szynowy, oraz grupa operacyjna Józefa Salcewicza, która miała przejmować od Armii Czerwonej obiekty gospodarcze. W ciągu pierwszych tygodni uruchomiono parowozownię, a także tartak i młyn na Kuźniczce. W lipcu w Kędzierzynie funkcjonowało już osiem sklepów spożywczych, dwa z manufakturą, pięć z galanterią, księgarnia i restauracja. W listopadzie czynnych było 59 zakładów, w tym dwie elektrownie, trzy zakłady wodociągowe i gazownia. Przywracano do użytku drogi, linie kolejowe i mosty. Odra wciąż była pod zarządem wojskowym władz sowieckich. 28 grudnia uruchomiono Powiatową Bibliotekę Publiczną w Koźlu, w której mieściła się biblioteka miejska.

Wraz z władzami powiatowymi i miejskimi do Koźla przybył Wojciech Czerwiński, który zaczął organizować oświatę w mieście. Dzięki jego działaniom i wielu innych ludzi 15 czerwca mogła rozpocząć się nauka w Państwowym Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnym w Koźlu. Szkoła mieściła się w gmachu dzisiejszego liceum. Wcześniej, bo 1 maja, w Kędzierzynie uruchomiono szkołę nr 1, a kilkanaście dni później kolejne placówki: przy ul. Kozielskiej i na Kuźniczce.

Wrócili do wiernych

Po zajęciu Kędzierzyna przez Armię Czerwoną nakazano zakonnicom ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek opuścić szpital wraz z pacjentami. Budynek przejęli zdobywcy. Z inicjatywy burmistrza Trojoka powróciły z wygnania i w kwietniu przejęły od Sowietów szpital, w którym mogły udzielać pomocy medycznej potrzebującym. Latem w lecznicy podjął pracę lekarz Julian Frankow, do którego w niedługim czasie dołączył chirurg dr Władysław Opolski. W maju 1945 r. w Koźlu pojawili się pierwsi polscy lekarze – Janina i Tadeusz Zabiegowie, którzy w mieście zaczęli organizować opiekę zdrowotną.

Wysiedlenie sióstr zakonnych wiązało się również z opuszczeniem Kędzierzyna przez proboszcza parafii pw. św. Mikołaja Georga Wotzki i ojca Jana Nawratha, OMI z klasztoru Immaculata na Pogorzelcu. Jednak już przed Wielkanocą 1945 r. wrócili oni do swoich wiernych, by nieść im posługę duszpasterską. 20 listopada do Kędzierzyna zostali skierowani przez polskie władze kościelne zakonnicy ze Zgromadzenia Oblatów Marii Niepokalanej. Byli to ojcowie: Antoni Grzesik, Franciszek Mucha i Jerzy Machoń. Początkowo zamieszkali na Pogorzelcu. Ale że władze skonfiskowały zajmowany przez nich budynek, zmuszeni byli się przenieść na kędzierzyńską plebanię, do ks. Wotzki, któremu pomagali w posłudze duszpasterskiej.

Początki państwowości polskiej na obszarze dzisiejszego Kędzierzyna-Koźla nie były łatwe. Okres ten przyniósł ludności miejscowej i napływowej ogrom bólu i cierpień. Ale to także czas wytężonej pracy. Wielu ludzi było zaangażowanych w przywracanie normalnego życia na ziemi kozielskiej. Tysiące musiało na nowo zapuścić tu swe korzenie, by to miejsce mogło się stać ich nową małą ojczyzną, którą przez wszystkie te lata pielęgnowali i o którą dbali, by rosła w siłę.

Zdjęcia (2)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (6)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Kmicic
Kmicic 14.06.2020, 11:20
Trochę wiedzy z historii i polskiej literatury,"Potop" każdy to zna ,król Jan Kazimierz uciekł przed Karolem Gustawem na Opolszczyznę a dlaczego,bo tu nie sięgała juz jego władza,musiałby zadrzec z Habsburgami,a od początku XVIII w.od trzech wojen śląskich slask opolski został włączony w granice Niemiec.Bardzo lakonicznie i skrótowo.
Pier
Pier 11.06.2020, 19:54
Błąd w tytule
Nie można przywrócić komuś czegoś co nie było wpierw jego
olo
olo 12.06.2020, 11:49
Się Pan czepiasz, to było niemieckie, pruskie, austriackie, czeskie, polskie, wielkomorawskie itd.
Andrzej.
Andrzej. 12.06.2020, 06:43
Na tych terenach rządzili Piastowie, wiec może jednak to nie błąd.. :)
czytelnik
czytelnik 12.06.2020, 23:16
A wcześniej jeszcze Vandale
Kris
Kris 13.06.2020, 09:43
A jeszcze przed nimi Celtowie

Pozostałe