piątek, 24 lipca 2026 03:42
Reklama
Reklama
Reklama

Radny gminny, student, działacz, strażak ochotnik. Sport stawia na pierwszym miejscu

Jak coś trzeba, to wieczorem jestem znów dostępny. Teraz uciekam na siłownię spalić wczorajsze pączki - śmieje się bohater naszego materiału. Jan Pankala ma wiele pasji. Również sportowe. Sędziuje mecze piłki nożnej, biega, morsuje. Jak przekonuje 31-latek z Bierawy, chcieć to móc. I podpowiada, jak się przemóc i wstać zza biurka. Wszak aktywność fizyczna w dzisiejszych czasach może być lekiem na całe zło.
Radny gminny, student, działacz, strażak ochotnik. Sport stawia na pierwszym miejscu
Mecz w Szonowie z Adamem Wróblem (po lewej) i Janem Węgrzynem (po prawej) - 8 listopada 2020 r.

Autor: Fot. archiwum prywatne

Bierawianin od urodzenia. Wykształcenie średnie techniczne. Rozpoczyna 4. semestr na kierunku inżynieria zarządzania o specjalności procesy produkcji w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Pracuje w Grupie Azoty jako brakarz ds. emisji zanieczyszczeń. Obecnie kawaler, ale w sierpniu będzie się żenił. 

Radny gminny od 2018 r. Strażak OSP w Bierawie od 2006. Obecnie przewodniczący komisji rewizyjnej w jednostce. Ponadto działacz mniejszości niemieckiej w kole Bierawa i zarządzie gminnym, gdzie jest skarbnikiem. W ubiegłym roku na walnym zebraniu MN wybrany do sądu koleżeńskiego w Opolu.

Żyje sportem

Sędziuje w meczach piłki nożnej w klasie A i lidze okręgowej, w IV lidze jako asystent. Zanim sięgnął po sędziowski gwizdek, kopał piłkę w juniorach.

- Pierwszy mecz sędziowałem 16 września 2006 r. Było to spotkanie trampkarzy Ruchu Steblów i Naprzodu Długomiłowice - wspomina Jan Pankala.

W 2013 r. zaczął brać udział w biegach ulicznych. To go pochłonęło. Biega głównie latem. W wakacje dużo jeździ na rowerze.

- Najczęściej robię wypady do Raciborza lub okolic. W 2020 r. miałem możliwość podziwiać zawodowców na Górze św. Anny, gdzie też udałem się na rowerze - wspomina.

Morsować zaczął w tym sezonie, a dokładnie w listopadzie ubiegłego roku. Namówił go kolega, bo choć wcześniej myślał o kąpieli w lodowatej wodzie, to jednak nie potrafił się przemóc.

Poznać swój organizm

Już od dziecka sport zawsze był gdzieś w jego życiu. Po zajęciach w szkole lubił jeździć na rowerze; spędzał na nim kilka godzin. - Obecnie sport jest dla mnie czymś, dzięki czemu mogę oderwać się od szarej rzeczywistości, przestać myśleć o tym, co działo się w pracy, co dzieje się na świecie lub w najbliższym otoczeniu - mówi pan Jan. - Dzięki temu mogę skupić się na poznawaniu swojego organizmu, na ile jest on mocny, ile jeszcze granic mogę przekroczyć, poprawiając wyniki. Sport wnosi wiele do życia. Gdy żar leje się z nieba, to muszę przyznać, że biegać nie lubię, ale w upale uwielbiam jeździć na rowerze. Wtedy czuję się jak ryba w wodzie. 

Jak zachęciłby innych do wyjścia zza biurka czy wstania z kanapy i zmiany trybu życia? Zdaje sobie sprawę, że nie będzie oryginalny w tym, jeśli powie, iż każdy powinien najpierw zadać sobie pytanie, czy chce być zdrowy.

- Patrząc na siebie, według mojego doświadczenia, przez ostatnie lata, gdy uprawiam sport bardziej aktywnie, nie choruję na przykład na grypę. Fakt, że jakiś łagodny katar niekiedy złapię, ale nic więcej - podkreśla rozmówca.

Na początek spacery

W październiku przeszedł bezobjawowo COVID-19. W tym samym czasie niektórzy jego koledzy zmagali się z ciężkimi objawami zakażenia koronawirusem, czasem nie mogli nawet wstać z łóżka.

- Myślę, że dzięki temu, że organizm jest ciągle aktywny, lepiej znosi nawet złą pogodę - nie jest ona dla mnie wymówką od biegania czy jazdy rowerem. Uwielbiam aktywność biegową wieczorami. Jak ktoś chce się lepiej wysypiać, dla zdrowia powinien wieczorem potrenować lub pospacerować - wtedy sen będzie lepszy i wydajniejszy - mówi Jan Pankala. 

 Chęci już są. Od czego zatem zacząć swoją przygodę z aktywnością fizyczną? Zdaniem rozmówcy od motywacji i mobilizacji. 

- Z rozpoczęciem biegania czy jeżdżenia na rowerze jest jak w piosence: najtrudniejszy pierwszy krok. Jak go zrobimy, potem pójdzie już samo - śmieje się pan Jan. - Jeśli ktoś chce zacząć biegać, na początek polecam spacery, każdy z 10 tysiącami kroków. Następnie trucht. Kiedy nabierze się wprawy, można już biegać - choć na pewno nie od razu 10 km, tylko na spokojnie 1-2 km, aby się nie zrazić do treningu lub ruchu, bo o to bardzo łatwo - dodaje.

Przełamać barierę w głowie

Zwraca uwagę, jak ważne jest miarowe podnoszenie sobie poprzeczki. Żeby od razu nie rzucać się na duże dystanse.

- Na spokojnie, powoli zacząć od krótkich odcinków i codziennie dokładać trochę więcej, według swojego zapotrzebowania i możliwości - zaznacza rozmówca. Jemu też zdarza się skrócić zaplanowany dystans do przebiegnięcia, kiedy czuje, że organizm nie jest tego dnia w formie. - Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić. Nie zmuszać się do nadludzkiego wysiłku, ponieważ kolejnego dnia może zabraknąć mobilizacji i nastąpi zniechęcenie - zaleca Jan Pankala. 

Morsowanie narodowym sportem w czasach zamkniętych siłowni? Takie stwierdzenie jest na wyrost, lecz i nasz rozmówca dał się w to wkręcić. Wrażenia? Niesamowite.

- Pierwsze wejście do wody było szokiem, bo woda zimna, a ja wszedłem do niej szybciej, by jak najszybciej z niej wyjść - śmieje się pan Jan. - Musiałem przełamać barierę w głowie, powiedzieć sobie, że dam radę i wytrzymam. Gdy zanurzyłem się i uregulowałem oddech, woda, która wydawała się zimna, była już do zaakceptowania i było przyjemnie - dodaje. Nie chcąc przedobrzyć, za pierwszym razem wytrzymał pięć minut. Zauważył, że nogi, które bardzo mocno obciąża przy bieganiu i jeździe na rowerze, są lekkie i bardziej wypoczęte, szybciej się regenerują. Dzięki temu ostatnio może więcej trenować na bieżni lub rowerze stacjonarnym.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Jacek Treść komentarza: Dyskryminacja płciowa na koszt podatników. Czym baby są niby lepsze ? Aha w tworzeniu teatrzyku że są tak poszkodowane i biedne. A winę za ten stan rzeczy zwalają na facetów. Dlatego wolę facetów w obcisłych gaciach na rowerach. Data dodania komentarza: 24.07.2026, 00:16 Źródło komentarza: Do 4 tys. zł na kobiece inicjatywy. Spotkanie informacyjne dla pań z naszego powiatu Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: To ty sobie parchu wyobrażasz że co jesteś taki dowcipny ? To nie moja wina że ukończyłeś akademie w Kłodnicy lub Lesnicy. Jeśli masz ból d*py to kup sobie maść i ja posmaruj imbecylu. Data dodania komentarza: 24.07.2026, 00:08 Źródło komentarza: Ktoś zniszczył figurkę koziołka w Kłodnicy. „Drwal” stracił uszy Autor komentarza: Martyna Frankiewicz Treść komentarza: A skąd masz tego pięknego ogiera możesz napisać na prv proszę? Data dodania komentarza: 23.07.2026, 21:31 Źródło komentarza: 19-letni Piernat z Zakrzowa podbił Ströhen. Kolejny sukces Agnieszki Dąbrowskiej i jej konia Autor komentarza: Martyna Frankiewicz Treść komentarza: A skąd masz tego pięknego ogiera Data dodania komentarza: 23.07.2026, 21:28 Źródło komentarza: 19-letni Piernat z Zakrzowa podbił Ströhen. Kolejny sukces Agnieszki Dąbrowskiej i jej konia Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Nie wiem, jak często bywasz w kozielskim szpitalu, ja rzadko. Przedostatni raz to była ortopedia w roku 1995, a ostatni raz w zeszły poniedziałek na oddziale okulistyki, gdzie robiono mi operację. Za pierwszym razem było bardzo dobrze, a ostatnio PERFEKCYJNIE POD KAŻDYM WZGLĘDEM - przyjęcie, badania wstępne, obsługa, logistyka ruchu pacjentów, wysoka kultura osobista lekarki i całego zespołu, absolutny profesjonalizm lekarki i całego zespołu, sprawność działania całego zespołu, pełna informacja dla pacjenta po zakończonym leczeniu. Uważam, że za ten ewidentny paszkwil powinni cię znaleźć i solidnie przeczołgać prawnie. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:58 Źródło komentarza: W kozielskim szpitalu działa najlepiej oceniany oddział położniczy na Opolszczyźnie! Autor komentarza: Tadeo-69 Treść komentarza: Czy ktoś ma nad tym kontrolę, czy mamona tym procederem rządzi? Patrzę na to i mam gęsią skórkę! - nieszczęście wisi w powietrzu, a potem płacz i zgrzytanie zębami. Czy ktoś sprawdza/weryfikuje uczestników odnośnie posiadanie karty pływackiej i kto tym ludziom zakłada kapoki? - starszęj... pani, chyba zięć zakładał. Z tak założonym kapokiem to kąpiąc się w balii, mogłoby dojść do nieszczęścia. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:46 Źródło komentarza: Kajakami po Kanale Gliwickim. Sąsiedzka integracja na wodzie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna