Poezja to mówiące malarstwo, a malarstwo - milcząca poezja

  • 18.02.2021, 20:06 (aktualizacja 18.02.2021, 20:23)
  • Andrzej Kopacki
Poezja to mówiące malarstwo, a malarstwo - milcząca poezja Anna Marszewska z debiutanckim tomikiem poezji pt. „Pod połową nieba”
Od kiedy sięga świadomą pamięcią, zawsze uwielbiała opowieści tak prozą, jak i wierszem. W trzeciej klasie szkoły podstawowej dostała od rodziców pamiętnik. Wędrował z rąk do rąk, a kiedy wrócił, poczuła się zawiedziona, znudzona. Większość wpisów stanowiła sentencja: „Na górze róże, na dole (...)”. To wówczas obiecała sobie, że będzie tworzyła własne aforyzmy. Z Anną Marszewską, poetką z Kędzierzyna-Koźla, rozmawiamy o życiowej pasji i o tym, że każdy moment jest najlepszy, by zacząć pisać wiersze.

- Kiedy i jak zaczęła się pani przygoda z poezją?

 - Od  kiedy sięgam świadomą pamięcią, zawsze uwielbiałam opowieści tak prozą, jak i wierszem. Chciwie słuchałam. W miarę doskonalenia techniki czytania pochłaniałam samodzielnie.

W trzeciej klasie szkoły podstawowej dostałam od rodziców pamiętnik. Wędrował z rąk do rąk, a kiedy wrócił, poczułam się zawiedziona, znudzona. Większość wpisów stanowiła sentencja: „Na górze róże, na dole (...)”. To wówczas obiecałam sobie, że będę tworzyła własne aforyzmy.

Można nieco humorystycznie powiedzieć, iż przygodę z poezją zapoczątkowało znudzenie zawiedzionej dziewczynki. Początki zabawy słowem, a właściwie jej owoce wędrowały do szuflady wiśniowego biurka, stojącego w pokoju. Luźne zapiski pełniły na ogół rolę zakładek do książek. „Szufladową kawiarenkę” odwiedzałam z różną częstotliwością w różnych okresach życia.

W pierwszej klasie liceum ogólnokształcącego, zafascynowana opowiadaniem „Pożegnanie z Marią” Tadeusza Borowskiego, wzięłam udział w konkursie czytelniczym organizowanym przez Urząd Wojewódzki w Opolu - Kuratorium Okręgu Szkolnego, gdzie otrzymałam wyróżnienie w kategorii proza. Późniejszy okres, związany z edukacją i założeniem rodziny, nie obdarowywał czasem na intensywne spotkania z piórem. Jednak wiersze wciąż powstawały. Decyzja o ich zebraniu i usystematyzowaniu narodziła się w roku 2014, a znalazła swój finał w 2016.

 - Czy ktoś z pani bliskich również pisał wiersze?

 - Nic mi o tym nie wiadomo. Natomiast moja Babcia była niewyczerpalną skarbnicą przecudnych przyśpiewek ludowych. Wiele z nich było najprawdopodobniej Jej autorstwa. Bardzo żałuję, że nie spisałam ich, nie utrwaliłam. Zatarły się w pamięci. Dziś nie potrafię ich odtworzyć. Pobrzmiewają jedynie strzępami melodii.

 - Czemu akurat poezja, a nie na przykład muzyka czy malarstwo?

 - Matka natura posiada własne plany. Objawia je zgodnie ze swoją wolą czy kaprysem. Zatem Babcię obdarowała wrażliwością muzyczną, Mamę - niezwykłym talentem manualnym, siostrę - wyobraźnią plastyczną. Mnie zaś pozwoliła czerpać radość z zabawy słowami. Dlaczego? Tego nie wyjaśniła. Cóż... myślę jednak, że to sprawiedliwy podział. Wzajemnie się dopełniający.

Dlatego muzyka, malarstwo, literatura, sztuka filmowa, teatralna i wszelkie rękodzieło zachwyca mnie jednakowo intensywnie. To rodzinne wiano pielęgnuję z wielką tkliwością. Simonides z Keos twierdzi: „Poezja to mówiące malarstwo, a malarstwo - milcząca poezja”.  Analogiczny związek istnieje między każdą dziedziną sztuki. Jestem o tym głęboko przekonana.

 - Skąd czerpie pani natchnienie, pisząc wiersze? Jaka tematyka jest w nich wiodąca?

 - Klucze do powstania wierszy bywają najróżniejsze. Czasem zaskakujące dla mnie samej. Może to być migawka obrazu zza okna, kadr filmu, przeczytana książka, usłyszana piosenka. Jakiś szczegół twarzy, sylwetki, kolor włosów. Zasłyszane słowo. Fragment myśli z wczoraj, z dziś, z jutra. Zapamiętany sen. Przedmiot ze swoją historią. Czyjeś smutki i radości. Wreszcie własny świat uczuć w postrzeganiu siebie. Najogólniej mówiąc, inspiruje mnie suma doświadczeń swoich i innych. Mimo iż każdy z nas jest odrębny, swoisty, niepowtarzalny, to jednak świat emocji jest wartością uniwersalną. Skuteczną inspiracją bywa również dynamika natury, jej koloryt, dźwięki, zapachy, interakcje. Wciąż tak wiele mnie zachwyca, mimo pozornej powtarzalności. Bo przecież...

Nic dwa razy się nie zdarza/ I dlatego z tej przyczyny/ Zrodziliśmy się bez wprawy/ I pomrzemy bez rutyny

- prostotą poetyckiej mądrości pisała Wisława Szymborska.

 - Ile ich już pani napisała?

 - Najszczerzej mówiąc… nie wiem. Nie numeruję ich. Myślę, że około 500-600. Sporo wierszy, tych pisanych dawniej, pochłonęła awaria oprogramowania komputera, krótko po tym, jak odnalezione zapiski przeniosłam w wirtualny brulion.

 - Najważniejszy wiersz w pani życiu. Taki najbliższy sercu.

 - Jest ich kilka, z różnych okresów życia, jednak „Zakwitłe ptakami” jest mi najbliższy. Poświęciłam go osobie wyjątkowej, najważniejszej, dzięki której jestem, w najszerszym tego słowa znaczeniu... Mamie. Pozwolę sobie go przytoczyć.

 „Zakwitłe ptakami”

 Pierwsza umarła pamięć słów – prostych, codziennych.

– Narodziła zdziwienie zamkniętych szuflad inspiracji,

maskowane żartem dziwosłów.

Drugi umarł czas, gubiąc się w koronkach zdarzeń.

Wskazówki zegarów przylgnęły do ziemi.

– Narodził się strach jaki czują ptaki bez gwiazd.

Wkrótce odeszła pamięć miejsc. Mapy powrotów,

ślad ścieżek wydeptanych w księdze przeszłości.

– Narodził dławiący ciężar wycofania.

Zginęła pamięć twarzy, syconych czułością rąk.

Teraz rozmytych nierozpoznaniem.

– Narodziła agresję karmioną obcością.

W końcu skonał dotyk... osiadł w bezdechu ciała.

– Narodził stupor. Otępieniem zamykając bliskość

w niepojętym gwarze smugi splątania.

Umierałam ostatnia, między kroplami bezradnego czasu,

wpatrzona w nagi błękit oczu rozwartych odchodzeniem.

Milkłam drżeniem palców. Ciszą dłoni w dłoni.

Zrodziła się pewność...

Miłość nie odchodzi... trwa drzewem zakwitłym ptakami.

- Czy ta twórczość ujrzała wcześniej światło dzienne, np. w postaci wydania tomiku poetyckiego bądź przy okazji publicznej prezentacji, a może pisze pani wyłącznie do szuflady?

 - Wciąż piszę do szuflady. Chowam w niej lirykę osobistą, tylko moją, pisaną z myślą o sobie. Dzielę wiersze na dwie grupy: dla mnie i dla wszystkich. Te pierwsze są swego rodzaju wentylem bezpieczeństwa. Powstają w wyniku wewnętrznego napięcia, potrzeby upuszczenia nadmiaru emocji. I dobrze im w szufladzie. Bezpiecznie.

Z drugich dwa lata temu, dzięki wsparciu Wydziału Promocji Urzędu Miasta oraz Starostwa Powiatowego w Kędzierzynie-Koźlu, powstał debiutancki tomik poezji „Pod połową nieba”, z piękną grafiką Grzegorza Fuławki. Po raz pierwszy zaprezentowałam go na wieczorku poetyckim w oddziale MBP „Studnia”, zorganizowanym z inicjatywy pani Izabeli Migocz - dyrektorki Miejskiej Biblioteki Publicznej. Osobą współprowadzącą wydarzenie była Barbara Saczko-Bomba.

Na zaproszenie redaktora naczelnego Wydawnictwa ASTRUM współtworzyłam Antologię Pisarzy Współczesnych w cyklach: Modlitwy. Edycja 7, Wiersze Sercem Pisane. Edycja 14, Miłość niejedno ma imię. Edycja 4. Dzięki współpracy z koszalińskim Wydawnictwem KryWaj oraz Wydawnictwem EDU-ART powstały kolejne dwie antologie: „Przemijanie” i „Rozkołysanie”, gdzie również zamieszczono kilkanaście moich utworów. W najbliższym czasie ukaże się poetycka praca zbiorowa pod patronatem Roberta Tondery –  aktora filmowego, dubbingowego i teatralnego, pracującego w teatrze Rampa na warszawskim Targówku, a także poety, animatora kultury, twórcy poetyckiego cyklu „Czwartkowe Ogrody. Czytam Wasze Wiersze”. Antologia Ogrodowych Czytań premierę mieć będzie 27 lutego, na terenie Pałacu w Jabłonnie. Czuję wielką satysfakcję z udziału w tym projekcie. Utwory do niego wybierano z ogromnej ilości wierszy twórców z całej Polski.

Ponadto poezja i proza mojego autorstwa publikowana jest w miesięczniku literacko-artystycznym "BEZKRES", w kwartalniku artystyczno-literackim "Ypsilon" oraz w „Roczniku Dobrzyńskim” Dobrzyńskiego Towarzystwa Naukowego pod red. prof. Mirosława Krajewskiego.

Gościłam także w godzinnej audycji Radia Ty i Ja „Krakowski wieczór”, poświęconej tylko moim wierszom. Publikuję na forach poetyckich, otrzymując nagrody i wyróżnienia. Jednym z ostatnich jest tytuł „Autor Roku 2020”. Ogromną radość sprawia mi pisanie recenzji. Najciekawiej wspominam możliwość poznania poezji Beaty Poczwardowskiej (Marii Ćmy) - tomiki „Spotkania” - poetki toruńskiej o wyjątkowej wrażliwości i nadzwyczajnym talencie literackim, Sławomira Ciesielskiego - opowiadania „Klasztorna 20” - poety, prozaika, animatora kultury ziemi dobrzyńskiej oraz Piotra Wieczorka, mistrza miniatur - tomik „Nie-Myśl!” - poety, twórcy wielu projektów kulturalnych, przewodniczącego Kępińskiego Koła Literatów.

 - Kiedy jest najlepszy moment, aby zacząć pisać? Czy teraz, z perspektywy czasu, miałaby pani jakieś sugestie w tym względzie?

 - Czas nie ma znaczenia. Każdy moment jest najlepszy. Trzeba go jedynie dostrzec, poczuć, uchwycić. Jest w nas. Czeka na dojrzałość. I tylko od nas zależy, kiedy odważymy się otworzyć. 

 - Czy zamierza pani kontynuować tę życiową pasję?

 - Wciąż sprawia mi wiele radości. Nie widzę powodu, by z niej rezygnować. Obecnie przygotowuję dwa tomiki: poezji i cyklu opowiadań. Jeśli uda mi się zgromadzić środki, na pewno doczekają wydania.

 - Co doradziłaby pani początkującym poetom?

 - Nie nazywam siebie poetką. Znacznie bardziej identyfikuję się z urządzeniem zwanym „sejsmograf”. Rejestruję bowiem emocje, gromadzę, nadając im osobisty wymiar. A kiedy mnie wypełnią, wylewam na wirtualną kartkę, tworząc swoisty wykres. Trudno mi zatem udzielić merytorycznej odpowiedzi i sprecyzować rady. Jednak z całym przekonaniem zachęcam...

Każdą wolną chwilę poświęcajcie czytaniu różnorodnej literatury. Poznawajcie ścieżki myśli i sposoby ich wyrażania. Zaprzyjaźnijcie się z wieloma dziedzinami życia kultury. Opanujcie umiejętność samopoznania. Czytajcie siebie i wszystko, co wokół. Indywidualnością postrzegania i rozumienia stwórzcie własny alfabet. To jedyny sposób, by odnaleźć swoją ścieżkę. A gdy już na niej staniecie... po prostu piszcie. Po naturalnym etapie szuflady, bez lęku przed krytyką, publikujcie. Pozwólcie czytać się innym. Utwory uwięzione w zaduchu szuflad tak naprawdę nie istnieją. Co zadzieje się dalej, pokaże czas. W tym wypadku ma on znaczenie. I najważniejsze: czerpcie radość z własnej twórczości.

Rozmawiał Andrzej KOPACKI

 

Andrzej Kopacki

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe