Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 17:13
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zamiast lepiej, jest jeszcze gorzej. Zadanie do poprawki

Temat z pozoru wydaje się błahy. Po opadach deszczu przed jedną z kozielskich posesji gromadzi się woda i powstają pokaźnych rozmiarów kałuże. Dwa miesiące temu pojawiła się firma, która kładąc asfalt chciała w ten sposób wyrównać nawierzchnię i rozwiązać problem tworzących się zastojów wód opadowych. O dziwo, po przeprowadzonych pracach, kałuże są jeszcze większe, a właścicielka posesji zwróciła się do naszej redakcji z prośbą o pomoc.
Zamiast lepiej, jest jeszcze gorzej. Zadanie do poprawki

Na początku bieżącego roku pani Brygida Raczkowska wysłała pismo do Wydziału Zarządzania Drogami Urzędu Miasta w Kędzierzynie-Koźlu, sygnalizując problem, który występuje w tym miejscu od wielu lat.  

W piśmie z 2 marca br. uzyskała odpowiedź, w której czytamy:   

Odpowiadając na Pani pismo z dnia 2023.01.27, w sprawie stagnacji wód opadowych i roztopowych na jezdni ul. Juliana Ursyna Niemcewicza przy posesji 11E i D w Kędzierzynie-Koźlu, Wydział Zarządzania Drogami Urzędu Miasta Kędzierzyn-Koźle informuje, że niezbędne prace związane z likwidacją zastoisk wód opadowych i roztopowych zaplanowane zostały do realizacji w ramach bieżącego utrzymania dróg w 2023 roku.

Mniej więcej dwa miesiące temu na ul. Niemcewicza pojawiła się ekipa drogowców, która łatała dziury i wyrównywała nawierzchnię w miejscach, które tego wymagały. Jakież było zdziwienie naszej czytelniczki, gdy po przeprowadzeniu wspomnianych prac, tworzące się w trakcie opadów deszczu kałuże, były jeszcze większe niż wcześniej. 

Brygida Raczkowska napisała do Wydziału Zarządzania Drogami kolejne pismo (z dnia 5 lipca br.), w którym odniosła się do prac wykonanych przez wspomnianą firmę.

„Dlaczego nikt nie sprawdził jakości wykonania robót przy ulicy Niemcewicza 11 E. Praca została wykonana niepoprawnie, ponieważ woda, która stała przed wjazdem na w/w posesję jest jeszcze większa, niż była przed wykonaniem prac i czasami sięga do połowy ulicy.

Bardzo proszę o takie wykonanie tych robót, aby woda miała gdzie odpływać. Kałuże po deszczu stoją kilka godzin w zależności od opadów. Od lat nie ma odpowiedniego odpływu. Mieszkańcy mogą to potwierdzić. W całym Kędzierzynie-Koźlu nie widziałam, żeby ktoś miał taki wjazd i taki problem.

Był problem z wodą po deszczach i taki pozostał. Za tę pracę były zapłacone pieniądze? Zapraszam wykonawcę i osobę z urzędu po opadach deszczu. Dojdzie do nieszczęścia, gdy w okresie zimowym woda zamarznie i zasypie ją śnieg. Jeździ tam mnóstwo samochodów” - napisała pani Brygida.

Udaliśmy się na miejsce, by porozmawiać z naszą czytelniczką i na własne oczy zobaczyć zalaną ulicę.    

- Ten problem istnieje od samego początku jak tu mieszkam, czyli od mniej więcej 15 lat. Około 10 lat temu wysłałam w tej sprawie pierwsze pismo do magistratu, aby wreszcie zamknąć ten temat. W odpowiedzi napisano mi, że jest to moja woda opadowa spływająca z posesji i na tym wówczas stanęło. Jednak w tym roku obiecałam sobie, że już tego nie odpuszczę. Tym bardziej, że robili tę drogę ze dwa miesiące temu i żeby było śmieszniej, zamiast lepiej, jest jeszcze gorzej. Teraz ta kałuża nawet po niewielkich opadach sięga do połowy jezdni i ma kilka metrów długości – przekonuje nasza rozmówczyni. - Ten odcinek drogi jest nieco niżej położony, więc cała woda spływa właśnie tutaj. Niestety praw fizyki nie zmienimy. Po drugie po tej stronie jezdni brak studzienek kanalizacji burzowej, która przyjmowałaby nadmiar deszczówki. Studzienki są tylko z prawej strony, zresztą oddalone o kilka metrów od mojej posesji. Dlatego ta woda nie ma jak i gdzie odpływać. Latem po opadach deszczu ta woda stoi niekiedy przez 2-3 dni, aż wyparuje. Natomiast jesienią i zimą po pierwsze stoi dłużej, a podczas przymrozków zamarza. Zatem w zimie na tym odcinku drogi robi się ślizgawka, stwarzająca niebezpieczeństwo dla przemieszczających się tędy osób i pojazdów - tłumaczy w rozmowie z nami Brygida Raczkowska.

W tej sprawie zwróciliśmy się o wyjaśnienie do urzędu miasta.        

- Z tego co pamiętam, myśmy profilowali jezdnię na tym odcinku. Jednakże do tego trzeba by jeszcze wykonać obniżenie przy krawężniku, aby ta woda spływała. Choć profilowanie było potrzebne, to nie spełniło swojego zadania. Mamy to na uwadze i wrócimy do tego tematu najszybciej jak to tylko możliwe - zapewnił w rozmowie z „Lokalną” Marek Mazurkiewicz, kierownik Wydziału Zarządzania Drogami Urzędu Miasta w Kędzierzynie-Koźlu.

 Co na to mieszkanka?

- Deklaracja kierownika daje nadzieję, ale dopóki nie zobaczę, to nie uwierzę - kończy pani Brygida. 



Podziel się
Oceń

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna