Do Zopów, niewielkiej i spokojnej miejscowości w powiecie głubczyckim, pojechaliśmy 23 września. To właśnie tutaj mieszka rodzina Wolmergów: Beata, Krystian, 13-letnia Wiktoria i zwyciężczyni sierpniowej edycji „Bobasa Miesiąca” - Lilianna. Odwiedziliśmy Wolmergów, przywożąc nagrody, i poznaliśmy historię tej wyjątkowej rodziny. Lilianna nie jest zwykłą młodszą siostrą Wiktorii. Jej rodzice mówią o niej: nasz mały cud.
Lilianna przyszła na świat 13 lipca o godz. 10.33 w kozielskim szpitalu. Ważyła 3,16 kg i mierzyła 54 cm. Urodziła się w 37. tygodniu ciąży, ale była zdrowa, a poród przebiegł bez komplikacji. Na drugie dziecko Beata i Krystian czekali długo. Od narodzin Wiktorii minęło 13 lat. Myśleli, że być może ich rodzina pozostanie już trzyosobowa.
Kiedy w grudniu ubiegłego roku test ciążowy okazał się pozytywny, radość była ogromna. Pierwszą osobą, która poznała rodzinny sekret, była Wiktoria. Reszta bliskich dowiedziała się w Wigilię. Wtedy Beata i Krystian oznajmili rodzinie, że w kolejne święta przy stole będzie o jedną osobę więcej.
Listy do Mikołaja
Wiktoria o rodzeństwie marzyła od wielu lat. Gdy była mała, swoje marzenie regularnie przekazywała komuś, kto - przynajmniej według dzieci - powinien mieć w takich sprawach spore możliwości. W listach do św. Mikołaja prosiła o siostrę albo brata. Nie upierała się przy płci. Chciała po prostu mieć rodzeństwo. Mikołaj kazał jej wprawdzie wykazać się sporą cierpliwością, ale ostatecznie życzenie się spełniło. Dzisiaj w domu Wolmergów wracają do tej historii z uśmiechem.
- Trochę to trwało, ale się spełniło - żartują rodzice. A Wiktoria wie już, że z kolejnymi życzeniami trzeba uważać. Skoro jedno tak wielkie marzenie się spełniło, to co będzie z następnymi? Różnica wieku pomiędzy dziewczynkami jest spora, ale w domu nie ma wątpliwości, że między siostrami wywiązała się szczególna więź. Wiktoria uczęszcza do siódmej klasy szkoły podstawowej. Po powrocie do domu od razu zagląda do siostrzyczki. - Jak przychodzi ze szkoły, praktycznie nie może od niej odejść - opowiadają rodzice.
Starsza siostra chciałaby tylko, żeby czas płynął trochę szybciej. Nie może się doczekać, kiedy Lilianna zacznie chodzić i będzie można zabierać ją na wyprawy po wsi. Na razie musi zadowolić się przytulaniem, zaglądaniem do łóżeczka i pomaganiem rodzicom.
Tata usłyszał płacz
Narodziny drugiej córki były wyjątkowym przeżyciem również dla Krystiana. Poród rodzinny nie był możliwy ze względu na cesarskie cięcie, ale kiedy zza drzwi dobiegł płacz noworodka, wiedział, że to Lilianna. Kilka minut później przyniesiono mu córkę. Lilianna ułożyła się na jego rękach i zasnęła. Emocji było tak wiele, że dopiero po powrocie do domu Krystian zorientował się, że... nie wie, czy jego córka ma włosy. Zadzwonił więc do żony z pytaniem, które do dziś wywołuje w rodzinie śmiech. Okazało się, że miała. I to całkiem pokaźną czuprynę.
Tata i córka mają swoje rytuały. Krystian czyta jej, czasem próbuje śpiewać, a ona coraz częściej odpowiada po swojemu, uśmiecha się, chwyta go za palec i z zaciekawieniem obserwuje. - Czasami jest tak, jakbyśmy naprawdę rozmawiali. Wiktoria pyta później: „I co ci powiedziała?”. A ja odpowiadam, że to na razie nasz sekret - śmieje się szczęśliwy tata.
Powrót do pieluch, nocnego wstawania i opieki nad niemowlęciem po 13 latach mógł wydawać się wyzwaniem. Pierwsze tygodnie rzeczywiście wymagały ponownego przyzwyczajenia się do rytmu życia wyznaczanego przez najmłodszego członka rodziny. Szczególnie noce nie zawsze należały do najłatwiejszych. Szybko jednak okazało się, że wielu rzeczy po prostu się nie zapomina. Beata może liczyć na pomoc męża i starszej córki. Krystian podkreśla, że podobnie było po narodzinach Wiktorii – od początku starał się uczestniczyć w opiece nad dzieckiem i teraz robi dokładnie to samo. Po 13 latach w domu znów pojawiły się niemowlęce ubranka, wózek, zabawki i zupełnie inny rozkład dnia, a rodzice przeżywają drugą młodość.
Pamiętny koncert
Historia Beaty i Krystiana ma romantyczny początek, choć zupełnie nieplanowany. Beata pochodzi z Ciermięcic, Krystian z Zopów. Poznali się w lipcu 2003 roku. - Przez mojego szwagra - wspomina Beata. Wspólnie pojechali na imprezę do Piotrowic Wielkich, występował tam m.in. zespół Łzy. Beata była jego wielką fanką, a wspólny wyjazd okazał się początkiem ich związku. Najpierw były spotkania, aż w grudniu 2009 roku, tuż przed świętami, Krystian oświadczył się Beacie. 20 października 2010 roku wzięli ślub.
Dziś, po blisko 16 latach małżeństwa, wychowują dwie córki w domu, w którym dorastał Krystian i który należał do jego dziadków. Kiedyś gospodarstwo wyglądało zupełnie inaczej. Były krowy, świnie i inne zwierzęta, a okoliczni mieszkańcy przychodzili tu po świeże mleko. Dziś Wolmergowie nie prowadzą hodowli, ale pozostała ziemia. Mają niewielkie, około pięciohektarowe gospodarstwo. Uprawiają m.in. kukurydzę, wcześniej również zboża. Mają ogród. Życie na wsi toczy się spokojniej niż w mieście. Wokół są pola i lasy. Dzieci mają przestrzeń, której w mieście często brakuje. - Nie wyobrażam sobie mieszkania w mieście. Tutaj jest cisza i spokój - mówi Krystian.
Rodzina większość czasu spędza w domu i wokół niego. Krystian zajmuje się gospodarstwem, Beata opiekuje się Lilianną, a Wiktoria po powrocie ze szkoły włącza się do pomocy przy młodszej siostrze.
Wypadek, który zmienił życie
Dla Krystiana rodzinne szczęście ma jeszcze jeden wymiar. W 2002 roku, zanim poznał Beatę, przeżył bardzo poważny wypadek. Został potrącony przez samochód, gdy wraz z siostrą szedł poboczem, prowadząc rower. Wypadek przekreślił wiele jego wcześniejszych planów. Marzył m.in. o służbie w straży pożarnej lub policji. Zamiast tego rozpoczęła się długa walka o powrót do zdrowia. Z perspektywy lat mówi, że najważniejsze jest to, co ma dzisiaj. - Najważniejsze, że jest rodzina. Jest radość, są dzieci - mówi. Patrząc na Wiktorię i maleńką Liliannę, dodaje, że miał w życiu dużo szczęścia. A właściwie - jak po chwili poprawia go rodzina - ma dziś trzy szczęścia.
Nim Lilianna pojawiła się na świecie, szukali dla niej imienia. Długo się zastanawiali, m.in. brali pod uwagę imię Vanessa. W końcu wspólnie uznali, że imię Lilianna najlepiej pasuje do najmłodszego członka rodziny. Gdy zdradzali swój wybór bliskim, wielokrotnie słyszeli, że trafili idealnie. Dziś nie wyobrażają sobie, aby mogła nazywać się inaczej. Zresztą Lilianna pod wieloma względami przypomina starszą siostrę. Rodzina żartuje, że kiedy porównuje zdjęcia obu dziewczynek z okresu niemowlęcego, podobieństwo jest uderzające.
Wolmergowie lubią wspólne wyjazdy, szczególnie w góry. Wcześniej odwiedzali m.in. okolice Kłodzka, Polanicy-Zdroju i Lądka-Zdroju. Teraz wyprawy trzeba będzie oczywiście dostosować do najmłodszej podróżniczki, ale rodzice nie zamierzają rezygnować ze wspólnego odkrywania kolejnych miejsc.
Po wielu latach oczekiwania rodzina Beaty i Krystiana jest taka, jaką sobie wymarzyli. Są szczęśliwi. Dodatkowym powodem do radości okazał się nasz plebiscyt. Rodzina początkowo nic nie wiedziała o konkursie. Kiedy dowiedzieli się, wiadomość powędrowała do bliskich i znajomych, a ci ruszyli do głosowania. Lilianna Wolmerg została zwyciężczynią sierpniowej edycji zabawy „Bobas Miesiąca”.



Napisz komentarz
Komentarze