W obecnych czasach wydawałoby się, że przy dostępie do cyfrowych map, systemów GPS i ogromnych baz danych trudno pomylić dwa całkiem spore miasta oddalone od siebie o kilkadziesiąt kilometrów. A jednak.
Na osobliwą kartograficzną wpadkę natrafił pan Grzegorz, mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla, który przeglądał atlasy dostępne w salonie Empik w galerii Odrzańskie Ogrody. Na jednej ze stron atlasu samochodowego Europy jego uwagę zwrócił fragment południowej Opolszczyzny.
Są Strzelce Opolskie, Zdzieszowice, Leśnica, Ujazd, Bierawa, Reńska Wieś, Gliwice czy Pyskowice. Jest również obszar odpowiadający Kędzierzynowi-Koźlu. Tyle że zamiast nazwy naszego miasta dużymi literami wydrukowano: RACIBÓRZ.
O swoim odkryciu pan Grzegorz napisał w czwartek, 24 września, na jednej z lokalnych grup w mediach społecznościowych. I zrobiło się głośno. Temat szybko podchwycili mieszkańcy, a pod postem zaczęły pojawiać się zabawne komentarze dotyczące niespodziewanej „przeprowadzki” Raciborza i zniknięcia Kędzierzyna-Koźla z mapy.
Sam autor odkrycia również podszedł do sprawy z dużą dawką ironii.
- Tak dużo ludzi tu narzeka jak to w Kędzierzynie źle, jakie to miasto zacofane, że nawet w takim Raciborzu jest lepiej i nowocześniej. Więc informuję, że w Empiku w Odrzańskich Ogrodach można kupić atlas samochodowy, w którym te narzekania zostały uwzględnione.
I żeby nie było wątpliwości, że zdjęcie jest internetowym żartem, dopisał:
- PS. To nie jest fake ani AI, można przejść się osobiście i sprawdzić.
Racibórz „przeprowadzili” do Kędzierzyna-Koźla
Dokładniejsze spojrzenie na mapę nie pozostawia większych wątpliwości, że mamy do czynienia z błędem w opracowaniu kartograficznym. Napis „Racibórz” znalazł się dokładnie w rejonie, w którym powinien być podpisany Kędzierzyn-Koźle – w pobliżu Reńskiej Wsi, Bierawy i drogi wojewódzkiej nr 408.
Prawdziwy Racibórz leży oczywiście znacznie dalej na południe. Co ciekawe, stwierdzenie, że po Kędzierzynie-Koźlu „nie ma nawet śladu”, nie jest do końca prawdziwe. Nazwa naszego miasta jednak pojawia się w tym atlasie – przy autostradzie A4, gdzie prawidłowo oznaczono węzeł Kędzierzyn-Koźle.
Powstaje więc dość absurdalna sytuacja: kierowca może zjechać z autostrady na węźle nazwanym Kędzierzyn-Koźle, po czym na samej mapie miasta już nie znajdzie. Zamiast niego trafi na Racibórz.
Ten sam wydawca, ale zupełnie inna mapa
Sprawa robi się jeszcze ciekawsza, gdy porówna się feralny atlas z innym wydaniem tego samego wydawcy, które również znaleźliśmy w sprzedaży.
Oba noszą nazwę „Europa” i mają podstawową skalę 1:800 000, ale korzystają z różnych opracowań kartograficznych.
Egzemplarz z błędem jest starszym i tańszym wydaniem. Z informacji redakcyjnych wynika, że to druga edycja z 2019 roku, a za zawartość kartograficzną odpowiada High 5 Edition Ltd. Na okładce wydawca informuje m.in. o 123 tysiącach miejscowości, mapach tranzytowych 28 aglomeracji oraz mapie przeglądowej Europy w skali 1:5 000 000.
Regularna cena tego atlasu wynosiła 99,90 zł. Drugi egzemplarz jest znacznie droższy – jego cena regularna to 219,90 zł – ale korzysta też z innej bazy kartograficznej. Zawiera m.in. więcej informacji turystycznych, drogi widokowe, stacje benzynowe przy autostradach, drogi w budowie i planowane oraz mapę przeglądową w skali 1:4 500 000. I właśnie w nim wszystko wraca na swoje miejsce.
Kędzierzyn-Koźle jest prawidłowo zaznaczony jako Kędzierzyn-Koźle, natomiast Racibórz znajduje się tam, gdzie powinien – kilkadziesiąt kilometrów dalej na południe.
Oznacza to, że nie jest to błąd powielany we wszystkich atlasach ExpressMap, lecz wpadka dotycząca konkretnego opracowania.
Najbardziej zastanawiające pozostaje jednak to, że pomyłka przeszła cały proces przygotowania publikacji, korekty i druku. Na mapie znalazło się miejsce dla znacznie mniejszych miejscowości – Ciska, Bierawy, Kotlarni, Reńskiej Wsi czy Polskiej Cerekwi – a jedno z największych miast województwa opolskiego otrzymało nazwę sąsiedniego Raciborza.
Kędzierzyn-Koźle na szczęście nadal znajduje się tam, gdzie znajdował się wcześniej. Racibórz również.
Tylko kartografom w jednym z wydań oba miasta trochę się pomyliły. I trzeba przyznać, że jest to mocny kandydat do tytułu „geograficznej wtopy roku”.




