Reklama
czwartek, 15 października 2026 14:12
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Woda powoli staje się skarbem. Mieszkańcy naszego powiatu wiedzą, jak ją zatrzymać

Skutki suszy dostrzegamy niemal każdego dnia w przestrzeni medialnej. Widzimy znikające w kilka miesięcy jeziora i rzeki oraz usychające lasy, coraz bardziej narażone na wybuchy ekstremalnych pożarów. Wszystko to spowodowane jest w dużym stopniu przez deficyt opadów deszczu. Mimo to ludzie wciąż zapominają o tym, że wodę należy oszczędzać i w miarę możliwości gromadzić, gdyż jej zasoby z roku na rok są coraz mniejsze.
Woda powoli staje się skarbem. Mieszkańcy naszego powiatu wiedzą, jak ją zatrzymać
Waldemar Wczasek i jeden z jego dwóch stawów

Woda należy do najważniejszych zasobów naturalnych na Ziemi. Pozwala na utrzymanie równowagi środowiska, ale przede wszystkim jest niezbędna dla życia i zdrowia człowieka oraz zwierząt. Chociaż woda pokrywa ponad 70 proc. naszej planety, to zaledwie 2,5 proc. stanowi woda słodka, przy czym tylko 0,6 proc. jej zasobów stanowią źródła wody pitnej.

Państwowy Instytut Geologiczny (PIG) opublikował nowe, niepokojące prognozy na październik 2026 roku. Według ekspertów w aż 15 województwach przez cały miesiąc będzie obowiązywał stan zagrożenia hydrogeologicznego. To bezpośredni efekt utrzymującego się od dawna deficytu opadów i zjawiska, które eksperci nazywają niżówką hydrogeologiczną. Niżówka hydrogeologiczna oznacza obniżenie zwierciadła wód podziemnych poniżej stanu niskiego ostrzegawczego. PIG określa ten próg na podstawie minimalnych rocznych poziomów wód obserwowanych na przestrzeni wielu lat.

Ostrzeżenie Państwowego Instytutu Geologicznego jest bardzo rozległe i obejmuje niemal cały kraj. Potencjalny brak wody w studni dotyczy więc milionów Polaków, którzy korzystają z płytkich ujęć. Lista województw objętych stanem zagrożenia hydrogeologicznego od 1 do 31 października 2026 roku jest długa. Zagrożenie występuje na terenie województw: dolnośląskiego, kujawsko-pomorskiego, lubelskiego, lubuskiego, łódzkiego, małopolskiego, mazowieckiego, opolskiego, podkarpackiego, podlaskiego, pomorskiego, śląskiego, świętokrzyskiego, wielkopolskiego, zachodniopomorskiego.

Chociaż ostrzeżenie PIG obejmuje niemal cały kraj, nie wszyscy mieszkańcy odczują skutki suszy w ten sam sposób. Problem braku wody w studni dotyczy przede wszystkim osób korzystających z płytkich, prywatnych ujęć. To właśnie pierwszy poziom wodonośny, znajdujący się najbliżej powierzchni ziemi, najszybciej reaguje na brak deszczu. Woda w takich studniach po prostu opada razem ze zwierciadłem wód gruntowych.

Niski poziom wilgotności gleb dotyka też producentów rolnych. Z raportu Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach wynika, że obecnie susza rolnicza obejmuje 65 proc. gmin w Polsce. Według doniesień IMGW stany wód w dorzeczach Wisły i Odry są niskie. Ograniczone opady deszczu nie są w stanie uregulować sytuacji związanej z suszą hydrologiczną i rolniczą, która nęka zdecydowaną większość Polski.

Nie inaczej jest w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim i należącej do niego gminy Reńska Wieś. Od lat obniża się tu poziom wód gruntowych, a skutki nasilającej się suszy dotykają chociażby gospodarstw rolnych. Coraz więcej mieszkańców rozumie potrzebę oszczędzania i magazynowania wody. Powstają nie tylko naturalne, ale i sztuczne rezerwuary, które choć w niewielkim stopniu mają za zadanie ograniczać skutki suszy i niedoboru wód na obszarach wiejskich. W tym gronie znajdują się dwaj mieszkańcy gminy Reńska Wieś: Waldemar Wczasek i Andrzej Tokarczyk, którzy przybliżyli nam swoje działania w tym zakresie.

Andrzej Tokarczyk gromadzi deszczówkę spływającą z dachu

Są rośliny, musi być woda

Posiadłość Andrzeja Tokarczyka z Reńskiej Wsi w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim liczy 14,5 ara, z czego na sam ogródek przypada blisko 10 arów. Składa się on z części rekreacyjnej, którą porastają piękne rośliny ozdobne. Natomiast w części warzywno-owocowej znajduje się foliak ogrodowy, liczne krzewy i drzewa owocowe, jak porzeczki, borówki amerykańskie, wiśnie, jabłonie, maliny, czy też winogron. - Staramy się to wszystko pielęgnować. To wymaga czasu i wysiłku. W sumie jest tu ponad 300 roślin - mówi pan Andrzej.

Utrzymanie tak bujnej zieleni wymaga ogromnej ilości wody, dlatego jego posiadłość wyposażona jest w trzy duże zbiorniki do gromadzenia deszczówki, tzw. mauzery o pojemności 1000 litrów każdy. Są one na tyle wytrzymałe, że można w nich trzymać wodę przez cały rok, nawet podczas mrozów.

- Natomiast gdybym miał kolejne trzy mauzery, to też bez większego problemu bym je zapełnił i miał do dyspozycji aż 6000 litrów wody. Dach domu, w którym mieszkamy, jest naprawdę duży i spływająca z niego rynnami deszczówka szybko zapełnia te zbiorniki. Przy samym domu mam jeden mauzer. Natomiast nieco dalej dwa kolejne zbiorniki, zasilane ciągiem węży biegnących od budynku w głąb ogrodu. Zaspokajają one wszelkie potrzeby związane z podlewaniem zieleni. Praktycznie w ogóle nie wykorzystuję do tego celu wody z sieci wodociągowej. Zapasy wody w zbiornikach uzupełniam czasami różnymi mikroelementami, czy też wapnem ogrodowym, aby podlewać nimi drzewa oraz krzewy owocowe zwłaszcza wiosną i jesienią - dodaje nasz rozmówca. 

Poza tym do gromadzenia deszczówki nasz rozmówca wykorzystuje, głębokie na ponad cztery metry, nieczynne szambo o pojemności 18 000 litrów. - Najpierw musiałem je zdezynfekować wapnem gaszonym, następnie dokładnie wypłukałem, dzięki czemu mamy kolejny duży zbiornik. Ta woda, również przeznaczona do podlewania ogrodu, jest tam zgromadzona na czarną godzinę w razie ekstremalnej suszy - wyjaśnia pan Andrzej.

Jeden z mauzerów o pojemności 1000 litrów

Jego oczka w głowie

Postępujące zmiany klimatyczne dostrzega też Waldemar Wczasek z miejscowości Większyce w gminie Reńska Wieś. Ale i on znalazł sposób, aby zauważalne skutki suszy ograniczyć przynajmniej w niewielkim stopniu. Posiada dwa niewielkie stawy, które tworzą przyjazny mikroklimat w najbliższym otoczeniu jego gospodarstwa. To także rezerwuar wody, z którego chętnie korzystają dzikie zwierzęta, a zwłaszcza ptactwo i ssaki, które mogą ugasić tam pragnienie podczas upalnych dni.

Te niewielkie zbiorniki zmieniają mikroklimat, a że teren gospodarstwa porasta też bujna roślinność, wszelkie uciążliwości wynikające z bardzo wysokich temperatur i towarzyszącej im suszy nie są tu aż tak bardzo odczuwalne. 

- Te dwa stawy są tutaj od 2000 roku. One zapewniają nam bardzo przyjazny klimat także wtedy, gdy zaczynają się nieco chłodniejsze jesienne dni. Tworzą się utrzymujące przez jakiś czas mgły, które można obserwować wcześnie rano, ale i wieczorem. Pięknie to wygląda, a jak to się jeszcze połączy z promieniami słońca, to te widoki zapierają dech w piersiach. Przypomnę tylko, że nasze gospodarstwo powstało na starorzeczu Odry. Od zawsze były to tereny podmokłe, więc ten klimat jest u nas dość specyficzny. Tutaj nawet głęboko pod naszymi stopami znajdują się pokaźne zbiorniki wód podziemnych - przyznaje Waldemar Wczasek. 

 Rezerwat przyrody

Pradolina Odry powinna kojarzyć się z terenami podmokłymi, bagiennymi oraz z bardzo żyzną glebą. Nie przez przypadek jeszcze przed wojną - również na terenie, gdzie obecnie położone jest gospodarstwo Waldemara Wczaska - znajdował się rezerwat przyrody.

Po zbadaniu terenu, a także pobliskiego parku i bagien w drugiej połowie lat 20. XX wieku przystąpiono do działań. Opracowano projekt negocjacji w sprawie włączenia bagnistego terenu w Większycach do obszarów ochronnych. Interesujący nas skrawek ziemi jest od wschodniej strony zalewowy, pokryty podmokłymi łąkami o torfowym podłożu z egzotycznymi roślinami i gliną ognioodporną - zaobserwował i odnotował ówczesny nauczyciel większyckiej szkoły Carl Schubert, który jako wielki miłośnik przyrody, pierwszy zainteresował się florą i fauną na tym terenie pod kątem stworzenia tam przyrodniczego rezerwatu.

Opracowano wtedy listę roślin, które tam występowały. Doliczono się 23 gatunków, wśród których znalazły się: lipiennik loesela, skrzyp pstry, kruszczyk błotny, zachylnik błotny, rosiczka okrągłolistna, fiołek mokradłowy, lenek stoziarn, sit alpejski, sit chudy, siedmiopałecznik błotny, gnidosz błotny, ostrożeń siwy, chroszcz nagołodygowy, widlaczek torfowy, widłak goździsty, olsza czarna, wierzba pięciopręcikowa, wierzba płożąca, starzec gorczycznikowy, kozłek dwupienny, psi fiołek, tojeść gajowa, listera jajowata.

Po żmudnych badaniach, 17 listopada 1934 r., w opolskim dzienniku urzędowym zamieszczono artykuł, w którym poinformowano, że trwające od 21 stycznia 1926 r. starania o zatwierdzenie większyckich bagien jako terenu ochronnego zostały sfinalizowane. Zgodnie z decyzją radcy ministerialnego ds. nauki i badań, edukacji publicznej, nadleśnictwa i gospodarki rolnej teren ten został ogłoszony jako rezerwat przyrody. Obszar podlegający ochronie liczył 86,04 ara i leżał na południe od linii kolejowej Koźle-Nysa, w kierunku drogi Większyce-Koźle.

Niestety, 13 października 1936 r. urząd prowincjonalny w Opolu otrzymał pismo z Urzędu Leśnictwa i Ochrony Przyrody w Berlinie informujące o szkodach wywołanych odwodnieniem przyległego terenu (obszar chroniony nie był odwadniany). Tym samym bagna nie spełniały już warunków do ochrony. 12 maja 1937 r. do urzędu w Opolu wpłynęło pismo z Urzędu Leśnictwa i Ochrony Przyrody w Berlinie o natychmiastowym wykreśleniu większyckich wrzosowisk z listy rezerwatów.

Stawy korzystnie wpływają na mikroklimat

Stworzył winnicę

Przeszło 70 lat później, we wrześniu 2009 roku, w miejscu tym Waldemar Wczasek zaczął zakładać winnicę. Czas pędził jak szalony i wszystko układało się po myśli naszego rozmówcy. W 2019 roku „Winnica nad Dwoma Stawami” obchodziła 10-lecie. Stała się pasją, która narodziła się przypadkowo dekadę wcześniej. Otóż w 2009 roku Waldemar Wczasek wraz z żoną spędzał wakacje w mieście Eger na Węgrzech, gdzie złapał winiarskiego bakcyla. Miejsce na założenie winnicy okazało się doskonałe, a sąsiedztwo dwóch stawów wyjątkowo temu sprzyjało. Woda w takim przypadku jest kluczowa, bo zapewniała mikroklimat, zwłaszcza odpowiedni poziom temperatury i wilgoci. O poziomie wód gruntowych nie wspominając. Zbiorniki o naturalnym, nieuszczelnionym dnie pozwalają bowiem wodzie wsiąkać powoli w glebę. To zaś podnosi poziom wód gruntowych w najbliższej okolicy.

Po latach większycki producent wina zrezygnował z tej działalności. We wrześniu 2025 roku odbyła się XIII i zarazem ostatnia organizowana przez niego edycja Dni Wina. - Winorośli już nie ma. Szkoda. Ale do dziś można tu spotkać mnóstwo bardzo ciekawych roślin, pięknych dzikich kwiatów. Wypadałoby je sklasyfikować, ale nie zdążyliśmy jeszcze tego zrobić. Natomiast jest to ciekawy teren ze względu na torfowiska i prawidłową retencję. Te stawy same napełniają się wodą za sprawą połączenia z kanałem. Ich nie można osuszyć jak w przypadku innych stawów, gdyż cały czas napełniane są czystą wodą z naturalnego źródła. Na początku były to stawy hodowlane. Dziś zapewniają one odpowiednią retencję wody i stanowią ratunek dla dzikich zwierząt. Zatem, nawet jeśli zdarzyłaby nam się bardzo poważna susza, mamy tu z czego korzystać - dodaje nasz rozmówca.

Cieszy go też widok dzikiej zwierzyny, która nie bez powodu lgnie do tego miejsca. - Odwiedzają nas regularnie i rozmnażają się tu dwie pary kaczek. Nie za dużo, ale przynajmniej są co roku, budują sobie u nas gniazdo i obserwujemy co jakiś czas nowe potomstwo, które odlatuje później w siną dal. Generalnie różne gatunki ptaków nieustannie korzystają z tego dobrodziejstwa. Poza tym widujemy tu sarny, wydry, bobry. W stawie pływają dzikie ryby, no i żaby, które rechotaniem przypominają o swoim istnieniu. Sporo tej zwierzyny, ponieważ jest to specyficzny zakątek, gdzie tej wody na szczęście nie brakuje, nawet podczas obecnej suszy. I oby nigdy jej nie zabrakło - kończy Waldemar Wczasek.

Gospodarstwo powstało na starorzeczu Odry

Materiał powstał w ramach projektu Stowarzyszenia Gazet Lokalnych


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: tw Treść komentarza: Kolejna beka z kaczora żałosne Data dodania komentarza: 15.10.2026, 12:41 Źródło komentarza: Damian Skóra wystąpi w Klubie Kameleon. Stand-up i „Polska Komentująca” na żywo! Autor komentarza: Groszek Treść komentarza: A konkretnie to z jaką datą? Data dodania komentarza: 15.10.2026, 11:15 Źródło komentarza: Nowe połączenia kolejowe z Kędzierzyna-Koźla. Łatwiej dojedziemy nad morze i w góry Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Do Ustki i Kołobrzegu po trzy pary codziennie przez Strzelce Opolskie, a przez Kędzierzyn zero, mogliby chociaż po jednej parze puścić przez nasze miasto. Data dodania komentarza: 15.10.2026, 10:30 Źródło komentarza: Nowe połączenia kolejowe z Kędzierzyna-Koźla. Łatwiej dojedziemy nad morze i w góry Autor komentarza: Marian Treść komentarza: O czym to ma być? Rysiek setny raz był na Dębowej i jakoś nie było relacji z Urzędu w tej sprawie. Data dodania komentarza: 15.10.2026, 09:28 Źródło komentarza: 42 kilometry w stroju Wiedźmina. To będzie jego setny maraton! ZDJĘCIA Autor komentarza: Leokadia Treść komentarza: Leżał gdzieś w VW smartfon na podłodze? Data dodania komentarza: 15.10.2026, 08:12 Źródło komentarza: Groźne zderzenie dwóch samochodów w Bierawie. 27-latka zasłabła za kierownicą Autor komentarza: Kobra Treść komentarza: Acha te telefony pani ciągle siedzi na telefonie jak jeździ samochodem Data dodania komentarza: 15.10.2026, 00:33 Źródło komentarza: Groźne zderzenie dwóch samochodów w Bierawie. 27-latka zasłabła za kierownicą
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna