Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 16:17
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Historia najdłuższej ulicy Kędzierzyna

Ponad sto lat temu mówiono na nią Lindenstrasse, czyli Lipowa. W 1945 roku, gdy do Kędzierzyna wkroczyła Armia Czerwona, nazwano ją imieniem Józefa Stalina. Osiem lat później, po śmierci tyrana, wraz z nastaniem odwilży w państwach bloku wschodniego jej patronem został dowódca II Armii Wojska Polskiego - generał Karol Świerczewski. Taka nazwa ulicy przetrwała aż 45 lat, do 1 stycznia 1998 roku.
Historia najdłuższej ulicy Kędzierzyna

Zmiana nastąpiła dzięki grupie radnych powiatowych, którzy skutecznie zawnioskowali, aby ulicę Świerczewskiego przemianować na aleję Jana Pawła II. Najdłuższa ulica Kędzierzyna-Koźla liczy prawie 3 km długości. Początek bierze przy wiadukcie kolejowym, a kończy się w Nowej Wsi, przy moście na Kanale Gliwickim.
 

Po wybudowaniu w 1915 roku wiaduktu i nowego dworca kolejowego w Kędzierzynie ulica ta została nazwana Lindenstrasse (Lipowa), za sprawą licznych lip rosnących na poboczach. Nie była wówczas reprezentacyjną ulicą miasta, gdyż zabudowa Kędzierzyna kończyła się na wysokości betonowego płotu szpitala. Dalej rósł sosnowy las. Lindenstrasse była najbardziej zurbanizowana w okolicach dworca kolejowego, gdzie sąsiadowała z gęsto zabudowaną Schubarthstrasse (obecną ul. Grunwaldzką), przy której znajdował się m.in. hotel miejski i restauracja. Niedaleko od tego miejsca, w narożnej piętrowej kamienicy, prosperowała jedyna w mieście apteka.
 

Po wojnie obok stacji kolejowej, w miejscu gdzie dziś jest parking, znajdował się budynek z dużą salą widowiskową, w której organizowano koncerty, akademie oraz walki bokserskie. Natomiast w budynku przylegającym do sali działał jedyny w mieście bar mleczny oraz przychodnia lekarska. Na parterze w pomieszczeniach dawnego hotelu Proske przez wiele lat prosperowała legendarna restauracja „Fiołka”, w której codziennie bawiono się na dansingach. Nieco dalej, u zbiegu z obecną ul. Głowackiego, w latach 30. XX wieku, wybudowano siedzibę Powiatowej Kasy Oszczędnościowej. Budynek banku należał do nielicznych w Kędzierzynie, które mocno ucierpiały w czasie działań wojennych. Zachowała się po nim jedynie ściana wschodnia z ogromnym malowidłem przedstawiającym kobietę, która chowa do kufra wypełnioną pieniędzmi sakiewkę, oraz kradnącego ją diabła. Duży napis (w wolnym tłumaczeniu) głosił: „Kto nierozsądnie oszczędza, tego diabeł nie oszczędzi”. Po wyremontowaniu budynku otwarto w nim Bank Inwestycyjny. Obecnie działa tam oddział Banku Przemysłowo-Handlowego.
 

Po drugiej stronie ulicy, w sąsiedztwie kina, znajdował się Platz vor dem Kriegerdenkmal, a na nim pomnik poświęcony mieszkańcom miasta, którzy zginęli w I wojnie światowej. Po wkroczeniu Rosjan do Kędzierzyna pomnik przebudowano i przez 15 następnych lat sławił on męstwo żołnierzy Armii Czerwonej. W związku z tym, że był usytuowany na działce położonej w wyjątkowo atrakcyjnym miejscu, na początku lat 60. zapadła decyzja o przeniesieniu go do parku obok szpitala. Na wolnej działce Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem” wybudowała największą w powiecie placówkę handlową, a mianowicie Spółdzielczy Dom Handlowy „Chemik”.
 

Natomiast w 1950 roku zapadła decyzja władz o wybudowaniu przy ówczesnej ul. Stalina cmentarza wojennego żołnierzy radzieckich, jednego z największych w Polsce. W ciągu pięciu lat do 486 zbiorowych i pojedynczych mogił przeniesiono szczątki 18 186 czerwonoarmistów, którzy polegli w 1945 roku. Wśród kilkunastu tysięcy wojskowych spoczywających w Kędzierzynie jest czterech żołnierzy, których pośmiertnie uhonorowano tytułem Bohater Związku Radzieckiego i odznaczono Złotą Gwiazdą Bohatera.
 

Tymczasem w mieście trwał boom budowlany. Po południowej stronie ul. Świerczewskiego wyrosła dzielnica mieszkaniowa, którą nazwano NDM (Nowa Dzielnica Mieszkaniowa). Tempo budowy było imponujące. Starsi mieszkańcy wspominają, że Kędzierzyńskie Przedsiębiorstwo Budowlane stawiało trzypiętrowy blok mieszkalny w ciągu miesiąca. W latach 60. ubiegłego wieku w tamtej części miasta oddano do użytku dwie duże restauracje: „Bajka” i „Parkowa”. Ta ostatnia, usytuowana na rogu ulic Świerczewskiego i 1 Maja, cieszyła się dużym wzięciem. Na rogu ulic 1 Maja i Pionierów zbudowano pierwsze w mieście trzy 10-piętrowe bloki mieszkalne, zwane popularnie „żyletkowcami”.
 

Na początku 1960 roku kędzierzyńskie fabryki chemiczne przystąpiły do budowy przy ul. Świerczewskiego ważnych dla miasta obiektów użyteczności publicznej. Zakłady Przemysłu Azotowego „Kędzierzyn” stały się inwestorem ZDK „Chemik” z dużą salą kinową i teatralną, a Zakłady Chemiczne „Blachownia” wybudowały w sąsiedztwie halę widowiskowo-sportową. Gdy w połowie lat 70. ubiegłego wieku przystąpiono do poszerzania jezdni i układania chodników, rosnące tam lipy zostały wycięte. Niedaleko ul. Świerczewskiego trwało zasiedlanie kolejnego dużego osiedla mieszkaniowego - im. Mariana Buczka, które powstało przy drodze prowadzącej do rozbudowujących się kędzierzyńskich Azotów. W pobliżu hali widowiskowo-sportowej ruszyła budowa krytej pływalni z dwoma basenami i zapleczem leczniczo-rehabilitacyjnym. Ten bardzo nowoczesny jak na tamte czasy obiekt przekazany został do użytku w 1973 roku, w Dniu Chemika.
 

W planach rozwojowych zakładano, że przy ul. Świerczewskiego, będącej wtedy główną arterią tej części miasta, uruchomiona będzie linia szybkiego tramwaju, łączącego Kędzierzyn ze Sławięcicami. Coraz prężniej rozwijająca się Robotnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa „Chemik” budowała kolejne bloki mieszkalne. Po kilku latach w sąsiedztwie ul. Świerczewskiego wyrosło dziesięciotysięczne osiedle Piastów, które od strony północnej połączyła z resztą miasta obwodnica, czyli obecna aleja Armii Krajowej. Po stronie południowej łączy się ona z aleją Ignacego Lisa, drugiego w kolejności dyrektora naczelnego ZPA „Kędzierzyn”, który kierował nawozowym kombinatem w latach 1949-55.
 

W planach rozwojowych miasta była budowa, po północnej stronie głównej arterii miejskiej, sześciotysięcznego osiedla. Aby je zrealizować, w pobliżu os. Blachownia (w miejscu obecnego zakładu spółki Berger) rozpoczęto przygotowania do budowy fabryki domów. Kryzys gospodarczy drugiej połowy lat 70. ubiegłego wieku zniweczył te plany, a w miejscu planowanego osiedla rośnie do dziś sosnowy las.

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Miłośnik historii Kędzierzyna 21.02.2019 10:27
Dokładnie pamiętam,że od lat 50-tych dawny hotel Proske wraz z salą nazywał się Dom Sportowy. Najpierw w pokojach na parterze była świetlica. W największym pomieszczeniu stał stół do ping-ponga a w pozostałych była czytelnia czasopism i stoliki do gry w szachy. Na ścianach były duże plansze szachowe.odbywały się tu zawody szachowe. Raz do roku odbywała się " Wystawa Oświęcimska" na zdjęciach i różnych zachowanych przedmiotach pokazywano okropności tego obozu śmierci.Wystawa robiła wrażenie i była odwiedzana przez tłumy mieszkańców. Pod koniec lat 50-tych w tych pomieszczeniach powstała prywatna restauracja pana Rakoczego o nazwie "FEMINA" a nie jak podano w treści artykułu Fiolka.Restauracja była czynna przez kilka lat. Restauracja nazywana potocznie Fiolka od nazwiska Violka - dawnej właścicielki hotelu i w nim restauracji nie była w tym budynku ale opodal przy ul.Grunwaldzkiej. Obecnie bar i sklep.

:) 18.02.2019 20:45
Żyletkowce na skrzyżowaniu 1Maja z ulicą Pionirów mialy zawsze 8 pięter nie 10 :) mieszkam tam juz 48lat :) na demną juz nikt nie mieszka no chyba ze gołebie.:)

abek.zyg @ gmail.com 12.02.2019 18:02
Dla ścisłości ul Grunwaldzka nigdy nie nosiła nazwy Schubarthsstrase to nazwa dzisiejszej ulicy Głowackiego która to ulica nosiła wcześniej nazwę Mittelstrasse.Ulica Grunwaldzka nosiła różne nazwy Langestrasse Hauptstrass by w końcu otrzymać nazwę w pewnej części /od dworca do kościoła/Hindenburg -Strasse

kędzierzynianin 07.02.2019 14:35
Pamiętam bardzo dobrze fresk (nie wiem, czy to właściwe słowo) na fasadzie banku BPH. Uważam, że źle się stało, iż po remoncie przestał być widoczny, Ciekawe, czy nadal jest pod tynkiem i farbą? Jako dziecko nie rozumiałem, o co naprawdę chodzi na tym obrazku (o oszczędność), ale podobała mi się rogata postać z koźlimi nogami. Nie utożsamiałem jej, o ile pamiętam, z diabłem, raczej z satyrem.

:-) 07.02.2019 09:30
strażacy z pierwszego zdjęcia są nieźli :)

Henryk 06.02.2019 22:31
Ciekawe zdjęcia, niektóre mało znane

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama