Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 17:53
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Paulinka zrobiła idealny prezent. Przyszła na świat w urodziny tatusia

Paulina Juraszek z Ciska jest laureatką organizowanego przez redakcję „Lokalnej” plebiscytu na Bobasa Miesiąca. Dziewczynka wygrała lipcową edycję zabawy. Z Paulinką, jej starszą siostrzyczką Anielką oraz rodzicami Anną i Damianem spotkaliśmy się 14 sierpnia w Cisku, gdzie mieszkają.
Paulinka zrobiła idealny prezent. Przyszła na świat w urodziny tatusia
Anna i Damian Juraszkowie z córeczkami: Paulinką (po lewej) i Anielką

Laureatka i jej bliscy otrzymali nagrody za wygraną w konkursie przygotowane przez partnerów zabawy. Zwycięstwo w konkursie cieszy tym bardziej, że rodzina walczyła już o tytuł Bobasa Miesiąca dwa lata temu, w maju, gdy na świat przyszła Anielka. Niestety, nie udało się wygrać, siostra Paulinki zajęła wtedy drugie miejsce w plebiscycie.

Rodzina Juraszków mieszka w dużym domu w Cisku, wspólnie z rodzicami Damiana: Danutą i Bernardem, którzy zamieszkują dolną kondygnację budynku. Rodzice Anny: Elżbieta i Józef, mieszkają z kolei w pobliskim Przewozie, skąd pochodzi mama Paulinki.

Anna z Damianem znają się od czasów gimnazjum. Wspólnie uczyli się w szkole w Cisku. Ale jak przyznaje Anna Juraszek, początki ich znajomości nie były łatwe. - Damian był ode mnie o rok starszy, ale nie tolerowałam go wtedy - przyznaje Ania.

Po ukończeniu gimnazjum Damian kontynuował naukę w kozielskiej Budowlance na kierunku: murarz-tynkarz. Również tam swoje kroki skierowała Ania - kształciła się w zawodzie fryzjera.

Przełom w ich relacjach nastąpił w 2016 roku. Oboje, jako strażacy ochotnicy, brali udział w zawodach pożarniczych. Ania w OSP Przewóz, a Damian w OSP Cisek. Para spotkała się podczas festynu z okazji św. Floriana, który był organizowany w Roszowickim Lesie. - Później Damian do mnie napisał, i tak się zaczęło - wspomina Anna Juraszek.

Mężczyzna oświadczył się jej w noc sylwestrową 2019,  a 5 czerwca 2021 para powiedziała sobie sakramentalne „tak”. Jedenaście miesięcy później, 3 maja o godz. 11.15, na świat przyszła ich pierwsza pociecha - Anielka. Rodzice nie ukrywają, że drugie dziecko miało być chłopcem. Tymczasem 16 czerwca o godzinie 22.23 urodziła się druga córeczka, sprawiając ogromną niespodziankę, głównie tacie. Ponieważ w tym samym dniu 2000 roku na świat przyszedł Damian Juraszek.

- Paulina urodziła się po terminie. Czekała, by zrobić tacie prezent - mówi Anna Juraszek. - Damian był obecny zarówno przy pierwszym, jak i drugim porodzie. Gdy wychodziłam ze szpitala, mąż przyjechał po mnie z dużym bukietem kwiatów, a w domu czekały dekoracje, balony i napis: „Witaj w domu, Paulinko”.

Głowa rodziny pracuje w przedsiębiorstwie kolejowym w Dziergowicach, a oprócz tego zajmuje się kilkuhektarową gospodarką i hodowlą bydła. Gdy wraca z pracy, to najbardziej czeka na niego Aniela. Dziewczynka bardzo lubi być na rękach u taty. To właśnie starszą córką zajmuje się głównie Damian, przygotowując jej kąpiele i szykując do spania. - Anielka nigdzie się bez niego nie ruszy - zaznacza Anna Juraszek, która z kolei opiekuje się głównie Paulinką.

Rodzice podkreślają, że młodsza córka jest spokojnym i radosnym dzieckiem. - Rzadko płacze. Jedynie, gdy jest głodna lub bardzo śpiąca. Czas spędzamy na spacerach z całą rodziną, towarzyszy nam również starsza siostra Anielka, która jest bardzo troskliwa i opiekuńcza. Paulinka bardzo lubi, gdy się do niej mówi, jest niezwykle bystrym dzieckiem. Zasypia tylko na brzuszku, tuląc się do mamy – opowiada Anna Juraszek. - Kochamy ją za to, że jest. Jest takim naszym małym promyczkiem - dodaje.

Anna chciała, by ich córeczka miała na imię Antonina. Kupiła nawet podczas wycieczki na Górze św. Anny kolorowego aniołka z imieniem Antonina, ale ta propozycja nie do końca spodobała się mężowi. - Powiedziałam mu, żeby wymienił aniołka na innego. Myślałam, że nie pójdzie, ale uparł się i zamienił na Paulinę - śmieje się Ania.

Córeczka ma już za sobą chrzciny i pierwszy rodzinny wyjazd. Rodzice w połowie sierpnia zabrali swoje pociechy na kilkudniowy urlop do Wisły. Ale w przyszłości, gdy córki będą większe, chcieliby wspólnie polecieć na długie wakacje do ciepłych krajów. Głowa rodziny nie wyklucza, że będą się jeszcze starali o syna. Życzymy całej familii dużo zdrówka i jak najwięcej radości z wychowywania córeczek oraz spełnienia wszelkich marzeń! 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna