Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 15:04
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Dominika Gałka z powodzeniem pisze książki dla dzieci

Z Kędzierzynem-Koźlem związana przez całe życie. Tu urodziła się i mieszka. Choć pisanie było jej marzeniem z dzieciństwa, to zapomniała o nim na wiele lat. Do powrotu do pasji zmobilizował ją konkurs organizowany przez znaną sieć sklepów. Dziś Dominika Gałka tworzy opowiastki dla najmłodszych, zyskując sympatię coraz większego grona czytelników.
Dominika Gałka z powodzeniem pisze książki dla dzieci

- Konkurs "Piórko", w którym wzięłam udział, przeznaczony jest dla pisarzy amatorów. Co prawda nie udało mi się wygrać, ale odzew jury był pozytywny. Dostałam się do pierwszej setki spośród kilku tysięcy nadesłanych zgłoszeń, dlatego trochę tym ośmielona, postanowiłam spróbować wysłać tekst bezpośrednio do wydawnictwa, i udało się! - wspomina Dominika Gałka.

Obecnie ma na koncie około 50 książek, z których większość to kolejne części serii dla przedszkolaków. Dlaczego właśnie książki dla dzieci?

- Tworzenie dla młodych czytelników jest zabawne, bo pozwala przemycać w treści wspomnienia z własnego dzieciństwa i utrwalać je w ten sposób. Sama mam dzieci, jestem oswojona z ich językiem, aktualnymi powiedzonkami i tym, co je interesuje, więc mogę tę wiedzę wykorzystać podczas pisania - uważa autorka i podkreśla, że pisanie dla dzieci nigdy nie jest tylko pisaniem dla dzieci, ponieważ musi spodobać się także rodzicom lub wychowawcom, którzy będą czytać maluchom książkę na głos.

- Bardzo lubię, kiedy dostaję pozytywne opinie także od dorosłych. Zdarza się, że piszą do mnie, że przypomniałam im przyjemne chwile z dzieciństwa, i bardzo mnie to cieszy - dodaje Dominika Gałka. Za największe dotychczasowe osiągnięcie uważa wybór jej książek przez wielu nauczycieli jako literaturę dodatkową.

- To cudowne uczucie, kiedy dzieci na spotkaniach oznajmiają, że dobrze znają moje teksty, bo przerabiały je w szkole. Jedna z moich książek, pt. "Baba Jadzia z parteru", brała nawet udział w międzyszkolnej akcji czytelniczej w Tychach. Dwukrotnie byłam także zaproszona do Czech, na Zaolzie, gdzie odbywały się cykle spotkań z dziećmi w szkołach polsko- lub dwujęzycznych - wspomina.

Książki jej autorstwa dzielą się na dwie kategorie wiekowe. Wszystkie części serii "Przygody Fenka" kierowane są raczej do przedszkolaków, chociaż niektóre z nich mogą pomóc starszym dzieciom zrozumieć takie pojęcia, jak: bezinteresowność, kreatywność, empatia czy asertywność. Również bajka interaktywna "O Chruptaku, który szukał szczęścia" jest raczej dla młodszych czytelników. Dzieci lubią ją za to, że mają okazję podejmować decyzje, które sprawiają, że historia za każdym razem może toczyć się inaczej.

Z kolei "Sklep z babciami" czy wspomniana wcześniej "Baba Jadzia z parteru" to propozycje dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Poruszane są w nich tematy, które mogą dotyczyć każdego dziecka, bo w końcu każdemu zdarza się, że rodzice nie mają czasu, fajne wakacje nie wypaliły, kolega dokucza, sąsiadka patrzy krzywo. I choć w jej książkach wszystko zawsze dobrze się kończy, to stara się, żeby teksty inspirowały do rozmowy z dzieckiem lub do samodzielnych przemyśleń.

- Plan na ten rok? Kolejna realizacja, tym razem w formie bajki interaktywnej. Tekst jest gotowy, teraz czeka na ilustracje. Cały czas pracuję także nad kolejnymi książkami oraz nad wierszami dla dzieci, które od roku ukazują się w magazynie "Kumpel". Na wiosnę szykują się również kolejne spotkania z czytelnikami, więc w tym zawodzie trudno o nudę. Na razie doba jest wciąż za krótka, żeby zdążyć zrobić wszystko, co planuję, ale może i na to coś poradzę. W końcu w bajkach wszystko jest możliwe! - kończy nasza rozmówczyni.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama