Zakończenie działań zbrojnych na frontach I wojny światowej oraz zapisy traktatu wersalskiego, które miały ustanowić nowy ład polityczny w Europie, nie rozstrzygnęły od razu przebiegu granic odrodzonej Rzeczypospolitej. Na wschodzie trwały walki z bolszewikami, Ukraińcami i Litwinami, na zachodzie zaś spór toczył się z Niemcami. Jednym z najważniejszych pól tej rywalizacji stał się Górny Śląsk, a wraz z nim ziemia kozielska, gdzie w 1921 roku doszło do krwawych bojów w czasie III powstania śląskiego. Był to drugi, po powstaniu wielkopolskim, zryw w naszych dziejach, który przyniósł państwu polskiemu wymierny sukces polityczny i terytorialny.
Niekorzystne dla Polaków wyniki plebiscytu, przeprowadzonego 20 marca 1921 roku na spornych terenach Górnego Śląska, spór o wyznaczenie linii granicznej oraz niejednoznaczna postawa Komisji Międzysojuszniczej skłoniły polskie środowiska do podjęcia działań zbrojnych. Bezpośrednim impulsem była informacja, że po plebiscycie do Polski mogą zostać włączone jedynie słabiej rozwinięte gospodarczo, wschodnie skrawki Górnego Śląska. Polskie dowództwo uznało, że tylko szybkie działanie zbrojne może zmienić niekorzystny układ sił i wymusić korzystniejsze rozstrzygnięcia.

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Polacy, do broni!
Plan zakładał opanowanie obszaru przemysłowego, wykorzystanie efektu zaskoczenia i dojście do linii Odry. W tych zamierzeniach ziemia kozielska miała znaczenie szczególne. Kędzierzyn był ważnym węzłem kolejowym, przez który można było przerzucać wojsko, broń i zaopatrzenie. Koźle z kolei, jako port rzeczny, dawało kontrolę nad transportem wodnym i zapleczem magazynowym. Kto panował nad tym rejonem, ten mógł wpływać na przebieg działań na dużej części frontu.
30 kwietnia 1921 roku polski komisarz plebiscytowy Wojciech Korfanty zwołał naradę przedstawicieli polskich organizacji Górnego Śląska. To tam zapadła decyzja o rozpoczęciu powstania, choć dokładnej daty jeszcze nie ujawniono. Ostatecznie wybuchło ono w nocy z 2 na 3 maja. Korfanty ogłosił się jego dyktatorem, a głównodowodzącym został ppłk Maciej Mielżyński, kierujący Naczelną Komendą Wojsk Powstańczych.
Pierwszym uderzeniem były akcje dywersyjne grupy Wawelberga, zorganizowanej przy wsparciu Wojska Polskiego i dowodzonej przez Tadeusza Puszczyńskiego, używającego pseudonimu „Konrad Wawelberg”. Jej ludzie wysadzili mosty kolejowe na Odrze, aby utrudnić Niemcom ściąganie posiłków i zaopatrzenia z głębi kraju. Następnie do walki ruszyły powstańcze oddziały podzielone na trzy główne ugrupowania. Grupa „Północ” operowała w rejonie Olesna i Ozimka, grupa „Południe” walczyła w okolicach Raciborza, natomiast ugrupowanie „Wschód” uderzyło na kierunku kozielskim. To właśnie ten teatr działań miał szczególne znaczenie dla ziemi kozielskiej.
Miejscowości wchodzące obecnie w skład Kędzierzyna-Koźla oraz okoliczne wsie w maju i czerwcu 1921 roku stały się areną zaciętych walk. Wieczorem 4 maja w Sławięcicach pojawiły się oddziały szturmowe Romana Koźlika i Seweryna Jędrysika z Tarnowskich Gór, które szybko opanowały miejscowość. W tym samym czasie ugrupowanie dowodzone przez Karola Krzykałę zajęło Miejsce Kłodnickie, Miedary i Blachownię, po czym podeszło pod Lenartowice. Na dworcu kolejowym w Sławięcicach pojawił się pociąg pancerny, który następnie wspierał natarcie na Kędzierzyn. W pałacu książąt Hohenlohe ulokowano sztab I Dywizji Wojsk Powstańczych. Stąd batalion kozielski Leonarda Krukowskiego, oddziały z pułku katowickiego Walentego Fojkisa oraz batalion katowicki Franciszka Sitka z zabrskiego pułku Pawła Cymsa ruszały do walki o Kędzierzyn, a później także pod Górę Świętej Anny.
Zacięte walki
Kędzierzyn był wówczas jednym z najważniejszych punktów na mapie działań powstańczych. Decydowało o tym jego położenie i znaczenie komunikacyjne. Dworzec, tory, bocznice, połączenia kolejowe i bliskość Odry sprawiały, że ten, kto kontrolował Kędzierzyn, zyskiwał wpływ na ruch wojsk, transport zaopatrzenia i dalszy przebieg walk. Nad ranem 3 maja grupa dziergowicka księdza Jana Brandysa rozbroiła Niemców wzdłuż linii Dziergowice–Bierawa i ruszyła na Kędzierzyn, gdzie połączyła się z miejscowymi powstańcami. Przez krótki czas Kędzierzyn wraz z dworcem znalazł się w rękach Polaków. Sukces był jednak nietrwały. Po kilku godzinach, pod naporem niemieckich oddziałów nadciągających z Koźla, powstańcy musieli opuścić zdobyty teren. Niemcy zgromadzili w tym rejonie znaczne siły, szacowane na kilka tysięcy ludzi. Byli wśród nich członkowie formacji paramilitarnych, uzbrojeni kolejarze, pracownicy żeglugi, a także żołnierze i oficerowie Reichswehry.
Ponowne zadanie zdobycia Kędzierzyna dowództwo powierzyło ugrupowaniom Walentego Fojkisa i Pawła Cymsa. Tym razem powstańcy byli lepiej przygotowani, a ich siły nie ustępowały liczebnie przeciwnikowi. Rozgorzała twarda, wyniszczająca walka. Oddziały Selbstschutz Oberschlesien broniły się zaciekle, ale powstańcy systematycznie parli naprzód, zajmując kolejne miejscowości i przybliżając się do głównego celu. Wieczorem 6 maja oddział Fojkisa, idący od strony Łabęd, dotarł do Sławięcic, gdzie zatrzymał się na odpoczynek. Od Sośnicowic nadciągał natomiast pułk Cymsa, który wcześniej walczył w Ortowicach i Bierawie. Po zajęciu Bierawy wysłano batalion księdza Pawła Pośpiecha w stronę Starego Koźla, ale tam powstańcy natrafili na silny opór. Następnego dnia oddział znalazł się w trudnym położeniu i rozpoczął odwrót. W tym samym czasie batalion Krukowskiego stoczył pod Raszową zwycięską potyczkę z przeciwnikiem, który cofnął się w kierunku Kędzierzyna.
Po kilku dniach nieustannych starć Polacy znaleźli się na rogatkach Kędzierzyna. Generalny szturm 9 maja poprzedził ostrzał artyleryjski prowadzony z rejonu Nowej Wsi i Starego Koźla, który rozpoczął się około godziny 17. Po krótkiej wymianie ognia z niemieckimi bateriami piechota, wsparta dwoma pociągami pancernymi „Pieron” i „Korfanty”, ruszyła do ataku.

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Mord w piwnicy
Nad torami zawisł dym, wśród zabudowań rozrywały się pociski, a rejon dworca zamienił się w jeden wielki punkt oporu. Walczono o budynek stacyjny, bocznice, magazyny, przejazdy i domy stojące w pobliżu torów. Po obu stronach padali zabici i ranni. Szczególnie krwawy był bój o centrum miejscowości i zabudowania kolejowe. Na tym odcinku powstańcami dowodził ksiądz Karol Woźniak, były żołnierz armii generała Józefa Hallera, aktywny działacz plebiscytowy w powiecie kozielskim, a po wybuchu III powstania dowódca batalionu szturmowego w katowickim pułku piechoty Fojkisa. Około godziny 20 jego ludzie wyparli Niemców z centrum Kędzierzyna. W zdobytej miejscowości powstańcy znaleźli znaczne zapasy broni, żywności i taboru kolejowego. W piwnicy dworca odkryli zwłoki 12 Polaków zamordowanych przez Niemców. Ten wstrząsający obraz - ciemna piwnica, ciała ofiar i dym unoszący się jeszcze nad torami - stał się jednym z najbardziej dramatycznych epizodów walk o Kędzierzyn.
Równocześnie miejscowość od innej strony atakował pułk Cymsa, który utknął na Pogorzelcu. Oddziały niemieckie, wsparte pociągami pancernymi, broniły się tam twardo. Dopiero około północy z 9 na 10 maja bataliony pszczyńskie Józefa Szendery i Alojzego Kurtoka oraz batalion katowicki Franciszka Sitka, wspierane ogniem pociągu pancernego „Korfanty” dowodzonego przez Włodzimierza Abłamowicza, zajęły osadę.
10 maja rozgorzała bitwa o przystań kozielską. Portu broniła stosunkowo nieliczna załoga wspierana artylerią i karabinami maszynowymi rozmieszczonymi po drugiej stronie Odry, w Koźlu. Atak prowadził batalion Jana Lortza i pod wieczór zajął cały teren. Powstańcy zdobyli magazyny z żywnością i bronią, a ich łupem padły barki, statki rzeczne oraz znaczny tabor kolejowy. Resztki niemieckich ugrupowań wycofały się za Odrę. Przepraw pilnowali żołnierze włoscy, którzy przybyli na teren plebiscytowy w ramach kontyngentu rozjemczego Komisji Międzysojuszniczej. Z nimi powstańcy nie podejmowali walki. Łącznie w walkach straty niemieckie szacowano na około 200 zabitych i rannych. Po stronie powstańczej miało zginąć 39 ludzi, a 211 zostało rannych, choć w literaturze można spotkać również inne dane.
Bitwa pociągów
Zdobycie Kędzierzyna w swoich zapiskach relacjonował porucznik Włodzimierz Abłamowicz. Ten urodzony w Krakowie oficer na wieść o wybuchu powstania przybył na Górny Śląsk wraz z pociągami pancernymi. „Pieron” pod dowództwem Jana Heina i „Korfanty” Abłamowicza uczestniczyły w ataku na dworzec kolejowy w Kędzierzynie. Później dywizjon pociągów pancernych dowodzony przez Abłamowicza walczył także w okolicach Gogolina, Pyskowic i Gliwic. W jego relacji bitwa o Kędzierzyn jawi się jako gwałtowny pojedynek ognia i żelaza. Polski pociąg pancerny podjechał pod silnym ostrzałem na niespełna kilometr od peronu stacji. Niemiecka pancerka odpowiedziała huraganowym ogniem. Po półgodzinnej walce załoga Abłamowicza miała stracić około jednej trzeciej ludzi. Ranni zostali także kolejarze obsługujący parowóz, mimo prowizorycznych osłon wykonanych z blach zdjętych z kanałów stacyjnych. Uszkodzony został karabin maszynowy zamontowany w czołowym wagonie, co niemal uniemożliwiło dalszą walkę z niemieckim składem. Dopiero cofnięcie pociągu, manewr na zwrotnicy i wysunięcie kolejnego wagonu z działającym karabinem pozwoliły powstańcom ponownie otworzyć ogień i zmusić przeciwnika do odwrotu. Gdy niemiecki pociąg pancerny koncentrował się na walce z „Korfantym”, piechota powstańcza mogła posuwać się naprzód. Około godziny 20 ostatnie strzały zaczęły cichnąć, a Kędzierzyn znalazł się w rękach powstańców.
Na zajętym terenie rozpoczęto organizowanie polskiej administracji. Wójtem Kędzierzyna został Ryszard Baron, a Pogorzelca Jan Panek. Jednocześnie Wojciech Korfanty, dyktator powstania, podjął rozmowy z przedstawicielami Komisji Międzysojuszniczej w sprawie zawieszenia broni. Strona polska domagała się wyznaczenia linii demarkacyjnej od Olzy, wzdłuż Odry do Krapkowic i dalej ku północy, w stronę Olesna. Były to tereny zajęte przez powstańców. Wstępna zgoda Komisji spotkała się jednak ze sprzeciwem Niemców i do podpisania rozejmu wówczas nie doszło. Mimo to 10 maja Korfanty ogłosił decyzję o zawieszeniu broni. Wprowadziło to zamieszanie w szeregach powstańczych, ponieważ część bojowników odebrała komunikat jako koniec walk i opuściła linię frontu.
Przez pewien czas zapanował względny spokój, ale był to spokój pozorny. Obie strony szykowały się do kolejnej batalii. Po pierwszych sukcesach powstańczych polskie dowództwo zdawało sobie sprawę, że wrogi kontratak jest nieunikniony. Dlatego dokonano reorganizacji oddziałów dywersyjnych, które miały za zadanie opóźniać pochód oddziałów niemieckich. Od 11 maja poszczególne grupy kpt. Tadeusza Puszczyńskiego kierowano na front, gdzie meldowały się u dowódców powstańczych.
Dla rejonu Kędzierzyna szczególne znaczenie miał oddział pchor. Stanisława Glińskiego, który miał działać na linii Kędzierzyn – Stare Koźle – Kotlarnia – Sośnicowice – Gliwice. Oddział pchor. Tadeusza Meissnera operował na styku grup „Północ” i „Wschód”, wzdłuż szosy Obrowiec – Leśnica – Ujazd – Toszek. Trzeci, dowodzony przez pchor. Stanisława Czapskiego, miał zabezpieczać kierunek Kuźnia Raciborska – Stara Kuźnia – Sośnicowice – Gliwice.

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Niemiecka ofensywa
Niemcy szybko otrząsnęli się z pierwszego zaskoczenia. Nad Odrę zaczęły docierać posiłki. Były to zarówno regularne oddziały wojskowe, jak i ochotnicze formacje Freikorpsów. Uderzyły one na osłabione siły powstańcze w rejonie Olesna, Dobrodzienia, Gogolina i Góry Świętej Anny.
Gdy w nocy z 20 na 21 maja Niemcy wyprowadzili kontrofensywę z rejonu Góry Świętej Anny, dywersanci weszli do akcji. Oddział Meissnera po wycofaniu się batalionu kozielskiego z Obrowca wysadził most w tej miejscowości, a następnie zniszczył przeprawę w Krępnej i most drogowy w Leśnicy. Gdy pojawiła się informacja, że Niemcy chcą skierować na Kędzierzyn pociąg pancerny, uszkodzono tory w rejonie Raszowej. W ciągu dwóch dni ludzie Meissnera zniszczyli trzynaście mostów, liczne słupy telegraficzne, a przez ścinanie drzew blokowali drogi.
Równie ważne były działania oddziału Stanisława Glińskiego. 4 czerwca, już podczas niemieckiego natarcia na Kędzierzyn, jego ludzie wysadzili most szosowy na Kłodnicy między Kłodnicą a Pogorzelcem. Zrobili to pod ogniem przeciwnika, w chwili gdy niemieckie samochody pojawiły się na szosie po zajęciu Kłodnicy. Eksplozja zatrzymała marsz oddziałów niemieckich na Kędzierzyn i pozwoliła części sił powstańczych uniknąć okrążenia. Gliński stosował także dezinformację. Rozpuszczono pogłoskę, że Polacy, wycofując się z Kędzierzyna, przygotowali całkowite zniszczenie miasta. Wywołany w ten sposób popłoch miał utrudnić Niemcom pościg i dać powstańcom czas na uporządkowanie odwrotu. Działania dywersyjne nie rozstrzygnęły samodzielnie walk, ale znacząco spowolniły niemiecką ofensywę.
Do legendy przeszła krwawa bitwa o Górę Świętej Anny, gdzie Polacy bronili się przed liczniejszym przeciwnikiem. Po obu stronach padło wielu zabitych i rannych. Po tej porażce powstańcy utracili inicjatywę i coraz częściej musieli przechodzić do odwrotu.
Na początku czerwca niemiecka kontrofensywa objęła także kierunek kędzierzyński. W nocy z 3 na 4 czerwca Niemcy rozpoczęli marsz wzdłuż Kanału Kłodnickiego. Polacy wysadzili most na Kłodnicy, próbując opóźnić natarcie. Pogorzelca bronił pułk królewskohucki Karola Gajdzika, ale wobec groźby okrążenia musiał się wycofać. Ciężar obrony przejęły różne oddziały powstańcze zgromadzone przez Adama Benisza. Około ośmiuset ludzi próbowało spowalniać natarcie sił niemieckich.

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Jednoręki diabeł
W tej fazie walk na pierwszy plan po stronie niemieckiej wysunął się Hans-Adam Otto von Heydebreck, znany również jako Peter von Heydebreck. Urodził się 1 lipca 1889 roku w Koszalinie, w rodzinie o silnych tradycjach wojskowych. Był synem pruskiego generała i, podobnie jak wielu jego przodków, wybrał służbę wojskową. Gdy w 1914 roku wybuchła wojna, wyruszył ze swoim oddziałem na front zachodni. Podczas walk w Lesie Argońskim został ciężko ranny. Pocisk zdruzgotał mu lewe ramię, które trzeba było amputować. Po upadku monarchii i klęsce wojennej wielu zdemobilizowanych żołnierzy nie potrafiło odnaleźć się w republikańskiej rzeczywistości. Z tych środowisk wyrosły Freikorpsy – nacjonalistyczne formacje paramilitarne, często wrogie zarówno komunizmowi, jak i powojennemu ładowi. Heydebreck, już jako kapitan, zorganizował oddział nazwany jego imieniem. Walczył z komunistami w Nadrenii, a później związał się z Górnym Śląskiem. Gdy wybuchło III powstanie śląskie, zmobilizował ludzi ze swojego środowiska i uzupełnił oddział ochotnikami z różnych części Niemiec.
Heydebreck brał udział w krwawych walkach pod Górą Świętej Anny, a następnie w ciężkich bojach o Kędzierzyn. W walkach obronnych wyróżniły się m.in. 4. pułk im. „Czwartaków” pod dowództwem Karola Gajdzika oraz 2. pułk Pawła Cymsa, wchodzące w skład 1. Dywizji Powstańczej Jana Ludygi-Laskowskiego. Osada przechodziła z rąk do rąk, a najkrwawsze walki ponownie toczyły się o dworzec kolejowy. Tory, które kilka tygodni wcześniej dawały powstańcom nadzieję na sukces, teraz stały się osią niemieckiego natarcia. Rankiem 5 czerwca formacje pod dowództwem Heydebrecka opanowały Kędzierzyn. On sam zyskał wśród Niemców sławę dowódcy bezwzględnego i skutecznego, a wśród Polaków ponury przydomek „jednorękiego diabła”. Jego legenda wyrastała z obrazu człowieka, który mimo kalectwa osobiście uczestniczył w natarciach, prowadząc swoich ludzi do ataku.
Polakom nie udało się utrzymać Kędzierzyna, ale zdołali zatrzymać niemieckie natarcie, stabilizując front w rejonie Bierawy. Miało to ogromne znaczenie, bo celem niemieckiej ofensywy było przedarcie się w głąb obszaru przemysłowego. Ostatnie polskie zgrupowania, dowodzone m.in. przez Leopolda Kocimę i Antoniego Haberkę, wycofały się w kierunku południowo-wschodnim.
Wcześniej, bo już 4 czerwca o godzinie 18.30 żołnierze Freikorps Oberland, złożonego m.in. z Austriaków, Bawarczyków i Tyrolczyków, byłych żołnierzy frontowych, przypuścili szturm na Lenartowice. Po ciężkich walkach, podczas których szczególną odwagą mieli wyróżnić się artylerzyści Antoniego Żmigrodzkiego, Niemcy zajęli wieś. Tego samego dnia odbili Sławięcice. Powstańczy kontratak nie przyniósł powodzenia. Walki były gwałtowne i bezwzględne. Dochodziło do egzekucji wziętych do niewoli powstańców.
Ciężkie walki obronne toczono także w Kłodnicy. Walczyła tam kompania Hieronima Brysza, która po poniesieniu znacznych strat musiała wycofać się na południe. Mocno przerzedzone, ale nie całkowicie rozbite siły powstańcze działały w okolicach Kędzierzyna jeszcze przez kilka dni. Terenów tych nie udało się już odzyskać. Pochód Niemców ku przemysłowemu centrum Górnego Śląska, który mógł doprowadzić do interwencji Wojska Polskiego i otwartej wojny polsko-niemieckiej, zatrzymał dopiero rozejm. 25 czerwca dowódca Selbstschutzu podpisał umowę o wycofaniu podległych mu sił z obszaru plebiscytowego, a ewakuacja oddziałów obu stron trwała od 28 czerwca do 5 lipca 1921 roku.
Koniec powstania
Po zakończeniu powstania Heydebreck nie zniknął z Górnego Śląska. Nie rozwiązał od razu swojego korpusu, a jego pododdziały rozmieszczono m.in. w Kędzierzynie, Raciborzu, Gliwicach i Sośnicy. Po demobilizacji Freikorpsów pozostał w regionie. W podgliwickiej Sośnicy założył przedsiębiorstwo spedycyjne specjalizujące się w wysyłce drewna. W lutym 1925 roku wstąpił do ponownie zalegalizowanej NSDAP. Organizował bojówki na Śląsku i uczestniczył w budowie struktur śląskiego Gau NSDAP. Jego nazwisko wróciło do Kędzierzyna w szczególnie wymowny sposób już po przejęciu władzy przez nazistów. W 1933 roku w Niemczech rozpoczęto akcję germanizacji nazw miejscowości. W marcu 1934 roku Kandrzin, czyli Kędzierzyn, otrzymał nazwę Heydebreck na cześć dowódcy Freikorpsu, który w 1921 roku zdobył miasto. Wcześniej, bo w listopadzie 1933 roku dostał się do Reichstagu. Nie uchroniło go to jednak przed wewnątrzpartyjną czystką. Został zamordowany 30 czerwca 1934 roku podczas tzw. nocy długich noży, gdy Adolf Hitler i podporządkowane mu SS rozprawili się z kierownictwem SA oraz innymi przeciwnikami politycznymi. Według jednej z relacji Heydebrecka ujęto na monachijskim dworcu, przewieziono do więzienia Stadelheim i tam rozstrzelano. Tak zakończyła się droga człowieka, którego nazwisko przez kilka lat nosił Kędzierzyn.
Ostateczny przebieg granicy polsko-niemieckiej po III powstaniu śląskim został rozstrzygnięty decyzjami międzynarodowymi. Polska otrzymała 29 procent obszaru plebiscytowego, zamieszkanego przez 46 procent ludności, ale był to teren niezwykle ważny gospodarczo, obejmujący znaczną część przemysłu Górnego Śląska. W granicach Rzeczypospolitej znalazły się m.in. liczne kopalnie, huty, koksownie i zakłady przemysłowe.
Najbardziej gorzki paradoks polegał na tym, że miejsca najcięższych walk - okolice Kędzierzyna i Góry Świętej Anny - pozostały po stronie niemieckiej. Dla wielu powstańców i działaczy polskich organizacji oznaczało to konieczność opuszczenia rodzinnych stron i przeniesienia się na polską stronę granicy. Ci, którzy zostali, musieli mierzyć się z narastającą presją, szykanami i późniejszą polityką germanizacyjną. Kędzierzyn stał się jednym z symboli walk o polski Górny Śląsk – walki, która nie przyniosła pełnego zwycięstwa nad Odrą, ale pomogła przesunąć granicę dalej, niż wcześniej planowali zwycięzcy I wojny światowej.

Plakat ze zbiorów Bibliotek Śląskiej


Napisz komentarz
Komentarze