środa, 2 września 2026 02:02
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama

Historia tej rodziny zaczęła się od... kebabu

Liam Tomys z Kędzierzyna-Koźla został zwycięzcą kwietniowej edycji plebiscytu „Bobas Miesiąca”. Z rodzicami chłopca – Natalią Sawicką i Dawidem Tomysem – laureatem konkursu oraz jego starszym bratem Oskarem spotkaliśmy się 22 maja.
Historia tej rodziny zaczęła się od... kebabu
Natalia i Dawid z dziećmi: Oskarem i malutkim Liamem

Szczęśliwa rodzina mieszka w śródmieściu Kędzierzyna-Koźla. Liam przyszedł na świat 18 marca o godz. 4.30. Ważył imponujące 4860 gramów i mierzył 59 centymetrów. Jego starszy brat Oskar urodził się w 2020 roku i ważył zaledwie 60 gramów mniej. Za sukcesem Liama w konkursie stoi cała rodzina, która mocno zaangażowała się w głosowanie. - Powiedziałam sobie, że nie ma opcji – musimy wygrać. To najprawdopodobniej ostatnie dziecko w naszej rodzinie. U moich sióstr też nikt więcej nie planuje dzieci, u Dawida podobnie. Mówiłam, że w końcu musi nam się udać - śmieje się Natalia.

Liam nie był pierwszym dzieckiem w rodzinie, które brało udział w plebiscycie „Bobas Miesiąca”. Rodzice próbowali już wcześniej, kiedy urodził się Oskar, ale wtedy nie udało się wygrać. W zabawie brały udział również dzieci z rodziny Natalii.

Historia rodziców Liama zaczęła się dość nietypowo. - Pierwszy raz zobaczyliśmy się w kebabie, w którym pracowałam, ale tak naprawdę poznaliśmy się na imprezie. Mieliśmy wspólną koleżankę i tak zaczęliśmy pisać i rozmawiać. Po chwili zaczęliśmy się spotykać, i tak już zostało - opowiada Natalia.

W lutym 2020 roku na świat przyszedł ich pierwszy syn – Oskar. Natalia i Dawid zaręczyli się w sylwestra 2020 roku. Jak wspomina Natalia, była to dla niej całkowita niespodzianka. - To było po północy, już po fajerwerkach. Byliśmy w domu ze znajomymi i zupełnie niczego się nie spodziewałam. Najśmieszniejsze było to, że chwilę wcześniej opowiadałam, jaki pierścionek chciałabym dostać, a Dawid miał już wszystko przygotowane - wspomina Natalia.

Oskar od dawna marzył o rodzeństwie, a konkretnie o młodszym bracie. - Gdy zaszłam w ciążę, praktycznie wszyscy mówili, że będzie dziewczynka. Tylko Oskar od początku powtarzał, że to będzie jego brat. I miał rację - opowiada mama. Płeć poznali podczas rodzinnego „gender reveal”. 15 listopada przebili balon przygotowany przez przyjaciółkę Natalii. - Znała wynik badań z krwi, więc tutaj nie było miejsca na pomyłkę - dodaje.

Z wyborem imienia nie było już tak łatwo. - Do samego końca nie wiedzieliśmy, jakie imię wybrać. Ja cały czas manifestowałam dziewczynkę, od zawsze chciałam córeczkę Lily. Ostatecznie stanęło na Liamie, bo to imię bardzo kojarzy mi się z Lily. Decyzja zapadła dopiero wtedy, gdy położna przyszła po naszego syna zrobić zdjęcie do gazety i zapytała, jak podpisać - śmieje się Natalia.

Narodziny Liama nie należały do łatwych. Chłopiec miał makrosomię. - Była próba porodu naturalnego. Pani doktor od początku sugerowała cesarskie cięcie, ale trafiłam na lekarkę, która odbierała mój pierwszy poród i wtedy udało się siłami natury. Tym razem inny lekarz uznał, że ryzyko jest zbyt duże, i zgodziłam się na cesarkę. Zabieg odbył się już podczas skurczów partych. To był ostatni moment - opowiada Natalia. - Pół ciąży mówiłam, że bardzo boję się cesarki i jej nie chcę. Chyba sama ją wykrakałam - śmieje się.

Po porodzie szczęśliwy tata mógł kangurować syna. - Dawid był przy nas praktycznie do samego końca. Potem miał Liama przy sobie przez około godzinę. Było dużo emocji, ale to była piękna chwila - wspomina Natalia. Przez tydzień była z dzieckiem w szpitalu. - I dopiero kiedy wróciłam do domu, dotarło do mnie, że mam drugiego syna. W szpitalu byłam przy nim, ale bardziej myślałam o tym, kiedy wyjdziemy i jak radzi sobie Oskar. Ciągle zabierali Liama na badania, cały czas słyszałam: może jutro. Połowę pobytu przepłakałam. Dopiero po powrocie do domu poczułam to prawdziwe macierzyństwo i tę miłość - wspomina mama.

Pojawienie się drugiego dziecka oznaczało dużą zmianę w codziennym życiu. Taty w tygodniu często nie ma, bo pracuje jako kierowca międzynarodowy w Eko-Oknach. Czasami zabiera Oskara w trasę. Jak opowiada, chłopiec towarzyszy mu głównie latem. Do tej pory jeździli m.in. po Polsce i Niemczech, ale w planach jest dłuższa, tygodniowa trasa do Włoch. - Mój tata jeździł, brat jeździ. Oskar mówi, że też będzie kierowcą. W Eko-Oknach, oczywiście - śmieje się Dawid.

Natalia pracuje w niepublicznym żłobku InParco. - Do pracy wrócę po urlopie macierzyńskim - zapowiada.

Na początku bardzo pomagała im babcia, a potem wszystko się ułożyło. - Oskar od początku był zakochany w młodszym bracie. Przez pierwszy tydzień praktycznie nie odstępował go na krok. Pomaga przy kąpieli, polewa go wodą, próbuje go ubierać. Jak Liam zapłacze, pierwszy do niego biegnie - opowiadają rodzice.

Liam doczekał się już rodzinnego pseudonimu. - Nadał mu go Oskar. Mówi do niego „Liamson”. Zawsze się wita: „Siema, Liamson”, a jak wychodzi: „pa, Liamson” - opowiada z uśmiechem Natalia.

Natalia i Dawid raczej nie planują trzeciego dziecka, choć sami przyznają, że przy drugim również długo mówili podobnie. - Nigdy nie mów nigdy, ale raczej już nie. Ta ciąża była całkowicie inna niż z Oskarem i dużo trudniejsza. Gdyby pierwsza ciąża była taka jak z Liamem, chyba nigdy nie zdecydowałabym się na drugie dziecko - mówi Natalia.

Na razie rodzice skupiają się na życiu codziennym, ale są i rodzinne marzenia. - Co jakiś czas wracamy do tematu ślubu i wesela, ale zaraz pojawiają się inne plany. Trzeba kupić większe mieszkanie, może inne auto - przyznaje Natalia.

Pozostaje życzyć rodzinie, jak najwięcej pięknych, wspólnych chwil i żeby wszystkie ich plany się ziściły.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

KK 01.06.2026 23:05
Gratulacje ! Pani Natalia była ulubioną "ciocią" mojego synka w żłobku ;) Opiekunka z powołaniem ! Wszystkiego dobrego dla całej rodzinki ;)

Jacek 01.06.2026 22:25
Ładne dzieci. Tacy rodzice powinni mieć dużą rodzinę. Może chłopcy marzą o siostrze? Gratulacje. Oby nie był to ostatni bobas miesiąca u was.

Huma 01.06.2026 21:53
Dawidzie szczęścia i zdrowia Twojej rodzinie ;)

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Topór Treść komentarza: To małżeństwo zamordowane 2 października 1947 roku Jan I Wiktoria Ptak przez biega który uciekł z więzienia gdy spali zarobal ich siekiera od dekady dom stoi pusty Data dodania komentarza: 1.09.2026, 23:30 Źródło komentarza: Mroczne sekrety opuszczonego domu nad Odrą. WIDEO Autor komentarza: Topór Treść komentarza: Jan I Wiktoria Ptak zostali zamordowani 2 października 1947 r przez zbiega który uciekł z więzienia..zabił ich gdy spali sypialni siekira Data dodania komentarza: 1.09.2026, 23:27 Źródło komentarza: Mroczne sekrety opuszczonego domu nad Odrą. WIDEO Autor komentarza: Anonim Treść komentarza: Zabezpieczyć DNA sprawcy, również na psie ofiary. Możliwe że atakował sprawcę. Data dodania komentarza: 1.09.2026, 22:40 Źródło komentarza: Zbrodnia w Kędzierzynie-Koźlu. Kobiecie zadano przynajmniej trzy ciosy. Wyszła z psem na spacer Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: Nie miną 2 miesiące i przyjdą patusy miejscowe albo ujazdowskie "otagować" kogo kochają lub co policji gdzie trzeba wsadzić. Po co marnujecie pieniądze? Wybudujcie tym ciapatym co ich do nas ściągacie bloki gdzieś poza cywilizacją i niech tam gniją. Data dodania komentarza: 1.09.2026, 22:26 Źródło komentarza: Miasto odrestaurowało portyk dawnego pałacu w Sławięcicach. ZDJĘCIA Autor komentarza: xD Treść komentarza: W jakim celu? Data dodania komentarza: 1.09.2026, 22:23 Źródło komentarza: Miasto odrestaurowało portyk dawnego pałacu w Sławięcicach. ZDJĘCIA Autor komentarza: Zgredzik Treść komentarza: Co na stare lata emocji brakowało ? Data dodania komentarza: 1.09.2026, 22:21 Źródło komentarza: 66-latek przewrócił się na hulajnodze elektrycznej. Interweniowała policja i karetka pogotowia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna