Śnieżny Armagedon sprzed lat. Obecna zima nie jest jeszcze taka zła

  • 09.02.2021, 18:49 (aktualizacja 09.02.2021, 19:07)
  • Andrzej Kopacki
Śnieżny Armagedon sprzed lat. Obecna zima nie jest jeszcze taka zła Droga Strzelce Opolskie - Wysoka, luty 1979 rok foto: GDDKiA w Opolu
Pamiętna zima w Polsce z przełomu 1978/79 roku była wyjątkowo śnieżna. Autobusy także w naszym regionie jeździły w „tunelach” wykopanych w śniegu. Wiele pojazdów utknęło w zaspach. Ludzie nie mieli jak dojechać do pracy, a placówki oświatowe zostały zamknięte. Starsi kojarzą ją jako zimę stulecia.

Pewne informacje na ten temat można odnaleźć w kronikach naszego miasta z lat 1975-1980 zamieszczonych w I wydaniu Szkiców Kędzierzyńsko-Kozielskich.

Jak opisuje to dr Ryszard Pacułt: „Gwałtownym atakiem zimy rozpoczął się 1979 rok. W noc sylwestrową nastąpiło silne obniżenie temperatury  (do −20 st. C nad ranem). Wystąpiły liczne awarie centralnego ogrzewania. Na okres tygodnia, podobnie jak w całym kraju, przerwano naukę w szkołach. Po 7 stycznia nastąpiło stopniowe ocieplenie. Nadal jednak utrzymywały się kilkustopniowe mrozy. W wyniku gwałtownego ochłodzenia gospodarka komunalna w mieście poniosła duże straty. Wystąpiły też znaczne komplikacje w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej i w pracy zakładów produkcyjnych”.

Okazuje się jednak, że bezlitosna aura w naszym mieście miała też swoje dobre strony.

„Śnieżna zima umożliwiła mieszkańcom Kędzierzyna-Koźla skorzystanie z dużej atrakcji, jaką dla dzieci i dorosłych są kuligi. Organizowano je przy pomocy miejscowej stadniny koni. Łącznie w kuligach wzięło udział około 2 tysięcy osób” - czytamy w kronikach Kędzierzyna-Koźla.

Po pewnym czasie zaczęły też spływać raporty, które ujawniły wpływ ekstremalnych warunków atmosferycznych na lokalną gospodarkę.    

„Ostra zima panująca w pierwszym kwartale 1979 roku dotkliwie odbiła się na efektach produkcyjnych zakładów pracy. Dolegliwości związane z częstymi wyłączeniami dopływu energii elektrycznej i brakiem wystarczającej ilości surowców dotknęły zwłaszcza Zakłady Azotowe „Kędzierzyn” i Zakłady Chemiczne „Blachownia”. Załoga Zakładów Chemicznych „Blachownia” zadania I kwartału w dziale sprzedaży wyrobów i usług wykonała jedynie w 92,7%” - opisuje w kronikach naszego miasta dr Ryszard Pacułt.

Cały kraj sparaliżowany

Zima 1978/1979 była wyjątkowo śnieżna. Od godzin nocnych z 29 na 30 grudnia rozpoczął się napływ mroźnej masy powietrza z północy, co spowodowało, że występujące wówczas opady deszczu zaczęły stopniowo przechodzić w opady śniegu z deszczem i śniegu oraz nasilać się. Towarzyszył im silny wiatr, powodujący szybkie tworzenie się zasp. Chłodny front atmosferyczny przemieszczał się stopniowo na południe, a śnieżyce i gwałtowny spadek temperatury z wartości dodatnich do kilkunastu stopni poniżej zera obejmowały kolejno Polskę Północną (28–29 grudnia) i Centralną (29–30 grudnia). Najpóźniej dotarły na Dolny i Górny Śląsk (30 grudnia) oraz Podkarpacie (30–31 grudnia). Rekordowo wysoką pokrywę śnieżną odnotowano: w Suwałkach (84 cm, 16 lutego), Łodzi (78 cm, 2 lutego), Warszawie (70 cm, 31 stycznia), Chojnicach (60 cm, 19 lutego), Szczecinie (53 cm, 19 lutego), Kole (46 cm, 26 lutego), Kielcach (39 cm, 2 lutego) i Poznaniu (29 cm, 20 lutego).

Od 1 stycznia 1979 roku cały kraj był już sparaliżowany przez zaspy i kilkunastostopniowy mróz. Z dniem 1 stycznia wojewoda gdański wprowadził na terenie województwa stan klęski żywiołowej. W kolejnych dniach wskutek zakłóceń w transporcie zaczęło brakować surowców energetycznych. Zamarznięte zwrotnice kolejowe i popękane w wyniku mrozów szyny spowodowały, że transporty węgla do elektrociepłowni docierały wyjątkowo rzadko, a rozmrażanie tych, które udało się dowieźć, było bardzo utrudnione. Do odśnieżania torów i dróg skierowano wojsko wyposażone w ciężki sprzęt (m.in. czołgi, które gąsienicami zrywały z dróg grubą warstwę zmrożonego i zbitego śniegu). W większości miast komunikacja miejska nie funkcjonowała lub działała w bardzo ograniczonym stopniu. Transport międzymiastowy również funkcjonował bardzo źle. Autobusy w niektórych okolicach jeździły w „tunelach” wykopanych w śniegu.

Ówczesny minister oświaty i wychowania Jerzy Kuberski podjął decyzję o wstrzymaniu powrotu z zimowisk dzieci i młodzieży.

Zimę z 1979 roku zaprezentowała w całej okazałości Polska Kronika Filmowa.
 

loadingŁaduję odtwarzacz...

Zima 1986/1987

Nie tylko śnieżny kataklizm z przełomu 1978/1979 dał się we znaki transportowi i całej polskiej gospodarce

Osiem lat później nastała zima zapamiętana głównie za sprawą stycznia 1987 roku, jednego z najzimniejszych miesięcy w historii polskiej meteorologii. W wielu miejscach Polski ten miesiąc miał średnią temperaturę poniżej −10°C (np. w Białymstoku −15,1°C).

W całym kraju wystąpiły 30-stopniowe mrozy, np. −34,6°C w Białymstoku (30 stycznia), −33,9°C w Kielcach (8 stycznia), −32,2°C w Lublinie (stacja lotniskowa, 8 stycznia), −31,0°C w Rzeszowie (stacja lotniskowa, 14 stycznia), −31,0°C w Warszawie (stacja lotniskowa, 8 stycznia), −30,3°C w Łodzi (30 stycznia), −30,0°C w Olsztynie (7 stycznia), −30,0°C w Szczecinie (14 stycznia). Wystąpił też rekordowo wysoki poziom pokrywy śnieżnej: 87 cm w Bielsku-Białej (8 stycznia).

Sprawdźmy zatem w jakim stopniu ówczesna zima dała się we znaki mieszkańcom Kędzierzyna-Koźla. Ryszard Pacułt nie omieszkał odnotować tego faktu w kronikach miasta z lat 1987-1989, na które natrafiliśmy w IV wydaniu Szkiców Kędzierzyńsko-Kozielskich.

„W początkach stycznia 1987 roku zapanowała ostra zima. Znaczne opady śniegu oraz silny mróz spowodowały duże komplikacje w funkcjonowaniu komunikacji, handlu oraz niektórych instytucji. Narastający od 7 stycznia mróz przekroczył 14 stycznia −26 st. C. Na niektórych przystankach komunikacji miejskiej ustawiono kosze z palącym się koksem. W mieszkaniach na osiedlach Leśne i Zachód temperatura spadła do +8 st. C. Na kilka dni zamknięto 11 szkół podstawowych, a w pozostałych w tym także ponadpodstawowych – skrócono czas zajęć” –  opisywał dr Ryszard Pacułt.    

Zima 1962/1963

Starsze pokolenie pamięta jeszcze jedną srogą zimę. Otóż fale śnieżyc, które wystąpiły na początku stycznia i na początku lutego 1963 roku, niemal zupełnie sparaliżowały transport drogowy i kolejowy, zwłaszcza w południowej części kraju. W końcu lutego wystąpiły silne mrozy: 28 lutego odnotowano w Krakowie −28°C, w Nowym Targu −35°C, w Jabłonce −38°C, w Rzeszowie zanotowano −35,8°C. Odchylenie średniej temperatury zimy dla obszaru całej Polski wyniosło 5,9°C poniżej średniej z lat 1961–1990, wahając się od ok. 4°C nad Zatoką Pucką do ponad 6,5°C w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku.

Ciężka zima utrzymywała się praktycznie przez dwa miesiące (styczeń i luty). W Polsce zamknięto większość szkół, kin, teatrów i muzeów. Wstrzymywano lub ograniczano produkcję w fabrykach, tak z powodu braku energii elektrycznej, paliw i ciepła, jak i z powodu braku pracowników, z których wielu nie mogło dojechać do pracy. Panował silny mróz, opady śniegu były bardzo znaczne, a codziennie na wiele godzin wyłączano prąd. Zaopatrzenie sklepów, które także przy sprzyjającej pogodzie było w tamtych czasach bardzo słabe, jeszcze bardziej zostało ograniczone, tak że brakowało podstawowych artykułów. Składy opału oblegane były przez tłumy ludzi chcących kupić cokolwiek nadającego się do ogrzewania mieszkań, nawet trudny do wykorzystania w domowym gospodarstwie miał węglowy.

Andrzej Kopacki

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe