Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 18:02
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Takie obrazki nie są rzadkością. Przepełnione kontenery na tekstylia irytują mieszkańców

Dość regularnie - i nie tylko w naszym mieście - pojawia się problem z przepełnionymi kontenerami Polskiego Czerwonego Krzyża na ubrania. Co dzieje się z tekstyliami, które wrzucamy do pojemnika oznaczonego logo PCK oraz jak reagować w przypadku, gdy kontener jest przepełniony?
Takie obrazki nie są rzadkością. Przepełnione kontenery na tekstylia irytują mieszkańców
Tak wyglądają kontenery PCK przy ul. Piastowskiej w Koźlu. Ale wstyd - napisała jedna z naszych czytelniczek

Zdjęcie w tym artykule przedstawia kontenery PCK na rogu ulicy Piastowskiej i Stolarskiej w Koźlu (os. Zachód). Jednak w ostatnim czasie takie sygnały docierają do naszej redakcji z różnych zakątków Kędzierzyna-Koźla, gdzie ustawione są kontenery organizacji humanitarnej.    

Jak wynika z informacji podanych przez Polski Czerwony Krzyż, zbiórka tekstyliów prowadzona jest do specjalnie oznaczonych pojemników, rozmieszczonych na terenie 16 województw. Jest to sposób na pozyskiwanie środków przez tę organizację.

Pojemniki na ubrania pojawiły się na ulicach polskich miast na początku lat 90.  Większość tekstyliów, które trafiają do pojemników, nie może być - ze względu na swój stan - przekazana potrzebującym. Może jednak zostać wykorzystana do celów przemysłowych. PCK zdecydował się powierzyć recycling zbieranych tekstyliów specjalistom, w zamian za wsparcie finansowe - informuje PCK.

Oznacza to, że organizacja humanitarna (PCK) dostaje pieniądze od lokalnego partnera za każdy kilogram tekstyliów, które lądują w kontenerach. Zewnętrzna firma opróżnia dany pojemnik, a następnie zawozi tekstylia do sortowni, gdzie gorszy sort przerabiany jest na czyściwo czy materiały do uszczelniania, a lepszy trafia do sklepów z odzieżą używaną.

Jeśli więc zależy nam na tym, aby nasze ubrania trafiły do potrzebujących rodzin, powinniśmy je wyprać i zanieść bezpośrednio do najbliższej placówki PCK.

Mało estetyczny widok

Mieszkańcy skarżą się, że niektóre pojemniki ustawione na kędzierzyńsko-kozielskich osiedlach są mocno przepełnione. Tekstylia wypadają z kontenera. Nie są bowiem regularnie opróżniane. 

PCK informuje na swojej stronie internetowej, że na każdym pojemniku oznaczonym logo czerwonego krzyża, widnieje też numer pojemnika i  numer telefonu, pod który można dzwonić, by poinformować o nieprawidłowościach. Może to zrobić każdy. Pojemniki zapełniają się raz wolniej, innym razem bardzo szybko. Bywa, że mieszkańcy częściej sprzątają w szafach i ubrań w pojemnikach przybywa. 

W przypadku naszego regionu w razie przepełnienia pojemnika należy dzwonić pod numer telefonu: 539-540-647.

Można też interweniować w Opolskim Oddziale Okręgowym Polskiego Czerwonego Krzyża dzwoniąc pod numer 77 454 53 40, lub też wysyłając maila na adres [email protected]

Tak wyglądają kontenery PCK przy ul. Piastowskiej w Koźlu. Ale wstyd - napisała jedna z naszych czytelniczek

Za symboliczną złotówkę

Wszystkie pojemniki są własnością PCK. Zostały one kupione za symboliczną złotówkę. 

PCK gromadzi w nich tekstylia, a środki pozyskane ze sprzedaży zebranych ubrań, pościeli itp. przeznacza na obsługę projektów pomocowych i edukacyjnych oraz bieżącą działalność statutową. Zbiórka tekstyliów to również wsparcie dla tych osób, które mają problem z utylizacją niepotrzebnych ubrań, butów itp. Cały projekt wspiera krajową ekologię i pomaga utrzymać czystość w miastach i wsiach. 

Darczyńcy, którzy chcą przekazać ubrania, pościel, pluszaki, czy buty w dobrym stanie, wciąż mogą to zrobić odwożąc wyprane rzeczy do najbliższego oddziału PCK. Ci zaś, którzy decydują się pozostawić tekstylia w pojemnikach, powinni zwrócić uwagę na ich oznaczenie. Pojemniki tej organizacji mają znak Polskiego Czerwonego Krzyża oraz dane kontaktowe do odpowiedniego oddziału PCK. 

Można zatem szybko zweryfikować, czy dany pojemnik jest własnością PCK, a także, w razie potrzeby, poinformować o nieprawidłowościach (uszkodzenie pojemnika, przepełnienie itp.). 

Ponieważ Polski Czerwony Krzyż rozlicza się z partnerami na podstawie ilości przekazanych tekstyliów, każdy kilogram się liczy. Im więcej PCK zbierze, tym więcej środków pozyska na swoje działania. Co ważne, dochody ze sprzedaży tekstyliów w danym województwie zostaną przeznaczone na lokalną działalność PCK. Zostawiający ubrania w pojemnikach, pomagają więc potrzebującym w swojej okolicy - wyjaśnia Polski Czerwony Krzyż .

Idea jak najbardziej słuszna, natomiast sam proces odbioru tekstyliów niewątpliwe wymaga usprawnienia. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Rychu, taki lepszy Ryszard 12.11.2024 11:19
Dziwne, że mieszkańcy Kędzierzyna nie wsparli powodzian? Polacy wolą wyrzucić dobre ubrania, a nie chcą się podzielić strojami z lat 70tych w jakich przyjechali z centralnej Polski by zasiedlić nowe mieszkania od Gierka.

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama