ABC morsowania. Co o tym sądzą praktycy i specjaliści?

  • 12.02.2021, 11:34
  • Andrzej Kopacki
ABC morsowania. Co o tym sądzą praktycy i specjaliści? Miłośnicy kąpieli w lodowatej wodzie. Akwen Dębowa, styczeń 2020 roku
Morsowanie to nie tylko kąpiel w wodzie o niskiej temperaturze, czyli rodzaj krioterapii ogólnoustrojowej, ale także sposób na aktywne spędzanie wolnego czasu. Szczególnie teraz, gdy zamknięte są ośrodki sportowo-rekreacyjne, baseny, sauny, czyli wszystko to, co wiązało się z naszą codzienną aktywnością.

Wiele badań udowodniło, że regularne przebywanie w zimnej (7-8 stopni) i lodowatej (poniżej 4 stopni) wodzie ma dobroczynny wpływ na organizm. Ale i do tej pasji trzeba podejść z głową, żeby nie wyrządzić sobie krzywdy.

 Ruch na świeżym powietrzu z pewnością przyczynia się do poprawy samopoczucia o każdej porze roku, więc wybór terminu, w którym zaczynamy morsować, powinien być uzależniony od naszych upodobań. Przygodę z morsowaniem można zacząć od zimowej kąpieli. Śnieg i mróz dodają tylko uroku całej ceremonii.

 - Morsowanie stało się taką alternatywą dla innych form spędzania czasu, które obecnie są niedostępne. Tyle mówi się teraz o budowaniu odporności. I to jest właśnie ta najtańsza, ale wymagająca pewnej wiedzy i umiejętności forma nabywania tejże odporności. Zimna woda to dla człowieka obce środowisko, bo człowiek z natury jest stałocieplny i czyni wszystko, aby tę stałą temperaturę 36,6 st. C sobie zapewnić. I chociażby dlatego palimy w piecu, odkręcamy kaloryfery czy ciepło się ubieramy. Temperatura krwi przepływającej przez serce ma około 37 st. C. Wówczas mamy zachowany komfort termiczny. I nagle stajemy przed dylematem wejścia do zimnego bądź lodowatego otoczenia - mówi Janusz Tyka z Klubu Morsów „Dębowa”, który z przyjemności morsowania korzysta od 20 lat.

 Owszem, nawet lodowata woda wydaje nam się wręcz ciepła przy temperaturze powietrza spadającej poniżej 20-30 st. C. Nie dajmy się jednak zwieść.

 - Woda jest przewodnikiem, a powietrze izolatorem. Woda ma przewodność cieplną 25 razy większą niż powietrze. Zatem to wychładzanie organizmu w wodzie jest 25-krotnie większe niż na suchym powietrzu - podkreśla Janusz Tyka. W ostatnim czasie spotkał się z przypadkami pewnej lekkomyślności ze strony osób, które po dwóch-trzech wejściach do wody uważają się za doświadczonych morsów.

 Przygoda na całe życie

 - Ludzie tłumnie przychodzą nad wodę. Poczytali trochę o morsowaniu w internecie, posiadają ledwie podstawową wiedzę, stawiając na szali własne zdrowie. Możemy się w ten sposób niepotrzebnie zniechęcić do czegoś, co naprawdę może być fantastyczną przygodą na całe życie - tłumaczy Janusz Tyka.

 Morsować zaczynają całe rodziny, chcąc podnosić odporność także swoich dzieci. Gorzej, gdy robią to na własną rękę, nie wiedząc o tym, że może to być dla nich niebezpieczne.

 - Ostatnio spotkałem rodzinę, która na Dębowej weszła do wody ze swoimi dziećmi. Zaczęli łapać hipotermię. Myśleli, że się dogrzeją przy niewielkim ognisku, które rozpalili. Niestety, tak się nie stało. Temperatura powietrza była w okolicach minus 15-18 st. C. Musiałem im pomóc. Na szczęście nadarzyła się okazja, aby ich wpuścić do ciepłego pomieszczenia i poczęstować gorącą herbatą. Oni wprawdzie mieli swoją w termosie, ale żartobliwie powiem, że wypicie takiej herbaty na mrozie daje tyle, co spożycie 25 gramów wódki na weselu z poprawinami. Zatem potrzeba w tym wszystkim dużo rozsądku i pewnej wiedzy. Jeśli w trakcie morsowania popełnimy zbyt dużo błędów, to w pewnym momencie energia spadnie nam tak szybko, że nie zdołamy się nawet ubrać i dojść bezpiecznie do samochodu - ostrzega nasz rozmówca. - Czasami słyszę, że ktoś już szósty raz wszedł do wody i on wie już wszystko o morsowaniu. To bardzo śliskie podejście do tematu, bo taki człowiek wie bardzo niewiele. Określenia "doświadczony" może użyć mors z kilkuletnim stażem. Jeśli ktoś chce się uczyć na własną rękę i przerobić to samemu, to naraża się na pewne niebezpieczeństwa i może to odebrać bardzo negatywnie. Niektórzy idą tylko po to, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z wejścia do zimnej wody, które zaraz zamieści w mediach społecznościowych.

 Warto wiedzieć      

 Chcesz zostać morsem? Przestrzegaj kilku zasad. Po pierwsze, przebadaj się u lekarza, aby wykluczyć schorzenia kardiologiczne. Nie kąp się sam. Skorzystaj z towarzystwa doświadczonych morsów. Mors musi posiadać strój kąpielowy, buty z neoprenu, aby chronić stopy przed skaleczeniem, rękawiczki i czapkę, chroniące przed utratą ciepła. Ponadto zabierz ze sobą ciepłe ubranie na zmianę i gorącą herbatę w termosie. Przed lodowatą kąpielą koniecznie przeprowadź porządną rozgrzewkę, która pobudzi krążenie, uaktywni mięśnie i wytworzy w nas pewien potencjał ciepła. W trakcie nie powinniśmy się spocić. Spocone ciało w kontakcie z lodowatą wodą nie wróży nic dobrego. Nie bij rekordów czasowych, przebywając w wodzie; początkującym wystarczy kilkanaście sekund.

 Czas przebywania w lodowatej wodzie to indywidualna kwestia i nie należy sugerować się innymi. Są tu różne szkoły, ale przyjmuje się, że osoby początkujące powinny spędzić w wodzie od 5 do 30 sekund. Nieco bardziej doświadczeni dostosowują czas do temperatury wody. Na przykład w wodzie o temp. 2 st. C przebywają do 2 minut.

 - Gdy ktoś morsuje regularnie, to efekt hartowania organizmu osiąga się już w wodzie zimnej czy lodowatej w czasie od 3 do 5 minut. Ci bardziej zaprawieni w bojach posiedzą i 10 minut. Mój rekord to około 40 minut, ale nie należy tego naśladować. Generalnie zasada jest taka, że lepiej wyjść z wody szybciej, niż zostać o minutę dłużej - przekonuje Janusz Tyka i dodaje, że chciałby doradzać przede wszystkim tym, którzy zaczynają przygodę z morsowaniem. Jego zdaniem w przypadku osób początkujących pierwsze wejście do wody nie powinno przekroczyć minuty.

 - Wtedy mamy pewien komfort psychiczny, wychodzimy z akwenu z uśmiechem na ustach. I o to w tym wszystkim chodzi. Organizm ma nagromadzoną taką ilość ciepła, że po tak krótkim czasie nie ma prawa odczuć żadnych negatywnych objawów. Oczywiście każdy chce się sprawdzić i korci go, aby w tej wodzie zostać dłużej, tym bardziej że wydaje nam się, iż nie dzieje się nic złego - tłumaczy Janusz Tyka.

 Organizm wysyła sygnały

 Nic bardziej mylnego, ponieważ organizm zaczyna się bronić i wysyła nam często sygnały, których nie potrafimy odczytać ani zrozumieć.

 - Do zimnej wody nie wbiegamy, nie skaczemy na główkę. Wchodzimy dziarskim krokiem, oddychając głęboko. Niektórzy w kontakcie z zimną wodą przyspieszają oddech, ale należy go uregulować i powoli zanurzać się, mniej więcej do wysokości piersi. W organizmie dochodzi do przyśpieszenia przewodnictwa nerwowego. Zwiększa się napięcie mięśni i następuje skurcz naczyń krwionośnych - tłumaczy Janusz Tyka. - Organizm zaczyna się blokować, aby obniżyć utratę ciepła. Z zewnątrz wygląda to niegroźnie. Skóra nieco blednie z zimna. Ponadto następuje podwyższenie progu bólowego. Inaczej mówiąc, nie czujemy bólu.

 Nagle nic nam nie dolega, nawet gdy odczuwaliśmy wcześniej problemy z kręgosłupem czy stawami. Gdy w zimnej wodzie nadepniemy na coś ostrego i się skaleczymy, to też tego nie poczujemy. Dlatego to obuwie jest tak ważne.

 - Gdy w zimnej lub lodowatej wodzie stoimy jeszcze dłużej, to wspomniane wcześniej napięcie mięśni po paru minutach się obniża. Następuje przekrwienie wychłodzonych tkanek, czyli tzw. rumień. Ta część naszego ciała, która znajdowała się pod wodą, jest czerwona i to jest kolejny sygnał, że organizm zaczyna walczyć z zimnem. Pamiętajmy też o tym, że wiatr, padający deszcz czy śnieg jeszcze bardziej i szybciej wychładzają nasz organizm. W dalszej kolejności następuje drżenie mięśni, a zatem organizm zaczyna się dogrzewać - wyjaśnia Janusz Tyka. - To jest nic innego jak praca mikrowłókien mięśniowych, które mają za zadanie wytworzyć duże ilości ciepła, aby rozgrzać organizm. W dalszej kolejności zaczyna nam spadać temperatura ciała i przechodzimy w początkową fazę hipotermii. Następuje stopniowe obniżenie temperatury ciała, najpierw w okolicach 34-36 st. C. W tych okolicznościach stanie dłużej w zimnej wodzie powoduje u początkujących morsów spowolnienie motoryczne, osłabienie, choć nie każdy potrafi we właściwy sposób odczytać te reakcje organizmu. I zamiast wyjść z wody uśmiechnięci, radośni, pełni energii i endorfin, walczymy sami z sobą i swoimi słabościami. Nie dopuszczajmy do tego. Już samo drżenie mięśni i pojawiające się dreszcze powinny być dla nas sygnałem do wyjścia z wody. Wówczas mamy te „złote 5 minut” i w tym czasie musimy zrzucić z siebie to, co mokre, wytrzeć się ręcznikiem i szybko ubrać.

 Okiem kardiologa

Dr n. med. Janusz Prokopczuk, ordynator kędzierzyńsko-kozielskiego oddziału Polsko-Amerykańskich Klinik Serca, jak najbardziej zaleca morsowanie. Zaznacza jednak, że jest ono korzystne u pacjentów, którzy nie mają przeciwwskazań. Zatem nie każdy może morsować. Musi to być ocenione przez lekarza.

- Do tej grupy należą przede wszystkim chorzy z nadciśnieniem tętniczym niewyregulowanym, z niestabilną chorobą wieńcową, z jakąś postacią choroby serca, wadą zastawkową. Czyli każdy chory, który ma wysokie ryzyko sercowo-naczyniowe, musi być oceniony przez lekarza jeszcze przed rozpoczęciem morsowania. To są przeciwwskazania absolutne, które mówiąc krótko, grożą nawet zgonem podczas morsowania. W samej Anglii takich przypadków odnotowuje się około 800 rocznie - powiedział „Lokalnej” dr Janusz Prokopczuk. - Do takich bezwzględnych przeciwwskazań należą jeszcze: padaczka, borelioza, choroby skóry z otwartymi ranami, no i te wszystkie dolegliwości kardiologiczne, o których mówiłem wcześniej. W grupie morsów z Dębowej, gdy badaliśmy ich rok czy półtora roku temu, byli pacjenci, którym wszczepiono bajpasy bądź przeszli zabieg zakładania stentów do serca i obecnie dalej morsują. Czyli najpierw ta przyczyna musi być opanowana, czyli pacjent musi być zrewaskularyzowany i potem bezpiecznie może morsować. Szczególnie w przypadku osób starszych z cukrzycą, niewydolnością serca, chorobami współistniejącymi.

Okazuje się, że wiek nie jest żadnym przeciwwskazaniem, pod warunkiem że pacjent jest stabilny.

- Zalecałbym bardzo profesjonalne podejście do tematu, czyli nie morsujemy raz na miesiąc bądź od czasu do czasu, tylko regularnie, systematycznie. Przed każdym wejściem do wody 15-20-minutowa rozgrzewka, stopniowe dawkowanie długości pobytu w wodzie, począwszy od 30 sekund do 2 minut. Po pewnym czasie ci wytrawni morsujący pacjenci osiągają 5-7 minut. Morsowanie wzmacnia kondycję, odporność organizmu na infekcje, podnosi endorfiny, zapewnia dobre samopoczucie i poprawia nastrój - wylicza kozielski kardiolog. - Z mojego punktu widzenia każda forma ruchu czy każda forma morsowania jest jak najbardziej pozytywna. Pacjentów, którzy morsują, trzeba traktować jak normalnych ludzi. Jeżeli mają jakieś choroby, to muszą być one leczone i pilnowane jak u wszystkich pozostałych pacjentów. Gdy pojawiają się jakieś dolegliwości, zasłabnięcia lub inne problemy, to muszą być oni każdorazowo zbadani. Zimno jest najlepszym środkiem przeciwbólowym. Morsowanie może zmniejszyć objawy wszystkich chorób kostno-stawowych. Mówimy o dolegliwościach reumatycznych, bólach stawowych.  

Doktor Janusz Prokopczuk wyjaśnia, że po wejściu do zimnej wody u morsa dochodzi do absolutnego rozszerzenia wszystkich naczyń obwodowych. Spada ciśnienie. Jeżeli pacjent bierze leki, to ta pierwsza faza przechodzi w drugą fazę, w której dochodzi do centralizacji układu krążenia, czyli wszystkie narządy obwodowe są mniej ukrwione i serce zaczyna pracować nieco mocniej. W razie ewentualnych wad serca spadek ciśnienia powoduje ból i może doprowadzić do zawału. W wadzie serca, która jest związana z niewydolnością zastawki aortalnej lub mitralnej, może też dojść do zatrzymania krążenia.  

 Z przymrużeniem oka

 „Mors to osobnik występujący nad brzegami zbiorników wodnych w porze zimowej. Morsy to istoty stadne, więc najczęściej możesz je spotkać w grupach. Wśród charakterystycznych dla morsów zachowań należy wymienić zimowe kąpiele hołdujące zasadzie: im zimniej, tym lepiej. Kąpielom tym towarzyszą najczęściej głośne śmiechy i wybuchy niepohamowanej radości. Jeżeli masz zamiar spotkać morsa, przygotuj się na przyjęcie płynącej od niego fali pozytywnej energii, która rozgrzewa nawet w czasie najchłodniejszej zimy. Na spotkanie zabierz ze sobą aparat. Morsy choć występują w przyrodzie coraz częściej, nadal pozostają zjawiskiem niezwykłym, wartym sfotografowania. Morsy mają bardzo przyjazne nastawienie. Nie wahaj się i podejdź, aby zapytać, czy woda dzisiaj ciepła. Niejeden mors tak właśnie zaczynał. Poza zimowymi kąpielami mors pozostaje zwykłym człowiekiem. W życiu codziennym wyróżnia go ponadprzeciętna odporność, otwarcie na świat i pogoda ducha” - czytamy na stronie morsowanie.pl.

ABC morsowania

- Zawsze kąp się w grupie osób doświadczonych i przeszkolonych w ratownictwie wodnym;

- Pamiętaj o pełnym wyposażeniu, czyli akcesoriach do morsowania;

- Przed wejściem do wody konieczna jest 15-minutowa rozgrzewka;

- Pierwsze wejście do wody to tylko kilkanaście sekund, następne po ponownej rozgrzewce dłużej;

- Zadbaj o to, by po wyjściu z wody było ci ciepło.

Zalety kąpieli w zimnej wodzie

- Morsowanie poprawia krążenie i jakość skóry - wygładza ją i ujędrnia;

- Rozprawia się z cellulitem i „zbija” nagromadzoną tkankę tłuszczową;

- Zwiększa odporność organizmu i tolerancję na wychłodzenie;

- U cierpiących na reumatyzm niweluje wiele jego objawów;

- Przyspiesza pracę serca, co powoduje lepsze ukrwienie narządów i tkanek;

- Organizm szybciej usuwa toksyny i pozbywa się nadmiaru tkanki tłuszczowej;

- Zmniejsza bóle stawów i zwiększa zakres ruchu kończyn i kręgosłupa;

- Przyspiesza regenerację i odżywianie tkanek;

- Łagodzi objawy przy chorobach dermatologicznych i alergicznych.

Przeciwwskazania

Każdy przed rozpoczęciem morsowania powinien udać się lekarza w celu oceny bezpieczeństwa kąpieli w lodowatej wodzie.

Choroby, które wykluczają morsowanie, to: padaczka, nadciśnienie tętnicze, problemy z sercem, problemy z krążeniem, choroby mózgu, borelioza.

Morsowy niezbędnik

Do zimowej kąpieli przydadzą się:

- Strój kąpielowy – taki sam, którego używasz na plaży czy basenie;

- Buty z neoprenu – izolują i chronią stopy;

- Czapka i rękawiczki – do kąpieli - chronią przed wiatrem i utratą ciepła;

- Ręcznik, a najlepiej dwa: duży kąpielowy - oprócz szybkiego wysuszenia ciała jest pomocny podczas przebierania się; mały do nóg służy nie tylko do osuszania, ale także jako izolacja od zimnego podłoża czy mokrego piasku;

- Szlafrok – przydatny zwłaszcza dla pań „foczek” do przebrania się i ochrony przed zimnem;

- Ciepłe ubranie – ważne, aby było luźne, gdyż ułatwia to założenie na lekko wilgotne ciało. Łatwe do wzucia buty i ciepłe, luźne skarpety – stopy z reguły pozostają wilgotne, co utrudnia ubieranie się;

- Karimata lub gruba folia - zapewni izolację termiczną dla stóp i pozostawionych rzeczy przed kąpielą i po jej zakończeniu. Pamiętaj o nieprzemakalnej torbie lub folii na wypadek opadów śniegu czy deszczu;

- Kubek i termos z gorącą herbatą.

 

Andrzej Kopacki

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe