4-letniej Lence nie zostało dużo czasu. Na uratowanie jej życia potrzebna jest ogromna kwota

  • 28.11.2021, 17:56
  • art
4-letniej Lence nie zostało dużo czasu. Na uratowanie jej życia potrzebna…
Lenka Bałuszyńska mieszka w Nowej Rudzie ale w walce z ciężka chorobą wspierają ją bliscy z Kędzierzyna-Koźla, którzy poprosili o nagłośnieni akcji pomocy.

- Dzień dobry, piszę do Państwa ponieważ dziewczynka z bliskiego mi otoczenia zachorowała bardzo poważnie na nowotwór pnia mózgu, ma 4 latka, lekarze dają jej 1,5 miesiąca życia – powiadomiła nas Pani Anna.

Pieniążki na leczenie Lenki zbierane są na Siepomaga. Osoby, które chciałyby pomóc mogą to zrobić klikając TUTAJ.

Poniżej przeczytacie apel rodziców dziewczynki.

"Tego bólu nie umiemy unieść! Kilka miesięcy temu byliśmy zwyczajną kochającą się rodziną. W tej chwili drżymy ze strachu, trzymając na rękach dziecko, które umiera. Wyrok śmierci – guz pnia mózgu. Nikt nie jest gotowy na taką informację, zwłaszcza kiedy chodzi o 4-letnie dziecko! Leczenie, które zaproponowano nam w Polsce może jedynie osłabić Lenkę, ale na pewno jej nie wyleczy. Mamy jeszcze jedną szansę, która kosztuje miliony! Nie znamy jeszcze ceny za uratowanie życia naszej córeczki, wiemy jednak, że będzie ogromna!

Jesteśmy załamani, bo w jednej chwili straciliśmy wszystko. Siedzimy przy łóżku naszej córeczki, patrzymy, co guz robi z jej życiem, i nie możemy pohamować łez. Każde z nas, wzięłoby to cierpienie na siebie, ale nikt nie dał nam takiego wyboru. Lenusia słabnie, ciężej oddycha, nie mów, ma coraz większe problemy z przełykaniem.

Wszystko zaczęło się niewinnie, nagle… Lenka mrużyła oczko podczas patrzenia, zaczynała coraz częściej się potykać. Trafiliśmy do szpitala na CITO. Wynik pierwszego tomografu był ciosem prosto w serce – guz pnia mózgu ETMR (WHO G4), w najcięższym stadium rozwoju, nieoperacyjny…

Nie wiedzieliśmy, czy płakać, czy tulić nasze dziecko, tak, jakby miało to coś zmienić, ochronić ją przed wyrokiem, który właśnie zapadł. Z Wrocławia zostaliśmy przetransportowani do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie lekarze odebrali nam resztki nadziei. Jedyne co w tej chwili mogą nam zaproponować to leczenie chemioterapią, która nie ocali życia Lenusi, a jedynie ją osłabi. Nie zdecydowaliśmy się na ten krok, spakowaliśmy jej rzeczy i zabraliśmy naszą umierającą córeczkę do domu.

Wiedzieliśmy, że nikt już w Polsce nie jest w stanie nam pomóc.

Obecnie jesteśmy w trakcie konsultacji u Dr Abdelbaki ze szpitala w St Louis w USA oraz będziemy konsultować się ze szpitalem w Bonn. Po wstępnych rozmowach z Dr Abdelbaki i jego zainteresowaniu przypadkiem Lenusi jest nadzieja na podjęcie leczenia!

Już teraz wiemy, że potrzebne będą ogromne pieniądze, żeby wygrać z tak potwornym przeciwnikiem! Nie znamy jeszcze ostatecznej kwoty, ale musimy już zacząć zbieranie pieniędzy.

Będziemy wdzięczni za każde udostępnienie, za każdą pomoc, za każde słowo otuchy! Wierzymy, że nie wszystko jeszcze stracone, że nasza kochana córeczka może dalej żyć. Błagamy Was o pomoc i ratunek dla Lenusi, która kilka tygodni temu cieszyła się życiem, a teraz czeka na granicy życia i śmierci."

Rodzice

art

Zdjęcia (2)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Polak
Polak 29.11.2021, 08:16
Na chore dzieci to panstwo kasy nie ma zeby pomóc, a rodzic każą chore itd. masakra, az nerwy biora na to wszystko.

Pozostałe