Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 17:50
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Z modlitwą w trasę. III Zakrzowska Droga Krzyżowa. ZDJĘCIA

Grzmiało, błyskało się, a oni zdecydowali, że wyruszą w trasę. Mieli intencję wspólną, ale i indywidualne. Ponad sto osób uczestniczyło w III Zakrzowskiej Drodze Krzyżowej.
Z modlitwą w trasę. III Zakrzowska Droga Krzyżowa. ZDJĘCIA

Autor: Parafia św. Mikołaja w Zakrzowie

Pierwsza edycja Zakrzowskiej Drogi Krzyżowej odbyła się w 2019 r. Potem wybuchła pandemia. Przed rokiem inicjatywę reaktywowano.

Trasa liczy osiem kilometrów. Uczestnicy przemierzają Zakrzów, Steblów i Nieznaszyn. Cel ich wędrówki jest taki sam, jaki przyświeca każdej drodze krzyżowej, czyli modlitewny. 

- Bardzo się cieszę, że tyle osób poszło, zwłaszcza dzieci, niektóre już kolejny raz. Do pokonania była ta dłuższa trasa, jak w pierwszym roku. Po drodze modlitwa, w którą bardzo aktywnie włączyły się dzieci. Trzeba przyznać, że w tym roku była ich duża grupa i wiele z nich przeszło całą trasę samodzielnie. Inne ostatni odcinek przejechały w wozie strażackim OSP Zakrzów. Nasi druhowie jak zwykle zabezpieczali trasę, dbali o bezpieczeństwo idących i pomagali nieść nagłośnienie - relacjonuje Karina Grytz-Jurkowska, współorganizatorka wydarzenia, którego inicjatorem i główną siłą napędową jest Adam Nowak. - Cieszę się, że szły całe rodziny, często trzy pokolenia. Ale też znajomi - jedni zapraszali kolejnych, motywowali, że dadzą radę - dodaje.

Już na samym początku nie zabrakło chwil emocji. Pod koniec wieczornej mszy świętej, przed zbiórką mocno padało. Później jeszcze kilka razy zagrzmiało i się błysnęło. Kiedy jednak nadeszła pora wyjścia, wypogodziło się.

Wśród uczestników były zarówno kilkuletnie dzieci, jak i seniorzy, którzy przekroczyli 70. rok życia. Osoby nie tylko z zakrzowskiej parafii, ale i z parafii sąsiednich. Pobłogosławił je na drogę i pod koniec przywitał proboszcz parafii pw. św. Mikołaja w Zakrzowie ks. Marek Wieczorek.

- Rozważania przygotował ksiądz Arnold Drechsler, dyrektor Caritas Diecezji Opolskiej. Pomiędzy stacjami śpiewy przeplatały się z refleksjami, którymi dzielił się ksiądz Arnold - mówi Karina Grytz-Jurkowska.

Dodaje, że rozpoczynającą się za Byczynicami najtrudniejszą część trasy, prowadzącą pod górkę, w niemal całkowitej ciemności pątnicy pokonywali w milczeniu.

Każdy szedł, niosąc swoje intencje, ale też wspólne - o pokój na świecie, szczególnie o ustanie wojny na Ukrainie, za parafian, chorych i cierpiących, za młodych, rodziny i Kościół.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama