Piątek, 19.07.2019

Skarby joannitów dotarły do Koźla?

  • 13.03.2019, 13:26 (aktualizacja 10.07.2019, 15:22)
  • Andrzej Kopacki
Skarby joannitów dotarły do Koźla? Andrzej Kopacki Kozielski park. Na zdjęciu tzw. „granicznik”, czy też może wskazówka dla wtajemniczonych....
W średniowieczu rycerze zakonu maltańskiego na dobre zadomowili się w Koźlu. Otrzymali patronat nad tutejszym kościołem parafialnym. Sprawowali nad nim pieczę aż do 1810 roku. Koźle było ostatnią miejscowością na Śląsku, w której joannici założyli swoją siedzibę. Z upływem czasu miejscowa komandoria tego tajemniczego zakonu była na tyle znacząca, że kilka wieków później miała trafić do nas pokaźna część joannickich skarbów, które ratowano na Malcie przed grabieżą wojsk francuskich.

Bracia szpitalni św. Jana, popularnie nazywani joannitami, czy też kawalerami maltańskimi, przybyli do nas z Jerozolimy. Pierwszą polską siedzibą zakonu joannitów była Zagość, położona na terenie dzisiejszego województwa świętokrzyskiego. Na Śląsku najdawniejsze ślady szpitalników odnajdziemy w Grobnikach koło Głubczyc, gdzie w latach 80. XII wieku powstała komandoria. Osiem wieków temu, poza Grobnikami, joannici mieli swoje siedziby także w Brzegu, Głubczycach, Łosiowie, Solcu koło Prudnika i w Koźlu. Komandorie położone na Opolszczyźnie tworzyły najtrwalszą i najgęstszą na polskich ziemiach sieć joannickich klasztorów. Stanowiły podstawową jednostkę terytorialno-administracyjną zakonu. Głównym zajęciem joannitów na terenach dzisiejszej Polski, podobnie jak w innych częściach Europy, była działalność gospodarcza i duszpasterska. Prowadzili oni własne parafie i obejmowali patronat nad kościołami parafialnymi. Zwierzchnictwo nad komandoriami sprawowały przeoraty tworzące prowincje. Na czele zakonu stał wielki mistrz - także po reformacyjnym rozłamie, do którego doszło w XVI wieku, dzielącym zakonną społeczność na protestanckich joannitów i katolickich rycerzy maltańskich.
 

Pierwsi joannici
 

Joannici byli początkowo jedynie bractwem szpitalnym, powstałym ok. 1070 roku w Palestynie, czyli jeszcze przed wyruszeniem wypraw krzyżowych. Założycielem i ideologiem zakonu joannitów był legendarny Gerard, który przysłużył się krzyżowcom w trakcie pierwszej krucjaty. W podzięce uzyskał dla swojego zgromadzenia budynki w Jerozolimie, gdzie założono pierwszy szpital. Zakonnicy zbudowali go w pobliżu Grobu Świętego dla pielgrzymów przybywających z Europy. Jednak do zadań medycznych i opiekuńczych doszły także wojskowe, wynikające z konieczności zapewniania własnym placówkom należytej ochrony.

Od początku zakon joannitów miał charakter międzynarodowy i przyjmowano do niego wszystkich szlachetnie urodzonych rycerzy katolickich, bez względu na narodowość. Wpływy i bogactwa joannitów w Ziemi Świętej dorównywały dobrom templariuszy. Władali oni ogromnymi posiadłościami ziemskimi i twierdzami, w tym słynnym Krak des Chevaliers. Joannici uczestniczyli w obronie Królestwa Jerozolimskiego przed muzułmanami. Po jego upadku osiedli na Cyprze, a w 1309 roku zdobyli Rodos, gdzie założyli własne państwo i bronili wyspy przed Turkami (poddali ją w 1522 roku). W 1530 roku otrzymali Maltę. Skutecznie bronili jej przed wyznawcami Allaha i panowali na niej do 1798. W roku 1834 władze zakonu osiadły w Rzymie.

 

Odmiennie przedstawiały się początki drugiego i jeszcze bardziej tajemniczego zakonu - templariuszy, założonego w 1118 roku i od początku będącego organizacją wojskową, nastawioną na ochronę pielgrzymów przed zagrożeniem zewnętrznym oraz walkę z niewiernymi. Tym samym działalność szpitalna, charytatywna i opiekuńcza była im obca. Jednak organizacyjnie i statutowo oba zakony były do siebie podobne. W samej Jerozolimie postarano się, by konkurencyjni wielcy mistrzowie nie spoglądali na siebie z okien, i dlatego wyznaczono im siedziby w odległych od siebie dzielnicach Świętego Miasta (joannitom w pobliżu bazyliki Grobu Świętego, a templariuszom na górującym nad miastem wzgórzu, na obszarze dawnej Świątyni Salomona). Ale mimo to pomiędzy zakonami dochodziło do zatargów i walki o wpływy oraz przywileje.
 

Skupieni na Śląsku
 

Początki działalności zakonu św. Jana na ziemiach polskich sięgają XII w., kiedy to książę sandomierski Henryk nadał joannitom Zagość koło Wiślicy wraz z kilkoma wsiami. Jednak najprężniej zakon rozwijał się na Śląsku, gdzie popierany przez biskupa wrocławskiego Żyrosława II, założył w latach 80. XII wieku komandorie w Tyńcu nad Ślężą, Strzegomiu, Łosiowie, Piławie, Bardzie oraz w należących do nich Grobnikach koło Głubczyc. Komandorie były jednostkami administracyjno-terytorialno-wojskowymi zakonu rycerskiego, którego rozwój został nieco zahamowany w latach 1225-1250, być może z powodu ekspansji na te ziemie franciszkanów i dominikanów oraz strat poniesionych w bitwie pod Legnicą, gdzie zginęli prawie wszyscy bracia.

Dopiero od drugiej połowy XIII w. zaczęto fundować nowe komandorie: we Lwówku i Złotoryi, w Solcu (1256), Wrocławiu (1273), Głubczycach (1279), Brzegu (1280), Cieplicach (1281), Oleśnicy Małej (1312), Dzierżoniowie (1338) i Koźlu (około 1399).

 

Koźle jeszcze w 1281 roku staje się stolicą księstwa kozielsko-bytomskiego. Prawa miejskie otrzymuje prawdopodobnie w roku 1291 na prawie śremskim, które bazowało na prawie magdeburskim. Z nadaniem tego prawa związane było również powołanie parafii, prawdopodobnie przy istniejącym już kościele, czy też kolegiacie pw. św. Zygmunta. Parafia i księstwo należały do diecezji wrocławskiej. W 1293 roku biskup wrocławski Jan Romka przyznał plebanii w Koźlu dziesięcinę z kilku wsi.

Na Górnym Śląsku rosły wpływy czeskie, co przełożyło się m.in. na ufundowanie w XIV wieku kozielskiej komandorii zakonu joannitów związanej z klasztorem w Grobnikach koło Głubczyc. O tym, że parafia kozielska znalazła się w posiadaniu zakonu szpitalników, świadczy chociażby fakt, że w 1414 roku przeor joannitów grobnickich, Mikołaj z Godowa, dokonał zapisu na rzecz kaplicy i ołtarza w kościele św. Zygmunta. Należy przypomnieć, że kościół parafialny należy do najstarszych zabytków naszego miasta. Nie wiadomo, kiedy dokładnie powstał. Prawdopodobnie współczesny korpus budowli niewiele odbiega od pierwotnego, bo kiedy u schyłku XVI w. kościół odbudowywano, wykorzystano stare fundamenty i mury.

Natomiast pierwsza wzmianka o kozielskim proboszczu pochodzi z czasów władcy księstwa kozielsko-bytomskiego Kazimierza. Otóż 22 stycznia 1293 r. książę poświadczył dokumentalnie biskupowi wrocławskiemu Janowi Romce zrzeczenie się jego praw do dziesięciny z Pokrzywnicy, Łężec i Cisowej na rzecz proboszcza w Koźlu (XV-wieczny transumpt tego dokumentu przechowywany był w archiwum kawalerów maltańskich w Pradze). Imię kozielskiego proboszcza widnieje na dokumencie, który książę Kazimierz wydał w Sławięcicach 23 XII 1295 r. Jeśli już pod koniec XIII w. był w Koźlu proboszcz, to w mieście musiała też istnieć parafia. Nie jest tajemnicą, że książęta opolscy, a później kozielsko-bytomscy zasłynęli z licznych fundacji na rzecz kościołów i zakonów, zwłaszcza joannitów. Można zatem domniemać, że już pod koniec XIII w. kozielski kościół parafialny byt w posiadaniu zakonu szpitalników.

 

Wielki pożar
 

W nocy z 20 na 21 sierpnia 1454 r. Koźle dotknęła wielka tragedia. Spłonęło całe miasto, z wyjątkiem kurii joannitów, szkoły, łaźni i trzech domów mieszczańskich. Kościół parafialny zamienił się w ruinę. W 1489 r. starosta Jan Bielik z Komicy przystąpił do odbudowy kościoła parafialnego. Kiedy w 1858 r. kościół odnawiano, pod tynkiem na tylnej ścianie prezbiterium, wysoko pod sklepieniem, ukazały się kontury zamurowanego okna, pod którym widniał herb i inskrypcja. Był to herb Jana Bielika z Komicy - przedstawiający brodatego woja w polskim szpiczastym hełmie. Pod tarczą herbową umieszczono inskrypcję, która w tłumaczeniu na język polski brzmiała następująco: „Jan Bielik z Komicy. To sklepienie wykonane zostało w roku Pańskim 1489 dzięki staraniom dostojnego pana Jana Bielika, starosty Górnego Śląska w trzynastym roku pełnienia przezeń stanowiska starosty”. Pod napisem widniał krzyż joannitów w otoczeniu arabesek. Pomimo licznych fundacji odbudowa kościoła parafialnego w Koźlu nie tylko nie została zakończona, ale na dłuższy czas przerwana. Dopiero w 1563 r., gdy właścicielem dóbr zastawnych Głogówek-Koźle został starosta księstwa opolsko-raciborskiego Jan Oppersdorff, przystąpiono do odbudowy, a właściwie przebudowy kościoła parafialnego.
 

Pierwsze hospicjum
 

Pewną ciekawostką jest, że Koźle miało wówczas swoje hospicjum, założone właśnie przez joannitów. Przy lecznicy - choć nie od razu - zbudowano drewniany kościółek. Nie wiadomo dokładnie, kiedy owo hospicjum powstało. Bez wątpienia działało już u schyłku XIV w., ponieważ 1 stycznia 1400 roku komtur joannitów Mikołaj z Godowa przekazał na rzecz tej placówki 6 grzywien rocznego czynszu. Hospicjum umiejscowione było na przedmieściu, za bramą Raciborską. Natomiast w 1571 r. miasto ukończyło budowę przyszpitalnego kościółka, który poświęcono św. Mikołajowi.

Podczas wojny trzydziestoletniej w 1626 r. duńskie oddziały protestanckie zniszczyły świątynię, którą odbudowano w 1674 r. Jeszcze w 1679 r. wizytator biskupi zapisał, że na przedmieściu Koźla znajduje się hospicjum, w którym w ogromnej nędzy żyje sześciu biedaków. Natomiast w kaplicy przy hospicjum nie było nic oprócz ołtarza. Kiedy w lipcu 1688 r. archidiakon opolski wizytował kościółek, stwierdził, iż „posiada on kamienną posadzkę, pod którą w piwnicy znajdują się urządzenia grzewcze świątyni. Ołtarz główny jest murowany, z obrazem św. Mikołaja, a ambona - artystycznie rzeźbiona - znajduje się po prawej stronie kościoła. Ławek nie ma. Niewielki dzwon wisi w równie niewielkiej dzwonnicy stojącej obok kościółka.

Przy kościele usytuowano cmentarz dla najuboższych, na którym stoi drewniany krzyż”. Zarówno kościółek, jak i hospicjum utrzymywano z funduszy miasta oraz datków ofiarowanych przez mieszkańców. Hospicjum wspomagał też starosta Jan Oppersdorff. Dzięki niemu ubodzy otrzymywali ryby ze stawów w Większycach i w Reńskiej Wsi, należących do gospodarstwa zamkowego. Podobnie było z owocami. W swoim testamencie starosta zapisał hospicjum 100 talarów. W 1743 r. podczas prac fortyfikacyjnych rozebrano kościółek św. Mikołaja wraz z hospicjum.

 

Na początku XVII w. joannici odeszli z parafii kozielskiej. Ostatnim proboszczem komturem był Kacper Lessius, wzmiankowany w dokumencie z 1617 r.  Mimo to joannici aż do sekularyzacji klasztorów w Prusach w 1810 r. posiadali prawo patronackie nad kozielskim kościołem.
 

Maltańskie złoto
 

- Miałem w naszej rodzinie kilku członków zakonu maltańskiego. Gdy podczas jednego ze zjazdów rodzinnych dowiedzieli się oni, że mieszkam w Koźlu, natychmiast opowiedzieli mi pewną niezwykłą historię, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Temat Koźla bowiem zrodził zakonne wspomnienia sprzed ponad 220 lat - opowiada mieszkaniec os. Stare Miasto. - Otóż gdy Napoleon wyruszył na wyprawę do Egiptu, to po drodze złupił Maltę. Zakonnikom z Malty udało się jednak ukryć część skarbów przed Francuzami. Trzy wozy pełne kosztowności trafiły na statek handlowy płynący do Europy. Statek z bezcennym ładunkiem, aby nie wpaść w ręce grabieżców, nie zawinął do żadnego z portów na Morzu Śródziemnym ani na zachodnim i północnym wybrzeżu Francji. Część wywiezionego z Malty złota trafiła właśnie do Koźla, gdzie mieściła się komandoria zakonu maltańskiego - twierdzi Mieczysław Kuleszyński.
 

Faktycznie w maju 1798 r. z portu w Tulonie wypłynęła potężna, licząca blisko 500 jednostek, francuska flota. W jej skład wchodziło 300 transportowców. Na ich pokładach zaokrętowano 38 tys. żołnierzy, przewożono 1200 koni i 171 armat. Armią dowodził młody, opromieniony zwycięstwami we Włoszech, generał Napoleon Bonaparte, a jej celem było zdobycie Egiptu. Ostrze ryzykownej wyprawy egipskiej skierowano przeciwko Imperium Brytyjskiemu.

Nim jednak do tego doszło, francuska flota musiała zdobyć dogodną bazę dla swoich działań na Morzu Śródziemnym. Oczywisty wybór padł na Maltę. Wyspa ta od pierwszej połowy XVI w. była główną kwaterą joannitów, którzy stali się specjalistami od prowadzenia wojny morskiej. Nieustannie zwalczali muzułmańskich piratów. Joannici zasłynęli nie tylko jako budowniczowie potężnych fortyfikacji, ale i nieustraszeni obrońcy. Ich szczytowym osiągnięciem stała się obrona Malty przed turecką inwazją podczas tzw. wielkiego oblężenia (1565 r.), gdy zaledwie kilkuset rycerzy, wspartych przez nieliczne oddziały najemników i maltańskiej milicji, odparły atak kilkudziesięciu tysięcy wyborowych osmańskich żołnierzy. Finansową podstawę potęgi zakonu stanowiły dochody z komandorii rozsianych po całej Europie, od Portugalii aż po wschodnie rubieże Rzeczypospolitej. Jednak zakon został osłabiony przez utratę większości swoich dochodów podczas rewolucji francuskiej.

 

Pierwsze francuskie fregaty na wodach przybrzeżnych Malty zauważono 6 czerwca 1798 r. Następnego dnia generał Desaix zażądał, by 80 francuskim okrętom zezwolono zawinąć do Wielkiego Portu. Powołana przez wielkiego mistrza zakonu rada wojenna odpowiedziała, że prawo zabrania przyjmowania więcej niż czterech obcych okrętów jednocześnie. Bonaparte uznał stolicę Malty - Vallettę za wrogie miasto i 10 czerwca rano rozpoczęła się inwazja. Wyspa bardzo szybko została opanowana przez Francuzów. Około dwóch tysięcy Maltańczyków stawiało opór przez 24 godziny. Bonaparte, spiesząc się do Egiptu, opuścił Maltę już 19 czerwca, pozostawiwszy na niej kontyngent liczący 3 tys. żołnierzy.

Francuzi zrabowali doszczętnie pałac wielkiego mistrza zakonu i najważniejsze świątynie. Szybko zlikwidowali też wszelkie instytucje joannitów. Rozpoczął się wywóz złota i srebra należącego do zakonu. Posiadłości kościelne zostały ograbione. Działalność ta wywołała znaczny gniew wśród głęboko wierzących Maltańczyków. Na początku września 1798 roku wywołali oni powstanie i w czasie kilku następnych dni tysiące mieszkańców wyspy zepchnęło francuski garnizon do ufortyfikowanej Valletty i na teren portu. Jednakże forteca okazała się zbyt trudna do zdobycia przez nieregularne oddziały powstańcze. W ciągu roku na miejsce przybyła brytyjska pomoc. Dopiero 4 września 1800 roku Francuzi skapitulowali przed Brytyjczykami i Malta stała się brytyjskim protektoratem.

 

Gdzie go szukać?
 

Jak wynika ze słów Mieczysława Kuleszyńskiego - cytującego członków swojej rodziny - część skarbów z Malty udało się joannitom uratować i wywieźć m.in. do Koźla, gdzie nawet dziś możemy natrafić na wiele śladów po tym zakonie. Czy stanowią one pewne wskazówki dla historyków i poszukiwaczy skarbów? Trudno powiedzieć. Krzyż zakonu maltańskiego widnieje m.in. nad wejściem do kościoła pw. św. Zygmunta i św. Jadwigi Śląskiej, jak również przy wejściu do kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny oraz na granitowych słupkach wkopanych w ziemię na terenie kozielskiego parku. Najprawdopodobniej w tym ostatnim przypadku mówimy o znakach granicznych (tzw. „granicznikach”) z krzyżem na górnej płaszczyźnie. Wyznaczały one granicę majątku ziemskiego lub miejscowości. Jednak miejsce położenia tych słupków jest co najmniej zastanawiające, więc również interpretacja ich przeznaczenia może być w tym przypadku znacznie ciekawsza, niż sądzimy. Wspomniane krzyże trudno dostrzec, ale wprawne oko wypatrzy każdy detal.
 

Czy ktoś natrafił już na przewieziony do Koźla skarb? Niewykluczone. Otóż w 1807 r. oblężeniu kozielskiej twierdzy przez nomen omen armię Napoleona towarzyszył bardzo interesujący wątek opisany w literaturze. Mieszkańcy stłoczeni w twierdzy zabrali wówczas świnie, które ryjąc w ziemi, wykopały z niej znaczne ilości złotych monet. Nie sposób dziś ustalić, czy mogła to być część skarbu zakonu maltańskiego.

W każdym razie miejsc, gdzie można go było bezpiecznie ukryć, jest w Koźlu bardzo wiele z uwagi na kilometry podziemnych korytarzy. Przykładowo w piwnicach kościoła przy ul. Czerwińskiego znajdują się wejścia do lochów, które prowadzą w dwóch przeciwnych kierunkach. Pierwszy z podziemnych korytarzy biegnie w stronę kozielskiego aresztu śledczego i budynku sądu, a drugi w kierunku ul. Skłodowskiej-Curie. Natomiast w piwnicach sąsiadującego z kościołem dawnego klasztoru (gdzie obecnie mieszczą się sklepy oraz placówka służby zdrowia) znajduje się kolejne wejście do lochów, tym razem biegnących w stronę kozielskiego rynku. Przy wejściu głównym do wspomnianego kościoła przy ul. Czerwińskiego widoczne są dwa wyżłobione w kamieniu krzyże maltańskie.

 

Rycerskie cnoty
 

Najbardziej znanym symbolem joannitów jest właśnie charakterystyczny krzyż. Aby zrozumieć, czym jest w ogóle krzyż rycerski, musimy cofnąć się aż do początków XII wieku, kiedy to powstały zakony rycerskie, m.in. joannitów, templariuszy i Krzyżaków. Zakony te - jako swoje godła - przyjęły wizerunek krzyża rycerskiego (oczywiście w innych kolorach). Wbrew pozorom krzyże rycerskie nie miały ujednoliconej formy. Istniały różne ich wersje, jednak wszystkie miały jedną wspólną cechę: końce ramion krzyża były nieco rozszerzone, tak aby znak miał osiem wierzchołków, symbolizujących osiem cnót rycerskich.

Rozszerzenie to najmniej wyeksponowane było w zakonie krzyżackim, gdzie zazwyczaj stosowano krzyż łaciński o prostych ramionach. Ponadto analiza pieczęci i symboli zakonów rycerskich w poszczególnych komturiach na Starym Kontynencie pozwala stwierdzić, że krzyże w żaden sposób nie były ujednolicane, ani dla terytoriów, ani dla zakonów. Stosowanie różnych form zdawało się nie podlegać żadnym regułom, poza tą podstawową o rozszerzeniu ramion w osiem wierzchołków.

 

Obecnie zakon maltański to wspólnota katolicka, złożona zarówno z zakonników, jak i osób świeckich, będąca suwerennym podmiotem prawa międzynarodowego. Zakon zorganizowany jest w przeoraty i związki narodowe, m.in. polski, założony w 1920 r. Po II wojnie światowej Związek Polskich Kawalerów Maltańskich odrodził się na emigracji, a w 1992 r. został reaktywowany w Polsce. Tradycja przynależności do zakonu maltańskiego przetrwała do dziś w wielu rodach szlacheckich. Zakon maltański posiada eksterytorialną rezydencję w Rzymie i od 1993 r. na Malcie. Utrzymuje stosunki dyplomatyczne z ok. 50 państwami, w tym od 1990 r. z Polską. Czynnie realizuje działalność charytatywną i opiekuńczą w ponad 120 państwach. Kawalerowie maltańscy niosą pomoc ofiarom wojen i klęsk żywiołowych.
 

Zapewne ta interesująca opowieść o tajemniczym zakonie w kontekście samego Koźla będzie miała dalszy ciąg, gdyż są miłośnicy historii, którzy zamierzają nieco dokładniej spenetrować część niektórych miejsc, zgłębiając przy okazji ich tajemnicę. Czy natrafią na skarb z Malty? Któż to wie?

Andrzej Kopacki

Zdjęcia (6)

Podpięte galerie zdjęć:
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe