Bądź zegarmistrzem swojego umysłu

  • 18.08.2020, 20:34 (aktualizacja 01.09.2020, 09:25)
  • Andrzej Kopacki
Bądź zegarmistrzem swojego umysłu Grzegorz Marć, który specjalizuje się m.in. w hipnoterapii
„Dokonaj w sobie wspaniałych zmian na wielu praktycznych poziomach z użyciem narzędzia, jakim jest hipnoza” - czytamy na jednej z ulotek poświęconych tej tematyce. Okazuje się, że dzięki hipnoterapii można dokonać niezwykle ważnych i trwałych zmian w sobie. Między innymi tą właśnie problematyką zajmuje się od wielu lat Grzegorz Marć z Kędzierzyna-Koźla, którego zapytaliśmy, czym tak naprawdę jest hipnoza.

Część badaczy uznaje hipnozę za stan zmienionej świadomości, odmienny zarówno od stanu czuwania, jak i snu. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że terapia hipnozą obejmuje rozwój osobisty, samorealizację, asertywność, walkę z otyłością i alergią, poprawia relacje międzyludzkie, zwiększa pewność siebie oraz wewnętrzny spokój, uwalnia od lęków, fobii, depresji, nałogów, migren, a nawet potrafi uwolnić od bólu. Jak natomiast proces ten postrzega pochodzący z naszego miasta specjalista w zakresie hipnozy?

- Panie Grzegorzu, zapytam na początek o tajniki i sens przeprowadzania seansów hipnotycznych.

- Specjalizuję się de facto w hipnoterapii. Pracuję z ludźmi, żeby im pomóc w różnych sprawach. Ten obszar jest tak ogromny, że trudno sprecyzować, z czym możemy pracować przez hipnoterapię. Chyba nawet łatwiej powiedzieć, czego nie obejmuje.

- Jaki jest mechanizm tego procesu?

- Hipnoza pracuje na poziomach podświadomych. Inaczej mówiąc, pracujemy bezpośrednio z podświadomością danej osoby. Dzięki temu zmiany zachodzą bardzo szybko. Dany problem jest rozwiązany zazwyczaj przy jednej-dwóch sesjach. Chociażby w odniesieniu do odchudzania. To jest taki obrazowy przykład, gdzie te efekty można szybko dostrzec. U osoby po hipnozie łaknienie słodyczy całkowicie ustępuje. Jest wolna od najmniejszej chęci jedzenia słodkości. Miałem ostatnio drugą sesję z panią, która opowiadała mi o tym, jak wcześniej nie potrafiła się powstrzymać przed ich jedzeniem. Po hipnozie upiekła nawet placek dla dzieci, ale sama go nie zjadła. Kiedyś nie oparłaby się tej pokusie, a teraz słodycze są dla niej obojętne, zbędne i czuje się z tym komfortowo.

- Żeby osobę, która pana odwiedza, wprowadzić w trans hipnotyczny, potrzeba trochę czasu i wysiłku. To chyba nie jest takie proste, bo nie każdy jest mentalnie przygotowany do takiego seansu.

- Zdecydowana większość osób potrafi wejść w stan hipnozy. Skuteczność hipnoterapii jest bardzo wysoka, bo sięga nawet 95 procent. Nie zawsze od razu, podczas pierwszej sesji. Jednak w moim przypadku 80-90 procent osób wchodzi w trans bez żadnego problemu już podczas pierwszej sesji. Bardzo istotna jest tu rozmowa wstępna, gdzie wyjaśniam, w jaki sposób ze mną współpracować. Jeśli taka osoba stosuje się do moich wskazówek i realizuje moje sugestie, to jest to bardzo łatwe.

- Jednak wiele osób zadaje sobie pytanie, czy hipnoza jest w pełni bezpieczna, czy nie zmienia zbyt radykalnie naszej psychiki, podejścia do wielu zjawisk, ludzi.

- Oczywiście, że jest bezpieczna. Chcę też podkreślić, że w moim wykonaniu jest to w stu procentach stan przyzwolony. Więc mogą wydarzyć się tylko takie rzeczy, które dana osoba zaakceptuje i są z nią zgodne. Dlatego jest to bezpieczne.

- Czyli panuje taka wewnętrzna samokontrola całego procesu?

- Tak, tu się zmienia poziom percepcji. To nie znaczy, że ta świadoma część umysłu gdzieś znika. Ona jest, tylko że sobie odpuszcza i pozwala na to, aby to się wydarzało. Czyli ten system bezpieczeństwa dalej działa. Zatem jeśli powiedziałbym nagle coś niezgodnego, to ta osoba mogłaby po prostu wyjść z transu.

- W trakcie seansu każdy powinien być zrelaksowany i czuć się swobodnie.

- Owszem, natomiast tutaj kluczową kwestią jest, aby pozwolić sobie na realizację sugestii, żeby podążać za moimi słowami. Kiedy tak jest, to każda osoba z automatu wchodzi w ten przyjemny stan. Często po sesji hipnozy ludzie mówią, że nigdy przedtem nie rozluźnili się tak głęboko. 

- Z jakimi jeszcze problemami przychodzą do pana ludzie, poza wspomnianą już walką z otyłością.

- Chociażby osoby uskarżające się na brak pewności siebie, na lęki przed egzaminami lub publicznym wystąpieniem, na stany depresyjne. Odwiedzają mnie ludzie chcący uwolnić się od nałogów typu palenie papierosów czy alkoholizm. Jednakże tu decyduję się na terapię tylko w przypadku osób mocno zdeterminowanych, które naprawdę chcą przestać palić lub pić. Wówczas skuteczność jest bardzo wysoka.

- Czy pojawiały się jakieś nadzwyczajne, nietypowe oczekiwania wobec pana? Na przykład tzw. regresing, gdzie wykorzystuje się zjawisko wchodzenia w stan regresywny. Przypomnijmy, jest to powrót świadomością do przeszłych zdarzeń, np. z wczesnego dzieciństwa, czy nawet z poprzednich wcieleń, i polega on na cofaniu się pamięcią od skutków do ich przyczyny.

- Zdarzają mi się telefony od osób, które chciałyby doświadczyć regresji. Natomiast ja, jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów, z którymi ludzie do mnie przychodzą, pracuję raczej w obrębie jednego życia. Uważam bowiem, że mamy wystarczająco dużo  problemów w jedynym życiu, by przenosić kolejne z poprzednich wcieleń.

- Ale przeprowadzał pan takie seanse?

- Robiłem nieraz regresję, ale jeśli chodzi o regresing do wcześniejszych wcieleń, to czynię to raczej na poziomie „turystycznym”.

- Co to znaczy?

- Inaczej mówiąc, cofamy się w czasie po przyjemnym uczuciu i zaglądamy jakby do tych sympatycznych miejsc z przeszłości. Może się okazać, że mężczyzna był w poprzednim wcieleniu kobietą, która chodziła sobie na przykład po pięknej łące. 

- Czyli różne wcielenia w różnych epokach i miejscach?

- Dokładnie, natomiast czy to jest prawda czy nie, to zostawiam już umysłowi, który tego doświadcza. Są tutaj różne podejścia. Niektórzy twierdzą, że jest to prawda, inni temu zaprzeczają. Jedni przekonują, że są to prawdziwe wspomnienia, z kolei są i tacy, którzy poddają je w wątpliwość. Koncepcji, nawet wśród hipnoterapeutów, jest na ten temat bardzo dużo.

- Czy dzięki hipnozie możemy stawać się lepszymi ludźmi?

- Tak, bo możemy uwolnić się od nałogów, obaw, lęków. Wzrasta pewność siebie i asertywność. Odwiedziła mnie na przykład pani, która świetnie się uczyła, była szkolnym prymusem, ale gdy przychodził egzamin, to przed oczami pojawiała się biała ściana. Nie potrafiła przekazać swojej wiedzy. Po hipnozie płynnie pozdawała wszystkie egzaminy. Nawet zadzwoniła i serdecznie podziękowała mi za pomoc. To samo dotyczy lęków i stresu, które towarzyszą  wystąpieniom publicznym. Po hipnozie jest rewelacja, bo następuje przypływ spokoju i pewności siebie. Taka osoba mówi później swobodnie i wszystko to co chce przekazać podczas wystąpień publicznych. Człowiek się odblokowuje. To tak jakbyśmy mieli jakieś programy w umyśle, które zmieniamy na nowe i odpowiednie dla nas.

- Co z osobami z niską samooceną, które czują się niedowartościowane, zakompleksione, a chciałyby podnieść swoje ego?

- Tu chodzi bardziej o podniesienie poczucia własnej wartości. Dzięki hipnozie taka osoba śmielej idzie przez życie. Działa to w niesamowity sposób i miałem już takie przypadki. Osoba, która wcześniej bała się odezwać, zaczyna nagle mówić swobodnie czy to w relacjach damsko-męskich, czy biznesowych. Zaczyna się śmiać, uczestniczy aktywnie w rozmowach, choć dotychczas była wycofana i wolała nic nie mówić, bojąc się krytyki. Po hipnozie uwalnia się od tego problemu.  

- Od ilu lat zajmuje się pan hipnoterapią?

- Zawodowo już od prawie dziesięciu lat. Jeszcze wcześniej interesowałem się nią amatorsko i od zawsze ciekawiło mnie jak pracuje nasz umysł. Działam zarówno w Kędzierzynie-Koźlu mając swój gabinet przy ul. Traugutta 8, jak i w Centrum Terapii Holistycznych w Opolu przy ul. Kołłątaja 10/2

- Nie skupia się pan jednak wyłącznie na hipnoterapii.

- Generalnie zajmuję się naturoterapią obejmującą przede wszystkim chiropraktykę i hipnoterapie, pomagając np. w walce z bólem kręgosłupa i różnymi innymi dolegliwościami. Ludzie przychodzą do mnie z najrozmaitszymi problemami i wtedy zastanawiamy się wspólnie, jak w sposób naturalny zadziałać, by pomóc takiemu pacjentowi.

- Co jest panu bliższe, hipnoza czy naturoterapia?

- Są dla mnie równie istotne. W zasadzie hipnoterapia należy do naturoterapii. Dla mnie fantastyczne jest to, że robię różne rzeczy, ponieważ dzięki temu nie wpadam w rutynę. I to jest dobre, bo mam poczucie pewnej świeżości, jednocześnie podejmując najrozmaitsze wyzwania.

- Czy po tylu latach doświadczenia dostrzega pan, że ludzie coraz chętniej korzystają z hipnoterapii? Czy też jest to nadal temat tabu?

- Tak, ten rynek się rozwija. Jest duża otwartość ze strony ludzi na te tematy, dlatego że coraz więcej osób rozumie czym naprawdę jest hipnoza. Pojawiło się wielu profesjonalnych hipnoterapeutów. Ja wywodzę się ze szkoły OMNI Hypnosis Training Center. Posiadam międzynarodowy certyfikat tejże szkoły. Szkolenie ma charakter międzynarodowy. OMNI Hypnosis Training Center istnieje od 1979 roku i uchodzi za najlepszą na świecie szkołę hipnozy. Natomiast interesuję się wszystkimi rodzajami hipnozy, regularnie jeżdżę na szkolenia, wciąż poszerzam swój warsztat. Mam też za sobą szkolenia w innych dziedzinach. Reasumując, hipnoterapia bardzo się rozwija i widzę to m.in. po ilości powstających gabinetów hipnozy. Ludzie dostrzegają i doceniają skuteczność tych metod, to jak bardzo one pomagają.

- Jak w pana przypadku zaczęła się ta przygoda z hipnoterapią?

- Z ciekawości pojechałem na pierwszy kurs, aby zobaczyć o co w tym chodzi. Początkowo podchodziłem do tego dość sceptycznie. Ale gdy sam przeprowadziłem swoje pierwsze hipnozy i zobaczyłem jaka jest ich skuteczność, to głębiej wszedłem w ten temat robiąc kolejne szkolenia. To było dla mnie niesamowite, gdy patrzyłem jak dana osoba się zmienia. Z jaką łatwością rozwiązuje swoje problemy.

- Posiada pan taką wewnętrzną satysfakcję, że potrafi wpływać na ludzi, kierować ich umysłami, manierami, przyzwyczajeniami?

- Ja tego tak nie postrzegam, że steruję ich umysłami. Odbieram to w taki sposób, że ja jestem ich przewodnikiem. Przeprowadzam ich przez pewne procesy, ale to oni sami dokonują  w sobie tych zmian. Mam ogromną satysfakcję z tego, że pozwalają sobie na to przy użyciu mojej osoby. Ja jestem narzędziem. Często podaję taki przykład, że jeśli jest gwóźdź w ścianie, to ciężko go wyciągnąć palcami. Ale jak się ma kombinerki, to jest to bardzo łatwe. I ja właśnie jestem takimi kombinerkami, które służą do wyciągnięcia tego gwoździa. I daje mi to ogromną radość. To jest dla mnie prawdziwa zapłata, gdy ludzie do mnie później wracają, opowiadając jak pokonali swoje słabości. Prawdopodobnie pomogłem już tysiącom osób, ale szczerze mówiąc nigdy tego nie liczyłem. Ważna jest dla mnie każda osoba, która jest przede mną i której mogę pomóc.

Andrzej Kopacki

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe