Przestajemy być potrzebni

  • 30.12.2019, 10:47
  • Andrzej Kopacki
Przestajemy być potrzebni Wizerunek postaci stworzonej przez sztuczną inteligencję
Nie są to już wyłącznie opowieści z gatunku science fiction, znane choćby z serii „Terminator”. Film dość radykalnie przedstawia zagrożenia, jakie niesie ze sobą obecny rozwój technologiczny oraz informatyczny. Mówi o maszynach, które rozpoczną wojnę z ludźmi i przejmą kontrolę nad światem. Zapewne sztuczna inteligencja (SI) na razie nie pozbawi nas życia, ale może pozbawić nas pracy szybciej, niż się to komukolwiek wydaje.

I nie chodzi tu tylko o montaż urządzeń, kierowanie pojazdami autonomicznymi (bezzałogowymi), wykonywanie skomplikowanych obliczeń i analiz itp. Wszak robotyzacja i informatyzacja w przemyśle postępuje nieprzerwanie od lat 70. XX wieku. Coraz więcej koncernów poszukujących oszczędności, większej wydajności, precyzji i niezawodności rezygnuje z człowieka na rzecz maszyny i trudno temu zaprzeczyć.

Międzynarodowa Federacja Robotyki szacuje, że liczba robotów przemysłowych pracujących na całym świecie wzrośnie w 2020 r. do 3 053 mln jednostek (z około 1 828 mln sztuk na koniec 2016 r.). Średnioroczna stopa wzrostu w latach 2018-2020 wyniosła aż 14 proc. Od 2016 r. największa liczba robotów przemysłowych działa w Chinach - w 2020 r. będzie to około 950 300 sztuk, czyli znacznie więcej niż w Europie – 611 700 sztuk. Technika poszła tak do przodu, że roboty oraz nowoczesne drukarki 3D mogą zastąpić ludzkie ręce i umysł w wielu gałęziach przemysłu. Czy za 10-15 lat gospodarka będzie do tego stopnia zautomatyzowana i zrobotyzowana, że ludzie masowo zaczną tracić pracę?

- Dawno temu w „Młodym Techniku” widziałem taki śmieszny obrazek, gdzie pan inżynier chwalił się dyrektorowi fabryki, że nowa maszyna, którą uruchomiono w zakładzie, potrafi zastąpić dziesięciu ślusarzy. Dyrektor zapytał, ile osób potrzeba do obsługi tej maszyny, na co uzyskał odpowiedź, że 20 specjalistów od programowania. Zatem jest coś na rzeczy, bo powoli z zakładów pracy zwalniani są ludzie wykonujący pewne czynności fizyczne. Zastępowani są przez dużo dokładniejsze roboty. Ale te maszyny trzeba oprogramować, trzeba umieć je obsłużyć, serwisować, a do tego wciąż potrzeba wielu osób. Więc na razie nie ma co wszczynać alarmu - uspokaja Adam Bugiel, kędzierzyńsko-kozielski informatyk i programista, specjalizujący się w obsłudze drukarek 3D.

Coraz sprytniejsze

W internecie pojawiła się ciekawa aplikacja, korzystająca z możliwości SI. Krótko mówiąc, wystarczy wpisać tekst, a sztuczna inteligencja go zobrazuje! Niedawno naukowcy opracowali SI, która potrafi zobaczyć człowieka przez ścianę i rejestrować jego ruchy. Ludzki umysł zaczyna przegrywać na wielu frontach. Arcymistrzowie toczący pojedynki szachowe z komputerem regularnie doznają porażek ze sztuczną inteligencją. Głównie dlatego, że potrafi ona bardzo szybko liczyć, a w każdym razie znacznie szybciej niż człowiek. SI posiada niesamowite moce obliczeniowe, nieosiągalne dla ludzkiego mózgu.

Wydawałoby się jednak, iż są zawody oraz dziedziny życia, w których człowieka nie sposób zastąpić, gdyż wymagają one wrażliwości, intuicji, sprytu, osobliwego stylu, właściwej interpretacji faktów, podejmowania logicznych decyzji i racjonalnych rozstrzygnięć przypisanych w naszym mniemaniu jedynie człowiekowi. Nic bardziej mylnego. O swoje posady zaczynają drżeć ekonomiści, artyści, dziennikarze, gdyż SI zaczyna za nich myśleć i tworzyć.

Znani prezenterzy telewizyjni to niejednokrotnie autorytety dla milionów widzów. Jednak w niedalekiej przyszłości mogą zostać zastąpieni przez SI. Już pod koniec zeszłego roku pierwszy wirtualny prezenter telewizyjny rozpoczął pracę w chińskiej telewizji informacyjnej. Poprowadził serwis w Xinhua News Agency, wywołując totalne zaskoczenie. Prowadzący program informacyjny może bez problemu posługiwać się językiem chińskim i angielskim. W zależności od języka, SI przyjmuje inną postać, wzorowaną na prawdziwych prezenterach telewizyjnych zatrudnionych w chińskiej stacji telewizyjnej. Warto przy tej okazji wspomnieć o technologii deepfake, polegającej na podmianie twarzy w filmach. W technologii tej tkwi ogromny potencjał, gdyż pozwala wskrzeszać zmarłych aktorów oraz tworzyć filmy z ludźmi, którzy nie istnieją. Sztuczna inteligencja nie wykazuje przy tym przemęczenia, nie choruje, nie żąda podwyżek i na ogół nie popełnia błędów. Człowiek przestaje być potrzebny.

Sztuczna inteligencja zaczyna już pisać nie tylko skomplikowane programy komputerowe. Maluje obrazy, co więcej - tworzy dzieła sztuki, które sprzedawane są za setki tysięcy dolarów W Christie’s, jednym z najbardziej prestiżowych domów aukcyjnych na świecie, wystawiono po raz pierwszy obraz stworzony przez sztuczną inteligencję. Sprzedano go za 435 tys. dolarów! „Dzieło” powstało dzięki SI opracowanej przez trzyosobowy zespół artystyczny o nazwie Obvious. Najpierw jednak stworzony przez paryski kolektyw algorytm zapoznawał się z malarstwem, mając do dyspozycji piętnaście tysięcy obrazów. Analizował płótna namalowane ludzką ręką od XIV do XX wieku.

To pierwszy krok w stronę sztuki tworzonej przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Tego typu eksperymenty prowadzone są od dawna, ale nigdy wcześniej żaden kolekcjoner dzieł sztuki nie zapłacił za ich wynik tak bajońskiej kwoty. Wspomniany obraz nie jest cenny ze względu na walory artystyczne, ale że stał się symbolem epokowych zmian, które zachodzą właśnie na naszych oczach. Najpierw SI ułatwiała artystom tworzenie muzyki, a teraz przyszła pora na dzieła wizualne.

Poeci do lamusa?

Czy SI wyeliminuje z rynku również poetów oraz mających wzięcie pisarzy? Tego również nie można wykluczyć. Tym bardziej że pisze już wiersze. Owszem, pierwsze próby ze sztuczną inteligencją (opartą np. na łańcuchach Markova) tworzącą wiersze wydają się dość nieporadne. Jednak ci, którzy zaprzęgli SI do pisania poezji nowoczesnej, mają z jednej strony ubaw po pachy, a z drugiej niekonwencjonalne efekty. Najprościej rzecz ujmując, łańcuch Markova to pewien matematyczny wzór, za pomocą którego można skutecznie modelować język naturalny, tworząc dość zabawne i niespotykane składnie językowe. Taki algorytm do pisania wierszy wykorzystuje m.in. informatyk Adam Bugiel, przyznając, że jest to ciekawy temat, bazujący jedynie na matematyce.

- Łańcuchy Markova to znane w środowisku informatycznym podejście do statystyk. Każdy tekst charakteryzuje się tym, że pewne słowa występują przeważnie po innych wyrazach. Przykładowo wykorzystując w roli tekstu bazowego „Pana Tadeusza” , jeszcze ze szkoły pamiętamy, że po wyrazie „Litwo” wystąpi zapewne „Ojczyzno moja”. I jeśli analizujemy treść, w której takowe zbitki słowne występują dość często, to i w tekście wynikowym, wygenerowanym przez sztuczną inteligencję, wygląda to tak, że pewne wyrazy lubią występować obok siebie. Więc na bazie tego można statystycznie wygenerować treść, która wygląda na tekst tego samego autora, choć brzmi zupełnie inaczej - tłumaczy Adam Bugiel.

Jego zdaniem jest to ciekawy temat do badań, ponieważ na podstawie częstotliwości występowania takich zbitek wyrazowych łatwo określić, kto jest autorem danego tekstu. Można „przemielić” całe dzieło i sprawdzić, czy częstotliwość występowania pewnych zwrotów we wszystkich jego rozdziałach jest podobna i czy styl pisania jest zbliżony do siebie. Właśnie dzięki temu mechanizmowi programy antyplagiatowe są w stanie rozpoznać pewne charakterystyczne cechy albo że autorem jednego z rozdziałów pracy naukowej była zupełnie inna osoba niż w przypadku całej reszty.

Źródłowa hybryda

- Bardzo ciekawie wychodzi karmienie takiego programu tekstami z literatury klasycznej, które łączymy z artykułami z Wikipedii. Na przykład stworzony przez sztuczną inteligencję fragment „Mongołowie uzyskali technologię budowy wahadłowców” wziął się z tego, że mieliśmy tekst o Mongołach, do którego dodaliśmy artykuł z Wikipedii na temat budowy wahadłowców. I tak powstają takie nieco egzotyczne konstrukcje - uśmiecha się Adam Bugiel. - Na bazie tego, co zapodamy SI, liczona jest statystyka, taka uśredniona baza, z której później losuje się pewne przedziwne konstrukcje gramatyczne.

Owszem, zdarzają się zdania, które są logiczne i sensowne, ale czasami trudno nawet człowiekowi o bujnej wyobraźni wpaść na niektóre sformułowania. Jak przy pomocy łańcuchów Markova stworzyć hybrydę Witkacego i amerykańskiego poety Bukowskiego? Oto przykład: „Pozdrawiają was bracia, którzy przetrwali krótkie cierpienia prowadzące do zmonopolizowania rynku telewizyjnego przez jedną stronę”.

Co SI potrafi uczynić z fragmentem „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, który w wersji oryginalnej brzmi: „Litwo, Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie”? Sprawdźmy. „Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak dziecko przestraszone we śnie”. Adam Bugiel tłumaczy, że prawdopodobnie w całym dziele Adama Mickiewicza po wyrazie „jak” równie często, a nawet częściej niż „zdrowie” występowało słowo „dziecko” i dlatego ono zostało wybrane przez sztuczną inteligencję.

- A skoro „dziecko”, to później automat wybiera to, co najczęściej występowało właśnie po tym wyrazie. Otóż bardzo często pojawiało się słowo „przestraszone”, stąd zbitka słów „dziecko przestraszone we śnie”, a całość jest efektem dalszego rozumowania dokonanego przez sztuczną inteligencję na zasadzie statystyki. Zatem nie mamy tu do czynienia z myśleniem, a bardziej z liczeniem, co przynosi dość interesujące efekty. Najbardziej sensowną rzeczą, którą można z tego stworzyć, jest jedynie tomik współczesnych wierszy - przekonuje kozielski informatyk, przytaczając inne perełki i „złote myśli” stworzone przez sztuczną inteligencję:

„Ano! ano! niech jeno pierwszy odgłos o buncie dojdzie uszu chanowych, wówczas mściwy gniew jego będzie podlegał polskiemu prawodawstwu”.

„Rozebrał się z ludźmi uśmiechniętymi, niepodejrzewającymi niczego”.

„Kamera porusza się więc niespokojnie, pokazując zakamarki hotelu, gdzie odbywają się zawody szybowcowe Igrzysk Lotniczych”.

Przyznają państwo, że nawet jak na możliwości ludzi tworzących poezję nowoczesną, wręcz osób wywodzących się z poetyckiego undergroundu, powyższe twory językowe potrafią nieco zaskakiwać.

Ludzie, których nie ma

W internecie można też znaleźć aplikacje, które tworzą obrazy milionów fikcyjnych postaci. W świecie realnym te widoczne na zdjęciach osoby oraz zwierzęta nie istnieją, ale w wirtualnym już tak. Oto przykładowe adresy tych stron: https://thispersondoesnotexist.com/ i http://thiscatdoesnotexist.com. Po każdorazowym odświeżeniu pojawia się inny obraz.

Sztuczna inteligencja zaczyna nas coraz bardziej szokować, przyznaje Adam Bugiel: - Pomyślmy o botach w sieci, z którymi jesteśmy w stanie rozmawiać. Chociażby o asystencie Google, z którym już dziś możemy się swobodnie porozumiewać i który całkiem rozsądnie potrafi odpowiadać na nasze pytania.

To też jest matematyka, tylko na nieco wyższym poziomie. Trochę inne podejście, często mocno statystyczne, ale połączone z pewną bazą wiedzy. Ów postęp jest obecny w wielu dziedzinach naszego życia i nie jest obcy nawet dzieciom, które zaczynają pisać gry komputerowe.

- Łatwo bowiem wykorzystać SI, aby postać chodząca po labiryncie sama potrafiła rozpoznać, którędy ma podążać. Jednak póki co sztuczna inteligencja pozbawiona jest sprytu oraz intuicji. Te zdolności sami musielibyśmy zaprogramować w przypadku SI. Być może w ten sposób ukręcimy bicz na samych siebie. Postęp jest bardzo zauważalny, ale na razie nie obawiałbym się ziszczenia wizji przedstawionej w „Terminatorze” - uspokaja Adam Bugiel

 

 

Andrzej Kopacki

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe