Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 15:07
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

W półfinale zagrał z brązowym paraolimpijczykiem z Tokio. Brąz wciąż go cieszy, lecz chce więcej

Indywidualne Mistrzostwa Polski Niepełnosprawnych, jakie w dniach 17-19 września rozegrano w Gorzowie Wielkopolskim, miło wspominał będzie nasz tenisista stołowy 29-letni Adrian Kochoń. W sekcji seniorów trenuje i gra w klubie LZS ISMe Zakrzów. W Lubuskiem rywalizował w barwach STS Gmina Strzelce Opolskie, gdyż tylko ten klub w naszym województwie prowadzi sekcję osób niepełnosprawnych.
W półfinale zagrał z brązowym paraolimpijczykiem z Tokio. Brąz wciąż go cieszy, lecz chce więcej
Adrian Kochoń w meczu z Janem Kazienką

Autor: Fot. Anna Wójciak

W zawodach startowało około 150 zawodników z całej Polski. W klasie startowej Adriana Kochonia, najbardziej licznej, konkurowało 20 graczy.

Mając wysoki ranking, nasz tenisista dostał "jedynkę" w liczącej czterech zawodników grupie D.

Pierwszy mecz zakrzowianin grał w sobotę o 8:30. Przyznaje, że chyba nigdy tak wcześnie nie rozpoczynał równie poważnych zawodów. Mecz z Marcinem Federowiczem z IKS AWF Warszawa uważa za bardzo słaby. Bo choć wygrał 3:0 (do 9, 5 i 5), to - jak sam przyznaje - o stylu, w jakim to zrobił, chciałby zapomnieć. Wynik był lepszy niż gra. Ratował naszego zawodnika głównie serwis, z którym przeciwnik w ogóle nie dawał sobie rady.

Z kolegą z WZSN START Wrocław Janem Kazienką skrzyżował Kochoń rakietkę w drugim meczu. I tu poszło po jego myśli. Wynik 3:0 (do 5, 2 i 6) i styl, w jakim wygrał to starcie, poza satysfakcją, dawały nadzieję na podium.

- Przeciwnik "łykał" każdy serwis, jaki mu dałem. Moja gra była też dobra po jego serwisie. Ciężko się było wstrzelić w stół, ale ogólnie z tego meczu jestem zadowolony - podkreśla Adrian.

W trzecim meczu Adrian Kochoń zagrał z debiutantem na mistrzostwach Polski - Michałem Struzikiem z województwa małopolskiego. I tu ponownie zwycięstwo 3:0 (do 5, 4 i 3). Mecz bez historii - można określić potyczkę. W ćwierćfinale przyszło się zmierzyć naszemu tenisiście z Markiem Dubińskim z WZSN START Wrocław. Przy remisie 2:2 piątego seta udało się wygrać 11:7. Półfinał. Tam czekał już na zakrzowianina brązowy medalista z paraolimpiady w Tokio - Maksym Chudzicki z KS Bronowianka Kraków.

Wcześniej nasz zawodnik grał już z Maksymem co najmniej osiem razy. Ani razu jednak nie udało mu się zwyciężyć. Najbliżej pokonania trudnego rywala był podczas organizowanych pod koniec listopada 2020 r. III Grand Prix w Krakowie. Wówczas przegrał z tegorocznym paraolimpijczykiem 3:2, choć prowadził już 2:0.

Cały artykuł w 33. nr. Nowej Gazety Lokalnej, który ukaże się 28 września

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama