Bez łatwych decyzji. Rozstrzygają się losy GOSiR w Zakrzowie

  • 21.09.2020, 15:00
  • W
Bez łatwych decyzji. Rozstrzygają się losy GOSiR w Zakrzowie  W Gospodarzom ośrodka udaje się przyciągać do niego osoby z pierwszych stron gazet i setki gości. Tutaj spotkanie z Bożeną Walter z okazji Dnia Kobiet - ostatnia impreza masowa przed wybuchem epidemii koronawirusa
Tematem, który obecnie prawdopodobnie najbardziej rozpala emocje wśród części mieszkańców gminy Polska Cerekiew, jest Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji w Zakrzowie. W gruncie rzeczy myśl o kompleksie wywołuje niepokój u niektórych osób od dawna. Lecz dopiero podczas przedwakacyjnej sesji rady gminy ich przedstawiciele, czyli radni, zdecydowanie, jak nigdy dotąd, wyrazili zaniepokojenie faktem, że samorząd corocznie wydaje na jego utrzymanie sporą część swojego budżetu.

Na zwołanej 30 czerwca XVIII sesji Rady Gminy Polska Cerekiew rajcy poparli pomysł radnego z Ligoty Małej - Klaudiusza Widery, by zastanowić się nad sensownością utrzymywania przez samorząd, wciąż przynoszącego straty, ośrodka w Zakrzowie.

Zanim to nastąpiło, bieżącą działalność GOSiR omówił jej menedżer Andrzej Sałacki. Podkreślił, że wszystko, co związane z jeździectwem w Zakrzowie, przynosi gminie zysk. Małe zawody - 4,5 tys. zł, średnie, np. ogólnopolskie - 10,7 tys. zł, a najbardziej prestiżowe zawody międzynarodowe - 22 tys. zł.

Radni dowiedzieli się, że w 2019 r. jednostka budżetowa miała o 41 tys. zł większy dochód niż rok wcześniej, ograniczono koszty o 32 tys. zł, zaś remonty pochłonęły 73 tys. zł.

Wirus dał popalić

Zgrupowania, szkolenia, konferencje i duże eventy na kilkaset osób przerwała epidemia koronawirusa.

- To rzecz, która uderza w naszą działalność najbardziej. Nasza branża czuje się dotknięta maksymalnie. W tym czasie musieliśmy zawiesić działalność - mówił Andrzej Sałacki.

Przymusowe zamknięcie GOSiR wykorzystano m.in. na odmalowanie sali konferencyjnej. Do odwołania zamknięto basen.

- Wprowadziliśmy rewolucję kuchenną, która polega na tym, że zlikwidowaliśmy nadgodziny, wykorzystaliśmy w tym czasie wszystkie urlopy - referował szef kompleksu.

Zapowiedział, że jego podmiot, jako jedyny w powiecie, zorganizuje w wakacje pierwsze w historii ośrodka kolonie jeździeckie. Radni dowiedzieli się też, że ograniczono liczbę pracowników do dwóch kucharek, trzech recepcjonistek, dwóch osób porządkowych i trzech pracowników gospodarczych, a koszty związane z ochroną uległy zmniejszeniu o jedną trzecią.

W czerwcu, mimo że działalność ośrodka nadal była ograniczona, udało się wypracować dla gminy 40 tys. zł.

- Jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że zajmujemy się w dużej mierze jeździectwem, dla którego wirus nie jest większą przeszkodą. Oczywiście, wszelkie obostrzenia zostają zachowane - wyjaśniał Andrzej Sałacki.

Kierownictwo GOSiR prowadzi działania zmierzające do zbudowania w 2021 r. areny zewnętrznej, bez partycypacji samorządu w kosztach.

- Jesteśmy na zaawansowanym etapie, by ją wybudować. Dużo pomaga nam urząd marszałkowski - podkreślał szef zakrzowskiego kompleksu.

Arena pozwoliłaby na prowadzenie działalności całorocznej, a nie tylko w okresie halowym, w którym od października do kwietnia przeprowadza się 11 imprez jeździeckich.

Jak się dowiedzieli uczestnicy obrad, w grudniu 2019 r. ośrodek po raz pierwszy odnotował przychód pozwalający na prowadzenie działalności w pełnym zakresie.

- Mam nadzieję, że okres lipiec-sierpień będzie drugim takim przykładem ze względu na liczbę uczestniczących w obozach jeździeckich - mówił Andrzej Sałacki. Dodał, że ośrodek na przyszły rok ma już wypracowany cykl imprez, które stanowią trzon kalendarza wydarzeń.

Radny pyta

O prognozę dotyczącą działalności ośrodka w tym roku poprosił radny Klaudiusz Widera. Chciał uzyskać wiedzę o tym, jakim deficytem zamknąłby się 2020 r., gdyby przebiegał on w miarę normalnie, przede wszystkim bez epidemii.

Dowiedział się od szefa ośrodka, że mogłoby to być 300 tys. zł. Gdyby doszły do skutku dwa duże wydarzenia na 1600-1800 osób, można by się zbliżyć do zera.

Na pytanie tego samego radnego, jaka jest szansa na zmniejszenie deficytu w 2021 r., Andrzej Sałacki odpowiedział, że straty mogłaby zminimalizować jedynie duża liczba przyciągających wiele osób imprez. To jedyna recepta na poprawę finansów, ponieważ cięcia wydatków wprowadzono już wszędzie, gdzie było to możliwe.

Radny Widera zwrócił się do wójta Kanzego z pytaniem, czy gotów jest podjąć decyzję o całkowitym wygaszeniu ośrodka od stycznia 2021 r. Włodarz nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Podkreślił, że gdyby taka decyzja miała zostać podjęta, to tylko wspólnie. Jednocześnie zaapelował o cierpliwość.

- Poczekajmy, zobaczmy, co będzie w drugiej połowie tego roku. Bo jeżeli w okresie jesiennym wróci epidemia i będzie znowu wszystko zamrożone, wiele wskazuje na to, że nie będziemy mogli działać. W takiej sytuacji oczywiste byłoby zawieszenie działalności ośrodka - odpowiedział wójt Kanzy.

Tuż po tych słowach radny z Ligoty Małej zapowiedział złożenie wniosku o wygaszenie działalności GOSiR, przygotowanego wcześniej i podpisanego przez wszystkich obecnych na obradach radnych.

- Myślę, że kolejnym krokiem, jeżeli to nie poskutkuje, będzie chyba projekt uchwały o likwidacji GOSiR. Wtedy wszelkie zobowiązania przejdą na gminę, która będzie zarządzała kompleksem. Jeśli wójt nie przedstawi nam konkretnej wizji na piśmie, jak to miałoby wyglądać w kolejnych latach - argumentował Klaudiusz Widera. - To nie jest atak ani na kierownika, ani na wójta, bo nikt na niego sobie nie zasłużył - dodał i odczytał treść wniosku, który przytaczamy.

"Sytuacja, w jakiej znalazł się budżet gminy Polska Cerekiew, wynika w naszej opinii z wciąż rosnących wydatków bieżących, które są rezultatem m.in. podwyżek cen energii i usług czy też wydatków narzucanych przez państwo polskie na samorządy gminne. To, że nie zwiększają się, a wręcz maleją dochody gminy Polska Cerekiew, stanowi w naszej ocenie bardzo duży problem, który negatywnie wpływa i na pewno będzie wpływać na funkcjonowanie i prawidłowy rozwój gminy. Może blokować niezbędne inwestycje i powodować, że gmina nie będzie mogła realizować żadnych lub prawie żadnych projektów, na które czekają mieszkańcy".

Uczciwi wobec mieszkańców

W dalszej części wniosku radni piszą, że dużą część wydatków ich gminy stanowią dopłaty do funkcjonowania GOSiR w Zakrzowie. Kształtują się one na poziomie 800 tys. zł w skali roku, co w niedużym budżecie stanowi znaczne obciążenie.

"Wszelki trud i wysiłek włożony w funkcjonowanie ośrodka, programy naprawcze, zmiany w kierownictwie do tej pory nie przyniosły, niestety, pożądanego efektu. Trudna sytuacja związana z funkcjonowaniem hoteli, branży gastronomicznej, ograniczenia w organizowaniu imprez, spowodowane pandemią, tylko zwiększają straty, jakie od kilku lat generuje nasz ośrodek. Chcąc być uczciwym w stosunku do naszych mieszkańców, w trosce o zrównoważony rozwój gminy, wnioskujemy o tak szybkie, jak to możliwe, przygotowanie odpowiednich projektów uchwał umożliwiających zakończenie działalności ośrodka i przygotowanie obiektu do sprzedaży lub dzierżawy. Jest to na pewno decyzja trudna i bolesna, ale w naszej ocenie konieczna i jedyna z możliwych. Trudna sytuacja ośrodka już wielokrotnie była omawiana i analizowana na forum rady gminy. Ciągle żyliśmy nadzieją, że coś się poprawi, ale tak się, niestety, nie stało. Dlatego zwracamy się do wójta, aby wniosek przyjął w sposób odpowiedzialny i zgodny z naszymi oczekiwaniami".

Na treść wniosku nie zamierzał pozostać obojętny Andrzej Sałacki. Stanął w obronie wszystkich kilkunastu osób zatrudnionych w GOSiR.

- Stawiają nas państwo pod ścianą. Myślę, że nie daliście nam szansy się wykazać. Jeżeli są osoby, które oddają serce pracy, nie można mówić, że już we wrześniu ośrodek ma zostać zamknięty. Mamy przecież plany związane z działalnością - nie krył rozgoryczenia szef zakrzowskiego kompleksu.

Głos zabrał jeszcze m.in. przewodniczący Rady Gminy Polska Cerekiew Jerzy Kołeczko. Zaapelował o wstrzymanie się z decyzją do września.

- Jeżeli faktycznie jesienią będzie nawrót pandemii, to obawiam się, że upadnie nie tylko GOSiR, ale wiele przedsiębiorstw w Polsce. Opieka rządu nad tymi podmiotami jest taka, a nie inna. Myślę, że okres lipiec-sierpień należałoby wykorzystać w taki sposób, żeby pojawiła się jakaś nadzieja, że nie wszystko stracone - powiedział przewodniczący Kołeczko.

Na 1 września wójt gminy Polska Cerekiew Piotr Kanzy wyznaczył spotkanie wewnętrzne z kierownictwem ośrodka i radnymi, poświęcone przyszłości GOSiR. Włodarz gminy przedstawił na nim koncepcję funkcjonowania kompleksu od 1 stycznia 2021 r., ale już bez obciążenia finansowego gminy.

Strategia na przyszły rok?

Jak zaznaczył podczas spotkania wójt Kanzy, to opcja, która nie daje stuprocentowej pewności sukcesu. Za głównego przeciwnika ośrodka uchodzi koronawirus. Nie wiadomo, w jaki sposób w najbliższych miesiącach rozwinie się epidemia. Gdyby z początkiem przyszłego roku rządzący ponownie wprowadzili lockdown, konieczność izolacji społecznej, działalność GOSiR jeszcze raz stanęłaby w miejscu. Ośrodek nie realizowałby większości zadań z branży sportowej, rekreacyjnej i turystycznej. A z tego kompleks żyje.

W spotkaniu roboczym z radnymi, przeprowadzonym 1 września w Centrum Kultury w Polskiej Cerekwi, poza wójtem i menedżerem zakrzowskiego ośrodka, uczestniczyli m.in. prezes LKJ Lewada Anetta Sałacka i księgowa GOSiR.

Przedstawiciele samorządu i kompleksu w Zakrzowie wypracowali strategię działania dla GOSiR od 2021 r. Zespół roboczy w Urzędzie Gminy w Polskiej Cerekwi na bieżąco analizuje sytuację finansową ośrodka, zmiany, w tym cięcie kosztów, które umożliwią GOSiR funkcjonować jako podmiotowi.

Radnym przedstawiono koncepcję funkcjonowania ośrodka od 2021 r. pod zarządzaniem spółki. Zawarto w niej symulacje, jak kierowanie mogłoby wyglądać pod kątem wydatków i przychodów.

Obecnie w ośrodku spółka kieruje tylko kuchnią i restauracją, gmina nie może tego robić. W zamierzeniu jest doprowadzenie do tego, by spółka zarządzała całym kompleksem. Aby tak się stało, należałoby zlikwidować gminną jednostkę budżetową, która dziś zarządza całym ośrodkiem, poza wspomnianą kuchnią i restauracją.

Głosy były podzielone

Nie do końca udało się przekonać radnych do przedstawionego schematu działań. Część z nich stwierdziła, że warto spróbować. Do innych pomysł nie trafił. Aczkolwiek i wśród sceptycznie nastawionych do pomysłu radnych nie brakowało głosów, że jeśli przejęcie zarządzania przez spółkę ośrodkiem ma być jedynym sposobem na wyjście z kryzysowej sytuacji, być może byłoby to do przyjęcia.

Mało kto tak naprawdę chciałby doprowadzić do sytuacji, w której w 2021 r. ośrodek całkowicie by zamknięto. Podjęcie tego kroku i tak nie uwolniłoby samorządu całkowicie od wydatków, choćby na ochronę kompleksu. Nie da się z dnia na dzień wyłączyć, wartych miliony złotych, sprzętów, wentylacji. Pomieszczenia trzeba dogrzewać zimą. Roczne koszty utrzymania zamkniętego ośrodka szacuje się na co najmniej 200 tys. zł.

- Radzie gminy zależy na tym, żeby już więcej nie dokładać do ośrodka - zgadza się wójt Kanzy, z którym rozmawiamy po pierwszowrześniowym spotkaniu. - Chodzi o kwotę w wysokości 1,26 mln zł, którą każdego roku zabezpieczamy w budżecie.

W latach poprzednich, kiedy działalność GOSiR była w miarę stabilna, nie wliczając w to częstych zmian szefa kompleksu, były to i tak niewystarczające środki. W trakcie roku trzeba było wygospodarować z gminnej kasy dodatkowe 200-250 tys. zł. Jak łatwo policzyć, samorząd co roku wydaje na ośrodek ok. 1,5 mln zł.

Dochody budżetu gminy na 2020 r. wynoszą niecałe 19 mln zł.

Półtora miliona złotych można by przeznaczyć na zadania inwestycyjne, bieżące potrzeby mieszkańców. Jak przyznaje wójt Kanzy, on również jest za tym, by gmina nie musiała już dopłacać do GOSiR. 

- Rozmawiam z mieszkańcami i też bym chciał im dużo pomóc. Każdy by chciał, żeby wszystko było na już. Ale nie jesteśmy w stanie tak działać. Tym bardziej kiedy brakuje pieniędzy. Więc również dla mnie komfortową sytuacją będzie, kiedy ośrodek stanie się samofinansującym się podmiotem, a my będziemy mieć 1,5 mln zł do dyspozycji - mówi Piotr Kanzy.

Większe możliwości finansowe sprawiłyby, że samorząd byłoby stać na przykład na złożenie więcej niż jednego wniosku na dofinansowanie remontu dróg. Gmina mogłaby też w końcu się pokusić - wzorem innych samorządów naszego powiatu - o wprowadzenie systemu dofinansowań do wymiany źródeł ciepła czy ruszyć z usuwaniem azbestu na swoim terenie.

Basen solą w oku

Bolączką zarządzających ośrodkiem jest basen. Generuje on największy deficyt. Duży spadek liczby chętnych nastąpił w momencie, kiedy powstało Wodne oKKo. Utrzymanie zakrzowskiego basenu to w skali roku koszt ok. 500 tys. zł. Daje to jedną trzecią wszystkich kosztów. Tymczasem przychody z biletów w jednym roku to zaledwie 100 tys. zł. 

Zdaniem wójta Kanzego każdy basen jest deficytowy. Pytanie, czy budżet gminy powinien finansować basen w Zakrzowie. Przy schemacie, który - w przypadku jego wdrożenia - miałby funkcjonować od 1 stycznia 2021 r., nie będzie to możliwe. Trzeba będzie zatem zdecydować, czy jest sens, by basen dalej funkcjonował. A jeśli tak, to na jakich zasadach.

Basen w Zakrzowie pozostanie zamknięty co najmniej do końca tego roku. Z informacji, które otrzymaliśmy, mniej niż połowę wszystkich użytkowników stanowią mieszkańcy gminy Polska Cerekiew. Nasuwa się więc pytanie: czy gmina musi finansować z własnego budżetu działalność basenu w głównej mierze wykorzystywanego przez mieszkańców sąsiednich gmin i miast?

- Cały czas mam nadzieję, że radni dadzą szansę ośrodkowi. Mimo że wypracowane rozwiązania nie dają pewności, że w dłuższej perspektywie GOSiR będzie w stanie funkcjonować - mówi Piotr Kanzy. Jeszcze przed wrześniową sesją rady gminy przedstawi radnym pomysł na działanie ośrodka bez obciążenia, jakim jest basen. Każdy członek rady otrzyma komplet dokumentów, informacji, głównie finansowych.

Rachunek jest prosty: gdyby wyłączono z działalności basen, koszty utrzymania ośrodka zamiast 1,5 mln zł wynosiłyby 1 mln zł. Przyjmując roczny przychód w wysokości ok. 600 tys. zł, deficyt zmalałby z 800 do 400 tys. zł. W roku covidowym deficyt zapewne będzie jeszcze większy i może dojść do 1 mln zł (i to nawet mimo faktu, że basen od dłuższego czasu jest zamknięty).

Pod pewnymi względami lider

Choć inicjatywa podjęcia na forum trudnego tematu, jakim jest konieczność zmian w finansowaniu GOSiR, wyszła od radnego Klaudiusza Widery, o problemie braku środków w budżecie gminy, wywołanym koniecznością dokładania do jego działalności, mówi się od dawna nie tylko w kuluarach.

Pomimo trudnej sytuacji GOSiR odnotowuje przychody. Dużą rolę w jego działalności odgrywa LKJ "Lewada". W wakacje wraz z ośrodkiem zorganizował on dla młodych sympatyków jeździectwa sześć odpłatnych turnusów w siodle. Rozpoczyna się jeździecki sezon halowy.

Atutem zakrzowskiego kompleksu z pewnością jest bardzo duża sala konferencyjna. W okresie zagrożenia COVID-19 większość wydarzeń, które chciano przeprowadzić w innych miejscach naszego regionu, odbywała się w Zakrzowie. Dzięki ponadprzeciętnej kubaturze sali konferencyjnej uczestnicy spotkań mogą utrzymywać między sobą wymaganą bezpieczną odległość.

Zgłaszają się kolejne instytucje i firmy, które chcą skorzystać z sali. Szkolenia organizuje urząd marszałkowski. A to przekłada się na konkretny przychód.

- Lipiec i sierpień pokazały, że nawet w dobie epidemii koronawirusa jesteśmy w stanie sami na siebie zarobić, oczywiście przy pewnych redukcjach - zaznacza wójt Kanzy. - Niedługo zasiądziemy do tworzenia przyszłorocznego budżetu. Z każdym rokiem jest on trudniejszy. Już tegoroczny budżet konstruowaliśmy z wysiłkiem. Sporo napsuła też pandemia - mamy mniejsze wpływy do budżetu gminy, przez trzy miesiące brak przychodów, kiedy ośrodek był całkowicie zamknięty i generował same koszty - mówi gospodarz gminy Polska Cerekiew.

Jak podkreśla, nie jest za zamknięciem ośrodka w Zakrzowie, ale z pewnością nie jest też zwolennikiem finansowania go z budżetu gminy.

Spółka, na którą scedowano by zarządzanie GOSiR, wciąż mogłaby liczyć na wsparcie. I to nie tylko ze strony samorządu, który jest jego właścicielem. Pomoc finansową deklaruje marszałek województwa opolskiego.

- Wiemy, że w Opolu cenią sobie GOSiR, który jest znakiem rozpoznawczym nie tylko naszej gminy, ale i całego województwa. Marszałek województwa opolskiego bardzo nas wspiera, czego najlepszym przykładem jest budowa drogi dojazdowej do ośrodka, na którą zarząd województwa opolskiego przeznaczył 500 tys. zł - mówi wójt Kanzy. - Więc panu marszałkowi też zależy na tym, żeby ośrodek dalej funkcjonował. Widzimy, że tracimy powoli oddech - na pewno wsparcie z Opola w tej sytuacji bardzo by nam pomogło.

Pod presją czasu

Jednym z zadań, jakie stoją przed samorządowcami i kierownictwem ośrodka, będzie stworzenie analizy bazującej na dokumentach prowadzonych przez spółkę zarządzającą już w przeszłości kompleksem. Dokument pozwoli nakreślić sposób funkcjonowania GOSiR pod rządami spółki. Dzięki niemu dowiemy się też, ile pieniędzy będzie jej brakować do bieżącej działalności. Kluczowe jest, by szacowaną brakującą kwotę wskazać jeszcze we wrześniu. Jesienią w samorządach przystępuje się do tworzenia budżetów na przyszły rok.

- Jeżeli nie będzie to olbrzymia kwota i pan marszałek też zobaczy, że chcemy dla ośrodka dobrze, myślę, że pomysł samodzielnego zarządzania ośrodkiem przez spółkę jest dobry i mogłaby ona zacząć działać od 1 stycznia przyszłego roku - mówi Piotr Kanzy. - Oczywiście myślę też o panu Andrzeju Sałackim jako o prezesie tej spółki - zdradza.

Andrzej Sałacki jest obecnie kierownikiem zarówno jednostki budżetowej, jak i spółki. Pierwszą funkcję przejął w styczniu 2019 r. od wybranego na wójta gminy Reńska Wieś Tomasza Kandziory. Na kierownika spółki powołano go w czerwcu br.

Wraz z przejęciem w 2021 r. zarządzania całym GOSiR przez spółkę spadnie na nią odpowiedzialność za całą infrastrukturę i pracowników. Również wszystkie zobowiązania z tytułu umów, jakie jednostka budżetowa zawarła w tym roku na 2021 r. i lata kolejne, zostaną scedowane na spółkę.

Z pewnością na wrześniowej sesji Rady Gminy Polska Cerekiew pojawi się projekt uchwały o likwidacji jednostki budżetowej, zgodnie z którym ma ona istnieć do 31 grudnia 2020 r. Co z GOSiR od 1 stycznia 2021 r.? To jeszcze otwarta kwestia. Możliwe, że we wrześniu nie zapadnie jeszcze decyzja o dalszych losach zakrzowskiego ośrodka. Nie będzie wtedy wiadomo, jaką pomoc finansową może zaoferować urząd marszałkowski. Zatem dopiero gdy padnie konkretna kwota, radni będą w stanie podjąć decyzję.

- Ostateczna decyzja, czy spółka przejmie ośrodek, musi zapaść odpowiednio wcześnie. W listopadzie będzie już za późno. Myślę, że jeśli nie we wrześniu, to w październiku musielibyśmy już wiedzieć, co robimy dalej. Aczkolwiek cały czas wierzę w to, że uda nam się porozumieć i będziemy mogli dopuścić do sytuacji, w której 31 grudnia 2020 r. przekazujemy cały dobrobyt spółce, a ona od 1 stycznia 2021 r. zarządza zakrzowskim ośrodkiem - mówi wójt.

W

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

spk
spk 21.09.2020, 15:51
Basen generuje największe koszty , to rzecz oczywista . Ale projektując taką inwestycję powinno się od razu pomyśleć o fotowoltaice . Koszty energii obniżyłyby się radykalnie. Teraz chcą zamykać basen , a powoli po kawałku cały ośrodek.
A ośrodek miał być właśnie dla mieszkańców wsi . I co ???? znowu klapa !!!

Pozostałe