czwartek, 23 lipca 2026 22:05
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama

Z Finlandii nasz ciężarowiec Grzegorz Warchałowski wrócił ze złotem

Mimo że podnoszenie ciężarów to dla Grzegorza Warchałowskiego, instruktora CrossFit z Kędzierzyna-Koźla, dyscyplina sportu dość nowa, ma on na koncie imponujące rezultaty. Wyjątkowo dobrze nasz ciężarowiec będzie wspominał zawody z przełomu czerwca i lipca.
Z Finlandii nasz ciężarowiec Grzegorz Warchałowski wrócił ze złotem

Autor: archiwum prywatne

W zorganizowanych w Finlandii European Masters Games - na które przyjeżdża około 5 tys. sportowców z 47 krajów z całego świata - sztangista z Kędzierzyna-Koźla w swojej dyscyplinie i kategorii wywalczył najcenniejsze trofeum.

Mistrzostwa odbyły się w dniach 26 czerwca - 9 lipca w Tampere. Były częścią European Masters Games (EMG), prestiżowego wydarzenia przyciągającego sportowców z całego świata. EMG ma format zbliżony do igrzysk olimpijskich i obejmuje różnorodne sporty olimpijskie oraz te aspirujące do statusu olimpijskiego. Grzegorz Warchałowski reprezentował Polskę w kategorii wiekowej M-50.

Nasz ciężarowiec postawił sobie wysoko poprzeczkę, ale to nie tylko jego własne ambicje decydowały o tym. Konkurencja na zawodach była bardzo silna, a widząc wyniki zgłoszone przez innych zawodników, Grzegorz wiedział, że będzie musiał osiągnąć naprawdę wysoki poziom, aby zdobyć medal. Szczególnie istotne było dla niego utrzymanie wyników porównywalnych z poprzednimi zawodami, w których zdobył tytuł mistrza Polski. Powtórzenie tych wyników dałoby mu miejsce na podium. Zawody w Tampere były dla instruktora CrossFit z Kędzierzyna-Koźla wyjątkowe z kilku powodów.

- Po pierwsze, odbywały się w odległym miejscu, z innym klimatem i różnicą czasową. Po drugie, miały wysoki prestiż, podobny do igrzysk olimpijskich. Dodatkowo atmosfera mistrzostw była niezwykła - miałem okazję uczestniczyć w otwarciu na stadionie, przemarszu przez miasto i wielu innych uroczystościach - mówi Grzegorz Warchałowski. - Tego typu doświadczenie było dla mnie wyjątkowe, ponieważ nigdy wcześniej nie występowałem na igrzyskach olimpijskich.

Wskazuje na brak wsparcia ze strony polskich władz sportowych, które całkowicie odcięły się od organizacji polskiej drużyny masters. Sportowcy reprezentujący nasz kraj - począwszy od kajakarzy, przez zawodników gier zespołowych, po ciężarowców - musieli samodzielnie pokryć wszelkie koszty.

Przygotowania do zawodów w Finlandii były trudne, ponieważ tuż przed nimi nasz rozmówca brał udział w będących kwalifikacją do mistrzostw świata mistrzostwach Polski. Te dwie imprezy dzieliły zaledwie trzy tygodnie. Warchałowski musiał znaleźć równowagę między odpoczynkiem a utrzymaniem wysokiego poziomu treningowego, aby uniknąć kontuzji, a jednocześnie utrzymać poziom wytrenowania.

- Aby komplementarnie przygotować się do zawodów, skorzystałem z kilku zabiegów w Infiniti Medical, a także skupiłem się na treningu elementów technicznych z mniejszymi ciężarami. Ważne było dla mnie poprawienie błędów, które popełniałem jako samouk, i próba ich eliminacji, ponieważ wiedziałem, że wpłynie to na pewność w podejściach - wyjaśnia ciężarowiec.

Do Finlandii jechał z myślą o wygranej. Choć wynik był ważny, to przede wszystkim liczyła się dla niego satysfakcja z udziału i przeżycie tego wyjątkowego wydarzenia.

- Wszystko zależało od dyspozycji dnia, wolnej głowy i konkurentów. Ale chęć wygranej towarzyszyła mi cały czas - zaznacza Grzegorz.

Udział w mistrzostwach był drogim przedsięwzięciem. Warchałowski i inni członkowie Polish Masters Weightlifting Team musieli pokryć koszty wyjazdu, wliczając w to bilety lotnicze, wynajem samochodu, zakwaterowanie, jedzenie i inne wydatki. Niestety, mimo próśb i obietnic nasz zawodnik nie zdołał pozyskać sponsorów, więc wszystkie koszty ponosił sam. Był to trudny aspekt przygotowań, ale dzięki wsparciu żony i rodziny był w stanie zrealizować swoje marzenie.

- Finlandia to bardzo drogi kraj. Trzeba było zatem gotować sobie samemu - zauważa rozmówca. - Stroje w barwach narodowych, buty czy taśmy też kupiliśmy za własne pieniądze. Gdyby nie pomoc mojej żony i rodziny, to nigdy bym nie był w stanie pojechać na takie zawody, w których nagrodą jest... satysfakcja i to uczucie, kiedy grają Mazurka Dąbrowskiego i wręczają ci medal, i kilka upominków. Mimo obietnic z różnych stron to finalnie nie miałem sponsorów. Słabe to uczucie - żali się Warchałowski.

Po locie z Warszawy do Helsinek, a następnie wynajęciu razem z innymi zawodnikami samochodu i pokonaniu około 200-kilometrowej trasy dotarł do celu. Miejsce zawodów było doskonale przygotowane i oferowało profesjonalną infrastrukturę. Wspomina je Grzegorz jako wyjątkowe. Podkreśla, że różnica w dostępności do dobrego sprzętu, profesjonalnych obciążeń, podestów i infrastruktury w porównaniu do biedniejszych krajów była zauważalna. Miał możliwość rywalizować na tym poziomie i cieszyć się atmosferą mistrzostw.

(...)

Cały artykuł w 24. numerze Nowej Gazety Lokalnej, który ukazał się 11 lipca. Dostępny również w E-Wydaniu - TUTAJ 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Nie wiem, jak często bywasz w kozielskim szpitalu, ja rzadko. Przedostatni raz to była ortopedia w roku 1995, a ostatni raz w zeszły poniedziałek na oddziale okulistyki, gdzie robiono mi operację. Za pierwszym razem było bardzo dobrze, a ostatnio PERFEKCYJNIE POD KAŻDYM WZGLĘDEM - przyjęcie, badania wstępne, obsługa, logistyka ruchu pacjentów, wysoka kultura osobista lekarki i całego zespołu, absolutny profesjonalizm lekarki i całego zespołu, sprawność działania całego zespołu, pełna informacja dla pacjenta po zakończonym leczeniu. Uważam, że za ten ewidentny paszkwil powinni cię znaleźć i solidnie przeczołgać prawnie. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:58 Źródło komentarza: W kozielskim szpitalu działa najlepiej oceniany oddział położniczy na Opolszczyźnie! Autor komentarza: Tadeo-69 Treść komentarza: Czy ktoś ma nad tym kontrolę, czy mamona tym procederem rządzi? Patrzę na to i mam gęsią skórkę! - nieszczęście wisi w powietrzu, a potem płacz i zgrzytanie zębami. Czy ktoś sprawdza/weryfikuje uczestników odnośnie posiadanie karty pływackiej i kto tym ludziom zakłada kapoki? - starszęj... pani, chyba zięć zakładał. Z tak założonym kapokiem to kąpiąc się w balii, mogłoby dojść do nieszczęścia. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:46 Źródło komentarza: Kajakami po Kanale Gliwickim. Sąsiedzka integracja na wodzie Autor komentarza: abc Treść komentarza: I znowu krasnal ogrodowy... Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:21 Źródło komentarza: Nowy ambulans dla szpitala w Kędzierzynie-Koźlu. Będzie ratował życie mieszkańców powiatu. ZDJĘCIA Autor komentarza: Nina Treść komentarza: Po polskiemu to już trudniej rozumiem. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 16:50 Źródło komentarza: Bibliotekarz z Kędzierzyna-Koźla stworzył aplikację dla miłośników zamków Autor komentarza: Amk Treść komentarza: Najszczersze gratulacje ::*)) Data dodania komentarza: 23.07.2026, 16:43 Źródło komentarza: 19-letni Piernat z Zakrzowa podbił Ströhen. Kolejny sukces Agnieszki Dąbrowskiej i jej konia Autor komentarza: Joanna Treść komentarza: To jakaś kpina większość koleżanek nie ma dobrej opinii o tym szpitalu i oddziale położnym. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 16:14 Źródło komentarza: W kozielskim szpitalu działa najlepiej oceniany oddział położniczy na Opolszczyźnie!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna