Jak pomagać, a jak nie?

  • 28.12.2020, 10:59
  • Rafał Pulkowski
Jak pomagać, a jak nie? Foto. Aleksandra Folczyk
Problem bezdomności to temat rzeka, który ciągnie się od lat. W okresie zimowym, a dodatkowo w tak dziwnym i trudnym roku jak obecny (pandemia koronawirusa) problem wzrasta. Przez cały czas pomocną dłoń wyciąga Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej: pracownicy socjalni i streetworkerzy, a także mieszkańcy naszego miasta. Tylko czy wsparcie ze strony mieszkańców to zawsze pomoc?

- W tym roku wyjątkowo zaobserwowaliśmy tendencję wzrostową, jeżeli chodzi o liczbę osób bezdomnych, z którymi mieliśmy kontakt. W poprzednich latach utrzymywało się to na stałym poziomie, w okolicy 100-120 osób. W tym roku już w pierwszym półroczu zaobserwowaliśmy, że tych osób jest więcej. Od stycznia do tej chwili mieliśmy styczność z około 150 osobami bezdomnymi - zauważa Joanna Kamińska, specjalistka pracy socjalnej MOPS w Kędzierzynie-Koźlu.

Przedział wiekowy osób bezdomnych jest spory. Od bardzo młodych ludzi, którzy ledwo ukończyli osiemnasty rok życia, po seniorów. Trafili na ulicę z różnych powodów. Młodzi, często po opuszczeniu zakładów karnych, nie mają gdzie wrócić. Nie utrzymują kontaktu z rodzinami, albo po prostu ich nie mają.

Praca na ulicy

- Pracując na ulicy, jako streetworkerzy, widzimy, że dużo osób jest zamiejscowych. Niektórzy zostają tu dłużej, inni tylko na chwilę. Ale generalnie migrują. I w tym roku widać, że osoby zamiejscowe upodobały sobie Kędzierzyn-Koźle. Przyczyny są różne. Albo ktoś jechał pociągiem i został z niego wyeliminowany, albo ma tutaj znajomych. Najczęściej są to osoby z województw ościennych, czyli ze śląskiego i dolnośląskiego - mówi Aneta Cież, streetworker z MOPS.

 Ciepłego miejsca, gdzie można przenocować, osoby bezdomne szukają szczególnie w okresie zimowym. Często wybierają klatki schodowe w budynkach wielokondygnacyjnych. Ale przecież mogłyby pójść do schroniska dla osób bezdomnych.

- Informujemy ich, że jest możliwość skorzystania ze Schroniska dla Osób Bezdomnych MARKOT w Kędzierzynie-Koźlu, prowadzonego przez Stowarzyszenie MONAR. W Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej również takie informacje są przekazywane. Ale większość nie chce naszej pomocy. Mówią, że chcą być wolni i spędzać czas na mieście – opowiada Daniel Kowaś, streetworker z MOPS.

Pomimo pandemii MOPS oraz streetworkerzy pracują cały czas. Każda osoba bezdomna może skorzystać z pomocy, ale musi wyrazić chęć.

- Często obiecują nam na ulicy, że pójdą do MOPS-u i do MARKOT-u, ale po naszej rozmowie temat znika – podkreśla Aneta Cież.

W obecnej sytuacji procedura dostania się do schroniska dla osób bezdomnych jest nieco wydłużona, ponieważ wymagany jest test na obecność SARS-CoV-2, aby wyeliminować zagrożenie dla osób, które już tam przebywają.

- Nie ma problemu z naszej strony, abyśmy wystawili skierowanie na taki test. Po otrzymaniu negatywnego wyniku osoba jest momentalnie kierowana do ośrodka dla osób bezdomnych. Jednak niektórzy już do nas nie wracają, bez względu na to, jakie mieli wyniki. Podejmują decyzję, że nie chcą przebywać w placówce, że jakoś sobie poradzą – dodaje Joanna Kamińska.

- Mogę podać przykład pana, który mieszka w namiocie. Bardzo mu zależało, aby dostać się do schroniska. Pojechał do szpitala zrobić test. Wynik był negatywny. Zamiast zaczekać kilka dni, zrezygnował i samowolnie oddalił się ze szpitala – opowiada Daniel Kowaś.

Sposób na zarobek

Poza negatywnym testem na koronawirusa podstawowym warunkiem jest trzeźwość, którą należy zachować zarówno w momencie przybycia do schroniska, jak i przez cały okres przebywania w placówce, co zapewne odstrasza wielu bezdomnych. W tej chwili w ośrodku przebywa około 25 osób skierowanych przez tutejszy MOPS. Niektórzy wolą żebrać na ulicy, ponieważ w ten sposób są w stanie zarobić tyle, że spokojnie wynajęliby sobie mieszkanie. Okazuje się, że nie każdy żebrzący to osoba bezdomna.

- W rejonie ul. Wojska Polskiego wśród żebrzących jest może dwóch bezdomnych. Reszta to osoby, które mają dach nad głową. Zobaczyli, że to łatwy sposób na zarobek, i dorabiają sobie, często mając pracę i rodziny – zauważa Joanna Kwaśniewska, starszy specjalista pracy socjalnej.

- Osoby bezdomne rzadko posiadają stały dochód. Zazwyczaj są to prace dorywcze. W czasie pandemii zmieniło się to na tyle, że pracodawcy boją się przyjmować bezumownie osoby z zewnątrz. Właśnie ze względu na możliwość zakażenia. Więc część tych osób, które straciły dochód, zdecydowała się skorzystać z naszej pomocy - wyjaśnia Joanna Kamińska.

Podstawową pomocą dla osoby bezdomnej jest informacja o tym, gdzie i w jaki sposób może uzyskać faktyczne wsparcie.

- Danie osobie bezdomnej pieniędzy czy posiłku nie jest pomocą, ponieważ utwierdzamy tę osobę w przekonaniu, że poradzi sobie na ulicy i znowu otrzyma pomoc w postaci pieniędzy lub jedzenia. I ta osoba zostanie w tym miejscu, w którym przebywa, stwarzając zagrożenie głównie dla siebie, szczególnie w czasie zimy, kiedy są niskie temperatury. Podstawową formą wsparcia jest skierowanie takiej osoby do MOPS, gdzie uzyska szczegółowe informacje o formach pomocy, począwszy od finansowej po schronienie czy posiłek. Pomagamy również, dzwoniąc na policję, straż miejską czy do MOPS z informacją o osobie bezdomnej -  tłumaczy Joanna Kamińska.

W Domu Dziennego Pobytu w Koźlu powstało pomieszczenie interwencyjne, do którego mogą trafić osoby bezdomne na noc, ale tu również warunkiem jest bycie trzeźwym.

- Nie chcemy, aby to miejsce było mylone z noclegownią czy ogrzewalnią. Bo nie po to zostało stworzone. Osoba bezdomna może tam spędzić jedną noc, a następnie ma się zgłosić do MOPS i tam tę pomoc uzyska - zaznacza Joanna Kamińska.

Skąd ten upór?

Dlaczego więc osoby bezdomne nie chcą korzystać z pomocy i schroniska?

- Bo mają świetnie opanowaną technikę manipulacji i będąc na ulicy, mają większe profity, niż siedząc w schroniskach czy gdziekolwiek. Z boku ta osoba wygląda na biedną i ludzie zaczynają jej pomagać finansowo. Natomiast kiedy przyjeżdżają służby, np. MOPS, to ta osoba bezdomna przytakuje, że owszem chce pomocy. Jednak robi to tylko po to, aby nas zbyć, po czym nie przychodzi już do nas, zmienia lokalizację, dalej żebrze i manipuluje kolejnymi osobami - opowiada Joanna Kwaśniewska.

Inna sprawa, że znaczna część osób bezdomnych nadużywa alkoholu i nie chce się leczyć.

- Niejednokrotnie otrzymujemy od mieszkańców zgłoszenie o osobie bezdomnej, a za jakiś czas jest telefon, że ta osoba wciąż jest w tym miejscu i dlaczego my nic nie robimy. Ale my podejmujemy każdą interwencję. Natomiast to, że dana osoba wciąż pozostaje w tym miejscu, wynika tylko i wyłącznie z faktu, że ma taką wolę. Ma prawo decydować o tym. Możemy współpracować z taką osobą jedynie, gdy wyrazi na to chęć. Inaczej nie możemy pomóc – wyjaśnia Joanna Kamińska.

Często jest tak, że aby osoba bezdomna chciała skorzystać z pomocy, musi zaufać streetworkerom. Stąd też ich częste wizyty w miejscach koczowisk. Bezdomni najczęściej wybierają pustostany i ogródki działkowe. Tam mają możliwość dogrzewania się w różny sposób. Czasami streetworkerzy są jedynymi osobami, z którymi bezdomni rozmawiają.

- Mamy wrażenie, że niektórzy traktują nas jak swoją rodzinę. Opowiadają nam o różnych rzeczach, zwierzają się nam – opowiada Aneta Cież.

- Pewna pani, po wielu prośbach i błaganiach, aby wyszła z bezdomności, przeszła wieloletni proces, aby dostać mieszkanie. I dostała je. Ale efekt był taki, że nie wpłaciła kaucji, mimo że miała na to przyznane pieniądze. Powiedziała wprost, że ona tego mieszkania nie chciała, że to był nasz pomysł. Osoby, które są bezdomne dłużej niż pięć lat, rzadko wychodzą z bezdomności - dodaje Joanna Kwaśniewska.

- Pamiętajmy, że okres świąteczny to prawdziwe żniwa dla osób bezdomnych. To czas, kiedy mieszkańcy z dobroci serca koniecznie chcą obdarowywać wszystkie osoby potrzebujące. Więc należy się zastanowić, czy nie lepiej zamiast pieniędzy przekazać im informację dotyczącą pomocy i wsparcia - podsumowuje Joanna Kamińska.

Kiedy widzimy osoby bezdomne, nie przechodźmy obok nich obojętnie, reagujmy. Jeśli widzimy, że osoba wymaga pomocy medycznej bądź jest w stanie nietrzeźwym, zadzwońmy na pogotowie ratunkowe lub policję czy straż miejską. Natomiast gdy osoba bezdomna nie wymaga interwencji powyższych służb, udzielmy jej informacji, iż stosowną pomoc może otrzymać w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. To jest tzw. mądre pomaganie.

Rafał Pulkowski

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe