niedziela, 9 sierpnia 2026 13:24
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama

Tytuł to nagroda za lata pracy

Przypominamy wywiad z mistrzem świata i dzisiejszym zwycięzcą 68. Turnieju Czterech Skoczni - Dawidem Kubackim, który gościł w Kędzierzynie-Koźlu podczas zeszłorocznych Dni Chemika. W ostatnim czasie zawodnik ten zyskał przydomek największego „pracusia” w naszej reprezentacji. I jak się okazuje, przyniosło to rewelacyjne efekty.
Tytuł to nagroda za lata pracy
foto: Andrzej Kopacki

Autor: Dawid Kubacki

- Dawid, czy ty masz chociaż trochę wolnego czasu, jakiś urlop?

- Nasz rok wygląda tak, że pracujemy praktycznie przez cały czas. Po sezonie zimowym weszliśmy w kolejny etap przygotowań do następnego sezonu. Jedynie w okolicach świąt wielkanocnych mieliśmy trochę wolnego, a później wróciliśmy do pracy i tak jest do teraz. Każdy tydzień to treningi i obozy. Przygotowania idą pełną parą.
 

- Czyli de facto pracujecie non stop. Nie znudziły się wam już te narty?
 

- Niestety, przerw między treningami nie ma zbyt wiele. Dlatego zaraz po zakończeniu sezonu zimowego przygotowujemy się do kolejnych startów. Najpierw latem, a potem już na białym puchu w sezonie.
 

- Jak zatem przebiegają te przygotowania do nowego sezonu i decydujących startów w pucharze świata?
 

- Przebiegają dobrze, swoim naturalnym torem. Zresztą jak co roku. Okres wiosenny to dla nas wytężona praca przede wszystkim na siłowni. Przeznaczamy ten czas na zbudowanie bazy fizjologicznej przed kolejnym sezonem. W połowie maja weszliśmy już na skocznię, więc do tych treningów siłowych dołączamy technikę. Nie ma niespodzianek. Skupiamy się na tym, aby swoje umiejętności nieustannie podnosić.
 

- Dawid, z tego, co pamiętam, to jesteś młody żonkoś, bo 1 maja tego roku wziąłeś ślub. Serdecznie gratuluję! Ale jak cię tak słucham, to dochodzę do wniosku, że rzadko bywasz w domu. Jak to znosi twoja druga połówka? Teraz już żona.
 

- Ciężko. Prawda jest taka, że jako skoczkowie dużo jeździmy. Często nie ma nas w domu. Podejrzewam, że - choć nie znam tego od kuchni - w przypadku innych dyscyplin sportowych jest podobnie. Trzeba sobie jakoś radzić. To pewne ułatwienie dla mnie, bo przynajmniej nie mam się kiedy pokłócić. Więc kiedy jestem w domu i mamy trochę czasu dla siebie, to staramy się go wykorzystać jak najlepiej i mieć go tylko dla siebie. A kiedy trzeba już jechać do roboty, to poświęcam temu całą uwagę. Moja żona zna mnie przecież nie od dziś, wie, jak to wygląda i że nie jest to taka sielanka. Ale wie też, że robimy to po coś. Te rozłąki, szczególnie dla żony, nie są zapewne łatwe, ale cieszę się, że wytrzymuje i daje radę.
 

- Jak przedstawia się współpraca z nowym trenerem kadry narodowej Michalem Doležalem?
 

- To jest współpraca z nowym starym trenerem, bo Michal Doležal przyszedł do nas w tym samym czasie co Stefan Horngacher. Oni ze sobą współpracowali, więc teraz tak naprawdę to jest kontynuacja tej myśli szkoleniowej, którą rozpoczęliśmy parę lat temu. Wiadomo, że pojawiają się jakieś drobne zmiany, ale jest to konieczne po sezonie, abyśmy mogli stać się jeszcze lepszymi zawodnikami. Robiąc to samo, nie posuwalibyśmy się do przodu. Więc kosmetyczne zmiany w treningach są, ale z grubsza - jeśli chodzi o całą myśl szkoleniową - bazujemy na tym samym. To się sprawdziło, zatem nie ma jakiejś rewolucji.
 

- Wprawdzie do kolejnych Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie pozostało jeszcze sporo czasu, bo zaplanowano je na początek 2022 roku, ale zapewne gdzieś z tyłu głowy o nich myślicie?
 

- Owszem. Myślę, że nie tylko ja, ale i reszta chłopaków z naszej grupy ma to tak poukładane w głowie, że idziemy na trening, bo po pierwsze chcemy, a po drugie wiemy, dlaczego chcemy to robić. To nie jest tak, że robimy to tylko dlatego, bo trener kazał. Wiadomo, że nie tylko igrzyska olimpijskie, ale i inne wielkie imprezy, które w międzyczasie będą organizowane, są takimi motorami napędowymi do tego, aby na treningu dawać z siebie sto procent. Mamy przed sobą cały sezon pucharu świata, który też jest bardzo ważny. Zatem pracujemy ciężko, aby przez cały czas być w czołówce i w dobrej formie. Nie da się tak naprawdę wstrzelić z formą tylko w jedną dużą imprezę. Jeśli człowiek jest przygotowany do całego sezonu i przez cały czas startuje, to zwiększa swoje szanse na to, że i na głównej imprezie pokaże się z jak najlepszej strony.
 

- Dawid, co ci dał tytuł mistrza świata?
 

- Na pewno była to nagroda za te wszystkie lata pracy. To jest coś, co tak naprawdę podnosi mnie na duchu, bo długo musiałem na to czekać. Poza tym wiele się nie zmieniło w moim życiu, bo ja i koledzy pracujemy tak samo albo i jeszcze ciężej. Zatem wielkich zmian nie ma, ale na pewno zawsze gdzieś z tyłu głowy i w sercu zakodowane jest to, że taki sukces mam już na swoim koncie. Dodaje mi on pewności siebie oraz motywuje do dalszej pracy.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Tadeusz Hajdo Treść komentarza: Do jedynego łóżka,tyle jednostek straży pożarnej Boże totalny brak rozeznania 😡😡😡 Data dodania komentarza: 9.08.2026, 12:35 Źródło komentarza: W kozielskim szpitalu zapaliło się łóżko pacjenta, który zasnął z papierosem Autor komentarza: z Koźla Treść komentarza: Popatrz- ile drzew spróchniałych. Na wiosnę śpiew ptaków, później tylko wrony. Wg władz inne ptaki nie są chronione, dbajmy i wrony! Ławek niewiele, chyba, że musisz podsłuchiwać. Kwiaty, kwiatki....usychające azalie. Były kiedyś fiołki kaczeńce, całe łączki. Bluszcze zarosną ziemię i drzewa, będzie ganz po niemiecku, tak jak chcesz. Data dodania komentarza: 9.08.2026, 10:33 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: ZKedzierzyna Treść komentarza: Jakoś policja nie kwapi się wyłapywać szybkich, wściekłych i głośnych w centrum Kędzierzyna. Paradoksem jest, że bardzo często jeżdżą obok komendy. Ale lepiej udawać, że nie ma problemu, bo kolegów się nie zatrzymuje. Data dodania komentarza: 9.08.2026, 07:36 Źródło komentarza: Brak pasów był najmniejszym problemem. 51-latek prowadził mimo sądowego zakazu Autor komentarza: Obiektywnie Treść komentarza: Czy tak jak w Parku Orderu zostaną posadzone w większości martwe drzewka? Jak łatwo wydaje się nie swoje pieniądze. Ale tak jest kiedy brak w mieście prawdziwego gospodarza a jest tylko osoba pełniąca funkcję Prezydenta. Data dodania komentarza: 9.08.2026, 07:30 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: Wolności Treść komentarza: Konserwator zabytków. Każdy chce robotę. Milion sto tysięcy to i tak bardzo dużo za 3 bramy, ścieżki szutrowe, ławki i trochę farby. Przypominam że cała hala sportowa w psp9 to 9 milionów. kasa na zmarnowanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 23:37 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna