Ze szczęśliwą rodziną, która obecnie mieszka w Kędzierzynie-Koźlu, spotkaliśmy się 17 czerwca na ich urokliwej działce w Śródmieściu. Towarzyszyła nam babcia Małgorzata, mama Marka. Şükran i Marek Hałgasowie poznali się w Katowicach, zakochali się w sobie mimo dzielących ich setek kilometrów i tradycji. Dziś wspólnie wychowują córkę, która stała się symbolem połączenia polskich i tureckich korzeni.
Do Polski na stałe
Şükran pochodzi z Ankary. Przyleciała z Turcji w 2016 roku do Poznania jako studentka programu Erasmus. - Spędziłam tam wspaniały czas, poznałam fantastycznych ludzi, z którymi do dziś się przyjaźnię, i stworzyłam niezapomniane wspomnienia - wspomina.
W Turcji studiowała psychologię, jednak z czasem doszła do wniosku, że chce rozwijać się zawodowo w innym kierunku. - Zdałam sobie sprawę, że nie chciałam zarabiać na pomaganiu ludziom w zakresie zdrowia psychicznego. Otrzymałam stypendium z Unii Europejskiej i przyjechałam do Polski studiować zarządzanie. Każdego dnia cieszę się z tej decyzji. Zarządzanie i bycie liderem okazały się idealnie do mnie pasować - opowiada. Dziś pracuje jako IT Manager w międzynarodowej firmie GFT, kierując zespołem specjalistów z różnych krajów.
- Mam przyjemność współpracować z międzynarodowym zespołem niezwykle profesjonalnych inżynierów oprogramowania – mówi. Wcześniej, przez wiele lat, uczyła języka angielskiego i tureckiego, realizując projekty dla instytucji publicznych i prywatnych - opowiada. - Gdyby ktoś wiele lat temu pokazał mi, jak będzie wyglądało moje życie, byłabym pozytywnie zaskoczona. Nic z tego nie było dokładnie zaplanowane. Jedno wydarzenie prowadziło do kolejnej decyzji, a każda decyzja otwierała nowe drzwi. Dziś jestem szczęśliwsza, niż kiedykolwiek mogłam to sobie wyobrazić - podkreśla.
Marek zawodowo związany jest z międzynarodową firmą z branży dystrybucji komponentów elektrycznych i elektronicznych. Zajmuje się usprawnianiem procesów sprzedażowych oraz wspiera firmę od strony technicznej i organizacyjnej.
Spotkanie przy kanapkach
Marek i Şükran poznali się w 2019 roku w Katowicach dzięki wspólnej koleżance, Polce studiującej filologię turecką. - Nieustannie opowiadała mi o nim same dobre rzeczy - wspomina Şükran.
Ich pierwsze spotkanie miało miejsce przy stoisku z kanapkami. - Marek próbował wyjaśnić mi po angielsku, czym jest twaróg. Odpowiedziałam mu po polsku: „Wiem, co to jest twarożek!” - śmieje się Şükran.
Marek przyznaje, że był zauroczony od pierwszego spotkania. Później znalazł sposób, by zdobyć serce przyszłej żony. - W Turcji jemy białą morwę, a Marek doskonale wiedział, że ją uwielbiam. Przekupywał mnie spacerami do drzew białej morwy, z których mogliśmy zrywać owoce. Tym razem to ja byłam zauroczona - wspomina.
W domu Hałgasów spotykają się nie tylko dwie kultury i dwa języki, ale również dwa kulinarne światy. Jak przyznają małżonkowie, jedzenie od początku było jednym z elementów, które pomagały im poznawać swoje zwyczaje, rodzinne tradycje i codzienne życie.
Szczególnym okresem była ciąża Şükran. Wówczas Marek przejął znaczną część obowiązków związanych z gotowaniem. Jak wspomina jego żona, szybko okazało się, że radzi sobie w kuchni znakomicie. - On gotował dla mnie, kiedy byłam w ciąży. Ja mówię, że nawet lepiej gotował niż moja mama - śmieje się Şükran.
Marek podchodzi do gotowania bardzo metodycznie. Nie należy do osób, które przygotowują potrawy na oko. Jak przyznaje, lubi dokładne przepisy i precyzyjnie odmierzone składniki. - Muszę mieć wszystko dokładnie napisane. Nie lubię, gdy w przepisie jest „dodaj trochę” albo „około”. Dajcie mi dokładne proporcje, a zrobię wszystko zgodnie z przepisem - mówi.
Şükran szybko przekonała się do wielu polskich potraw. Szczególnie przypadły jej do gustu kluski śląskie. Z kolei Marek z dużym entuzjazmem poznawał kuchnię turecką. Do jego ulubionych dań należą mantı – niewielkie tureckie pierożki podawane najczęściej z jogurtem i aromatycznymi przyprawami.
Zaręczyny w Paryżu
Nowy Rok 2022 okazał się dla nich wyjątkowy. Podczas pobytu w Paryżu Marek oświadczył się ukochanej na tarasie widokowym Wieży Montparnasse. - Jeśli oświadczasz się na Wieży Eiffla, nie widzisz Wieży Eiffla, bo na niej jesteś. Dlatego wybraliśmy miejsce, z którego mogliśmy zobaczyć cały Paryż - opowiada Marek.
Choć Şükran spodziewała się zaręczyn podczas romantycznego zachodu słońca dzień wcześniej, Marek miał własny plan. – Następnego dnia już niczego nie oczekiwałam, bo byłam trochę obrażona. Dlatego było to dla mnie prawdziwe zaskoczenie – śmieje się.
W 2022 roku para powiedziała sobie „tak” aż dwa razy. 10 sierpnia odbyła się uroczystość w Ankarze, natomiast 3 września oboje zawarli związek małżeński w Polsce. - Nie da się porównać tych wesel. Były zupełnie inne - mówi Marek.
Turecka uroczystość przypominała widowisko pełne muzyki, tańców, tradycji i rodzinnych obrzędów. - To był prawdziwy spektakl. Byli tancerze, muzycy, tradycyjne ceremonie i zwyczaje. Wszystkie tureckie tradycje były pokazane podczas jednego wydarzenia - wspomina Şükran.
Ayla – światło księżyca
Gdy mieli wybrać imię dla córki, długo szukali czegoś wyjątkowego. - Bardzo lubimy kosmos i wszystko, co związane jest z niebem. Ayla oznacza świetlistą poświatę wokół Księżyca lub Słońca. To także blask księżyca - tłumaczy Şükran. - Chciałem też, żeby imię kończyło się na „a”, bo w Polsce łatwo rozpoznać wtedy, że jest żeńskie - dodaje Marek. Zdaniem rodziców imię idealnie pasuje do ich córki. - Ayla swoim uśmiechem rozjaśnia każdy dzień. Jej uśmiech jest dla mnie najpiękniejszym widokiem na świecie - mówi mama.
Córka Şükran i Marka przyszła na świat 18 kwietnia o godzinie 18.26, to znacznie wcześniej niż się spodziewali. - Miała urodzić się dwa i pół tygodnia później. Pojechałem tylko odwiedzić żonę w szpitalu, a nagle okazało się, że trzeba natychmiast działać. To była akcja jak w filmach. Za chwilę trzymałem już córkę na rękach - wspomina Marek.
Rodzina w Turcji nie mogła uwierzyć, że ich pierwsza wnuczka jest już na świecie. - Wysłaliśmy zdjęcie dziecka i najpierw myśleli, że żartujemy albo pokazujemy czyjeś dziecko. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że trudno było im uwierzyć - śmieje się Marek.
Ayla jest pierwszą wnuczką ze strony tureckiej rodziny. Jej dziadkowie – Fatma i Zafer – z radością śledzą rozwój wnuczki. Fatma spędziła pierwsze tygodnie po narodzinach dziecka w Polsce, pomagając młodym rodzicom w opiece nad córką. Dziadek Zafer oraz starsza siostra Şükran, Betül, nie mieli jeszcze okazji poznać Ayli osobiście. Na razie muszą zadowolić się zdjęciami i połączeniami wideo. Rodzina planuje wakacyjny wyjazd do Turcji.
W zupełnie innej sytuacji są Małgorzata i Marcin Hałgasowie, którzy mieszkają w Koźlu i mogą w każdej chwili odwiedzić bliskich. Choć związek Polaka i Turczynki dla wielu osób może wydawać się wyzwaniem kulturowym, w przypadku rodziny Hałgasów od początku było inaczej.
- Moja rodzina jest bardzo otwarta na różne kultury i wierzenia, a to, że Marek jest Polakiem, nie było nawet tematem dyskusji - mówi Şükran. Jej rodzice szybko zaakceptowali przyszłego zięcia, a z czasem między obiema rodzinami nawiązały się bardzo bliskie relacje. - Zaakceptowali go bez problemu. Moja rodzina lubi jego rodzinę, a moi rodzice lubią spędzać czas z moimi teściami i ciotkami Marka - opowiada Şükran.
Okazuje się, że wspólny język znaleźli nie tylko młodzi małżonkowie. Ojciec Şükran, Zafer, i Marek mają podobne zainteresowania oraz hobby, dzięki czemu podczas rodzinnych spotkań tematów do rozmów nigdy nie brakuje. - Marek i mój tata mają podobne hobby. Oboje lubią noże, rzeźbienie i gry karciane - opowiada.
Równie dobrze dogadują się Fatma i Małgorzata. - Moja mama lubi robić rękodzieło z moją teściową. Razem dziergają swetry dla mnie i dla Ayli - mówi Şükran.
Podróże zamiast planów
Şükran i Marka łączy jeszcze jedna wielka pasja – podróże. Wspólnie odwiedzili między innymi Gruzję, Wietnam, Tajlandię, Filipiny, Malediwy i Tanzanię. - Z każdej podróży przywozimy obraz namalowany przez lokalnego artystę. Marzymy o tym, aby kiedyś nasze ściany były wypełnione obrazami z miejsc, które razem odwiedziliśmy - opowiadają.
Jak przyznają, nie lubią planować życia wiele lat naprzód. - Żyjemy tu i teraz. Nigdy nie planowaliśmy dokładnie, jak będzie wyglądało nasze życie. Wiele najpiękniejszych rzeczy wydarzyło się niespodziewanie - mówi Şükran.
- Pamiętam, że bardzo często jadła chipsy. W pewnym momencie stały się jej ulubioną przekąską - śmieje się Marek. Jedna z wizyt w sklepie zakończyła się wyjątkowo szczęśliwie. W opakowaniu chipsów Şükran znalazła kupon, który okazał się główną nagrodą w konkursie.
- Wygrała bon wakacyjny o wartości 5000 złotych. To było naprawdę niesamowite, bo zupełnie się tego nie spodziewaliśmy - wspomina Marek. Nagrodę wykorzystali na podróż do Turcji. Şükran opowiedziała nam o ważnej dla tureckiej kultury tradycji.
- W Turcji wierzymy w „nazar”, czyli złe spojrzenie. Istnieje przekonanie, że jeśli zbyt mocno chwalimy się swoim szczęściem, ktoś może nam go pozazdrościć. Ja jednak uważam, że to zło powinno bać się nas, a nie my jego - mówi. I z uśmiechem dodaje: - Dlatego nie boję się mówić o swoim szczęściu. Ale tak na wszelki wypadek niech przy naszej historii pojawi się nazar boncuğu. Patrząc na uśmiech małej Ayli, trudno nie odnieść wrażenia, że ten amulet rzeczywiście działa.

Rodzinę Hałgasów czekają ważne zmiany. Obecnie kończą remont mieszkania w Chorzowie, planują przeprowadzkę jeszcze w tym roku. Jak przyznają, chcą być bliżej pracy, jednocześnie zachowując bliski kontakt z rodziną. - Mamy plan, że wyprowadzimy się po wakacjach - mówi Marek.
Choć dziś najważniejsza jest dla nich Ayla, małżonkowie nie ukrywają, że myślą o powiększeniu rodziny. - Ja chcę, Marek też chce. Ale nie wiem kiedy. Trzeba poczekać. Ja nie chcę dużej różnicy między dziećmi - mówi Şükran.
Jak tłumaczy, sama wychowywała się ze starszą siostrą i zauważyła, że większa różnica wieku sprawia, iż rodzeństwo nie zawsze ma od początku wspólne zainteresowania. Dlatego marzy o tym, aby przyszłe rodzeństwo Ayli było dla niej nie tylko bratem lub siostrą, ale także najlepszym przyjacielem.



Napisz komentarz
Komentarze