Niedziela, 16.06.2019

Przykościelna studnia w Koźlu

  • 21.03.2019, 13:19 (aktualizacja 21.03.2019, 14:45)
  • Andrzej Kopacki
Przykościelna studnia w Koźlu Kozielski kościół parafialny. Na zdjęciu widoczne są nieistniejące już pompy oraz wodopój, który cieszy nasze oko do dziś
Gdy w lipcu zeszłego roku pisaliśmy o interesującym, acz niepozornym znalezisku, dokonanym podczas prac ziemnych prowadzonych na rogu ul. Złotniczej i Planetorza w Koźlu, nie spodziewaliśmy, że narośnie wokół niego aż tyle emocji.

W 2018 roku odkryto pierwotną lokalizację przykościelnej studni, nad którą jeszcze przed wojną z powodzeniem działały dwie ogólnodostępne pompy. Można je podziwiać m.in. na starych kozielskich pocztówkach.

Na odkopanej 8 miesięcy temu granitowej płycie, można było dostrzec wyżłobione miejsce po starej pompie. Przy kościele parafialnym pod wezwaniem św. Zygmunta i św. Jadwigi Śląskiej w Koźlu od lat znajduje się też stylowy wodopój, z którego w upalne dni korzystają ludzie i zwierzęta. Tuż obok niego stały niegdyś wspomniane wcześniej pompy.

Stare przekazy mówią, iż przy kozielskim kościele znajdowało się cudowne źródełko z wodą posiadającą moc uzdrawiania. Natomiast w kaplicy Matki Boskiej z Koźla wisiały wota dziękczynne. Były to dary składane w podzięce za uzdrowienie.

Gdzie jest płyta?


Ostatnio prace ziemne w tym samym miejscu prowadziła firma kładąca nową sieć gazową. W pewnym momencie na jednym z portali społecznościowych pojawiła się budząca zrozumiałe emocje informacja. Wynikało z niej, że kamienna płyta z charakterystycznym wyżłobieniem została zdemontowana i wywieziona wraz z dwiema innymi sąsiadującymi z nią granitowymi płytami oraz gruzem na teren prywatny w Kędzierzynie w celu podniesienia poziomu gruntu. O sprawie zostało powiadomione Muzeum Ziemi Kozielskiej oraz Straż Miejska. Obie instytucje natychmiast zajęły się tematem.

Zaniepokojenie miłośnika historii wzbudził fakt, że w trakcie prowadzonych wykopów granitowe płyty nagle zniknęły z pola widzenia. Odniósł on wrażenie, że zostały one bezmyślnie albo przypadkowo usunięte. Tymczasem były jedynie przysypane warstwą ziemi. Za sprawą archeologa nadzorującego prace budowlane, ustalono, że kamienna płyta stanowiąca element studni na rogu ul. Złotniczej i Planetorza jest na swoim miejscu. Rozwiał on błyskawicznie wszelkie wątpliwości w tym zakresie. Przy okazji stwierdzono, że największa granitowa płyta to de facto przykrywa ogromnej studni znajdującej się bezpośrednio pod nią. Faktyczną głębokość tego rezerwuaru trudno jednak określić. Na jego dnie widać lustro wody. Do studni prowadzą rury, którymi zapewne doprowadzano wodę do okolicznych budynków.

Po zakończeniu ostatnich prac, zabytkowa płyta nie została odkryta. Mieszkańcy słusznie ubolewają z tego powodu, gdyż cały kompleks wraz z poidłem powinien cieszyć oko.

Konserwator na ratunek

My z kolei zainteresowaliśmy tym tematem
powiatowego konserwatora zabytków Grzegorza Naumowicza, który przekazał naszej redakcji zarówno zdjęcia samej płyty, jak i wnętrza studni.

- Płyta będąca niegdyś podstawą pomp z całą pewnością posiada określone wartości. Z kolei ta druga, pęknięta, została raczej założona w celach przesklepienia, czy też zabezpieczenia studni i w mojej ocenie nie posiada większej wartości. Może to być krawężnik czy też fragment chodnika - powiedział NGL Grzegorz Naumowicz, którego poprosiliśmy też o opinię na temat ewentualnej ekspozycji granitowej płyty.
- Piłka jest po stronie gminy jako właściciela obiektu i terenu. Płyta jest jedynie niewielkim fragmentem całości. Jej ekspozycja byłaby celowa przy okazji remontu chodnika i ulicy. Wówczas w dokumentacji można by również zaplanować właściwe prace rozpoznawcze i remontowe całego obiektu - dodaje
powiatowy konserwator zabytków.

Andrzej Kopacki
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe