Na wynik mocno wpływały lokalne warunki. Szczególnie słabsze gleby odczuły upały i brak wody. W gospodarstwie Tomasza Cichonia pszenica na dobrych stanowiskach dała przyzwoity wynik, ale rzepak już nie.
– Rzepak po prostu wyglądał najlepiej, a na przyczepie po prostu w plonie tego nie było – przyznaje rolnik.
Zwraca uwagę, że różnice między poszczególnymi częściami powiatu były wyraźne. Wskazuje m.in. na okolice Ciska, Bierawy i Reńskiej Wsi, gdzie słabsze gleby mocniej odczuły upały i suszę. W jego gospodarstwie różnice można zobaczyć nawet na jednym polu.
– Mam pole, gdzie w dolinie jest gleba drugiej, trzeciej klasy, a później na górce robi się czwarta, piąta klasa. No to ewidentnie widać, że tam pszenica ucierpiała przez upały i brak wody – mówi gospodarz.

Podobnie reagowały buraki i soja. Rozmówca korzysta przy tym z kombajnu wyposażonego w system wskazujący plon. Dzięki temu po przejeździe przez pole można zobaczyć, jak bardzo różniły się poszczególne jego fragmenty.
Jego zdaniem kolejnym krokiem powinna być jeszcze większa precyzja w gospodarowaniu. Chodzi o połączenie mapy zasobności gleby z mapą plonu i stworzenie na tej podstawie mapy siewu. Na lepszych stanowiskach można byłoby siać gęściej, a na słabszych ograniczyć obsadę.
– Mija się to z celem, żeby wszędzie siać tak samo, gdyż na tych górkach wysiane nasionka wzejdą, będą rosły, ale później i tak plonu nie wydadzą, bo zabraknie tam wszystkiego, przede wszystkim wody – podkreśla przewodniczący ZŚR rejonu kędzierzyńsko-kozielskiego.
Jęczmień dobrze, rzepak gorzej
Spośród zbóż najlepiej wypadł jęczmień ozimy. Cichoń sam go nie uprawia, ale z informacji od innych gospodarzy wynika, że plony jęczmienia ozimego były bardzo dobre.
– Podejrzewam, że on zdążył nalać ziarno przed tymi upałami sięgającymi 40 stopni – mówi.
Dobrze poradziły sobie również wczesne odmiany pszenicy. Późniejsze odczuły natomiast wysokie temperatury i brak opadów. Gorzej mogły wypaść także zboża jare, które miały krótszy okres wegetacji i mniej wody w czasie wzrostu.
Rzepakowi zaszkodziły wiosenne przymrozki, a miejscami również grad. – W moim przypadku też były dwa pola, tam było 10–15 procent straty, jeśli chodzi o grad – mówi rolnik. Największym rozczarowaniem okazał się ostateczny wynik zbiorów. Plantacje wyglądały dobrze, ale uzyskany plon był niższy, niż można było oczekiwać.
– Rzepak po prostu wyglądał dobrze, ale plon nie był tak dobry, jak można było oczekiwać – podsumowuje pan Tomasz.
Kukurydza w dużej części została już zebrana na słabszych ziemiach – w Cisku, Reńskiej Wsi, Lenartowicach i Cisowej. W jego okolicy wcześniejsze odmiany kukurydzy również zeszły już z pola. Soja także jest już praktycznie zebrana, ponieważ dość szybko dojrzała.

Upały przyspieszyły siewy rzepaku
Tegoroczne fale upałów były jednym z najbardziej charakterystycznych elementów sezonu. Nie chodziło wyłącznie o temperaturę sięgającą około 40 stopni, ale przede wszystkim o długość okresów wysokich temperatur.
– W innych latach zdarzały się 40-stopniowe upały, ale one trwały dzień, dwa. A w tym roku to było tak, że pierwsza fala pojawiła się z początkiem wakacji, później przyszedł dość chłodny i wilgotniejszy lipiec, ale potem pod koniec żniw wystąpiły kolejne fale upałów – zauważa Cichoń.
Żniwa zakończyły się stosunkowo sprawnie, co pozwoliło części gospodarstw wcześniej rozpocząć siew rzepaku ozimego. Normalnie odbywa się on najczęściej między 20 a 25 sierpnia, a w skrajnych przypadkach około 30 sierpnia. W tym roku niektórzy rolnicy zaczęli go siać już około 15 sierpnia. W gospodarstwie rozmówcy pierwsze siewy rozpoczęły się 18 sierpnia i do 20 sierpnia były zakończone.
Buraki urosły szybko, ale na polu zostaną dłużej
Pozytywnie zaskoczyły natomiast buraki cukrowe. Pomimo chłodnej wiosny szybko rosły i zakryły międzyrzędzia. Tegoroczna kampania cukrownicza rozpocznie się jednak później, co oznacza, że buraki pozostaną na polach dłużej.
Rozmówca otrzymuje sygnały, że masa buraków jest obecnie niższa niż w poprzednich latach, choć zawartość cukru w pobieranych próbach wygląda nieco lepiej.
W jego przypadku opóźnienie rozpoczęcia kampanii oznacza również zmianę technologii prowadzenia plantacji.
– Buraki będą miesiąc dłużej rosły na polu, więc podejrzewam, że na pewno będzie musiał być wykonany jeden zabieg więcej w celu ochrony fungicydowej (fungicydy – środki ochrony roślin zwalczające choroby grzybowe – red.) tych buraków przed chorobą, przed chwościkiem buraka, który jest bardzo groźny dla tej uprawy – wyjaśnia gospodarz.
Późniejszy zbiór buraków oznacza także mniej czasu na przygotowanie pola pod pszenicę ozimą. W poprzednich latach wcześnie wykopane buraki pozwalały szybko przygotować stanowisko i wykonać siew. W tym roku, przy zbiorze przesuniętym na październik, będzie to trudniejsze.
Cały artykuł w 29. wydaniu „Nowej Gazety Lokalnej”, który ukaże się 29 września.



Napisz komentarz
Komentarze