Niedziela, 22.09.2019

Lotnicza hekatomba

  • 27.03.2019, 13:24 (aktualizacja 27.03.2019, 18:42)
  • Andrzej Kopacki
Lotnicza hekatomba
Eksponaty pozyskujemy w różny sposób i są to głównie darowizny. Ponadto wykopujemy je w miejscach katastrof samolotów, znajdujemy na aukcjach internetowych, złomowiskach, czy też u rolników i gospodarzy, którzy nawet nie wiedzą, jakie „skarby” posiadają. O niektórych dowiadujemy się dzięki poczcie pantoflowej. Wówczas jedziemy, kupujemy je, lub zamieniamy na coś innego - tłumaczy Waldemar Ociepski inicjator i współzałożyciel Stowarzyszenia „Blechhammer 1944” z Kędzierzyna-Koźla.

Członkowie stowarzyszenia pozyskali na przykład zamek z potężnego działa, który rolnik traktował jako obciążenie (przeciwwagę) na swoim traktorze.


- Kawał żelaza o podobnej wadze musieliśmy mu odkupić na złomowisku i dziś możemy się tym eksponatem w postaci zamka od działa cieszyć w naszej izbie pamięci - przyznaje z satysfakcją Waldemar Ociepski. - Zajmujemy się też eksploracją, mimo, że te przepisy są bardzo niekorzystne dla poszukiwaczy, a pozwolenia od początku 2018 roku są jeszcze bardziej restrykcyjne. Te postrącane samoloty w dużej mierze znajdują się na terenie Nadleśnictwa Kędzierzyn. Jego pracownicy, z którymi mamy dobre relacje, jeśli tylko coś znajdą, to dają nam znać, albo za ich pozwoleniem sami idziemy i szukamy tego co kryje ziemia. Oczywiście kontaktujemy się też z konserwatorem zabytków - zapewnia Ociepski.

    

Ich małe królestwo


Siedzibą Stowarzyszenia „Blechhammer 1944”, które zajmuje się tematyką II wojny światowej w Kędzierzynie i okolicach, jest Osiedlowy Dom Kultury „Lech” w Blachowni. Od czerwca 2016 roku jego członkowie prowadzą prace renowacyjne schronu typu Salzgitter na osiedlu Blachownia, który już niebawem stanowić będzie dodatkową powierzchnię ekspozycyjną obecnej izby pamięci.


- Część eksponatów zostanie tam przeniesiona z  piwnic ODK „Lech” - zaznacza Waldemar Ociepski. - Cieszę się, że zdołaliśmy wspólnie z miastem pozyskać pieniądze na remont schronu i jego właściwe zagospodarowanie. To będzie magnes dla zwiedzających z całego świata. 

 

Tematyką II wojny światowej Waldemar Ociepski zajmuje się już od 20 lat, a wszystko zaczęło się od modelarstwa historycznego. Z biegiem czasu liczba członków stowarzyszenia i eksponatów rosła, dzięki czemu można było rozwinąć skrzydła.

 

Siedziba stowarzyszenia od początku mieściła się w piwnicach ODK „Lech”. Początkowo izba pamięci „gnieździła” się w dwóch małych pomieszczeniach. Przy okazji termomodernizacji domu kultury za miejskie pieniądze wyremontowano sąsiednie pomieszczenia piwniczne, które do dziś służą grupie „Blechhammer 1944”. Dzięki temu jest teraz więcej miejsca, a to umożliwia zaprezentowanie całego wachlarza tematycznego podejmowanego przez stowarzyszenie, które posiada liczne zdjęcia oraz inne eksponaty poświęcone alianckim lotnikom oraz niemieckiej obronie przeciwlotniczej, a także autochtonom z okresu II wojny światowej. Osobna działka tematyczna, to niemieckie obozy, które działały tu w tamtych latach. W pobliżu wznoszonych zakładów, hitlerowcy budowali liczne obozy jenieckie i pracy przymusowej - wśród nich podobóz niemieckiego kompleksu Auschwitz, Arbeitslager Blechhammer (Judenlager). Obozy stanowiły rezerwuar taniej, a często także niewolniczej siły roboczej, niezbędnej do szybkiego przeprowadzenia tak ogromnych inwestycji.

 

Od RPA po USA


- Od lat przyjeżdżają do nas wycieczki i goście z całego świata. Począwszy od RPA, Nowej Zelandii, Australii, USA, Niemiec, Rosji, Czech, Austrii i oczywiście Polski, co potwierdzają prowadzone przez „Blechhammer 1944” księgi pamiątkowe. We wrześniu 2009 roku na osiedlu Blachownia odsłonięto tablicę upamiętniającą lotników 15 Armii Powietrznej Sił Zbrojnych USA. W 1944 roku podczas bombardowań niemieckich fabryk zlokalizowanych w naszym mieście życie straciło 135 lotników. W uroczystości uczestniczyli między innymi pułkownik Mary E. Peterson, attache Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Polsce, generał brygady lotnictwa Tadeusz Mikutel, przedstawiciele władz samorządowych oraz związków kombatanckich. Goście obejrzeli wystawę modelarsko-historyczną na temat „Bitwy o benzynę”, toczącej się w drugiej połowie 1944 roku nad zakładami paliw syntetycznych w Kędzierzynie, Blachowni i Zdzieszowicach, prowadzonej przy użyciu startujących z Włoch samolotów 15 Armii Powietrznej USA. Przypomnijmy, inicjatorem nadania parkowi przy DK „Lech” imienia 15 Armii Powietrznych Sił Zbrojnych USA było właśnie blachowniańskie stowarzyszenie. Pomysł spotkał się z aprobatą władz lokalnych, czego dowodem było przyjęcie 30.10.2008 r. uchwały Rady Miasta Kędzierzyn-Koźle w sprawie nadania tej nazwy.

