Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 15:28
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przedłużona kwarantanna skomplikowała im życie. Na system nie ma rady  

Pochodząca z Kędzierzyna-Koźla Małgorzata Cioch wraz z partnerem Arturem Brzozowskim przylecieli z Liverpoolu do Polski 30 listopada. Wedle zapewnień miała zostać na nich nałożona 10-dniowa kwarantanna. Okazało się, że w odosobnieniu będą musieli pozostać cztery dni dłużej. Z tego wynikły problemy, bo przybyli do kraju głównie z powodu choroby kobiety.
Przedłużona kwarantanna skomplikowała im życie. Na system nie ma rady  
Małgorzata Cioch i Artur Brzozowski

Autor: Zdj. archiwum prywatne

Z powodu przedłużonej kwarantanny pani Małgorzata i pan Artur nie mogli się zaszczepić przeciw COVID-19 w wyznaczonym na 10 grudnia terminie. Na domiar złego, przesunięciu musiały ulec terminy ważnych wizyt u lekarzy specjalistów, jakie miała wyznaczone pani Małgorzata. Skąd wynikają problemy?

Przepis, w myśl którego przybywających do Polski z krajów spoza Schengen obowiązuje 14-dniowa kwarantanna, wszedł w życie 1 grudnia i ma obowiązywać do 17 grudnia.

"Wcześniejsze zwolnienie z kwarantanny będzie możliwe w przypadku negatywnego wyniku testu PCR, który został wykonany po upływie 8 dni od dnia przekroczenia granicy. Kwarantanna nie dotyczy osób w pełni zaszczepionych, które posiadają unijne cyfrowe zaświadczenie COVID" - głosi komunikat Ministerstwa Zdrowia.

- Byliśmy przekonani, że załapiemy się na 10-dniową kwarantannę. Tym bardziej że w Wielkiej Brytanii przestano szczepić jednodawkową szczepionką Johnson & Johnson. Z umówionych szczepień nici - załamuje ręce Artur Brzozowski.

Co zawiniło?

W sanepidzie stwierdzono, że to straż graniczna nałożyła na parę dłuższą kwarantannę. Mieli ogromne trudności, żeby dodzwonić się do służby granicznej, ale się udało.

- Tam usłyszeliśmy, że oni tylko wpisują nas w system i to idzie dalej, czyli do sanepidu - mówi pan Artur. - To jest taka przepychanka między jedną a drugą stroną. Żadna strona nie może ustalić, co jest przyczyną naszych problemów - żali się, że nikt nie jest w stanie ściągnąć z niego i partnerki dodatkowego 4-dniowego balastu.

- Wszędzie wydzwanialiśmy. Powiem szczerze, że jak dowiedzieliśmy się, że mamy 14 dni kwarantanny, a nie 10, to już pierwszego dnia chwyciliśmy za słuchawkę, żeby spróbować to wyjaśnić - mówi Małgorzata Cioch.

Do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kędzierzynie-Koźlu nie byli w stanie się dodzwonić. Udała się za to sztuka skontaktowania się z głównym inspektoratem sanitarnym w Warszawie. Wypełnili formularz z prośbą o oddzwonienie. Po jakimś czasie odebrali połączenie ze stolicy.

Przekierowano ich do straży granicznej. Tam dowiedzieli się, że powodem kłopotów była opóźniona migracja danych. Mimo że para wylądowała w Polsce 30 listopada o godz. 22.30, dane miały zostać wysłane dopiero po godz. 24 - już 1 grudnia. Dlatego zostali objęci 14-dniową kwarantanną.

Kiedy oddzwoniono do nich z sanepidu w Kędzierzynie-Koźlu, usłyszeli, że w stacji nie są w stanie skrócić im kwarantanny, gdyż nałożyła ją na nich straż graniczna.

- Stwierdzono, że po ośmiu dniach możemy sobie zrobić testy PCR, które kosztują 240 zł od osoby - relacjonuje pan Artur. Nie ukrywa, że wydanie 500 zł na testy nie stanowiłoby problemu. W przypadku negatywnych wyników para mogłaby zapewnić sobie krótszą kwarantannę. Jednak na wynik i tak musieliby czekać. Gdyby był negatywny, kwarantanna mogłaby zostać ściągnięta z nich w ciągu 24 godzin. Wydając niemałą kwotę, zyskaliby zatem tylko jeden dzień.

Paragraf nadziei

- W straży granicznej powiedziano nam, że możemy się powołać na jeden z paragrafów rozporządzenia z 6 maja 2021 r. i sanepid powinien nam skrócić kwarantannę - dodaje pani Małgorzata.

Mowa o par. 3 ust. 7 rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Brzmi ono następująco: "Państwowy inspektor sanitarny właściwy ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu, w którym ma się odbyć obowiązkowa kwarantanna, o której mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 34 ust. 5 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, lub inny upoważniony przez Głównego Inspektora Sanitarnego państwowy inspektor sanitarny, w uzasadnionych przypadkach, decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku jej odbycia".

- Kiedy jednak wczoraj (9 grudnia - red.) przedstawiłam ten paragraf w sanepidzie w Koźlu, to pani była bardzo zdziwiona. Powiedziała, że pierwszy raz o nim słyszy i musi to sprawdzić. Najpierw jednak przekonywała nas, że sprawę trzeba załatwić przez straż  graniczną, bo to ona nam nałożyła 14-dniową kwarantannę. Odpowiedziałam, że już rozmawiałam ze służbą graniczną i skierowano mnie do sanepidu - mówi Małgorzata Cioch. - Z kozielskiego sanepidu oddzwoniono do nas i stwierdzono, że nic nie można z tym zrobić, oni nie są w stanie ściągnąć z nas tych czterech dodatkowych dni. Dodano, że możemy sobie zrobić testy za 240 zł od osoby - dodaje z żalem w głosie.

Para dociekała jeszcze w GIS w Warszawie, co jeśli sanepid w miejscu ich pobytu nie będzie mógł skrócić im kwarantanny.

- W takim przypadku - powiedziano nam - nic już nie będziemy mogli zrobić. Chyba że trafimy na osobę, która podejdzie do naszej sprawy po prostu po ludzku - mówi pani Małgorzata. - Skoro na lotnisku we Wrocławiu zostaliśmy poinformowani, nawet nam gratulowano, że mamy tylko 10 dni kwarantanny, bo dopiero za 1,5 godziny wchodzi w życie kwarantanna 14-dniowa, coś tu jest nie tak z naszymi urzędnikami - dodaje.

Mogliby zapłacić za testy, stać ich bowiem na taki wydatek. Mają jednak żal, że byłoby to - jak się wydaje - jedyne wyjście z sytuacji.

(...)

Cały artykuł w 44. nr. Nowej Gazety Lokalnej, który ukazał się 14 grudnia. Wydanie dostępne również w wersji elektronicznej - TU


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Biuro Porad Obywatelskich 18.12.2021 18:22
Rada dla portalu: sprawdźcie o kim piszecie „ckliwe” historie, ponieważ może się okazać, że piszecie o zwykłych kryminalistach i kompletnej patologii społecznej.

Talbot Sam 18.12.2021 18:06
Znam tego człowieka bardzo dobrze.Uciekał przed rozprawa w sądzie w Blackpool dlatego wyjechał do Polski. Ta kobieta to jego kochanka bo w Blackpool ma żonę. To zwykły przestępca który ma na sumieniu wiele oszustw finansowych, wyłudzanie zasiłków.

Renata B. 18.12.2021 17:59
Co za bzdury. Pan Artur powinien sie cieszyc ze jest na kwarantannie zamiast w areszcie. Z UK wyjechal w pospiechu poniewaz mial miec rozprawe za pobicie meza swojej partnerki. I trzeba rowniez dodac ze Pan Artur rowniez ma zone i zyje w zwiazku bigamicznym. W UK posluguje sie nazwiskiem Artur Bjork a medjach spolecznosciowych Artur Rosse. Przez wiekszosc czasu jaki spedzil w UK jego glownym zrodlem dochodu bylo wyludzanie zasilkow jako opiekun chorej siostry ktora mieszkala w tym czasie w Polsce. Na siostre rowniez dostal dom z urzedu miasta w ktorym mieszka jego zona i dziecko. Czy ktokolwiek weryfikuje informacje jakie tu umieszczacie? Jest znany w Blackpool gdzie mieszka oraz w Lancaster gdzie mieszkal wczesniej poniewaz okradl wiele osob.

Jan T. 17.12.2021 11:59
Niesamowita historia, dziwne ze Pani M. mino choroby nie jest zaszczepiona gdyż jest w grupie wysokiego ryzyka i tak samo partner Pani M. Nie wiem, komu chcialo sie pisac ten artykuł jak widac że nic sie tam kupy nie trzyma. Lewactwo wszedzie sie przedostanie.

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama