Akcja powiatu „Gastronomia do zobaczenia!”. Poznajcie Karczmę u Freda

  • 29.05.2021, 10:34
  • A
Karczma u Freda
loadingŁaduję odtwarzacz...
„Gastronomia do zobaczenia” – to nazwa kampanii promującej kędzierzyńsko-kozielską gastronomię, która musiała stawić czoła pandemii koronawirusa i działać w formule ograniczonej obostrzeniami. Przedstawiamy lokal Karczma u Freda, który już 20 lat cieszy podniebienia mieszkańców Kędzierzyna-Koźla. Całkiem nieźle poradziła sobie także podczas lockdownu.
W drugim odcinku gościmy w jednym z najbardziej znanych lokali w Kędzierzynie-Koźlu – "U Freda". To karczma z tradycją i historią. Przekonajcie się, że kuchnia śląska, przygotowywana z wielką pieczołowitością potrafi przetrwać nawet najgorszy czas. I nie trzeba tu zmieniać żadnego menu, bo te smaki bronią się same, również w wersji na wynos. Poznajcie niezwykłego człowieka – maratończyka, dla którego długi dystans to nie problem, dlatego mimo pandemii lokal funkcjonuje nadal i serwuje mieszkańcom naprawdę pyszną kuchnię.

Kłodnica kojarzy się z portem sródlądowym, rzeką, lasami i kuchnią śląską. To właśnie na tym pachnącym tradycją osiedlu Kędzierzyna-Koźla od ponad 20 lat działalność prowadzi słynna „Karczma u Freda”, prowadzona przez znanego przedsiębiorcę Alfreda Główkę.

Swoją przygodę z gastronomią zaczynał w nieistniejącej już restauracji „Kłodniczanka”. W 1998 przy ulicy Sportowej został otwarty mały barek, w 2002 powstał bar, a później karczma. Od początku jej działalność prowadzona jest na bazie kuchni śląskiej. Większość zamawianych i przygotowywanych tutaj potraw to rosoły, rolady i kaczki.

- Często nasi klienci mówią nam po obiedzie, że wróciły do nich smaki z dzieciństwa - mówi Alfred Główka.

Ten lokal, podobnie jak wiele innych na terenie powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego, został mocno dotknięty pandemią koronawirusa. W marcu zeszłego roku został zamknięty z powodu wybuchu epidemii i potężnego strachu przed nieznanym.

- Ale szybko się zorientowaliśmy, że takie zamknięcie niczemu nie służy, bo możemy wypaść z rynku gastronomicznego - wspomina szef lokalu.

Alfred Główka mówi, że początkowo sceptycznie podchodził do pomysłu sprzedaży na wynos i oparciu na tym całego biznesu. Ale z czasem okazało się, że jedzenie z „Karczmy u Freda” na dowóz cieszy się u mieszkańców powiatu bardzo dużym wzięciem. Wielu do dziś zamawia niedzielne obiady do domu. Szczególnie dużym zainteresowaniem klientów cieszą się tzw. „dania dnia” sprzedawane za 20 złotych z dowozem. Tutaj oferta jest często zmieniana, żeby dopasować się do rozmaitych gustów mieszkańców.

- Wozimy do firm, do pojedynczych mieszkańców. Nie jest lekko, ale utrzymaliśmy zatrudnienie, jakoś dajemy radę w tej pandemii - podkreśla właściciel firmy.

Kluczem do tego – jak tłumaczy Alfred Główka – jest opieranie się na lokalnych produktach. Przykładowo mięso karczma kupuje od pana Cybisa z Naczęsławic, który jest mocno obecny na lokalnym rynku. Garmażerka z Kłodnicy jest z kolei sprzedawana w sklepach Cybisa rozsianych po całym Kędzierzynie-Koźlu.

W karczmie aktualnie pracuje osiem osób. Z przedsiębiorcą z Kłodnicy chętnie współpracują także uczniowie z Zespołu Szkół nr 1, który kształci w zawodach gastronomicznych. Specjałem kuchni jest wspomniana rolada. Robi się ją z szynki wieprzowej albo udźca wołowego. Po delikatnym przyprawieniu mięso smaruje się musztardą, żeby nabrało lekkiej ostrości. Do farszu używa się kiełbasy pokrojonej w prążki, drobno pociętego ogórka kiszonego i wędzonego boczku. Dla wypełnienia dodaje się też odrobinę mięsa mielonego.

Rolady układa się gęsto, żeby nie trzeba było ich wiązać sznurkiem. Tak lądują w piecu, a to co spłynie na dół naczynia jest potem bazą do pysznego sosu. Podawane są oczywiście z kluskami śląskimi i światłą kapustą. Na taki zestaw ucieszą się wszystkie podniebienia.

A

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe