Finał był na wyciągnięcie ręki. Kolejny brąz go cieszy, ale mierzy wyżej

  • 10.10.2020, 11:15
  • W
Finał był na wyciągnięcie ręki. Kolejny brąz go cieszy, ale mierzy wyżej Foto: Marcin Diobołek Mecz z Janem Kazienko i dekoracja zwycięzców
Z pewnym niedosytem podsumowuje Adrian Kochoń z Zakrzowa swój udział w rozegranym w dniach 2-4 października w Gorzowie Wielkopolskim I Grand Prix Polski osób niepełnosprawnych w tenisie stołowym. Okazji do odegrania się tej jesieni nie zabraknie.

Adrian Kochoń trenuje i gra w sekcji seniorów klubu LZS ISMe Zakrzów. W sekcji osób niepełnosprawnych zrzeszony w klubie STS Gmina Strzelce Opolskie.

W turnieju w Gorzowie Wielkopolskim uczestniczyło około 120 zawodników z różnych klas niepełnosprawności. Czternastu zawodników było w klasie 7. mężczyzn, w której gra nasz tenisista. Kochoń był w grupie C i miał przeciwko sobie trzech rywali.

Pierwszy pojedynek z Marcinem Federowiczem z klubu IKS AWF Warszawa wygrał 3:0 (do 2, 3, 4). Drugi mecz rozegrał z Janem Kazienko. Z reprezentantem WZSN START Wrocław Kochoń wygrał 3:0 (do 3, 3, 5). Szczęśliwe okazało się dla Adriana również trzecie starcie - z Grzegorzem Siwym z klubu Start Gorzów Wielkopolski, gospodarza turnieju, zwyciężył 3:0 (do 4, 12, 4).

- Wyszedłem z grupy z pierwszego miejsca, bez straty seta, co dało mi losowanie w ćwierćfinale, gdzie miano mi dolosować "dwójkę" z innej grupy - relacjonuje Adrian Kochoń.

Tym razem uśmiechnęło się do niego szczęście, gdyż trafił na starego znajomego Tomasza Słomianego. Z grającym w barwach ICSIR START Lublin zawodnikiem zakrzowianin na mistrzostwach Polski grał w grupie i łatwo go wtedy pokonał. - No, ale tym razem było tak, że Tomek mi się postawił i urwał seta. Do końca musiałem walczyć o wygranie z nim, co nie było łatwe - wspomina nasz zawodnik. Mecz ze Słomianym wygrał 3:1 (do 5, -9, 9, 7). Jak przyznaje, było to możliwe dzięki dobremu serwisowi, który dawał mu spokój przy jego grze. - Jak serwował Tomek, były mocne wymiany - ciągle chciał atakować. Ale dałem radę i dostałem się do półfinału - mówi Kochoń.

Choć pierwszego seta w niedzielnym starciu z Wojciechem Wlazło z ZSN Start Skierniewice wygrał 12:10, kolejne trzy już tylko przegrywał (do 5, 5 i 14). Kto wie, jak potoczyłyby się losy tego pojedynku, gdyby Kochoń zdołał w czwartym secie powiększyć przewagę z 10:8 i doprowadzić do remisu. Niestety, przewaga z czwartym secie stopniała, Wlazło odrobił straty i to on ostatecznie awansował do finału. W ostatecznej rozgrywce poległ 3:0 z klubowym kolegą, mistrzem Polski Michałem Deigslerem.

- Brąz cieszy, choć żal, że nie wykorzystałem szansy, bo mogło być lepiej. Znów zabrakło pewnej ręki i wykończenia. Trzeba dalej trenować i w końcu wygrać - podsumowuje Adrian Kochoń.

Po drużynowych mistrzostwach Polski w Wiśle (9-11 października) planuje udział w II Grand Prix w Gdańsku (24-25 października) i III Grand Prix w Krakowie (21-22 listopada).

W

Zdjęcia (4)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe