Wszystko dzięki determinacji mieszkańców i organizacji prozwierzęcych. Od około miesiąca w rejonie mostu nad Kanałem Gliwickim przy ul. Szkolnej w Blachowni pojawiały się dwa młode lisy. Jak relacjonuje Joanna Siwacka z Kędzierzyna-Koźla, członkini Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, zwierzęta przychodziły regularnie w miejsce, gdzie od ponad 20 lat dokarmia koty wolno żyjące.
- Miesiąc temu pojawiły się w tym miejscu dwa młode liski, bez lisicy. Wyczuły jedzenie i codziennie przychodziły. Był to dla mnie problem, bo nie chciałam im zaszkodzić dokarmiając je. Jeszcze 24 czerwca oba były zdrowe. Dopiero w poniedziałek, 6 lipca, zauważyłam, że jeden z nich jest ciężko ranny - opowiada Joanna Siwacka.
Jak przypuszcza, zwierzę mogło paść ofiarą wypadku komunikacyjnego.
Pięć godzin szukania pomocy
Po zauważeniu rannego lisa rozpoczęła się walka z czasem. Joanna Siwacka przez kilka godzin próbowała zorganizować pomoc dla cierpiącego zwierzęcia.
- Po godzinie 18 zadzwoniłam do Straży Miejskiej, prosząc o pomoc. Strażnicy przyjechali po około godzinie, a lis zdążył się oddalić. Skontaktowałam się także z lekarzem weterynarii mającym umowę z gminą, jednak odmówił interwencji z powodu braku klatki-łapki. Po godzinie 21 ponownie wezwałam Straż Miejską, ale sytuacja się powtórzyła - relacjonuje.
Dopiero następnego dnia udało się znaleźć osobę, która dysponowała odpowiednią klatką do odłowu.
We wtorek, 7 lipca, około godziny 13 ustawiono klatkę z przynętą.
- Klatka była nastawiona po godzinie 13, a około godziny 15 lisek wszedł do środka. Razem z Agnieszką Pietruszewską-Pietrek z OTOZ Animals Kędzierzyn-Koźle zawiozłyśmy go do Opolskiego Centrum Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt AVI - mówi Joanna Siwacka.
Konieczna była amputacja łapy
W ośrodku AVI zwierzę zostało natychmiast przebadane. Okazało się, że obrażenia są bardzo poważne.
- Lis miał złożone złamanie całego stawu, a tkanki były już objęte martwicą. Lekarze nie mieli wyjścia i konieczna była amputacja łapki - mówi Joanna Siwacka.
Teraz zwierzę pozostanie pod obserwacją specjalistów.
- Jeżeli będzie dobrze radził sobie na trzech łapkach, zostanie wypuszczony na wolność. Jeśli okaże się, że nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować, pozostanie pod opieką ośrodka AVI. To świetna placówka, gdzie zawsze podejmowane są decyzje z myślą o dobru zwierząt - dodaje.
Drugi lis wciąż pozostaje w okolicy
Historia ma jednak ciąg dalszy. W pobliżu mostu nadal przebywa drugi młody lis.
- Jego brat został przy moście i również jest narażony na niebezpieczeństwo - podkreśla Joanna Siwacka.
Na zakończenie dziękuje wszystkim, którzy zaangażowali się w ratowanie zwierzęcia - pracownikom Opolskiego Centrum Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt AVI, Agnieszce Pietruszewskiej-Pietrek z OTOZ Animals Kędzierzyn-Koźle, osobie, która dostarczyła klatkę do odłowu, Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami w Kędzierzynie-Koźlu, Stowarzyszeniu Ukochaj Zwierzaka oraz Przychodni Weterynaryjnej 4 Łapy i lek. wet. Jakubowi Borkowskiemu za gotowość udzielenia pomocy.


Napisz komentarz
Komentarze