Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 16:26
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Dzisiejsza mistrzyni olimpijska Justyna Święty-Ersetic swoją przygodę ze sportem rozpoczęła w… Komornie

Polska sztafeta mieszana 4x400 m w składzie: Karol Zalewski, Natalia Kaczmarek, Justyna Święty-Ersetic, Kajetan Duszyński wygrała dziś bieg finałowy i zdobyła złoty medal igrzysk olimpijskich w Tokio. "Biało-Czerwoni" pobiegli w czasie 3.09,87, bijąc swój własny rekord Europy z eliminacji. Jest to też rekord olimpijski. Mało kto wie że ta wybitna polska sportsmenka, bardzo istotny epizod w swojej lekkoatletycznej karierze łączy z Komornem w gminie Reńska Wieś.
  • Źródło: Sportowe Fakty WP
Dzisiejsza mistrzyni olimpijska Justyna Święty-Ersetic swoją przygodę ze sportem rozpoczęła w… Komornie
foto: strona MKDNiS

Autor: Justyna Święty-Ersetic

Sportowe Fakty Wirtualnej Polski cytują bardzo ciekawą wypowiedź naszej mistrzyni.

„Głowa, charakter - to były zawsze moje atuty. Pamiętam pierwsze zawody, w jakich wystartowałam. Początki gimnazjum. Komorno w województwie opolskim. Bieg przełajowy. Przyjechałam po wygraną, a tu piąte miejsce. Byłam wściekła. Trener Piotr Morka tłumaczył, że to bardzo dobre miejsce, bo dziewczyny, które mnie wyprzedziły, to zawodniczki, które trenowały od lat. A ja wtedy biegałam w soboty, raz w tygodniu, i pojechałam pierwszy raz na poważne zawody. Nic dziwnego, że zaraz po biegu ledwo trzymałam się na nogach i wylądowałam z głową w muszli.

Dziś wiem, że to był świetny wynik, ale wtedy? Wytłumacz dziecku, że piąte miejsce to świetny wynik. Pamiętam, że powiedziałam sobie wtedy, rozczarowana, że nigdy więcej nie chcę biegać. Trener Morka wypatrzył mnie niedługo wcześniej na zawodach szkolnych. Powiedział, że mam predyspozycje, i namówił na klasę o profilu sportowym.

O biegu w Komornie szybko zapomniałam, z roku na rok szło coraz lepiej, przywoziłam juniorskie medale, ale gdy szłam na AWF w Katowicach, przyjęto mnie warunkowo. "Nie rokujesz" - słyszałam. Musiałam udowodnić na hali, że nadaję się do biegania.

Zaczęły się profesjonalne treningi z trenerem Matusińskim. Nagle okazało się, że z biegu na bieg robię ogromne postępy, cały czas poprawiam swoje rekordy. Dużo było w tym zasługi poprzednich szkoleniowców. Na ich zajęciach wiele biegaliśmy, ale nie pracowaliśmy za bardzo nad siłą. Dopiero teraz zaczęliśmy to robić, przerzucać kilogramy, dokładać do sztangi. I okazało się, że jest z czego poprawiać” – wspomina pochodząca z Raciborza 28-letnia zawodniczka.  

Justyna Święty-Ersetic to również srebrna i brązowa medalistka mistrzostw świata w sztafecie 4 × 400 metrów. Jest ponadto mistrzynią Europy w biegu na 400 metrów i w sztafecie 4 × 400 metrów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna