niedziela, 9 sierpnia 2026 05:03
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama

Noemi Black zaczynała w Kędzierzynie-Koźlu, dziś gra w klubach na całym świecie

Noemi Black, a właściwie Samanta Naskręt z Kłodnicy, to didżejka grająca i tworząca muzykę techno. Pierwsze kroki stawiała w rodzinnym mieście, m.in. w klubie Awangarda. W 2014 roku wyjechała z Polski, aby rozwijać pasję i karierę. Obecnie mieszka na Majorce i grywa w klubach na całym świecie.
Noemi Black zaczynała w Kędzierzynie-Koźlu, dziś gra w klubach na całym świecie
Noemi Black, a właściwie Samanta Naskręt z Kłodnicy, to didżejka grająca i tworząca muzykę techno.

Autor: Archwium prywatne

Didżejka obecnie mieszka na Majorce

 

- Dlaczego zdecydowałaś się opuścić rodzinne miasto i kraj?

- Zaraz po ukończeniu studiów postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i podążyć za głosem serca. Oczywistym wyborem były Niemcy. Mimo braku znajomości języka i braku kontaktów zaryzykowałam i wyjechałam do kraju, w którym techno grane jest w niemalże każdym mieście.

- Jak zaczęłaś tam grać? Wysyłałaś wcześniej jakieś sety?

- Od marca 2013 roku regularnie nagrywałam podcast do Digitally Imported Radio z Nowego Jorku i jeszcze do kilku mniejszych stacji radiowych. Wydaje mi się, że właśnie to było moją przepustką do klubów w Niemczech. Pierwszym klubem w RFN, gdzie  zagrałam, był Underground Club w Hanower, później Schwarzer Adler w Tannheim i Club Douala w Ravensburgu, w mieście, w którym mieszkałam przez kolejnych osiem lat. Te kilka występów otworzyło mi drzwi w sąsiednich krajach. Od tego czasu można było mnie również usłyszeć w Szwajcarii, Austrii i Francji.

- Czy w Niemczech, gdzie techno jest niezwykle popularne, ludzie bawią się inaczej?

- W Niemczech techno jest bardzo popularne, a ludzie kochają ten gatunek muzyki. Imprezy w klubach zaczynają się znacznie później niż w Polsce i trwają godzinami. Natomiast w okresie letnim festiwale odbywają się w niemalże każdym mieście. Jednym słowem, jest w czym wybierać. Natomiast to, co przykuło moją uwagę, był taniec. Gdy po raz pierwszy weszłam do niemieckiego klubu, od razu zauważyłam, że Niemcy całkiem inaczej tańczą, inaczej się ubierają, a kluby są undergroundowe, surowe i ciemne.

 - Skoro to kraj techno, to i konkurencja jest znacznie większa. Trudno się przebić?

- Konkurencja w Niemczech jest olbrzymia, zwłaszcza teraz, gdy dostęp do sprzętu didżejskiego jest praktycznie na wyciągnięcie ręki. Uważam jednak, że jeśli ma się swój styl i pomysł na siebie, jest się pracowitym, wytrwałym i dobrym w tym, co się robi, to można osiągnąć wszystko. Nie ma wtedy rzeczy niemożliwych.

 - Na początku bieżącego roku wyjechałaś na Majorkę, gdzie imprezy trwają cały rok. Co było powodem?

- Tak naprawdę powodem była pogoda. Tutaj, na wyspie, praktycznie trzysta dni w roku świeci słońce. Uwielbiam aktywnie spędzać wolny czas, jeździć na kolarzówce, pływać, chodzić po górach. Dlatego jak w Niemczech wprowadzili kolejny lockdown, a kluby i festiwale znowu zostały zamknięte, postanowiłam wyjechać. Spakowałam swoje studio i wyruszyłam w kolejną przygodę. Majorkę wybrałam jeszcze z kilku powodów. Poza piękną pogodą i naturą na wyspie jest też przepiękna architektura, której jestem wielką fanką. Natomiast największym atutem tej wyspy jest to, że jest idealnie skomunikowana z resztą Europy, a zwłaszcza z Niemcami. Nie bez powodu Majorka nazywana jest siedemnastym landem Niemiec.

- Wydałaś album "Polonium" w hiszpańskiej wytwórni Odd Recording. Opowiedz trochę o albumie i współpracy z wydawcą.

 - Album został wydany na początku tego roku. Znajdują się w nim trzy energiczne i dość mroczne utwory: „Polonium”, „Radium” oraz „Uranium”. W tytułach został przemycony polski akcent. Polon i rad są to dwa pierwiastki chemiczne odkryte przez laureatkę Nagrody Nobla Marię Skłodowską-Curie. Pierwszy z nich nazwany na cześć Polski. Jeśli chodzi o wytwórnię, tak jak wspomniałeś, jest to indyjsko-hiszpańska wytwórnia Odd Recordings. Jej właścicielami są dwaj producenci i didżeje - Ramiro Lopez i Arjun Vagale, których bardzo cenię za ich twórczość. Z Ramiro Lopezem poznaliśmy się osobiście kilka lat temu podczas występu w Belgii. Nasza współpraca przebiegła bardzo gładko, wystarczyło zaledwie kilka maili na ustalenie szczegółów i spisanie kontraktu.

 - Niebawem pojawi się twoja nowa epka. Zdradź, co na niej będzie.

- Tym razem będzie to coś całkiem innego niż zwykle. Po raz pierwszy w moim utworze pojawi się dużo wokalu i melodii. Jako artysta nie lubię zamykać się tylko na jeden styl. Mam nadzieję, że również w takim wydaniu przypadnę ludziom do gustu. Utwór pt. „With you” ukaże się w połowie listopada w niemieckiej wytwórni Kuukou Records.

- Niedawno wróciłaś do Niemiec, ale tylko na chwilę, i zagrałaś na Nature One. To chyba prestiż?

- Zgadza się. Na początku sierpnia miałam okazję zagrać na Nature One, na jednej z dwóch głównych scen „Century Circus”. Jest to najstarszy i najbardziej ceniony Open Air w Niemczech i jeden z największych festiwali z muzyką elektroniczną w Europie. Muszę przyznać, że było to dla mnie coś niesamowitego. Od zawsze marzyłam, żeby tam zagrać, i to właśnie na tej scenie. 

- Sporo się u ciebie dzieje. Miałaś tournée po Indiach. To były duże imprezy?

- Tournée trwało dwanaście dni, podczas których zagrałam siedem razy. Każda z imprez była w innym mieście i każda kolejna różniła się od poprzedniej. Były to zarówno kluby, jak i festiwale. Najlepiej wspominam festiwal w Himalajach. Piękna sceneria, niesamowity klimat i cudowni ludzie. Podczas pobytu w Indiach miałam okazję spróbować indyjskiej kuchni oraz zobaczyć kilka ciekawych miejsc. W listopadzie zagram tam znowu. Nie mogę się już doczekać.

Noemi Black grywa w klubach na całym świecie

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Potwierdzam i zgadzam się. Moim zdaniem najlepsza aranżacja kozielskiego Rynku, to stan z fontanną-muszlą, żywopłotami, drzewami, rozległymi nasadzeniami kwiatowymi i wolnostojącymi kwietnikami. Jest to tutaj na jednej z widokówek. Wcześniejszych aranżacji nie pamiętam. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Tak prezentowało się nasze miasto na kartkach pocztowych Autor komentarza: wieśniak z miasta Treść komentarza: Pięć pytań: 1) Kto kogo zmusił do zakupu czegokolwiek - przykłady? 2) Kto kogo okradł skoro już mowa o złodziejstwie - przykłady? 3) Dlaczego dzisiaj cena litra PB95 w detalu u naszego narodowego paliwowego czempiona wynosi 7,02PLN w Brzesku a w Polanicy – Zdrój 7,34PLN? 4) Gdzie można kupić Izerę (polski samochód osobowy)? 5) Kto jest wieśniakiem, a kto niedoukiem podstaw ekonomii? Z góry dziękuję. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:24 Źródło komentarza: Świerkot z karą blisko 12,5 mln zł od UOKiK. Spółka odwołała się do sądu Autor komentarza: tw Treść komentarza: No dzieciarnia dała czadu Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:58 Źródło komentarza: Zamiast tradycyjnego „Biegaj z Koziołkiem” postawili na dwa kółka! ZDJĘCIA Autor komentarza: Nina Treść komentarza: Przecież można od drugiej strony wejść bez bramy.. więc poco takie zamieszanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:40 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Marudne głupoty frustrata. W kozielskim parku ławek jest na tyle, że jeszcze nie zdarzyło mi się, aby nie było gdzie usiąść. Pokrzywy oczywiście są jako element ekosystemu, ale raczej w mikrej mniejszości, za to są nowe nasadzenia roślin niskopiennych – cały ten tydzień jeżdżą tam goście z paletopojemnikiem na pace i pompą spalinową, którzy podlewają te rośliny. Drzewa nie usychają, bo drzew się nie podlewa, co najwyżej walą się ze starości, bo mają po kilkaset lat, czyli więcej, niż ty komórek mózgowych, zdaje się. Nie marudź, ceń co jest, bo takie miejskie planty to luksus i ewenement i w dodatku bez biletowania (na razie?). Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:16 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna