Majowy potop ziemi kozielskiej

  • 20.05.2019, 16:56
  • Andrzej Kopacki
Majowy potop ziemi kozielskiej
Choć skala kataklizmów z 1997 i 2010 roku była względem siebie niewspółmierna, to powódź sprzed dziewięciu lat również wywołała traumatyczne przeżycia w przypadku tysięcy mieszkańców powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego. Na lata odcisnęła swe piętno, ponieważ za jej sprawą wiele rodzin utraciło dorobek całego życia. Powróćmy na chwilę do tamtych dni.

17 maja 2010 roku doniesienia o coraz trudniejszej sytuacji hydrologicznej w południowej Polsce zdominowały wszystkie serwisy prasowe. W kolejnych miejscach na Odrze przekroczone zostały stany alarmowe, a meteorolodzy zapowiadali dalsze opady. Tego dnia o piątej rano Odra przekroczyła stany alarmowe w Chałupkach (o 140 cm), Krzyżanowicach (o 215 cm) i Miedoni (o 65 cm), natomiast w Koźlu o 46 cm przekroczyła stan ostrzegawczy. 18 maja w godzinach porannych woda zaczęła zalewać biologiczną oczyszczalnię ścieków w Kędzierzynie-Koźlu. O godzinie 16 oczyszczalnia przestała funkcjonować. Systematycznie rósł poziom wody w potoku Lineta.
 

Rzeka płynie ulicami

19 maja rano woda zaczęła podtapiać Koźle Port. Wezbrane wody Odry wywołały cofkę na młynówce biegnącej w poprzek ul. Młynarskiej, po czym zaczęły wypływać na położone za wałem tereny wzdłuż ul. Portowej. Woda coraz mocniej wybijała też z kratek kanalizacji deszczowej na Portowej. Z kolei przepływający przez kozielski park potok Lineta wystąpił z koryta i zaczął zalewać pierwsze nieruchomości. 19 maja o godz. 21 Odra na kozielskim wodowskazie osiągnęła wysokość 797 cm. Oznaczało to, że wzrosty zostały zahamowane, mimo to woda zdążyła już zalać dużą część Koźla. Najpierw podtopione zostały budynki mieszkalne położone najbliżej Linety w rejonie ulic: Filtrowej, Staffa, Kadetów i Krasińskiego. Co gorsza, fala powodziowa przemieściła się w głąb osiedla Zachód, podtapiając najpierw budynki na odcinku pomiędzy Chrobrego a Przytulną, a następnie kolejne ulice, w tym m.in. Stolarską, Archimedesa, Piastowską, Gazową i Niemcewicza, aż po osiedle domków jednorodzinnych w rejonie byłej jednostki wojskowej i pobliskiej linii kolejowej.

 

Newralgiczny punkt
 

W niektórych blokach na kozielskim osiedlu RSM „Chemik” woda wdarła się do klatek schodowych, zalewając piwnice. W przypadku domków jednorodzinnych zalane zostały niższe kondygnacje. Z godziny na godzinę sytuacja ulegała pogorszeniu, ponieważ woda przedzierała się coraz bardziej w głąb kozielskich osiedli. Wszystko przez najsłabsze ogniwo w obronie przeciwpowodziowej, czyli najniżej położony odcinek koło ronda na ul. Głubczyckiej, przez który 19 maja od godzin porannych przelewała się fala powodziowa, zalewając w konsekwencji Koźle. Zresztą w miejscu tym (tuż przy akwenie Dębowa) potok Lineta znacząco podniósł swój poziom, ponieważ zasilały go wody powodziowe Odry, docierające tam rowem melioracyjnym oznaczonym symbolem RE. Niestety, w tamtym czasie wspomniany rów był tak zamulony, iż nie było możliwości zamknięcia dwóch klap na przepuście biegnącym pod mostkiem (na ul. Spacerowej) przy pomniku Jana Nepomucena. Dlatego też od strony Dębowej wody rozlanej aż tam Odry bez przeszkód zasilały wezbraną Linetę, która z kolei podtapiała centrum Koźla. Od rana ciężki sprzęt oraz strażacy i ochotnicy próbowali zabezpieczyć to miejsce, aby woda nie przelewała się już za rondem na ul. Głubczyckiej, prowadzącej z Koźla do Reńskiej Wsi. Niszczycielska siła żywiołu była jednak tak potężna, że prace trwały jeszcze wiele godzin. Do tego czasu woda nieustannie wdzierała się do Koźla od strony Reńskiej Wsi na wysokości ul. Spacerowej.
 

