Anioł zesłany z nieba. Rok temu w Miejscu Odrzańskim zdarzył się podwójny cud

  • 09.08.2021, 17:14
  • W
Anioł zesłany z nieba. Rok temu w Miejscu Odrzańskim zdarzył się podwójny… Fot. archiwum prywatne
Bartosz Miłek w maju skończył rok. Jest pierwszym od dekady chłopcem w niewielkim sołectwie w gminie Cisek. Mama chłopca o swoim skarbie mogłaby opowiadać bez końca. Z panią Anną rozmawialiśmy o pierwszym roku życia syna, który ledwo co stanął na nóżki, ucieka do remizy, by podziwiać wóz strażacki. Przed narodzinami Bartka pani Anna bardzo długo ciężko chorowała. Rozmawialiśmy również o tym, jak znaleźć siły, gdy choroba i ból podcinają skrzydła.

- Jak po ponad roku od narodzin Bartka wygląda państwa życie codzienne? Przyjście na świat syna w blasku fleszy, ale potem codzienne obowiązki - zapewne o fenomenie już rzadziej się myślało, gdy myśli krążyły wokół malca.

- Faktycznie, pierwsze miesiące życia Bartka to był prawdziwy medialny boom. Przebywając w szpitalu po narodzinach syna, nie spodziewałam się, że po zamieszczeniu jego zdjęcia w portalu społecznościowym zrobi się aż tak duży medialny rozgłos. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że to ja urodziłam pierwszego od dekady chłopca w Miejscu Odrzańskim, ale nie spodziewałam się, że media już w szpitalu będą nękały mnie telefonami.

Pierwsze miesiące były najcięższe. Syn potrzebował mojej uwagi 24 godziny na dobę, a ja nie byłam w stanie wyjść nawet do toalety, zjeść cokolwiek, nie mówiąc o śnie, którego potrzebowałam, bo media potrafiły nawet koczować pod drzwiami naszego domu.

W całym tym medialnym szaleństwie mamy jednak i pozytywne wspomnienia. Naszym synem zainteresował się cały świat. Byli u nas dziennikarze nie tylko z Polski. Przyznam, że nawet miło spędziliśmy czas.

Rok minął szybko. Co prawda nagonka medialna troszeczkę ucichła, ale nie ucichła w społeczeństwie, wśród ludzi. Nasze nazwisko jest rozpoznawalne wszędzie, gdzie musimy je podać, i miejscowość, w której mieszkamy - czy jest to przychodnia, czy laboratorium, w którym pobierają krew. 

We wsi ludzie żartują cały czas, zaczepiają Bartusia, mówiąc, że będzie jedynym strażakiem na tyle kobiet w naszej jednostce Ochotniczej Straży Pożarnej. Mało tego, Bartuś, od kiedy stanął na nóżki, ucieka do OSP, aby podziwiać nasz wóz strażacki.

- Typowy chłopak. Jakie syn ma zainteresowania? Woli towarzystwo chłopców czy dziewczyn?

Bartusia interesuje wszystko, co ma koła. Wszelkie pojazdy, maszyny, sprzęty, jak np. kosiarki. To typowy chłopak. (...)

Cały wywiad w 27. nr. Nowej Gazety Lokalnej, który ukaże się 10 sierpnia.

W

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe