środa, 2 września 2026 02:59
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama

Najpierw „wzorowy uczeń”, potem dziecko z problemami. Rodzice pytają, skąd szkoła wzięła dokumenty?

Kuratorium Oświaty zakończyło kontrolę w Społecznej Szkole Podstawowej w Mechnicy. Chodzi o sprawę 9-letniego Markusa, którego w marcu ubiegłego roku nauczycielka języka niemieckiego uderzyła w tył głowy.
Najpierw „wzorowy uczeń”, potem dziecko z problemami. Rodzice pytają, skąd szkoła wzięła dokumenty?

Sam fakt uderzenia nie był sporny - nauczycielka od początku się do niego przyznała. Mimo to kontrola zakończyła się bez zaleceń dla szkoły. Rodzice pytają, dlaczego kuratorium nie odniosło się do nagrań dokumentujących zachowanie kadry pedagogicznej, zarzutu wtórnego traumatyzowania dziecka oraz niezastosowania przez szkołę własnych Standardów Ochrony Małoletnich.

Kontrolę przeprowadzono 17 czerwca i tego samego dnia ją zakończono. Jej przedmiotem było ustalenie przebiegu zdarzenia z 7 marca 2025 roku, kiedy nauczycielka języka niemieckiego uderzyła w tył głowy 9-letniego wówczas Markusa, oraz ocena działań podjętych przez dyrektora szkoły po uzyskaniu informacji o incydencie.

Kontrolą objęto m.in. sposób dokumentowania czynności, organizację pomocy psychologiczno-pedagogicznej, współpracę szkoły z rodzicami, przebieg spotkań wyjaśniających, działania podjęte wobec nauczycielki oraz realizację obowiązków szkoły w zakresie zapewnienia uczniom bezpieczeństwa i stosowania Standardów Ochrony Małoletnich.

Zdaniem rodziców i pełnomocniczki dziecka kontrola nie odpowiedziała na najważniejsze pytania. Nie chodziło bowiem tylko o sam fakt uderzenia. Ten od początku nie był sporny. Chodziło o to, co szkoła zrobiła później.

Nagrania i zarzut wtórnego traumatyzowania

Jednym z najpoważniejszych zarzutów rodziny jest to, że w dokumentacji pokontrolnej nie ma ani słowa o nagraniach ze spotkań, które - według rodziców - pokazują zachowanie kadry pedagogicznej po zdarzeniu i mają dokumentować wtórne traumatyzowanie dziecka. Kuratorium potwierdziło, że otrzymało kopie nagrań wraz ze stenogramem i potwierdziło, że się z nimi zapoznało. Mimo to w protokole nie ma mowy o tych dowodach. Nacisk położono na notatki i dokumentację przygotowaną przez szkołę.

Rodzice wskazują, że po zdarzeniu Markus miał być angażowany w odtwarzanie sytuacji przemocy. Kazano mu demonstrować na nauczycielach, jak został uderzony, a dzieci miały odgrywać scenkę uderzenia. W protokole nie ma jednak analizy tego wątku, mimo że właśnie on był jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec sposobu działania szkoły.

- Dlaczego został ukryty przed Kuratorium fakt, iż pani psycholog z panią pedagog wypraszając wychowawczynię z lekcji kazały dzieciom odgrywać scenkę uderzenia wtórnie traumatyzując mojego syna? A gdy się wahały w sile uderzenia kazały im się zamienić? Dlaczego pani dyrektor w dniu zdarzenia próbowała mi wmówić telefonicznie, że takie uderzenia to norma na śląsku a z racji, że ja stąd nie pochodzę to nie mam o tym pojęcia? Dlaczego próbowano wmówić nam, że żadne dziecko nie widziało uderzenia, a dzieci konfabulują? Dlaczego próbowano na nas wymóc nie zgłaszanie uderzenia żadnej instytucji, a proponowanie tylko wewnętrznej kary? Dlaczego ukryto fakt, że dzieci bały się nauczycielki, która krzyczała, uderzała pięścią w ławkę? — pyta Dorota König, mama chłopca.

Wzorowy uczeń w świadectwie, trudny w protokole

Duże kontrowersje budzi także sposób opisania Markusa w protokole. Ustalenia pokontrolne zaczynają się od informacji o trudnościach w funkcjonowaniu ucznia. W dokumencie pojawiają się opisy impulsywnych reakcji, problemów z przestrzeganiem zasad, konfliktów z rówieśnikami czy trudności z podporządkowaniem się poleceniom nauczycieli.

Można więc postawić pytanie, dlaczego w dokumencie kontrolnym tak dużo miejsca poświęcono rzekomym problemom wychowawczym Markusa, skoro rodzice im zaprzeczają, świadectwa szkolne pokazują go jako ucznia wzorowego, a nawet kontrolujący uznali, że nie miały one związku z samym uderzeniem.

Matka chłopca wskazuje również, że syn nie miał uwag w dzienniku, a wychowawczyni miała zeznać w sądzie, że nie zgłaszano jej problemów z Markusem.

- Wychowawczyni Markusa zeznała w sądzie, że nie miała z nim żadnych problemów i że żaden z nauczycieli nie zgłaszał jej niepokojących sytuacji związanych z moim synem. Ja również nie przypominam sobie, żeby Markus miał jakiekolwiek uwagi w e-dzienniku. Pani wychowawczyni potwierdziła, że nie było z nim problemów wychowawczych - relacjonuje Dorota König.

Obraz dziecka przedstawiony w protokole nie zgadza się z dokumentami szkolnymi. Na świadectwie za rok szkolny 2023/2024 szkoła opisała Markusa jako „wzorowego ucznia”. W ocenie rocznej zapisano, że jest samodzielny i obowiązkowy, przestrzega norm postępowania, pracuje w bardzo dobrym tempie, sumiennie wykonuje zadania, jest uczynny, chętny do pomocy, bardzo lubiany w klasie, a jego postawa jest „godna naśladowania”.

Opis ze świadectwo szkolnego Markusa z roku szkolnego 2023/2024 

Co istotne, sam protokół wskazuje, że analiza materiału nie wykazała, aby wcześniejsze zachowania chłopca pozostawały w bezpośrednim związku ze zdarzeniem z 7 marca 2025 roku.

Rodzice pytają więc, dlaczego w dokumencie kontrolnym tak szeroko opisano zachowanie dziecka, skoro nie miało ono bezpośredniego związku z faktem uderzenia go przez nauczycielkę.

- Jestem zaskoczona informacją o prowadzeniu jakiejkolwiek dokumentacji przez szkołę w sprawie zachowania mojego syna, gdyż przez czas który uczęszczał do szkoły w Mechnicy nie miał żadnych uwag. Ja nie dostawałam żadnych informacji o niepokojącym zachowaniu mojego syna, ani ze strony wychowawczyni ani innych nauczycieli. Corocznie dostawał też wzorowe świadectwa, opisujące jego postępy w nauce jak i bardzo dobre zachowanie - mówi Dorota König.

- Uważam, że dokumenty te zostały sporządzone na szybko aby oczyścić panią psycholog i pedagog - synową pani dyrektor z błędów, które popełniły działając po uderzeniu mojego syna przez nauczycielkę. Próba zrzucenia całej winy na ucznia - niestety nie jest to pierwsze działanie szkoły w ten sposób, co mogą potwierdzić inni rodzice - dodaje mama chłopca.

Standardy Ochrony Małoletnich były. Czy zostały zastosowane?

Kolejny kluczowy wątek dotyczy Standardów Ochrony Małoletnich. Protokół wskazuje, że kontrola objęła także ich stosowanie. W dokumencie odnotowano, że szkoła posiadała standardy, zostały one wprowadzone zarządzeniem dyrektora i obowiązywały w okresie objętym kontrolą.

Rodzice wskazują jednak, że samo posiadanie standardów nie wystarcza. Ich zdaniem szkoła nie zastosowała najważniejszego mechanizmu ochronnego - nie odsunęła nauczycielki od kontaktu z dzieckiem po tym, jak przyznała się ona do uderzenia ucznia.

W materiałach rodziny podnoszony jest zarzut, że w dokumentach nie ma mowy o tym, iż rodzice żądali odsunięcia dziecka od nauczycielki. Tymczasem właśnie brak takiego działania miał doprowadzić do sytuacji, w której to Markus musiał opuścić szkołę, by nie mieć kontaktu z osobą, która naruszyła jego nietykalność.

To jeden z najpoważniejszych zarzutów wobec dyrekcji: nauczycielka została w szkole, a dziecko zostało zabrane z placówki.

Kontrola dokumentów czy kontrola ochrony dziecka?

Z protokołu wynika, że dyrektor szkoły sukcesywnie gromadziła dokumentację dotyczącą podejmowanych czynności. Obejmowała ona notatki służbowe pracowników szkoły, dokumentację rozmów z rodzicami i informacje przekazywane przez specjalistów szkolnych. Według protokołu działania te miały na celu odtworzenie przebiegu zdarzeń i udokumentowanie czynności podejmowanych przez szkołę.

To właśnie ten fragment budzi największe wątpliwości rodziny. Kontrola w dużej mierze oparła się na dokumentacji przygotowanej przez szkołę, podczas gdy nagrania i stenogramy, które pokazują rzeczywisty przebieg spotkań, nie zostały w protokole w ogóle omówione.

W efekcie powstał dokument, który szeroko opisuje działania dyrekcji, notatki, spotkania, szkolenia i zawiadomienia, ale - zdaniem rodziny - bazuje przede wszystkim na dokumentacji szkoły, pomijając materiał dowodowy mający pokazywać rzeczywisty przebieg zdarzeń po uderzeniu dziecka.

Nauczycielka bez premii, a potem z Nagrodą Dyrektora

Protokół potwierdza też kolejny kontrowersyjny wątek. 24 marca 2025 roku dyrektor szkoły nie przyznała nauczycielce premii uznaniowej. Powodem było naruszenie nietykalności cielesnej ucznia podczas zajęć 7 marca 2025 roku. W dokumencie wskazano, że zachowanie to stanowiło naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych oraz standardów etycznych obowiązujących w pracy pedagogicznej.

Kilka miesięcy później, 14 października 2025 roku, ta sama nauczycielka otrzymała jednak Nagrodę Dyrektora. Z uzasadnienia wynikało, że nagrodę przyznano za bieżącą pracę, osiągnięcia zawodowe i zaangażowanie. Dyrektor wskazała też, że postępowanie dyscyplinarne nie było prawomocnie zakończone.

Formalnie szkoła powołała się na brak prawomocnego zakończenia postępowania. Społecznie sprawa wygląda jednak inaczej: najpierw dyrekcja uznała naruszenie nietykalności cielesnej dziecka za powód do nieprzyznania premii, a później nagrodziła tę samą nauczycielkę.

Bez zaleceń dla szkoły

Wnioski pokontrolne są dla rodziny rozczarowujące. Kuratorium stwierdziło, że zdarzenie z 7 marca miało charakter incydentalny, ale polegało na zastosowaniu przez nauczycielkę wobec ucznia kontaktu fizycznego, który nie znajduje uzasadnienia w przepisach prawa ani standardach wykonywania zawodu nauczyciela. Jednocześnie uznano, że dyrektor szkoły podjęła czynności wyjaśniające, organizacyjne i formalnoprawne.

Kontrola nie przyniosła jednak zaleceń, które wskazywałyby szkole, co należy zmienić w sposobie reagowania na przemoc wobec dziecka, jak stosować Standardy Ochrony Małoletnich w praktyce i jak uniknąć wtórnego obciążania ucznia po takim zdarzeniu.

W tej sprawie najbardziej wymowny jest finał: nauczycielka, która przyznała się do uderzenia ucznia, została w placówce i otrzymała Nagrodę Dyrektora. Dziecko, które zostało uderzone, szkołę opuściło.

- Dlaczego do dzisiaj nie dostaliśmy informacji o przygotowaniu do nauczania wczesnoszkolnego przez nauczycielkę, która dopuściła się czynu zabronionego po zaledwie kilku tygodniach nauczania? Jak to jest możliwe, że odbyła ona kilkunastogodzinne szkolenia w kilka dni? Dlaczego nauczycielka nie pojawia się na rozprawach? Dlaczego pani dyrektor boi się zaznawać pod przysięgą? - pyta Dorota König.

- Obserwując działanie instytucji, które powinny odpowiednio reagować na przemoc w szkole nie żałuję, że zgłosiłam sprawę do sądu. Posiadam mocne dowody i będę walczyła o sprawiedliwość, aby uchronić inne dzieci przed krzywdą jaka spotkała mojego syna i przed konsekwencjami z którymi musimy się zmagać do dzisiaj - podkreśla mama chłopca.

Przeczytaj też:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Iwona 08.07.2026 13:55
Było wiadomo że kontrola nic nie wykaże bo na papierze w tej szkole będzie wszystko idealnie mimo że zapiski mijają się z prawdą. Oby ta prawda w końcu wyszła na jaw i miala odpowiednie konsekwencje.

Ja 08.07.2026 13:48
Chora sytuacja. Życzę rodzicom powodzenia i wytrwałości w dążeniu do sprawiedliwości.

suchykaszel 08.07.2026 00:08
Synek trzasnął drzwiczkami szafki, dostał bęckę i już rok rozpacz. Po sądach gonitwa, szczucie jednych na drugich w mediach. Kasa wydana na kontrole. Przepalona kasa bardzo lekko. Efekty żadne. Pozostaje telefon do Trumpa.

Redaktor naczelny gazety L 07.07.2026 22:47
Jacy Ci rodzice wraz redakcją tej pseudo gazety są duri i ciągną ten temat. Jesteście żałośni. Dajcie se siana i zajmijcie poważnymi sprawami a nie nie wychowanym dzieckiem i nie potrafiącymi sobie z nim poradzić rodzicami. Amatorzy w redakcji i wychowaniu.

Ups 08.07.2026 18:14
Redaktor naczelny gazety L 07.07.2026 22:47
Jacy Ci rodzice wraz redakcją tej pseudo gazety są duri i ciągną ten temat. Jesteście żałośni. Dajcie se siana i zajmijcie poważnymi sprawami a nie nie wychowanym dzieckiem i nie potrafiącymi sobie z nim poradzić rodzicami. Amatorzy w redakcji i wychowaniu.
Żałosne to są te hejterskie komentarze. Można podejrzewać, że piszą je ci, co mają coś do ukrycia.

Bezstronny widz patrzący na to z boku. 07.07.2026 22:00
Gratuluje zawziętym rodzicom ktorzy za wszelką cenę chcą rozdmuchać tą sprawę do granic możliwości, nawet kosztem anonimowosci dziecka. Bedzie się to dzięki rodzicom ciąglo za tym dzieckiem do usranej śmierci. Rowiesnicy beda sie z niego nasmiewali i chlopak jest juz "naznaczony" na dlugie lata opinia taka a nie inną. Największa krzywde robi Markusowi jego wlasna matka..

Zbigniew 08.07.2026 13:51
Najwięcej złego w tej szkole robi Pani Dyrektor od lat a ofiar jest wiele

MsX 11.07.2026 07:31
Zbigniew 08.07.2026 13:51
Najwięcej złego w tej szkole robi Pani Dyrektor od lat a ofiar jest wiele
Dyrektor przekonujący, że przemoc jest normą SZOK.

Koźle_Spółdzielców 03.08.2026 19:30
Jako kilkulatek byłem chorowitą chudą małomówną nie lubianą osiedlową łamagą, która nie umiała grać w piłkę a to było równoznaczne ze „spuszczeniem do wora” w latach 80’ w środowisku dzieci lat 7-14. Jak już mnie brano do składu wybieranego „na numerki” to ino jako ostatniego. Potem alienacja, wieczne pośmiewisko i zaczepki – a uwierzcie, drodzy dorośli, dzieci potrafią być straszne! W szkole potem to samo – i ze strony rówieśników, ale i nauczycieli! Na szczęście miałem rodziców, którzy w dupie mieli moje płacze i żale i zawsze mówili mi tak – jak „on się bije”, to ciebie nie boli, jak „on się przezywa”, to nie ciebie – bo tak wtedy mówiono. JEDYNE, kiedy ojciec zareagował, to było jak siedemnastoletni stary koń pobił mnie jako ośmiolatka – wtedy było z nim naprawdę źle, bo to patologia jak prawie dorosły bije dziecko i w dodatku ziomek z jednego bloku – stary koń połamany i pobity wylądował… w koszu na śmieci i nie pomogła Milicja wezwana przez rodziców tego typa, być może dlatego, że sąsiedzi wyszli solidarnie i chcieli jeszcze dołożyć swoje temu staremu koniowi – to były inne czasy. Szybko rozkminiłem, że mam jedną głowę, dwie pięści, dwa łokcie a później dwa jaja. I zacząłem z tego korzystać. Finalnie uznałem, że lepiej być psem, którego nikt nie lubi, niż osłem, na którym każdy jeździ. I podziałało, na długo i do dzisiaj. Moi rodzice byli prostymi robolami, ale wychowanie skuteczne. Rodzice opisywanego tutaj dziecka grają nie wiadomo na co, ale umyka im, że temu dziecku robią najzwyczajniej krzywdę powielając te tendencyjne i roszczeniowe artykuły. Mam kuzyna, który chowany był podobnie (zdaje się) jak ten Markus – dzisiaj chłop ma 46 lat, nadopiekuńcza matka zmarła, a ojciec jest już jedną nogą na tamtym świecie – chłopak do dzisiaj jest niesamodzielny, nie ma stałej pracy, własnego lokum i jak umrze rodziciel, to mój kuzyn chyba skończy w przytułku. Warto, aby rodziciele tego Markusa spojrzeli z tej strony na sprawę, nawet jeżeli szykują go na młodego, wykształconego z wielkiego miasta, bo miejsce można zmienić, ale psychiki już się nie przeprogramuje.

Yellow 07.07.2026 21:27
Wina Brauna

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Topór Treść komentarza: To małżeństwo zamordowane 2 października 1947 roku Jan I Wiktoria Ptak przez biega który uciekł z więzienia gdy spali zarobal ich siekiera od dekady dom stoi pusty Data dodania komentarza: 1.09.2026, 23:30 Źródło komentarza: Mroczne sekrety opuszczonego domu nad Odrą. WIDEO Autor komentarza: Topór Treść komentarza: Jan I Wiktoria Ptak zostali zamordowani 2 października 1947 r przez zbiega który uciekł z więzienia..zabił ich gdy spali sypialni siekira Data dodania komentarza: 1.09.2026, 23:27 Źródło komentarza: Mroczne sekrety opuszczonego domu nad Odrą. WIDEO Autor komentarza: Anonim Treść komentarza: Zabezpieczyć DNA sprawcy, również na psie ofiary. Możliwe że atakował sprawcę. Data dodania komentarza: 1.09.2026, 22:40 Źródło komentarza: Zbrodnia w Kędzierzynie-Koźlu. Kobiecie zadano przynajmniej trzy ciosy. Wyszła z psem na spacer Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: Nie miną 2 miesiące i przyjdą patusy miejscowe albo ujazdowskie "otagować" kogo kochają lub co policji gdzie trzeba wsadzić. Po co marnujecie pieniądze? Wybudujcie tym ciapatym co ich do nas ściągacie bloki gdzieś poza cywilizacją i niech tam gniją. Data dodania komentarza: 1.09.2026, 22:26 Źródło komentarza: Miasto odrestaurowało portyk dawnego pałacu w Sławięcicach. ZDJĘCIA Autor komentarza: xD Treść komentarza: W jakim celu? Data dodania komentarza: 1.09.2026, 22:23 Źródło komentarza: Miasto odrestaurowało portyk dawnego pałacu w Sławięcicach. ZDJĘCIA Autor komentarza: Zgredzik Treść komentarza: Co na stare lata emocji brakowało ? Data dodania komentarza: 1.09.2026, 22:21 Źródło komentarza: 66-latek przewrócił się na hulajnodze elektrycznej. Interweniowała policja i karetka pogotowia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna