„Pismo trzeba robić lekko” mawiał naczelny magazynu Marian Eile. Skupił wokół tygodnika znakomitych współpracowników, pisali dla niego m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, Melchior Wańkowicz, Stefan Kisielewski, Sławomir Mrożek, Jerzy Waldorff. „Przekrój” oswajał ze sztuką awangardową, z lekka surrealistyczną oprawę graficzną tworzył wybitny rysownik Daniel Mróz. Mody uczyła Barbara Hoff.
Pamiętny profesor Filutek, najsłynniejsza z postaci narysowanych przez Zbigniewa Lengrena, zadebiutował 5 lutego 1948 roku w numerze 147. Na głowie ma melonik, w ręku parasol, na szyi muchę, na sobie surducik. Lengren stworzył jeszcze psa Filusia, żeby profesor nie czuł się samotny. Filutek stał się znakiem firmowym „Przekroju”.
Na przełomie lat 50. i 60. „Przekrój” sprzedawał się w ilości 420 tysięcy egzemplarzy. Nie było zwrotów. Mógłby sprzedawać znacznie więcej, ale taki miał przydział papieru. Gazetę czytały nawet 2 miliony Polaków. Co trzeci robotnik i co drugi inteligent. „Przekrój” młodym ludziom otwierał oczy na świat, a starsi mieli namiastkę porządnego przedwojennego tygodnika. Ikoniczne czasopismo przetrwało do dziś jako rocznik.
Profesor Filutek stał się światowym rekordzistą pod względem nieprzerwanego ukazywania się serii komiksowej na łamach jednego i tego samego tytułu prasowego.
Wystawę prac przedstawiających profesora Filutka będzie można podziwiać w Miejskim Ośrodku Kultury przy al. Jana Pawła II 27 od 22 października do 11 listopada.




Napisz komentarz
Komentarze