niedziela, 9 sierpnia 2026 04:59
Reklama
Reklama
Reklama

W tym miejscu ukrzyżowano Jezusa Chrystusa

Golgota to kilkumetrowa pozostałość w dawnych rzymskich kamieniołomach, które znajdowały się poza murami ówczesnej Jerozolimy. Miejsce ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. „Golgota” Jana Styki to niezwykle oryginalna wizja dramatu Wielkiego Piątku, uznawana za największy obraz o tematyce religijnej w ramie na świecie.
W tym miejscu ukrzyżowano Jezusa Chrystusa
Fragment dzieła Jana Styki, które ma wymiary 60x15 metrów i jest uznawane za największy obraz w ramie o tematyce religijnej na świecie

Aramejska nazwa „Golgota” (w języku łacińskim Calvaria), czyli „czaszka”, oznacza wzgórze znajdujące się nieopodal Jerozolimy. To tam dokonywano egzekucji na skazańcach. W czasach Jezusa znajdował się tam opuszczony kamieniołom. Dzisiaj Golgota mieści się w bazylice Grobu Pańskiego. Wznosi się  na wysokość około pięciu metrów ponad posadzkę bazyliki. Prowadzą do niej strome schody. Nad miejscem ukrzyżowania Jezusa znajduje się kaplica podzielona dwoma filarami nośnymi na dwie części. Północna należy do Greków prawosławnych, natomiast południowa do rzymskich katolików.

Hańbiąca śmierć na krzyżu

W Wielki Piątek Kościół wspomina mękę i śmierć Jezusa na krzyżu. W Cesarstwie Rzymskim śmierć na krzyżu była najokrutniejszą karą, jaką można było ponieść za popełnione zbrodnie. Stosowano ją od III wieku p.n.e. do IV wieku n.e. Ukrzyżowanie było nie tylko formą egzekucji, stanowiło także wyraz najwyższego pohańbienia. Taki rodzaj kary był również środkiem odstraszającym – chodziło o to, żeby dać przykład innym, co ich czeka, jeśli przekroczą literę rzymskiego prawa. Wystarczy przypomnieć los zwolenników Spartakusa po przegranej bitwie nad rzeką Silarus (71 rok p.n.e.). Ku przestrodze, ukrzyżowano wtedy wzdłuż głównej drogi prowadzącej do Rzymu około sześciu tysięcy niewolników. Józef Flawiusz pisał w „Wojnie żydowskiej”, że podobny los spotkał Żydów w trakcie zdobywania Jerozolimy w 70 roku n.e.

„[…] chłostano ich i poddawano przed śmiercią różnym torturom, a w końcu rozpinano na krzyżu […] codziennie chwytano takich pięciuset, a niekiedy i więcej […]”.

Kary krzyża nie stosowano wobec obywateli rzymskich, tych uśmiercano przez ścięcie mieczem. Na ukrzyżowanie najczęściej skazywano wspomnianych już niewolników, zdegradowanych żołnierzy, złoczyńców, a także pierwszych chrześcijan. Śmierć na krzyżu wiązała się z wielkim cierpieniem fizycznym. Skazany umierał wiele godzin, a czasem i kilka dni. Zdarzało się, że ukrzyżowanym łamano nogi, a niekiedy dźgano ich ostrą bronią.

„[…] Zionąc złością i nienawiścią, żołnierze nawet dla zabawy przybijali pochwyconych do krzyża w różnych położeniach, a było ich tak wielu, że miejsca brakowało na krzyże, a krzyżów do rozpinania ciał” – wspominał Józef Flawiusz w swoim dziele.

Początek chrześcijaństwa

Według nowotestamentowych przekazów Jezusa Chrystusa ukrzyżowano na Golgocie wraz z dwoma łotrami, złoczyńcami. W przypadku Jezusa egzekucję poprzedziła droga krzyżowa, w którą wyruszył z belką poprzeczną na ramionach, ważącą ok. 50 kg.

„Gdy przyszli na miejsce, zwane «Czaszką», ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią»” (Łk 23, 33-34).

Żydowskie prawo zabraniało dokonywania egzekucji i grzebania skazańców w obrębie murów miejskich. Z Ewangelii wiemy, że w pobliżu Golgoty, w ogrodzie, znajdował się wyrąbany w skale grób, nieużywany. To w nim Józef z Arymatei pogrzebał ciało Jezusa.

„A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo” (J 19,41).

„Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. Udał się on do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać” – pisze ewangelista Mateusz. „Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł” (Mt 27,57-60).

Taki wyrąbany w kamieniu grób składał się z dwóch powiązanych ze sobą komór: wewnętrzna służyła jako grób, natomiast leżąca przed nią – jako miejsce zgromadzenia krewnych dla uczczenia zmarłego. Ciało zmarłego składano w tylnej komorze, w łukowatej niszy. Wejście blokowano kamieniem, celem zabezpieczenia przed dzikimi zwierzętami.

Gdyby nie ukrzyżowanie, ów brutalny i pełen cierpienia akt, i późniejsze zmartwychwstanie Jezusa nie byłoby chrześcijaństwa. Krzyż natomiast, na którym poniósł śmierć Jezus Chrystus, stał się fundamentalnym symbolem chrześcijaństwa.

Nie tylko Salvador Dali

Historia ukrzyżowania i zmartwychwstania Jezusa od wieków fascynuje ludzi na całym świecie. A w świecie obrazów chrześcijaństwa zachodniego Chrystusowa Pasja to niezwykle ważny temat. Wielu artystów inspirowało się i wciąż się inspiruje cierpieniem Jezusa na krzyżu.

Męka Pańska i śmierć Syna Bożego stały się motywem niezliczonych dzieł sztuki w średniowieczu, w  którym nastąpił rozkwit pełnego ekspresji malarstwa pasyjnego. Wizerunek Jezusa poniżonego, skatowanego przez oprawców poruszał widzów do głębi. W wiekach późniejszych dzieła pasyjne zatraciły rys dramatyzmu, stając się malowidłami oddającymi w większym stopniu nastrój smutku, żałoby, skłaniającymi do refleksji i modlitwy.

Z malarską wizją Chrystusa ukrzyżowanego zmagali się najlepsi artyści swoich czasów, by wymienić choćby: Rafaela, El Greca, Hansa Memlinga, Lucasa Cranacha, Matthiasa Grünewalda, Jacopo Tintoretta.

„Tryptyk ukrzyżowania” autorstwa Rogiera van der Weydena, „Złożenie do grobu” Caravaggia, Pieta Michała Anioła, „Biczowanie Chrystusa” Piera della Francesca, „Ukrzyżowanie” Petera Paula Rubensa, „Opłakiwanie” Sandro Botticellego, „Chrystus św. Jana od Krzyża” Salvadora Dali – to tylko niektóre przykłady wybitnych dzieł sztuki podejmujących wątek pasyjny.

W Polsce również można wymieniać wielu wybitnych artystów, dla których temat Pasji Chrystusa nie był obcy, jak choćby Wojciech Gerson, Szymon Czechowicz, Józef Mehoffer, Józef Chełmoński, Jacek Malczewski. Wielu zapewne zna obraz „Ecce Homo” – niedokończone dzieło Adama Chmielowskiego, św. brata Alberta.

Ze Lwowa do Ameryki

Mało znana W Polsce jest natomiast „Golgota” Jana Styki, ucznia Jana Matejki i Henryka Siemiradzkiego, autora Panoramy Racławickiej wystawianej obecnie we Wrocławiu. Obraz w sposób jedyny w swoim rodzaju opowiada o misterium odkupienia.

Ta niezwykle oryginalna wizja dramatu Wielkiego Piątku od lat uznawana jest za największy obraz o tematyce religijnej w ramie na świecie. Na ogromnym płótnie – ok. 60 m x 15 m – artysta ukazał wizję sceny tuż przed wykonaniem wyroku. Świetlista postać Chrystusa odzianego w białe szaty znajduje się w centrum kręgu utworzonego przez świadków wydarzenia: oprawców, łotrów, mieszkańców i przyszłych świętych. U stóp Chrystusa leżą atrybuty zarówno jego męki, jak i królewskości: krzyż, korona cierniowa, berło i czerwona szata. Ta niezwykła, odmienna od wielu innych przedstawień ukrzyżowania, scena ukazana jest na tle rozległej panoramy Jerozolimy i jej okolic.

Styka zadał sobie mnóstwo trudu, by oddać na płótnie obraz Jerozolimy z jej murami i świątynią z czasów Chrystusa. Zanim rozpoczął malowanie „Golgoty”, odbył podróż do Miasta Dawida. W Ziemi Świętej spędził trzy miesiące. Artysta nad „Golgotą” nie pracował sam. Współtwórcami, a przynajmniej współwykonawcami panoramy byli Tadeusz Popiel i Zygmunt Rozwadowski. Obraz ukończono w lipcu 1896 roku. Warto nadmienić, że w pracach nad „Golgotą” mocno wspierał Stykę wybitny pianista i mąż stanu Ignacy Paderewski.

Obraz został pokazany po raz pierwszy we Lwowie wiosną 1896 roku, w czasie wielkich uroczystości wielkanocnych. Obejrzało go 50 tys. osób. Od stycznia 1897 eksponowany był przez rok w Warszawie. Zaprezentowano go w specjalnie na ten cel wystawionej ogromnej rotundzie, wzniesionej na gruntach nabytych przez Ignacego Paderewskiego. Następnie obraz został wysłany na kolejne trzy lata do Moskwy i na dalszy rok do Kijowa. W końcu trafił do Nowego Jorku. Styka postanowił wysłać panoramę i inne swoje obrazy za ocean – na Światową Wystawę w Saint Louis w 1904 roku.

Niestety, w Nowym Jorku panorama została zdeponowana w magazynach portowych. Okazało się bowiem, że dla zaprezentowania płótna o tak wielkich rozmiarach na wystawie w Saint Louis nie ma odpowiedniej sali, a organizatorzy wystawy nie dysponują środkami finansowymi na adaptację innego, odpowiedniego obiektu.

„Golgota” na kalifornijskim wzgórzu

Mało tego, amerykański organizator wystawy okazał się oszustem – zamierzał wzbogacić się, sprzedając obrazy Styki na aukcji. Groźba skandalu zniweczyła jego plany i ostatecznie Styka pokazał swoje prace na wystawie, ale po jej zamknięciu część jego dzieł spłonęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Wyceniono je na niebagatelną wówczas sumę 75 tys. dolarów.

Pozbawiony dochodów z zamierzonej sprzedaży części prac w Ameryce, Styka nie był w stanie pokryć wysokich należności celnych za wwiezione do Ameryki obrazy i kilkumiesięczne przechowywanie panoramy „Golgota”, w związku z czym dzieło uległo konfiskacie i pozostało w amerykańskich magazynach.

W 1906 roku działacze polonijni z Chicago postanowili sprowadzić „Golgotę”, aby zorganizować ekspozycję obrazu i w ten sposób uzyskać fundusze potrzebne na jego wykupienie od władz celnych. Niestety, przedsięwzięcia nie zrealizowano ze względu na małe zainteresowanie środowiska polonijnego i „Golgota” ponownie trafiła do magazynu. Tym razem w Chicago. W 1944 roku obraz, zrolowany wokół słupa telegraficznego, odnalazł Fred Hanson, wysłannik mecenasa sztuki, twórcy Forest Lawn Huberta Eatona. Ponieważ panorama była w bardzo złym stanie, zakupiono ją za niewielką, bliżej nieznaną kwotę. Po długotrwałej renowacji, która odbyła się pod nadzorem synów Jana Styki – Adama i Tadeusza – panorama została udostępniona zwiedzającym w Wielki Piątek 1951 roku.

Do dziś „Golgota” Styki jest największą osobliwością Forest Lawn Memorial Park w Glendale, na przedmieściach Los Angeles. Można ją oglądać w budynku na jednym ze wzgórz obok cmentarza w Forest Lawn Memorial Park. Specjalny obiekt na ekspozycję panoramy, kosztem 1,5 mln dolarów, polecił wybudować Hubert Eaton.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Potwierdzam i zgadzam się. Moim zdaniem najlepsza aranżacja kozielskiego Rynku, to stan z fontanną-muszlą, żywopłotami, drzewami, rozległymi nasadzeniami kwiatowymi i wolnostojącymi kwietnikami. Jest to tutaj na jednej z widokówek. Wcześniejszych aranżacji nie pamiętam. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Tak prezentowało się nasze miasto na kartkach pocztowych Autor komentarza: wieśniak z miasta Treść komentarza: Pięć pytań: 1) Kto kogo zmusił do zakupu czegokolwiek - przykłady? 2) Kto kogo okradł skoro już mowa o złodziejstwie - przykłady? 3) Dlaczego dzisiaj cena litra PB95 w detalu u naszego narodowego paliwowego czempiona wynosi 7,02PLN w Brzesku a w Polanicy – Zdrój 7,34PLN? 4) Gdzie można kupić Izerę (polski samochód osobowy)? 5) Kto jest wieśniakiem, a kto niedoukiem podstaw ekonomii? Z góry dziękuję. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:24 Źródło komentarza: Świerkot z karą blisko 12,5 mln zł od UOKiK. Spółka odwołała się do sądu Autor komentarza: tw Treść komentarza: No dzieciarnia dała czadu Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:58 Źródło komentarza: Zamiast tradycyjnego „Biegaj z Koziołkiem” postawili na dwa kółka! ZDJĘCIA Autor komentarza: Nina Treść komentarza: Przecież można od drugiej strony wejść bez bramy.. więc poco takie zamieszanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:40 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Marudne głupoty frustrata. W kozielskim parku ławek jest na tyle, że jeszcze nie zdarzyło mi się, aby nie było gdzie usiąść. Pokrzywy oczywiście są jako element ekosystemu, ale raczej w mikrej mniejszości, za to są nowe nasadzenia roślin niskopiennych – cały ten tydzień jeżdżą tam goście z paletopojemnikiem na pace i pompą spalinową, którzy podlewają te rośliny. Drzewa nie usychają, bo drzew się nie podlewa, co najwyżej walą się ze starości, bo mają po kilkaset lat, czyli więcej, niż ty komórek mózgowych, zdaje się. Nie marudź, ceń co jest, bo takie miejskie planty to luksus i ewenement i w dodatku bez biletowania (na razie?). Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:16 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna