W pożarze straciła dorobek swojego życia

  • 17.10.2020, 13:16
  • Rafał Pulkowski
W pożarze straciła dorobek swojego życia
Podczas pożaru, który wybuchł 10 października wieczorem w budynku mieszkalno-gospodarczym przy ulicy Raciborskiej w Solarni, Barbara Wieterzycka straciła dorobek swojego życia.

Kiedy dyżurny Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kędzierzynie-Koźlu otrzymał zgłoszenie o pożarze budynku, zadysponował na miejsce cztery zastępy PSP oraz trzy zastępy OSP. Po przybyciu na miejsce i rozpoznaniu okazało się, że siły i środki nie są wystarczające. Pożarem objęty został dach budynku mieszkalnego, gdzie mieścił się również salon meblowy, oraz przylegający do nich dach budynku, w którym obecnie nic się nie znajdowało, ale trwały prace remontowe.

To właśnie tam zlokalizowano źródło pożaru, który szybko rozprzestrzenił się po wszystkich pomieszczeniach. Na szczęście nikogo w nich nie było. Na całej powierzchni poddasza salonu meblowego oraz na antresoli i parterze znajdowały się meble tapicerowane. To właśnie one paliły się najmocniej. Dodatkowym zagrożeniem były butle z gazem, które znajdowały się w części mieszkalnej. Strażacy szybko wydobyli je z płonącego budynku. Gdyby doszło do wybuchu, sytuacja byłaby znacznie gorsza.

Wymagane było prowadzenie prac wyburzeniowych oraz rozbiórkowych w celu dotarcia do źródeł zagrożenia, jego rozpoznania oraz ograniczenia wzrostu, a także w celu użycia środków gaśniczych oraz odprowadzenia substancji toksycznych. Lokalizacja pożaru nastąpiła dokładnie o północy. Działania rozbiórkowe oraz dogaszanie trwało do godziny 5 rano. W akcji udział wzięło 15 zastępów straży pożarnej. Niestety pani Barbara, która wynajmowała mieszkanie w tym budynku, straciła wszystko. Zostało jej tylko to, co miała na sobie.

- Byłam na etapie reaktywacji działalności. Pomieszczenia były świeżo wyremontowane, meble dopiero co przywiezione i lada moment miałam otworzyć salon. Opóźniała mnie jedynie ta pandemia. I teraz nie mam nic. Spłonęło wszystko, wszystkie meble, cały sprzęt, moje ubrania i rzeczy osobiste - opowiada Barbara Wieterzycka, która straciła cały dorobek życia w pożarze.

Lokal był wynajmowany i nie był jeszcze ubezpieczony. Dzierżawca zaproponował pani Barbarze lokal zastępczy - dom tuż obok pogorzeliska. Niestety dom jest w stanie do remontu i nie ma nawet ogrzewania, a zaczyna się sezon grzewczy, temperatury są coraz niższe. W domu nie ma też żadnego wyposażenia.

- Sąsiedzi przynieśli mi trochę ubrań i kosmetyków. Bardzo im za to dziękuję. Ale nie wiem co mam robić dalej. Cieszę się z tego, że nie było mnie w tym czasie w domu, bo pewnie bym teraz z panem nie rozmawiała - dodała pani Barbara.

Uruchomiona została zbiórka pieniędzy. Pomóc można wchodząc na stronę https://zrzutka.pl/3pkk5f i wpłacając dowolną kwotę. Potrzebne są też ubrania rozmiar 40, buty rozmiar 39, pościel (kołdry i poduszki) i wszelkiego rodzaju akcesoria domowe. Rzeczy można przekazać osobiście pod adresem ul. Powstańców 3 w Solarni lub w przeszklonej witrynie po drugiej stronie ulicy. Potrzebne są też firmy lub osoby fizyczne, które pomogłyby w sprzątaniu pogorzeliska.

O pożarze pisaliśmy TUTAJ.

 

Rafał Pulkowski

Zdjęcia (4)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

kapsel
kapsel Wczoraj, 10:57
To sprawa jest zgłoszona już do prokuratury. Cała ta zrzutka jest bezprawna. Oszukują ludzi. Pani Barbara Wietrzycka bo takie jest jej prawdziwe nazwisko, jest w związku z Panem Andrzejem O. właścicielem tych nieruchomości w Solarni.. Obecnie toczy się postepowanie u komornika o odzyskanie części z tego majątku przez byłą żonę Andrzeja O. Ten sam komornik prowadzi również sprawę nie alimentacji Pana Andrzeja O. Pani Wietrzycka nie została bez dachu nad głową bo mieszka obok w domu , który jest również częścią majątku byłych małżonków i jest w pełni wyposażony. Dobrze by było aby dziennikarze jak potrafią być tak szybcy jak się coś wydarzy , byli na tyle rzetelni aby dotrzeć do prawdy!!!!
miki
miki 18.10.2020, 19:43
czemu dziennikarze nie pytają czy mieli ubezpieczenie? Nie stać mnie na budowę domu ale proszą mnie żeby dokładać się do czyjegoś domu który nie był ubezpieczony?
Xxxx
Xxxx 18.10.2020, 00:12
Ciekawa historia coś jakby nakręcona sciema jakby z palca wyssana. Zgodzę się straciła niby wszystko ale ta Pani z panem co jej wynajmować mieszkanie to para więc mogła to z nim ułożyć plan doskonały. Podpalić wyjechać i nagle wraca A tu co pali się przecież jej nie było w tym czasie w pobliżu więc nie wyjdzie na jaw że mogła to z Panem /partnerem uknuc. Coś tu jest na rzeczy ale jak to się mówi. KIJ MA DWA KOŃCE PRAWDA ZAWSZE WYCHODZI czas pokaże czy mam dobre przeczucia co do tej historii.
Edzia
Edzia 17.10.2020, 16:27
To straszna tragedia stracić tak wiele zwłaszcza swoje rzeczy osobiste dlatego współczuję Pani Barbarze, ale dlaczego w artykule nie jest napisane, że właścicielem jest jej konkubent, i fakt że ten salon działa conajmniej 10 lat ? Czyżby dziennikarz nie zweryfikował co tam wypisuje ?

Pozostałe