Wieczorem 19 maja Koźle spowiły egipskie ciemności. Kilka godzin wcześniej zaprzestano dostaw energii elektrycznej. Z możliwości ewakuacji skorzystało jedynie ponad 80 mieszkańców, których przetransportowano do Kędzierzyna. Jednak do punktu ewakuacyjnego w Zespole Szkół Miejskich nr 1 na os. Piastów trafiło tylko 11 osób. Reszta skorzystała z gościnności krewnych i znajomych. Wiadomo było, że wspomniany wcześniej poziom niespełna 8 m na Odrze w Koźlu utrzyma się jeszcze przez co najmniej 24 godziny. Oznaczało to żmudną walkę z żywiołem. Najbardziej w tamtym momencie ucierpieli mieszkańcy Kobylic (z budynków wzdłuż ul. Raciborskiej za szandorami), osiedli: Zachód, Koźle Rogi, Koźle Port i Południe. W mniejszym stopniu skutki kataklizmu odczuli mieszkańcy Starego Miasta, choć i tam niektóre nieruchomości zostały podtopione.
 

Od chleba po kalosze
 

Już 20 maja urząd miasta uruchomił dwa magazyny, w których zbierano produkty spożywcze i przemysłowe dla powodzian. Pierwszy z nich mieścił się w Publicznym Gimnazjum nr 1, a drugi w Domu Dziennego Pobytu nr 3 na os. Azoty. Najbardziej potrzebne były: woda pitna, żywność o długim terminie ważności, koce, środki czystości, worki na śmieci, ubrania i rękawice robocze, gumowe rękawiczki, środki do dezynfekcji, leki, pieluchy, kuchenki turystyczne, kalosze, środki opatrunkowe i higieniczne. Miasto w pierwszej kolejności zakupiło mleko, chleb i wodę. Produkty te dostarczane były samochodami, a następnie łodziami na tereny dotknięte przez kataklizm. Pracownicy ŚDS "Promyczek", jako jedni z pierwszych, przywieźli do Koźla wodę, konserwy, zupy oraz środki czystości. Była to jednak kropla w morzu potrzeb.


W sali gimnastycznej PG nr 1 przy rozładunku i załadunku darów pracowało kilkanaście osób. Byli to głównie pracownicy magistratu oraz harcerze, którzy od samego początku aktywnie uczestniczyli w akcji ratowniczej. Warto podkreślić ich ogromny udział i zaangażowanie, podobnie zresztą jak oddziałów państwowej i ochotniczej straży pożarnej, straży miejskiej oraz policji, które od trzech dni nieustannie walczyły z żywiołem.

W kolejnych dniach kozielski magazyn zapełniał się powoli produktami spożywczymi (głównie mlekiem, chlebem i wodą mineralną) oraz środkami chemicznymi. Firma Brenntag Polska dostarczyła ponad sto kanistrów z płynem do mycia szyb, natomiast pracownicy opolskiego Caritasu dostarczyli przyczepę mleka, serów i dżemu. Samorząd miejski kupił konserwy mięsne, kalosze, ręczniki, worki na śmieci, gumowe rękawiczki, świeczki, zapałki oraz detergenty.
 

Jednak potrzeby wciąż były ogromne. Produkty w pierwszej kolejności dostarczono mieszkańcom Kobylic, Koźla Rogów oraz os. Zachód. W obliczu tragicznej powodzi i ogromnych strat, które po raz kolejny poniosło nasze miasto, władze Kędzierzyna-Koźla zwróciły się z prośbą do innych samorządów o wsparcie. Apel brzmiał następująco: „Po raz trzeci w ciągu ostatnich 25 lat miasto Kędzierzyn-Koźle dotknęła katastrofalna w skutkach powódź. Także tym razem zniszczenia są ogromne, a likwidacja skutków kataklizmu pochłonie mnóstwo pieniędzy. Możliwości finansowe gminy Kędzierzyn-Koźle są ograniczone. Dlatego też zwracamy się z prośbą o każde możliwe wsparcie, które pomoże nam uporać się z tragedią, jaka dotknęła nasz samorząd i tysiące mieszkańców Kędzierzyna-Koźla. Za udzielenie jakiejkolwiek pomocy finansowej będziemy wdzięczni”. Na apel odpowiedziało wiele miast i miasteczek z całej Polski.
 

Ogromne straty
 

Zalane przez powódź osiedla wciąż pozbawione były energii elektrycznej. Przywracanie jej dostaw na poszczególnych ulicach następowało stopniowo. Powódź wyrządziła poważne szkody w placówkach oświatowych. Mimo to czyniono wszystko, aby możliwie jak najszybciej wznowić normalne zajęcia. Z dwóch kozielskich podstawówek nieco mniej ucierpiała PSP nr 12. Natomiast najniższe kondygnacje PSP nr 20 wciąż były podtopione do wysokości piwnic. Wody nie było natomiast w PSP nr 13 na os. Koźle Rogi, ale dotarcie do niej z głębi miasta było praktycznie niemożliwe z uwagi na zalane drogi dojazdowe. W mniejszym stopniu ucierpiał ZSM nr 2 w Kłodnicy (zalane piwnice). Również kłodnickie przedszkole nr 17 miało podtopione pomieszczenia piwniczne. Piwnice podtopiło w trzech kozielskich przedszkolach: nr 15, 12 i 13. Co ciekawe, przedszkole nr 13 ucierpiało na skutek wysokiego stanu wód gruntowych, podobnie jak przedszkole nr 6 na os. Pogorzelec. Największe szkody odnotowano w kozielskim przedszkolu nr 21 z oddziałem żłobkowym przy ul. Filtrowej. Bez strat obyło się jedynie w PP nr 14, położonym nieopodal szpitala w Koźlu. Kozielskie gimnazjum oraz szkoły ponadgimnazjalne (I LO, Żegluga oraz Budowlanka) nie zostały poważniej dotknięte przez powódź, aczkolwiek niektóre z nich również odczuły skutki podtopień przez wody gruntowe (zalane pomieszczenia piwniczne). Także kozielski szpital nie ucierpiał znacząco w trakcie powodzi z maja 2010 r.
 

Życie wraca do normy
 

Już 21 maja przejezdna była ul. Chrobrego. Jednak nie można było do niej dojechać ze wszystkich rejonów Koźla. Woda wciąż była nieopodal Linety, czyli przy ulicach: Krasińskiego, Kadetów, Staffa, Filtrowej oraz Emilii Plater. Natomiast odsłonięte zostały ulice: Skarbowa, Spółdzielców i Kraszewskiego (przy jednostce Państwowej Straży Pożarnej). Trudna sytuacja wciąż panowała na osiedlu Koźle Rogi, gdzie zalane były prawie wszystkie domy jednorodzinne (dojazd do tej części miasta był niemożliwy). W piątek sytuacja uległa znacznej poprawie na osiedlu Zachód, gdzie woda odsłoniła dojście do bloków przy ul. Stolarskiej 4, 6 (A i B) oraz Stolarskiej 3, 7, budynków przy ul. Piastowskiej na odcinku od ul. Chrobrego do Piastowskiej 63. Natomiast wciąż podtopione były bloki przy ul. Stolarskiej 6C, Archimedesa 12, 14 i 16 (łącznie z wylotem z ul. Stolarskiej na Piastowską), a także budynki przy ul. Piastowskiej 71 i 73 wraz z sąsiadującą z nimi stacją transformatorową (wszędzie tam było wciąż od kilkunastu centymetrów do około metra wody). Od ul. Piastowskiej 63 aż do stacji kolejowej Kędzierzyn-Koźle Zachodnie stała woda - od kilkudziesięciu centymetrów do metra. Chodzi m.in. o budynki na Piastowskiej 83, 85, 87 oraz blok przy ul. Niemcewicza. Wejścia do klatek schodowych wspomnianych budynków znajdowały się jeszcze pod wodą. Natomiast wewnątrz samego osiedla można było dotrzeć do kilku wyżej położonych bloków mieszkalnych.

Również hurtownie i sklepy położone na terenie należącym do Spółdzielni „Rolnik” przy ul. Piastowskiej 40 były zalane.

Osoby po 29. roku życia, które uczestniczyły w akcji powodziowej i miały bezpośredni kontakt z wodą, mogły całodobowo skorzystać ze szczepień przeciw tężcowi w izbie przyjęć SP ZOZ przy ul. Judyma w Kędzierzynie. Tymczasem w siedzibie Polskiego Czerwonego Krzyża przy ul. Reja uruchomiono kolejny punkt, w którym zbierano dary dla powodzian. Przyjmowano zarówno produkty spożywcze, przemysłowe, jak i pomoc finansową.
 

- Liczymy przede wszystkim na to, że ofiarodawcy przekazywać będą środki chemiczne i higieniczne, rękawice, ścierki, mopy, łopaty, wiadra, czyli wszystko to, co pomoże ludziom przywrócić porządek w ich domach po powodzi - tłumaczył wówczas Ryszard Skorek z kędzierzyńsko-kozielskiego PCK.
 

22 maja stan alarmowy na Odrze w Koźlu był przekroczony już tylko o 135 cm. Tego dnia o 14.40  kozielski wodowskaz pokazywał 635 cm. Tymczasem jeszcze 19 maja po południu Odra osiągnęła 800 cm. Pierwszy raz zaczęła opadać tego samego dnia około godz. 21, kiedy odczyty pokazywały 797 cm. Na kolejnych ulicach przywracano dostawy energii elektrycznej. W sobotę podłączono do sieci m.in. budynki mieszkalne na Stolarskiej, Archimedesa i Piastowskiej.
 

Karta powodzianina

Począwszy od 24 maja, pracownicy MOPS-u przeprowadzali w terenie wywiady środowiskowe z osobami poszkodowanymi. Po ustaleniu na miejscu strat uniemożliwiających funkcjonowanie w życiu codziennym rodzina otrzymywała kartę powodzianina, uprawniającą do przyznania pomocy. MOPS rzucił do akcji wszystkie możliwe siły - jedenaście dwuosobowych zespołów. Każdy z pracowników wyposażony był w aparat fotograficzny celem rzetelnej dokumentacji skali zniszczeń. Pomoc miała charakter doraźny i w wielu przypadkach nie mogła pokryć rzeczywistych strat. Każdy przypadek był rozpatrywany indywidualnie. Jeszcze przed nadejściem kataklizmu MOPS zaopatrzył w leki, żywność, świece oraz baterie osoby starsze i chore, korzystające z usług opiekuńczych. Pracownice MOPS odwiedzały też podopiecznych zaraz po ustąpieniu wód powodziowych, dostarczając im ciepłą żywność. Ponadto w miejscach szczególnie zalanych pomoc społeczna wydawała gorące posiłki dla służb ratowniczych i powodzian, współpracując w ich przygotowaniu ze Stowarzyszeniem „Magnolia”, a także hotelem „Centralny”.

 

Odwołanie mistrzostw
 

Decyzją prezydenta Wiesława Fąfary oraz władz Polskiego Związku Triathlonu Młodzieżowe Mistrzostwa Europy w Triathlonie, które zaplanowano na 28-29 sierpnia, zostały odwołane. Ogromne koszty związane z koniecznością usuwania skutków powodzi oraz zniszczona infrastruktura, której odbudowa miała potrwać wiele miesięcy, wykluczyły możliwość przeprowadzenia zawodów tej rangi w naszym mieście. Natomiast 26 maja starosta powiatu Józef Gisman odwołał alarm przeciwpowodziowy dla gmin: Bierawa, Cisek, Kędzierzyn-Koźle i Reńska Wieś. Jednak radość nie trwała zbyt długo. Intensywne opady deszczu na przełomie maja i czerwca sprawiły, że Odra znów zaczęła straszyć. Wody przybywało z godziny na godzinę. W kolejnych miejscowościach na Odrze przekroczone zostały stany alarmowe. Niestety, meteorolodzy zapowiadali dalsze opady, a zatem i pogorszenie sytuacji hydrologicznej.
 

2 czerwca o 9.10 Odra przekroczyła stany alarmowe w Chałupkach (o 35 cm) i Krzyżanowicach (o 20 cm). Rzeka przekroczyła stan ostrzegawczy w Miedoni (o 101 cm), natomiast w Koźlu do stanu ostrzegawczego brakowało tuż po dziewiątej 26 cm. Po kilkunastogodzinnej przerwie występowania większych opadów od godzin rannych 3 czerwca w dorzeczu górnej Odry zapowiadano ponowne opady deszczu i wzrosty stanów wody. Spodziewano się najgorszego, czyli kolejnej kulminacji fali powodziowej. W sytuacji osłabienia wałów przeciwpowodziowych jeszcze przez pierwszą falę z połowy maja zakładano, że ta druga może wyrządzić nawet większe straty. Tym razem jednak skończyło się na strachu, ponieważ sytuację zdołano w porę opanować. 7 czerwca starosta powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego ostatecznie odwołał pogotowie przeciwpowodziowe dla Kędzierzyna-Koźla, Bierawy, Ciska i Reńskiej Wsi.
 

Tymczasem w mieście pojawiło się mnóstwo dokuczliwych insektów. Wydział ochrony środowiska i infrastruktury kozielskiego magistratu zorganizował akcję zwalczania komarów od 2 do 6 czerwca. Zabiegi zostały przeprowadzone przede wszystkim na terenach popowodziowych, gdzie spodziewano się szczególnie intensywnego wylęgu komarów. Podczas powodzi w samym mieście, jak i powiecie ucierpiała liczna grupa przedsiębiorców. Wielu z nich liczyło na wsparcie państwa oraz instytucji, które w nadzwyczajnych sytuacjach dysponują odpowiednimi mechanizmami prawnymi, pozwalającymi wesprzeć firmy, które na skutek zalania znalazły się w trudnej sytuacji finansowej. 14 czerwca z przedsiębiorcami powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego, którzy ucierpieli w trakcie majowej powodzi, spotkali się w tutejszym starostwie prezes Opolskiej Izby Gospodarczej oraz naczelnik Urzędu Skarbowego. Przybliżyli oni m.in. różne formy pomocy dla firm, które odczuły skutki kataklizmu.
 

Nie byliśmy sami
 

W odpowiedzi na apel władz Kędzierzyna-Koźla z całej Polski zaczęła napływać pomoc dla naszego miasta, które długo jeszcze odczuwało skutki majowej powodzi i szukało pieniędzy na odbudowę zniszczonej infrastruktury komunalnej. Straty poniesione tylko przez placówki oświatowe podległe gminie wyniosły około 3 mln zł. Jednak z finansowego punktu widzenia powódź najbardziej dotkliwa była dla miejskiej oczyszczalni ścieków, której zniszczenia sięgały kilkudziesięciu milionów złotych. Łączna wartość infrastruktury komunalnej w naszym mieście, która ucierpiała podczas majowego kataklizmu, osiągnęła 110 mln zł. W tej trudnej dla nas sytuacji z pomocą pośpieszyły liczne samorządy, które przekazały niemałe sumy: Jelenia Góra (50 tys. zł), Kleszczów (75 tys. zł), Koszalin (50 tys. zł), powiat nyski (30 tys. zł), Prudnik (10 tys. zł), Kłodzko (30 tys. zł), Orzysz (10 tys. zł), Świdnica (20 tys. zł), Polkowice (100 tys. zł). Z kolei trzytygodniową kolonię dla 45 osób poszkodowanych przez majową powódź ufundowały wspólnie miasto Pisz oraz powiat piski. Ponadto Kłodzko w sierpniu zorganizowało wakacje w Jarosławcu dla 15 dzieci. Niestety, Kędzierzyn-Koźle nie znalazł się na liście samorządów najbardziej poszkodowanych przez powódź. W województwie opolskim tylko gmina Cisek otrzymała rządowe pieniądze na odbudowę infrastruktury komunalnej.
 

 

Andrzej Kopacki

Podziel się:

Komentarze (0)


Pozostałe