Zbiornik Racibórz Dolny zapełnia się już wodą!

  • 14.10.2020, 16:36
  • Źródło: Wody Polskie
Zbiornik Racibórz Dolny zapełnia się już wodą! foto: PGW Wody Polskie
- Podjąłem strategiczną decyzję dotyczącą ochrony przeciwpowodziowej Śląska i Opolszczyzny. Polder Racibórz Dolny rozpoczyna proces piętrzenia wody. Celem jest zwiększenie bezpieczeństwa na terenach położonych poniżej zbiornika, na których znajduje się m.in. szpital przeznaczony dla osób chorych na Covid-19 - czytamy na facebookowym profilu prezesa Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Przemysława Dacy.

Można się domyślić, że chodzi w tym przypadku o szpital w Kędzierzynie-Koźlu, który przeważnie ulega zalaniu podczas wysokich poziomów Odry.
W związku z przemieszczającym się przez obszar Polski niżem śródziemnomorskim, pojawiły się obfite opady deszczu, a w górach również śniegu. W związku z tym na rzekach pojawiły się wezbrania, lokalne również wystąpiły podtopienia. Centra Operacyjne Wód Polskich są w gotowości, a służby terenowe prowadzą monitoring i akcje zabezpieczające.

Dlatego też zbiornik przeciwpowodziowy Racibórz Dolny 14 października br. rozpoczął proces piętrzenia.

Budowę zbiornika przeciwpowodziowego Racibórz Dolny Wody Polskie ukończyły w tym roku. Polder swoim zasięgiem oddziaływania obejmuje tereny 3 województw. Ciekawe informacje na temat tej budowli hydrotechnicznej znajdują się na stronie PGW Wody Polskie. Poniżej fragment tego materiału.
 

Na czym polega dławienie fali powodziowej?

W zbiorniku, a dokładnie rzecz biorąc na budowli przelewowo-spustowej, znajdują się zasuwy oraz spusty denne. Tworzą one system, którym w automatyczny sposób możemy manewrować. Kiedy poziom wody podnosi się, zamykamy po kolei kolejne zasuwy – cała procedura jest określona w Instrukcji Gospodarowania Wodą. Po to, aby nie dopuścić do wypływu ze zbiornika większej ilości wody niż chcemy. Tak manewrujemy zasuwami i zamykamy je w takiej kolejności, aby uzyskać przepływ wody, który będzie bezpieczny. Jesteśmy w dobrej sytuacji, bo dokładnie zmierzyliśmy falę powodziową  z 1997 roku: wiemy, kiedy się zaczęła, ile trwała, jaką miała objętość i kiedy zaczęła się cofać. Dławienie fali to czysta matematyka: załóżmy, że fala powodziowa zaczyna się obniżać do 900 m3/s. My nadal możemy odprowadzać 1210 m3/s. Dzięki temu, że ok. 310 m3/s więcej wody odpływa niż przypływa – następuje powolne opróżnianie zbiornika.

Co się dzieje z opróżnianą wodą?

Spada do takiego poziomu, jak przed powodzią, czyli wraca do koryta rzecznego. Czasza zbiornika jest wyposażona w system rowów odwadniających, które umożliwiają odprowadzenie wody do koryta nawet z zastoisk, które mogłyby się wytworzyć poza głównym korytem.

Obecnie czasza zbiornika może przyjąć 185 mln m3 wody, ale ma zostać pogłębiona do 300 mln m3. Jak długo pogłębianie może potrwać?

Około 10 lat. W czaszy zbiornika znajdują się olbrzymie pokłady bardzo dobrej jakości żwiru – szacuje się, że może to być nawet 100 mln m3 kruszywa. Biorąc pod uwagę cenę żwiru – w czaszy zbiornika są miliardy złotych do wydobycia. Obecnie pracuje tam kilka firm, które go wydobywają, jednocześnie pogłębiając czaszę zbiornika i zwiększając również jego tzw. rezerwę powodziową – czyli ilość wody, którą zbiornik może przyjąć i zatrzymać. Chcielibyśmy, aby wydobycie żwiru zakończyło się jeszcze w momencie, gdy zbiornik jest zbiornikiem suchym, bo w przyszłości planujemy przekształcić go w zbiornik mokry, który nie tylko będzie chronił przed powodzią, ale również gromadził wodę na czas suszy.

W czołowej zaporze zbiornika znajduje się budowla przelewowo-spustowa, którą projektanci nazywają jego „sercem”. Skąd takie porównanie?

Budowla przelewowo-spustowa to najważniejsza część zbiornika, właśnie ona decyduje o regulacji wielkości odpływu wody ze zbiornika. Podobnie jak serce w ludzkim organizmie – steruje wieloma procesami. Umiejscowiona w zaporze czołowej tak, jak zastawki w sercu steruje przepływem. Komory zaś stanowi czasza zbiornika. W czasie kiedy nie ma przypływu, właśnie ta część zbiornika dba o to, aby woda mogła swobodnie płynąć swobodnie korytem rzecznym, natomiast w momencie kiedy zwiększa się przepływ wody, w odpowiedni sposób steruje jej odpływem. Budowla została tak skonstruowana, że pozwala również na  przepuszczanie jednostek żeglugowych. Dzięki budowli przelewowo-spustowej będzie też możliwość zwiększenia przepływu w wody w Odrze miejskiej, gdyby zaistniała taka potrzeba. Od pracy tej budowli zależy skuteczne złapanie fali powodziowej. Bo nie chodzi tylko o to, żeby wodę złapać, ważne jest, by zrobić to w odpowiednim momencie i w sposób racjonalny.

Wokół zbiornika znajdują się również dwie pompownie Lubomia i Buków. Jakie jest ich zadanie?

Pompownie znajdują się przy bocznej prawej zaporze zbiornika. Są tam obecne cieki wodne, które doprowadzają wodę do Odry. W momencie, kiedy poziom wody w Odrze zacznie się podnosić, nie byłoby możliwości odprowadzenia wody grawitacyjnie, więc ta cofnęłaby się i spowodowała lokalne podtopienia. Ale właśnie wtedy do akcji wkroczą pompownie: włączy się je po to, by w sztuczny sposób podnieść poziom wody i wrzucić ją do głównego zbiornika. Pompownie nie pracują non stop – uruchamia się je tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Jednak dzięki temu, że je wybudowano, mieszkańcy terenów przylegających do zbiornika są dodatkowo chronieni.

Z informacji źródłowych wynika, że założenia dotyczące powstania zbiornika w Raciborzu sięgają początków XX w. Mieszkańcy musieli więc trochę na niego poczekać. Co było tego powodem?

Rzeczywiście, budowę zbiornika planowano już ponad 100 lat temu, po przejściu powodzi w 1880 roku. Pierwsze plany powstały w latach 60. XX wieku, ale nie doczekały się realizacji z uwagi na wielkie koszty takiej inwestycji. Dopiero po Powodzi Tysiąclecia w 1997 r. wrócono do tematu. Pierwsze projekty polderu powstały już w 2004 roku, ale był problem z wywłaszczeniem gruntów. Wejście w życie w 2010 roku specustawy przeciwpowodziowej ułatwiło proces przygotowania inwestycji. Racibórz został włączony do Projektu Ochrony Przeciwpowodziowej w Dorzeczu Odry i stał się flagową inwestycją tego projektu. Środki na jego budowę udało się pozyskać z wielu źródeł, między innymi z Banku Światowego, Banku Rozwoju Rady Europy, Unii Europejskiej czy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Skoro mowa o mieszkańcach – wybudowanie zbiornika w tym miejscu wymagało przesiedlenia ponad 700 osób. To musiało wzbudzić wiele emocji...

Takie sytuacje zawsze są trudne, bo trzeba pogodzić interesy wielu stron. Konsultacje społeczne trwały bardzo długo. Przedstawiciele samorządu rozumieli, jak ważne jest wybudowanie zbiornika właśnie w tym miejscu: od niego przecież zależy bezpieczeństwo nie tylko Raciborza, ale też Kędzierzyna Koźla, Opola i Wrocławia. W końcu mieszkańcy zgodzili się na wywłaszczenie i przeniesienie – tak powstała nowa miejscowość Nieboczowy, która została wybudowana od samego początku, na terenach, gdzie niegdyś były pola. Wieś ma nowoczesną infrastrukturę – boiska, parki, kościół. Przeniesiono nawet cmentarz! Mieszkańcy sami mogli decydować o tym, gdzie zostaną przeniesieni, w jaki sposób będą wyglądać ich domy i wybudowane dla nich osiedle. I choć pomysł na początku wydawał się karkołomny, udało się go zrealizować. Dziś do nowej wsi Nieboczowy (jej budowa rozpoczęła się w 2014 r. , a zakończyła w 2019 roku) przyjeżdżają zagraniczne delegacje, aby na własne oczy przekonać się, jak pogodzić interesy państwowe, a jednocześnie zachować lokalne „małe ojczyzny”, nawet jeśli trzeba  je przenieść w inne miejsce.

Wspomniał Pan o planowanym przekształceniu zbiornika w Raciborzu z suchego w mokry. Na ile realne są to plany?

Prognozy klimatyczne nie pozostawiają złudzeń: gwałtowne opady powodujące powodzie będą się przeplatać z długimi okresami suszy. Dlatego zjawiska te trzeba rozpatrywać razem – musimy łapać wodę, kiedy spada i oddawać ją w momencie, gdy zaczyna jej brakować. Jedynym wyjściem jest gromadzenie wody w zbiornikach retencyjnych, a zbiornik w Raciborzu będzie się świetnie do tego nadawał. Po pierwsze: możemy zgromadzić w nim wodę i zasilać nią Odrę w okresie suszy. Wpłynęłoby to pozytywnie nie tylko na rolnictwo, ale również i na gospodarkę, bo Racibórz jako zbiornik akumulacyjny poprawiłby żeglowność rzeki (obecnie niski poziom wody często utrudnia żeglugę). Po drugie: zgromadzona w zbiorniku woda mogłaby być wykorzystywana do celów energetycznych (elektrownia wodna). Do tego wszystkiego potrzeba jednak czasu. Przez najbliższe pięć lat i tak nie możemy zająć się przekształcaniem zbiornika, gdyż, obowiązuje nas tzw. okres trwałości projektu, kiedy nie wolno przeprowadzać żadnych zmian. Do tego, żeby ze zbiornika suchego zrobić mokry, potrzeba sporo pracy. Musimy m.in. zrobić śluzę, bo w planach jest wykonanie Drogi Wodnej Odra-Dunaj, wzmocnić ubezpieczenia skarp odwodnych wokół zbiornika, wykonać przepławki dla ryb, itp. Przekształcenie zbiornika to skomplikowany proces, który może potrwać nawet ok. 10 lat.

Przeciwnicy tej inwestycji twierdzą, że przekształcenie Raciborza ze zbiornika suchego w mokry zmniejszy jego zdolności przeciwpowodziowe. Pojawiają się też zarzuty, że podczas budowy zbiornika zmieniono bieg Odry.

Zmiana biegu Odry dotyczyła odcinka zaledwie kilkuset metrów i była to zmiana minimalna, która w żaden sposób nie zakłóciła życia biologicznego w rzece i wokół niej. Kiedy Racibórz stanie się już zbiornikiem mokrym, poprzez przyjęcie właściwego Normalnego Poziomu Piętrzenia (NPP), zachowamy jego zdolności retencji przeciwpowodziowej. Jednocześnie zyskamy możliwości łagodzenia skutków ewentualnej suszy hydrologicznej, co jest również bardzo potrzebne.

 

Źródło: Wody Polskie

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Ciulik ze stolycy
Ciulik ze stolycy 16.10.2020, 08:26
" Podjąłem strategiczną decyzję dotyczącą ochrony przeciwpowodziowej Śląska i Opolszczyzny". To Opolszczyzna nie leży na Śląsku? Gratuluję "wiedzy", dla warszawki wszystko to, co leży poza przedmieściami Katowic Śląskiem już nie jest. Taka drużyna o nazwie Śląsk Wrocław pewnie pochodzi z jakiejś Wrocławszczyzny, no bo przecież nie że Śląska.

Pozostałe