W pierwszej edycji turnieju poświęconego pamięci Romana Pietroczuka rywalizowali zawodnicy reprezentujący miejscowości z województw opolskiego, śląskiego i dolnośląskiego.
Zawody rozegrano w formule dziewięciu rund. Każdy z uczestników miał 15 minut na rozegranie partii. Oprócz wyniku punktowego o kolejności w tabeli decydowała również punktacja pomocnicza. Sędzią turnieju był Lesław Galacki.
Ważnym elementem początku zawodów było także wspomnienie patrona wydarzenia. O Romanie Pietroczuku opowiedział jego zięć, przybliżając uczestnikom jego sylwetkę oraz szachową pasję i osiągnięcia.
Później przyszedł czas na rywalizację. Najlepiej poradził sobie Łukasz Chatłas z Hetmana Krapkowice, który zakończył turniej z dorobkiem 8 punktów. Drugie miejsce zajął Michał Bęś z Siechnic, zdobywając 7,5 punktu. Trzeci był Kacper Benek z Kędzierzyna-Koźla, który zgromadził 7 punktów.
Tuż za podium znaleźli się Maciej Kowalski z Kędzierzyna-Koźla i Łukasz Kruszyński z Sosnowca. Obaj zdobyli po 6,5 punktu. Szóste miejsce przypadło Rafałowi Piątkowi z Dąbrowy Górniczej, który zakończył turniej z wynikiem 6 punktów.
W rywalizacji juniorów najlepszy okazał się Szymon Bielański z Kędzierzyna-Koźla, mający na koncie 6,5 punktu. Taki sam wynik uzyskał Karol Linek z LKS Zarzewie Prudnik, który zajął drugą pozycję. Trzeci był Mikołaj Benek z Kędzierzyna-Koźla – 5,5 punktu.
Wśród kobiet i juniorek zwyciężyła Zuzanna Klim z Kadłuba, która zdobyła 4,5 punktu. Kolejne miejsca zajęły Martina Meissner z Pietrowic Wielkich – 3 punkty – oraz Anna Melnitchek z LKS Zarzewie Prudnik, również z dorobkiem 3 punktów.
Organizatorzy wyróżnili również Adriana Cebulę z Dobrzenia Wielkiego, któremu przypadła nagroda niespodzianka.
Memoriał miał także swoich wyjątkowych rekordzistów. Najstarszym uczestnikiem był 83-letni Karol Szydło ze Zdzieszowic. Z kolei najmłodszą zawodniczką była siedmioletnia Amelia Bęś z Siechnic.
Za organizację i oprawę wydarzenia odpowiadała m.in. rodzina Romana Pietroczuka, która ufundowała puchary i nagrody pieniężne oraz przygotowała poczęstunek dla uczestników.
Pierwszy memoriał był więc czymś więcej niż tylko kolejnym turniejem w kalendarzu szachowym. Rywalizacja przy szachownicach stała się sposobem na zachowanie pamięci o człowieku, którego łączyła z tą dyscypliną wieloletnia pasja. Organizatorzy liczą, że spotkanie w Reńskiej Wsi będzie miało kolejne edycje i na stałe zagości w lokalnym kalendarzu szachowym.



Napisz komentarz
Komentarze