 

Chemiczne zagłębie


Bezpieczne położenie w oddaleniu od granic potencjalnych przeciwników hitlerowskich Niemiec (Francji, Anglii i ZSRR), bliskość pokładów węgla w śląskich kopalniach oraz dogodne połączenia transportowe (wodne i kolejowe) były powodem umiejscowienia aż trzech wielkich fabryk w naszej okolicy.

 

W promieniu kilku kilometrów rozpoczęto budowę zakładów: Schaffgotsch Benzin Werke GmbH Odertal (obecnie Zdzieszowice), IG Farbenidustrie AG Werk Heydebreck w Kędzierzynie, a także Oberschlesische Hydrierwerke AG Blechhammer w dzisiejszej Blachowni. Zakłady w Blachowni miały się stać największą niemiecką fabryką produkującą benzynę syntetyczną. Także w Zdzieszowicach produkowano paliwo syntetyczne i pochodne.

 

Zakłady w Kędzierzynie wytwarzały półprodukty do paliw oraz półprodukty niezbędne do powstania ładunków wybuchowych. Spośród 3 zakładów paliwowych w rejencji opolskiej, to właśnie zakłady w Kędzierzynie (w terminologii amerykańskiej określane jako Blechhammer South) były najczęściej bombardowane przez siły 15 Armii Powietrznej USA. Bomby zrzucono na nie 13 razy m.in. 7 lipca, 7, 22 i 27 sierpnia, 13 i 17 października, 17 i 20 listopada oraz 2, 12, 17, 19, 19 i 26 grudnia 1944 roku.

 

Tysiące ton bomb


Marcin Kopytko, koordynator projektu „Strefa Historii i Inspiracji” w Stowarzyszeniu „Blechhammer 1944” wyjaśnia, że według amerykańskiego wywiadu lotniczego w rejonie wspomnianych zakładów znajdowało się od 200 do 400 dział przeciwlotniczych dużego kalibru.

 

- Z kolei my posiadamy informacje, że dział dużego kalibru, czyli od 88 mm wzwyż było minimum 150 sztuk. Działa niższego kalibru, czyli słynne „dwudziestki”, które były na drewnianych konstrukcjach nie są już liczone. Mamy natomiast zdjęcia, które pokazują, że na terenie zakładu były drewniane wieże z takowymi działami - tłumaczy Marcin Kopytko, dodając, że działa przeciwlotnicze Niemcy rozlokowali na terenie zakładów, ale też w rejonie pobliskich miejscowości. Były to np. Łąki Kozielskie, gdzie znajdowały się baterie dział 88 mm, jak również Stare Koźle oraz Dziergowice.

 

Z kolei tuż wokół zakładów - w promieniu do 1,5 km - rozstawione były stanowiska dział 88 mm i 105 mm.

- Amerykanie potwierdzali, że skuteczność obrony przeciwlotniczej w przypadku Blachowni i Azotów była bardzo wysoka. Dla nich był to jeden z trzech najbardziej przerażających celów nalotów. Samoloty typu b-17, bądź b-24 były w stanie zabrać na pokład 12 ton ładunków, uwzględniając paliwo. Jeżeli cel bombardowań znajdował się blisko, to zwiększał się tonaż bomb, kosztem tonażu paliwa - wyjaśnia Marcin Kopytko, dodając, że Kędzierzyn był praktycznie na końcu zakresu zasięgu tych samolotów, więc zabierały one aż 10 ton paliwa i tylko 2 tony bomb.

 

Każdorazowo jedna grupa bombowa, która liczyła od 26 do 32 samolotów, zrzucała średnio od 40 do 60 ton bomb. W każdym nalocie na jeden cel uczestniczyło jedno skrzydło bombowe, w skład którego wchodziło od 3 do 4 grup bombowych.

 

- Jeśli więc uśrednimy, że każda z grup bombowych zrzucała około 50 ton ładunków wybuchowych i przemnożymy je przez trzy, to mamy około 150 ton na każdy cel. Natomiast przy uwzględnieniu wszystkich trzech wspomnianych wcześniej zakładów, wychodzi nam łącznie około 450-500 ton bomb zrzucanych podczas jednorazowego nalotu. Przy 16 nalotach, jakie w sumie nastąpiły, pomnożonych przez 450-500 ton, mamy łącznie 7200 - 8000 ton ładunków wybuchowych, które spadły na tutejsze zakłady chemiczne i okolice w drugiej połowie 1944 roku. Są to oczywiście przybliżone szacunki, ukazujące ogromną skalę tych bombardowań - zastrzega Marcin Kopytko.

 

Andrzej Kopacki
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe